ODPOWIEDZ
40 y/o
TWÓRCZY ROBACZEK
173 cm
Inżynier energetyki / dawniej złodziej Avalon Global Industries
Awatar użytkownika
“W ciągu jednego życia będziesz kochać wiele razy, ale jedna miłość spali twoją duszę na zawsze.”
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkimieszane
typ narracji3 osoba
czas narracjiPrzeszły
postać
autor

outfit


Rozmowa z Sergio otworzyła Alvaro oczy na prawdopodobne myśli samobójcze jego partnera. Wyrzucał sobie, że zbagatelizował problem, że wziął te słowa po prostu za coś, co padło, ale co nie było wypowiedziane z przesadną szczerością, raczej jako wielkie słowa, które padły, ale które nie wymagały reakcji. Był na siebie o to wściekły, ale mimo wszystko nie poruszał tego tematu z Santiago, bo nie chciał tego robić podczas rozmowy telefonicznej czy na messengerze.
Okazja miała się nadarzyć w piątek wieczorem, bo wybierał się do ukochanego na weekend; wcześniej obiecał mu, że będzie przyjeżdżał co tydzień i zamierzał dotrzymać słowa. Santiago pewnie spodziewał się go w sobotę po południu, ale w piątek około godziny 19:00 pielęgniarki zapukały do pokoju de la Serny, a gdy ten je wpuścił (albo po prostu pozwolił im wejść) jakby nigdy nic wstawiły niewielkie łóżeczko dla dzieci, takie ze szczebelkami, poduszeczkami i pościelą w jednorożce - na prośbę Alvaro oczywiście. Mężczyzna nie zapowiedział wcześniej ukochanemu, że zamierza przyjechać z małym, ale widok tego łóżeczka zapewne był dla Santiago dość jasną wskazówką. Jeżeli naciskał na pielęgniarki wystarczająco mocno, to dowiedział się zapewne, że około 21:00 powinien przyjechać "Pan Salvatierra".
Miał nadzieję, że partner nie będzie na niego zły za tę niespodziankę, a właściwie to podwójną, bo co do terminu i co do towarzystwa, w którym Alvaro się pojawi. Inżynier dziękował niebiosom za to, że Tiago był cierpliwym i spokojnym dzieckiem i że w samolocie głównie spał. Lot nie był krótki, bo trwał około 10 godzin, ale młody w sumie większość tego czasu albo spał, albo drzemał, albo jeszcze ewentualnie jadł trochę papki i słuchał czytanej przez ojca książki.
Tak, Alvaro wziął wolny piątek, żeby wcześniej dotrzeć do kliniki w Neapolu, ale ze względu na to, że czasem brał nadgodziny, a czasem pracował też z domu, to nie stanowiło to wielkiego problemu. Poza tym, był zbyt dobrym inżynierem, żeby szef odmawiał mu wolnego dnia. Około 21:15 faktycznie pod klinikę podjechała taksówka, z której wysiadł Alvaro, a potem wyciągnął z auta także koszyczek (z braku lepszego słowa) z małym Tiago w środku i uśmiechem oraz skinieniem głowy podziękował taksówkarzowi za wyjęcie torby z bagażnika. Tym razem torba była większa niż wtedy, gdy przyjechał tu z Santiago, bo musiał pomieścić parę swoich ciuchów, no i rzeczy potrzebne w podróży dla małego dziecka, a tych było całkiem sporo...

