ODPOWIEDZ
28 y/o
Mark your calendar for Canada Day
182 cm
International Affairs Specialist at Northland Power
Awatar użytkownika
i don't fucking know if its a paradise or it's a trap
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszły
postać
autor

your blood, your bones
your voice and your ghost

W dalszym ciągu próbował jakoś zaakceptować to wszystko, co się potoczyło z Eleną. Był to jeden z rozdziałów w jego życiu, który, choć zakończył się gorzkawym posmakiem, przez większość czasu smakował cholernie słodko. Gdy w końcu zdobył się na odwagę, by przyznać Aidenowi, że cały ten czas tak naprawdę udawał, że byli parą, doszło do niego, że czego, do kurwy nędzy, on się tak wstydził? Tego, że był zdolny do uczucia, które dawno przeklął w myślach, nazywając je czymś banalnym? Czy czego tak właściwie? Żałosne. Wiedział, że musiał wrócić do normalnego trybu życia, a ciągłe zachęty, by randkował i wrócił do towarzyskiego świata, go najzwyczajniej nudziły.

Jednego wieczora zdecydował więc, że odpali tę żałosną aplikację, poswipuje na jakichś random kobietach i przy okazji następnej rozmowy z kumplami stwierdzi, że tak, już wszystko dobrze, zapomniał o łabądku i świetnie sobie radzi z akceptacją odrzucenia i tego, że ktoś nie potrafił być z nim szczery, że ona nie potrafiła z nim być szczera, że nie zasługiwał na s z c z e r o ś ć. No i jak już założył ten nieszczęsny profil, to wstawił nie swoje zdjęcia, bo przecież on by się nie zniżył do takiego poziomu, by użyć swoich prawdziwych zdjęć, no nie? No i jedną z pierwszych osób i jedynych, z którymi miał match, była niejaka Fanny, piękna blond kobieta, z którą dosłownie w przeciągu godziny umówił się na randkę.

TELEFONICZNĄ RANDKĘ.

Przeciągnął się na kanapie, podnosząc się po chwili i kierując do barku, kuśtykając na kontuzjowanej nodze, by nalać sobie whisky do szklanki, zanim wstukał w telefon jej numer i czekał na sygnał.

P O Ł Ą C Z E N I E W Y C H O D Z Ą C E

✆ Fanny
Łączenie…

• • •
──────────────

Po kilku sekundach usłyszał, że odebrała telefon. - Fanny? - uśmiechnął się pod nosem, zaciskając palce na telefonie. - To na jakie wino się zdecydowałaś?

fan✆
27 y/o
For good luck!
171 cm
przygotowuje pokoje gościom w Gladstone
Awatar użytkownika
I just want to be home with the light again
Take me home
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkion/jego
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Udawanie stało się częścią jej natury.
Musiała chyba przechodzić przez jakiś kryzys tożsamości, skoro tak łatwo przychodziło jej granie kogoś, kim wcale nie była. Prawdę odrywała od siebie kawałek po kawałku, jakby ostatecznie miało nie pozostać nic. Bo wszystko to, co na co dzień pokazywała innym było tylko kreacją, pustą (aczkolwiek bardzo ładnie przyozdobioną) wydmuszką. Z prawdziwą Neną styczność mieli nieliczni.
Chętnie nakładała na siebie te maski – ukrywanie swoich niedoskonałości stało się nawykiem, którego nie potrafiła się oduczyć. Bo dużo łatwiej było wcielić się w kogoś, niż ukazać najmarniejszą wersję siebie. A każdej swojej kreacji czuła się jak aktorka. Lubiła każdą z ról, ale nigdy nie chciałaby grać Neny. Tej prawdziwej, która wieczorami zamykała się w pokoju i wyła w poduszkę. Tej, której wydusiła już niemal wszystkie łzy. Tej, którą tak bardzo nie chciała być.
Ale Fanny? Ona była o b ł ę d n a.
Siedziała na kanapie, okryta puchatym kocem. Bluzka na ramiączkach odsłaniała jej szczupłe ramiona. Włosy miała spięte, bo tak było znacznie wygodniej. Na stoliku stała miska z ulubionymi chipsami dziewczyny, a zaraz obok lampka wina (przynajmniej to nie było częścią tego fałszu). Telefon w gumowym etui ze zwierzęcymi uszami leżał na miękkim obiciu kanapy. Czekała aż zadzwoni.
Taka była Fanny.
Taką chciała być tego wieczora.