Santiago de la Serna
palermo
nie lubię kierowania moją postacią i wiecznych śmieszków w grach, ale poza tym piszę dosłownie wszystko
52 y/o
Enjoy the simplest things
182 cm
złodziej bankowy
Awatar użytkownika
Sk*wiel, jakich mało
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkion/jego
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Gdy Tiago zobaczył pielęgniarki wnoszące to łóżeczko, uniósł brwi, patrząc na tę scenę szeroko otwartymi oczami. Dosłownie opadła mu szczęka i zaniemówił, stojąc tylko jak idiota na środku pokoju. Wreszcie jednak, gdy kobiety wyszły, usiadł na swoim łóżku, patrząc na to dziecięce z rozrzewnionym uśmiechem i nie mogąc oderwać od niego wzroku przez dłuższy czas. Wyobrażał sobie w nim Tiago i teraz już nie mógł się doczekać przyjazdu narzeczonego (o, Boże - narzeczonego!) i jego... ich syna.
Do czasu przyjazdu Alvaro to wpatrywał się w łóżeczko, to chodził po ośrodku, snując się bez wyraźnego celu i nie mogąc się doczekać tej cholernej dwudziestej pierwszej. Gdy wreszcie zobaczył mężczyznę i małego, podszedł do nich z szerokim uśmiechem i wyciągniętymi rękami. Utulił ich obu i obu dał całusa w czoło, a Salvatierra dostał dodatkowego prosto w usta - mocnego i pełnego miłości wymieszanej z tęsknotą.
- Te esperaba mañana - powiedział nieco drżącym głosem, patrząc na swoją rodzinę pełnymi szczęścia oczami - Bueno, te esperaba solo, sin Tiago.
Pogładził główkę synka, mając wielką ochotę wziąć go na ręce. Nie odważył się na to jednak, czując przy tym ukłucie w sercu, które jednak nie odbiło się na jego uśmiechniętej twarzy. Być może najwyżej w oczach.
- Tenía muchísimas ganas de verte. Te echaba de menos - powiedział, kierując spojrzenie na Alvaro i kładąc dłoń na jego policzku, jakby nie wierzył, że ten naprawdę tu jest.

Alvaro Salvatierra
call me by my name
> Wielbię dramy :D > Lubię grać na ostro ;) Uszkodzenia fizyczne i psychiczne na propsie > Nie lubię typowo bekowych sesji (raz na jakiś czas mogę taką zagrać i dobrze się bawić, ale nie ciągle). Poza tym gram wszystko > Nie kieruj moją postacią. Jeśli potrzebujesz jakiegoś jej zachowania do posta - zapytaj
40 y/o
TWÓRCZY ROBACZEK
173 cm
Inżynier energetyki / dawniej złodziej Avalon Global Industries
Awatar użytkownika
“W ciągu jednego życia będziesz kochać wiele razy, ale jedna miłość spali twoją duszę na zawsze.”
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkimieszane
typ narracji3 osoba
czas narracjiPrzeszły
postać
autor

Alvaro uśmiechnął się szeroko na widok ukochanego i wyciągniętych w swoją stronę rąk, przyspieszając nieco kroku, żeby szybciej znaleźć się bliżej niego. Wtulił się w Santiago, przymykając oczy, gdy dostał całusa w czoło, a potem odwzajemnił ten pocałunek w usta, nareszcie, po raz pierwszy od tygodnia, czując się kompletny.
- Lo sé, pero no podía esperar, así que llegué temprano. - odpowiedział z uśmiechem, wpatrując się w twarz ukochanego i kładąc dłoń na jego policzku, żeby delikatnie pogładzić go po nim kciukiem. - Y Tiago, bueno... me dejó claro que te echaba de menos y que si no me lo llevaba conmigo tendríamos una guerra, así que me lo llevé. - zaśmiał się, próbując powstrzymać wzruszenie (bo ostatnio i tak stanowczo za często płakał), ale jego oczy i tak lśniły nieco bardziej, niż zwykle i widać było w jego ślepiach ulgę i czułość, gdy patrzył na przyjaciela. Młody z kolei, gdy tylko zobaczył swojego tatę i gdy dostał całusa w czoło, a potem jeszcze został pogłaskany po główce, zaczął się śmiać, wyciągając do niego rączki, wyraźnie szczęśliwy.
- Yo también te extrañé mucho. Había perdido la costumbre de dormir sola, de las noches solitarias y del silencio... - przytulił policzek do jego dłoni, znów na moment przymykając oczy, po czym objął go w pasie i pociągnął go w stronę łóżka. - Vamos, porque no soy el único que te ha echado de menos. - dodał z uśmiechem, wskazując mu podbródkiem, żeby usiadł na łóżku. Postawił na chwilę koszyk obok niego, wyciągając z niego synka i ostrożnie podał go Santiago, a mały od razu wyciągnął rączki w stronę de la Serny i najpierw położył je na jego policzkach, a potem wtulił się w niego. Alvaro przyjrzał się im obu z uśmiechem, odstawił koszyk i walizkę gdzieś pod oknem, żeby nie walały im się pod nogami, a po zdjęciu marynarki również dołączył do swojej rodziny na łóżku, siadając obok nich i wtulając czoło w ramię narzeczonego, z dłonią opartą o dół jego pleców. Chciał go zapytać jak się czuje, porozmawiać z nim też o jego psychicznym samopoczuciu, ale uznał, że to może poczekać; póki co pozwolił im nacieszyć się sobą, samemu dopełniając ten rodzinny obrazek i pocierając policzkiem i czołem o materiał koszuli na ramieniu Santiago. Rozmowa mogła chwilę poczekać.

Santiago de la Serna
palermo
nie lubię kierowania moją postacią i wiecznych śmieszków w grach, ale poza tym piszę dosłownie wszystko
52 y/o
Enjoy the simplest things
182 cm
złodziej bankowy
Awatar użytkownika
Sk*wiel, jakich mało
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkion/jego
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Był naprawdę szczerze szczęśliwy, widząc swoją rodzinę w komplecie, tym bardziej, że było to tak niespodziewane. Oczy mu błyszczały i cały czas był szeroko uśmiechnięty, nie mogąc oderwać wzroku ani od Alvaro, ani od Tiago. Patrzył to na jednego, to na drugiego, nie potrafiąc wybrać, na którego chce patrzeć, a przecież na obu na raz się nie dało. Wreszcie jednak poszedł posłusznie na łóżku, pociągnięty tam przez narzeczonego. Usiadł na nim po turecku, wyciągając ręce po chłopca, którego mu podał Alvaro. Gdy Salvatierra odstawiał rzeczy, dobiegały go radosne piski synka oraz pełny szczęścia śmiech Santiago.
- ¿Estás diciendo que el joven te haría pasar un mal rato si vinieras sin él? - zapytał, patrząc wciąż na Tiago, macającego łapkami i klepiącego go po rękach i piersiac - Es un buen tipo, inteligente, sabe cómo salirse con la suya. Con esa actitud, logrará mucho en la vida.
Gdy Alvaro usiadł przy nim, Kocur przytulił policzek do jego głowy opartej o swoje ramię.
- Me alegro mucho que hayan venido y que hayan llegado temprano.
Dzięki obecności Alvaro i Tiago, Santiago poczuł się nagle znacznie spokojniej i bezpieczniej. Ten szpital już nie wydawał mu się teraz tak straszliwy, to leczenie i ta cała cholerna niepewność nie ciążyła mu tak bardzo, jak przez cały tydzień. Jakby wielki ciężar spadł mu nagle z serca, zastąpiony szczęściem i miłością.
- Hoy puedo leerles un cuento a ambos. ¿Trajeron algún libro que les pueda leer?
Nie miał pojęcia o rozmowie Alvaro z Sergio, ani o tym, że mężczyzna poczuł się źle z tym, że nie wziął jego słów o samobójstwie na poważnie. On sam starał się nie myśleć już o tamtej kolacji mimo, że wracała do niego czasem przed snem; w tych momentach, kiedy już prawie zasypiał, ale nagle coś uderzało w jego umysł (czyli często właśnie sceny z tej kolacji) i natychmiastowo go budziło, zsyłając czarne myśli, połączone z rozpatrywaniem każdego słowa, jego znaczenia i tego, co tam zostało powiedziane.

Alvaro Salvatierra
call me by my name
> Wielbię dramy :D > Lubię grać na ostro ;) Uszkodzenia fizyczne i psychiczne na propsie > Nie lubię typowo bekowych sesji (raz na jakiś czas mogę taką zagrać i dobrze się bawić, ale nie ciągle). Poza tym gram wszystko > Nie kieruj moją postacią. Jeśli potrzebujesz jakiegoś jej zachowania do posta - zapytaj
40 y/o
TWÓRCZY ROBACZEK
173 cm
Inżynier energetyki / dawniej złodziej Avalon Global Industries
Awatar użytkownika
“W ciągu jednego życia będziesz kochać wiele razy, ale jedna miłość spali twoją duszę na zawsze.”
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkimieszane
typ narracji3 osoba
czas narracjiPrzeszły
postać
autor