POŁĄCZENIE PRZYCHODZĄCE

✆ numer nieznany
Łączenie...

• • •
──────────────

Na jej twarzy pojawił się uśmiech – szczery, zadziorny, taki, na który Nena nigdy nie zdobyłaby się publicznie. Dobrze, że robiło się coraz zimniej to przynajmniej będzie mogła zasłaniać usta szalikiem, żeby nie przyciągać niczyjego wzroku. Kolejny nieprzychylny komentarz całkowicie by ją dobił.
Ale nie myślała o tym, nie dzisiaj.
Nie odebrała od razu połączenia, żeby nie wyszła na taką, która nie mogła się doczekać tego telefonu. Odczekała sygnał, może dwa i dopiero wtedy przesunęła zieloną słuchawkę w bok. Uśmiechnęła się znowu, gdy tylko usłyszała jego głos.
— O łał, jak ty przyjemnie brzmisz... — powiedziała od razu, rzucając komplementem, który był w tym całym fałszu zadziwiająco szczery. Słyszeć, ale nie widzieć – to działało na wyobraźnię. Choć widziała go tylko na zdjęciach to wyobraźnia robiła swoje. W głowie kreśliła powoli jego postać. To, w jaki sposób układa usta gdy mówi. I w taki sposób się uśmiecha, przecież doskonale słyszała radość w jego głosie.
— Czerwone słodkie. Życie jest wystarczająco gorzkie, trzeba sobie je stale umilać — odparła, mimowolnie przysuwając do siebie duży kielich. Pewnie słyszał w słuchawce dźwięk sunącego po blacie naczynia. — Ty jakieś masz? Czy jesteś fanem silniejszych trunków? — zapytała, wykorzystując chwilę w której jej odpowiadał, by upić pierwszy łyk.
Wspaniale było być Fanny.
Fanny, skrót od Frances – wymyśliła to już wcześniej.

celio ✆
something wicked
don't be a fcking dick to people
28 y/o
Mark your calendar for Canada Day
182 cm
International Affairs Specialist at Northland Power
Awatar użytkownika
i don't fucking know if its a paradise or it's a trap
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszły
postać
autor

POŁĄCZENIE 00:14:46
✆ fanny
• • •
──────────────

Był na wielu randkach, ale chyba jeszcze nigdy na takiej, która wyglądała właśnie w ten sposób. Zadziwiające, jak różne sytuacje w życiu mogą na nas wpłynąć, no nie? No i teraz tak stał, trzymając mocniej telefon, przenosząc ciężar ciała na zdrową nogę, i uśmiechał się pod nosem jak jakiś gówniarz, słysząc jej ciepły głos. - Ja? Słyszałaś siebie? Brzmisz nieziemsko - rzucił, trochę bardziej flirciarsko, niż sam by się po sobie spodziewał, ale przecież teraz nie był w stu procentach sobą, no nie? Teraz był Celio, mężczyzną, z którym myślała, że rozmawia, a nie Caspianem, zamkniętym w sobie mężczyzną, który znowu przysiągł sobie na wieki wieków, że nie otworzy serca na żadną inną kobietę.

Przymknął na moment oczy, próbując zwizualizować sobie tę piękną blondynkę, którą widział na zdjęciach, i dopasować jej twarz do głosu, który teraz słyszał. Huh, zadziwiające, jak zmysły potrafiły działać w takich sytuacjach. - Mówisz? Cholera, szkoda, że o tym nie pomyślałem - zaśmiał się, słysząc jej opinię na temat gorzkiego życia, zanim dodał, - Może jak będziesz miała ochotę na naszą następną romantyczną telefoniczną randkę, również zaopatrzę się w butelkę czerwonego, słodkiego - uśmiechnął się pod nosem.