Rozczuliły go te dźwięki - piski zachwyconego synka i śmiech Santiago; obaj zdawali się być szczęśliwi, ale mały Tiago dosłownie nie mógł oderwać pulchnych rączek i swojej roześmianej buzi od Santiago. Ten tydzień musiał być dla półrocznego malucha nieskończenie długi i jego radość na widok ukochanego taty wręcz nie miała teraz końca.
Alvaro, siedząc obok nich, z głową na ramieniu narzeczonego i z jego policzkiem opartym o swoją głowę, czuł spokój. Czuł się bezpieczny i kochany, czuł, że jest w domu. Bo dom nie był przecież zależny od ścian i fundamentów, a od osób, którymi się otaczaliśmy, a Alvaro był teraz u boku swojego ukochanego, otoczony zapachem jego wody kolońskiej i perfum, a w dodatku słyszał przy sobie śmiech dwóch najbliższych sobie osób na świecie, a więc nie mógł czuć się bardziej w domu, niż teraz.
- Por supuesto que es un hombre inteligente y bueno, al fin y al cabo es nuestro hijo. - odpowiedział spokojnie, ale z coraz szerszym uśmiechem na ustach, zerkając na swoją rodziną i przesuwając w gorę i w dół po plecach Santiago. Po chwili drugą ręką sięgnął do ubranka małego i rozpiął mu bluzę, uznając, że w środku jest cieplej, niż było na lotnisku czy w taksówce, więc Tiago niekoniecznie powinien być ubrany tak samo, jak jakiś czas wcześniej, jeszcze po drodze. Po chwili oderwał się na moment od ramienia ukochanego i pomógł synkowi zdjąć bluzę (mimo że mały mu tego nie ułatwiał, bo wciąż był bardziej zajęty Santiago, niż współpracą z Salvatierrą), składając ją na pół i odkładając na łóżko.
- Claro que trajimos libros, ¿qué preguntas tontas te hace tu padre...? - rzucił żartobliwie, patrząc na synka i kręcąc głową. Mały znów się roześmiał, przez chwilę machając rączkami i nóżkami, a potem pacnął rączką w nos Santiago, co z kolei spowodowało parsknięcie śmiechem u Palermo. - Conociéndolo, si empiezas a leerle, se dormirá enseguida, así que quizás debería bañarlo un poco primero, cambiarle la ropa y luego podemos empezar a leer. - zaproponował, uznając, że to faktycznie będzie najlepsze wyjście, po czym musnął nosem policzek Santiago i podniósł się z łóżka, żeby wyjąć z torby podróżnej najpotrzebniejsze rzeczy, niezbędne do umycia małego. Nie zamierzał mu robić pełnej kąpieli, to może akurat poczekać do jutra, ale chciał przynajmniej go odświeżyć, żeby spało mu się bardziej komfortowo.

Santiago de la Serna
palermo
nie lubię kierowania moją postacią i wiecznych śmieszków w grach, ale poza tym piszę dosłownie wszystko
52 y/o
Enjoy the simplest things
182 cm
złodziej bankowy
Awatar użytkownika
Sk*wiel, jakich mało
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkion/jego
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Santiago również czuł się w końcu jak w domu. Może nie do końca, bo wciąż był w obcym miejscu, z którego nie mógł wyjść - nadal miał częściowo poczucie, że jest w więzieniu i odliczał dni do wyjścia - ale teraz, z rodziną, było mu znacznie lepiej. Pomógł Alvaro zdjąć bluzę z małego, a chwilę później mruknął i rozmasował nos, gdy rączka synka w niego trafiła.
- ¿Entonces él es nuestro hijo? - dopytał, uśmiechnięty jeszcze szerzej, patrząc na Alvaro. Niby wiedział o tym, bo Salvatierra cały czas dawał mu to do zrozumienia, ale i tak cieszył się, kiedy to słyszał; tym bardziej, że miał poczucie, że jest niewystarczający, skoro nie mógł podnosić małego, co wiązało się z tym, że wielu rzeczy nie był w stanie przy nim zrobić. No i nadal pamiętał, że to nie on spłodził Tiago i że gdzieś tam też była jego matka. Za każdym razem więc, gdy słyszał, że on również jest ojcem chłopca, po jego sercu rozlewało się ciepło niczym miód.
Z niejakim żalem oddał chłopca Palermo, kiedy ten zarządził, że go wykąpie. Odprowadził swoich mężczyzn wzrokiem do łazienki, niepewny, w jaki sposób mógłby się przydać i czy w ogóle. Ostatecznie jednak zabrał się za przeszukiwanie toreb przywiezionych przez Alvaro, by wygrzebać z nich pluszaki chłopca i ułożyć je w łóżeczku. Wyjął też jego śpioszki, kilka pieluch, ręcznik i kosmetyki, które zaniósł do łazienki.
- ¿Puedo ser de alguna utilidad? - zapytał niepewnie, patrząc na swojego narzeczonego, pilnującego, by synkowi nie stała się krzywda w wannie. Łazienki w tym szpitalu były naprawdę obszerne, dostosowane do wszelkich poziomów niepełnosprawności pacjentów: była tu spora wanna z uchwytami, prysznic z brodzikiem oraz inne dostosowania dla ludzi poruszających się z mniejszym lub większym trudem. Choć niechętnie, niejednokrotnie przyznawał przed samym sobą, że te uchwyty były dla niego bardzo pomocne.

Alvaro Salvatierra
call me by my name
> Wielbię dramy :D > Lubię grać na ostro ;) Uszkodzenia fizyczne i psychiczne na propsie > Nie lubię typowo bekowych sesji (raz na jakiś czas mogę taką zagrać i dobrze się bawić, ale nie ciągle). Poza tym gram wszystko > Nie kieruj moją postacią. Jeśli potrzebujesz jakiegoś jej zachowania do posta - zapytaj
40 y/o
TWÓRCZY ROBACZEK
173 cm
Inżynier energetyki / dawniej złodziej Avalon Global Industries
Awatar użytkownika
“W ciągu jednego życia będziesz kochać wiele razy, ale jedna miłość spali twoją duszę na zawsze.”
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkimieszane
typ narracji3 osoba
czas narracjiPrzeszły
postać
autor

Słysząc pytanie mężczyzny o to czy mały jest faktycznie ich synem popatrzył na niego ostrzegawczo, choć więcej w tym spojrzeniu było żartobliwości, niż prawdziwego ostrzeżenia.
- Por supuesto que es nuestro hijo. ¿Hoy es su día para hacer preguntas estúpidas, señor de la Serna? - popatrzył na ukochanego, powstrzymując parsknięcie śmiechem, które zepsułoby efekt tego groźnego spojrzenia, po czym uśmiechnął się do niego tak czy siak, wciąż będąc najszczęśliwszym człowiekiem na świecie z powodu tego, że ma u swojego boku cudownego synka, ukochanego mężczyznę i chyba po raz pierwszy od dawna czuł się... normalnym człowiekiem. Może to dziwne, ale teraz po prostu był szczęśliwym facetem, który spędzał czas z rodziną; nie był złodziejem, prostytutką, inżynierem, kimkolwiek innym - ot, po prostu, był szczęśliwym, normalnym facetem z miłością swojego życia u boku i ich cudownym synkiem. Myśl o tym odbiła się na nim dziwnym uściskiem w klatce piersiowej i wzruszeniem, które być może było widoczne w jego oczach.
Gdy Santiago dołączył do nich w łazience Alvaro kucał przy wannie z podwiniętymi rękawami koszuli, której pierwsze trzy guziki miał teraz rozpięte, a mały Tiago siedział w wodzie o wysokości jakichś 10-12cm i pacał rączkami w taflę wody tak, jak chwilę wcześniej pacał w swojego ojca. Salvatierra obejrzał się przez ramię, spoglądając na przyjaciela, gdy ten pojawił się w łazience i zapytał czy może się jakoś przydać. Na moment wydął dolną wargę, zastanawiając się, po czym przesunął się nieco, robiąc mu miejsce w pobliżu wanny.
- Sí, venga. Tú puedes bañarlo y yo lo sujetaré para que no dé volteretas. - uśmiechnął się do ukochanego, podtrzymując plecki młodego. - Primero, lávale la cara, pero sin jabón, solo con agua. Luego el cuerpo, y aquí sí puedes usar jabón, aunque es mejor usar jabón para bebés; creo que lo traje en la maleta. Y por último, la cabeza, para que no se enfríe demasiado. - poinstruował go spokojnie, zauważając, że gdy tylko Santiago zbliżył się do wanny oczka małego utkwiły się w nim, wciąż roześmiane, a dziecko wyciągnęło rączki do taty; do tego fajniejszego taty, który lepiej czyta bajki, rzecz jasna.