No proszę, ledwo zaczęła się pierwsza randka, a on już planował drugą. Może to przez jej głos? Było w nim coś ze śpiewu syreny, coś, co sprawiało, że chciał słuchać dalej, nawet jeśli rozsądek podpowiadał mu, żeby nie zapuszczał się za daleko, - Ja mam whisky - uniósł szklankę do ust i upił łyk. - szkocką, stuletnią - dodał. - Mogę zdradzić ci sekret? - zapytał, zanim parsknął cichym śmiechem, kierując się w stronę kanapy. Usiadł na niej, wygodnie się oparł i wyprostował nogę. - Czasami lubię nawet wypić koktajl, chociaż wiem, że jest to uznawane za mało męskie - rzucił rozbawiony. - Mój ulubiony? Pornstar martini - dodał, no bo halo, i tak go nigdy nie zobaczy, więc mógł się chociaż po części dobrze bawić, no nie? - teraz możesz mi powiedzieć, czy jest to dla ciebie hot or not - uśmiechnął się, upijając kolejny łyk bursztynowego trunku, zanim zapytał, - a Fanny to skrót od jakiego imienia?

fan✆
27 y/o
For good luck!
171 cm
przygotowuje pokoje gościom w Gladstone
Awatar użytkownika
I just want to be home with the light again
Take me home
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkion/jego
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

TRWAJĄCE POŁĄCZENIE
00:14:46
✆ Celio

• • •
──────────────


„Brzmisz nieziemsko.”
Zaśmiała się uroczo usłyszawszy jego komplement. Przyjęła go do siebie jak ciepły dotyk, którego potrzebowało jej chłodne ciało. Nie miało znaczenia, że te słowa tak naprawdę nie były nawet do niej, podskórnie potrzebowała właśnie takiej iskry.
— Dziękuję — odpowiedziała niemal od razu. Wsłuchiwanie się w jego spokojny, ale też niezwykle pewny głos w jakimś stopniu pozwalało jej się zrelaksować. Może chodziło o to, że brzmiał tak bardzo przyjaźnie, ale nie musiała się stresować jego wzrokiem. Cudze spojrzenia niekiedy przybijały ją doszczętnie. Nie potrafiła się wydostać spod ich ciężaru. Oceniające, często zakłamane. Nie pamiętała kiedy ktoś patrzył na nią inaczej. Mogła sobie wyobrażać, że on właśnie tak patrzy – inaczej.
— Następnym razem też nie musisz pić tego samego, każdy może umilać sobie dzień czymś innym — początkowo chciała powiedzieć, że każdy może umilać sobie dzień na swój własny sposób, ale w porę uznała, że ten nieodpowiedni dobór słów mógłby zostać odebrany zupełnie inaczej. A nie chciała rzucać w niego żadnymi dwuznacznościami.
— Tak myślałam, nie pasowało mi do ciebie wino — powiedziała, chichocząc pod nosem. Palcami ogarnęła za ucho kilka kosmyków, które wcześniej opadły jej na twarz, gdy układała się wygodniej na kanapie. Zrobiła to w taki sposób, jakby mógł to zobaczyć – dziewczęco, trochę powolnie, by ewentualny obserwator miał szansę dobrze się przyjrzeć. Tylko że w pokoju była kompletnie sama.
Na jego chęć podzielenia się sekretem tylko mruknęła. Nie było to żadne słowo, bardziej coś w stylu yhym. Ale musiał wyczuć, że była zainteresowana, chciała go wysłuchać.
Zaśmiała się, gdy usłyszała co miał do powiedzenia.
— Jest twoim ulubionym przez smak czy nazwę? — celowo pociągnęła ten temat, żeby wypowiedział się szerzej. Nawet jeśli nieszczególnie miała ochotę rozmawiać o alkoholach to wiedziała, że jeśli da mu trochę więcej uwagi to bardzo szybko zyska u niego dodatkowe punkty.
Hot or not?
— Pij co chcesz. Jeśli ci smakuje i dobrze się bawisz to się cieszę — odparła trochę wymijająco. Mogła zawsze rzucić czymś w stylu, że to on jest hot, bo widziała jego zdjęcia, ale już i tak czuła, że szybciej bije jej serce. Musiała spokojniej oddychać, żeby nie pokazać stresu, który mimo wszystko z nią był. — Od Frances — odpowiedziała natychmiast. — Często rozmawiasz tak z innymi kobietami? — zapytała, odbijając w zupełnie innym kierunku.

celio ✆
something wicked
don't be a fcking dick to people
ODPOWIEDZ

Wróć do „#14”