Santiago de la Serna
palermo
nie lubię kierowania moją postacią i wiecznych śmieszków w grach, ale poza tym piszę dosłownie wszystko
52 y/o
Enjoy the simplest things
182 cm
złodziej bankowy
Awatar użytkownika
Sk*wiel, jakich mało
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkion/jego
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

W odpowiedzi na pytanie, czy on ma dziś dzień zadawania głupich pytań, zmrużył oczy, również w żartobliwej groźbie.
Niedługo później podszedł niepewnie do wanny, podwinął rękawy i uklęknął na podłodze, słuchając Alvaro ze skupieniem na twarzy. Trochę się bał, żeby nie zrobić małemu żadnej krzywdy - zdążył się już przyzwyczaić do trzymania go na kolanach (choć początkowo również obchodził się z nim jak z jajkiem, bojąc się, że może go uszkodzić w ten czy inny sposób), ale kąpanie chłopca to była dla niego zupełna nowość. Nabrał wody dłonią i ostrożnie zwilżył policzek młodego, zerkając zaraz potem na Alvaro z tkwiącym w oczach pytaniem, czy dobrze. Za chwilę to samo zrobił z drugim policzkiem, jeszcze kilka razy, pocierając delikatnie, żeby umyć twarz Tiago, po czym sięgnął po mydło w płynie wyciągnięte z torby Alvaro, żeby umyć resztę ciała synka. Wszystko to robił w dużym skupieniu, stresując się, czy nie zrobi czegoś źle. Mały zaś zdawał się być tym zachwycony i przeszkadzał mu, jak tylko mógł, rozchlapując wokół wodę, popiskując i patając obu ojców dłońmi po rękach i twarzach. Machał rączkami i nóżkami, zdecydowanie nie ułatwiając mycia go i utrzymania w pionie, jednak wreszcie chyba się udało, nawet z głową, do mycia której Tiago użył specjalnego szamponu dla dzieci.
Dumny z siebie Santiago wyprostował się po myciu synka, patrząc na Alvaro z niepewnym uśmiechem i czekając na ocenę. Obawiał się, że usłyszy krytykę, ale miał nadzieję, że nie będzie ona przesadnie druzgocąca.

Alvaro Salvatierra
call me by my name
> Wielbię dramy :D > Lubię grać na ostro ;) Uszkodzenia fizyczne i psychiczne na propsie > Nie lubię typowo bekowych sesji (raz na jakiś czas mogę taką zagrać i dobrze się bawić, ale nie ciągle). Poza tym gram wszystko > Nie kieruj moją postacią. Jeśli potrzebujesz jakiegoś jej zachowania do posta - zapytaj
40 y/o
TWÓRCZY ROBACZEK
173 cm
Inżynier energetyki / dawniej złodziej Avalon Global Industries
Awatar użytkownika
“W ciągu jednego życia będziesz kochać wiele razy, ale jedna miłość spali twoją duszę na zawsze.”
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkimieszane
typ narracji3 osoba
czas narracjiPrzeszły
postać
autor

Obserwował ukochanego, początkowo z uwagą, bo wiedział, że to pierwszy raz, kiedy Santiago kąpie młodego - może nie stresował się tym tak jak on, ale uznał, że tak czy siak pilnować go trzeba, a właściwie - ich obu trzeba pilnować, na wszelki wypadek. Już po chwili jednak rozluźnił się, widząc, że narzeczony radzi sobie z kąpielą na tyle dobrze, że jego uwaga mogła być nieco mniejsza, co też wykorzystał, bawiąc się z małym i chlapiąc go bardzo lekko, żeby przypadkiem nie chlapnąć mu w buzię, ale żeby sprawić Tiago jeszcze więcej radochy. Za każdym razem, gdy Santiago na niego spoglądał Alvaro uśmiechał się do niego zachęcająco lub kiwał głową, sugerując, żeby kontynuował. Nie miał żadnych zastrzeżeń, więc nie korygował go w żaden sposób, naprawdę rozluźniając się już po kilku chwilach i po prostu bawiąc się z małym. Być może dołączył też do synka, gdy ten przeszkadzał Santiago i chlapał na niego robiąc to samo... ale tylko być może.
Widział, że Santiago jest dumny z siebie i niezmiernie go to cieszyło; zwłaszcza z jego niską samooceną, której teraz Alvaro był świadom (im dłużej byli razem tym bardziej był jej świadomy, a po rozmowie z Sergio to już w ogóle). Salvatierra też był dumny z ukochanego i gdy ten już wyprostował się po zakończonej kąpieli synka Alvaro przybliżył się do niego z szerokim uśmiechem - wciąż z dłonią na pleckach małego - i pocałował go czule, kładąc wolną rękę na boku jego szyi.
- De ahora en adelante puedes ayudarme con este procedimiento, ya no te saldrás con la tuya. - zaśmiał się cicho, pocierając nosem o jego nos, co spotkało się z kolejną salwą zachwyconego śmiechu ze strony maluszka, który znów zaczął machać rączkami i nóżkami na wszystkie strony. Alvaro parsknął śmiechem, spoglądając na malca, po czym musnął jeszcze raz usta ukochanego i odsunął się od niego niechętnie. - ¿Nos pasas una toalla? Lo secaremos y luego podremos leer algunos cuentos.
Niedługo później, z delikatnie osuszonym, opieluszkowanym i ubranym w piżamkę młodym powędrowali do łóżka; mały i Alvaro położyli się wygodnie, Tiago na pleckach, szukając wzrokiem drugiego taty, a Alvaro na boku obok niego, pozwalając synkowi łapać swoje włosy (chociaż ciągnięcie za nie już mniej mu się podobało, więc czasem karcił go za to żartobliwie i udawał, że go boli, czym synek niespecjalnie się w sumie przejmował).

Santiago de la Serna
palermo
nie lubię kierowania moją postacią i wiecznych śmieszków w grach, ale poza tym piszę dosłownie wszystko
52 y/o
Enjoy the simplest things
182 cm
złodziej bankowy
Awatar użytkownika
Sk*wiel, jakich mało
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkion/jego
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Santiago zmarszczył nos, niby to krzywiąc się z niechęcią na wieść o tym, że od teraz będzie pomagał Alvaro w kąpaniu młodego; ale w rzeczywistości ucieszył się, że mógłby być do czegoś przydatny i że najwyraźniej nie poszło mu teraz tak znowu źle, tym bardziej, że nie usłyszał żadnych słów korekty swojego zachowania. Czyli rzeczywiście dobrze mu poszło! To było naprawdę budujące, tym bardziej, że od tej pory nie kąpał w życiu małego dziecka i nie miał pojęcia, jak to właściwie robić - kierował się raczej intuicja i tamtymi krótkimi instrukcjami od Alvaro.
Pomógł narzeczonemu wytrzeć i ubrać chłopca, w większości jednak tylko przyglądając się, jak mężczyzna to robi i starając się nie przeszkadzać (choć zapewne i tak bardziej przeszkadzał, niż pomagał), po czym powędrował za nimi do pokoju, by ułożyć się po drugiej stronie synka, gdy Alvaro już ułożył się na pościeli. Santiago wcześniej wyciągnął kilka książeczek i wybrał jedną z nich, resztę odłożywszy na stolik. Oparł się plecami o ścianę, skrzyżował nogi w kostkach, otworzył i zaczął czytać. Mały jeszcze przez jakiś czas machał nóżkami i popiskiwał, później zaczął uważniej słuchać, wpatrzony w Kocura, aż wreszcie oczka zaczęły mu się same zamykać. Widać po nim było, że walczy z sennością, ale ta w końcu wygrała i chłopiec zasnął. Wtedy Santiago cicho zamknął książkę, przyjrzał się synkowi z uśmiechem, po czym przeniósł spojrzenie na partnera.
- Supongo que deberíamos acostarlo, ¿verdad? - zapytał cicho - ¿Puedes hacerlo? Me gustaría darme una ducha rápida y luego esperarte en la cama. Me encantaría acurrucarme contigo antes de dormir.

Alvaro Salvatierra
call me by my name
> Wielbię dramy :D > Lubię grać na ostro ;) Uszkodzenia fizyczne i psychiczne na propsie > Nie lubię typowo bekowych sesji (raz na jakiś czas mogę taką zagrać i dobrze się bawić, ale nie ciągle). Poza tym gram wszystko > Nie kieruj moją postacią. Jeśli potrzebujesz jakiegoś jej zachowania do posta - zapytaj
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ Po Świecie”