ODPOWIEDZ
0 y/o
Welkom in Canada
0 cm
workin' nine to five what a way to make a livin'
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracji
czas narracji
postać
autor

Obrazek
Lost & Not Found
━ Hej. Czy ktoś widział Milo?
Po kilku dniach zdajesz sobie sprawę, że coś jest nie tak.
To nie jest kwestia imprezy, o której twój partner zapomniał wspomnieć, ani rozładowanego telefonu, ponieważ operator potwierdził wyrejestrowanie numeru z bazy danych.

Poza krótkim, nic niewyjaśniającym listem, którego treść znasz już na pamięć zdecydowałeś się przeszukać pokój. Niestety, przez nienaturalny porządek i brak dysków w pozostawionych urządzeniach docierasz do punktu wyjścia, a jedyną informacją jaką dysponujesz jest rozpiska numerów telefonów, którą zdobyłeś po odrysowaniu ołówkiem odbitki wyrwanej z notatnika kartki. Ponieważ policja nie przyjęła od ciebie zgłoszenia dotyczącego osoby zaginionej tłumacząc, że pożegnalny list wskazuje na świadomą decyzję osoby dorosłej o opuszczeniu dotychczasowego miejsca zamieszkania, a obdzwonione szpitale nie potwierdziły posiadania żadnego pasującego do opisu Rivery w swoich aktualnych kartotekach, chwytasz się ostatniego tropu jaki ci pozostał.


Spoiler
MECHANIKA

Spośród poniższych kontaktów możesz wybrać dowolne 3 i i spróbować czegoś się od nich dowiedzieć (masz szczęście, że twój partner nie ma słabości do hermetycznych skrótów):

1. Aiden Newburry
2. Liberty Pizza
3. Dylan
4. Dzielnicowy Maruda
5. Bea-Bea
6. Felipe 1
7. Felipe 2
8. Ems
9. Javier
10. Macarena
11. Diva Estella
12. Rosa Bell
13. Ross
14. UoT dziekanat
15. Simply Fix It



List:
Dylan,

wiem, że zasługujesz na wyjaśnienia, ale są powody, dla których nie mogę tego zrobić.
Nie mogę też zostać i nie sądzę, żebyśmy wiem, że nie zobaczymy się już nigdy więcej. Chciałbym móc to zmienić, ale to tak wyszło.
Żałuję, że nie powiedziałem ci tego wcześniej, żałuję, że w taki sposób się o tym dowiadujesz, ale ja tego nie czuję. Na pewno znajdziesz kogoś, kto cię doceni i dla kogo wizja spędzenia z tobą reszty życia nie będzie przypominała klatki.
Chcę
Zostawiam ci wszystko, komputery są czyste i możesz je zatrzymać lub sprzedać. Uznaj to za rekompensatę i dokładkę do czynszu, opłaciłem kolejny kwartał z góry, więc masz sporo czasu na znalezienie nowego współlokatora.


Milo

Dylan Gauthier
Prowadzący: Milo Rivera
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
gall anonim
0 y/o
Welkom in Canada
0 cm
workin' nine to five what a way to make a livin'
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracji
czas narracji
postać
autor

Połączenie udaje się nawiązać za drugim razem. Początkowo w słuchawce nie słychać nic poza kilkoma suchymi trzaskami.
一 Tak? Halo?
Głos w słuchawce wyraźnie ma trudność z przypisaniem obcego numeru do konkretnego człowieka. Nic dziwnego - Aiden znał Dylana głównie z opowieści Milo, a ponieważ Rivera nigdy nie należał do szczególnie wylewnych, kojarzył go piąte przez dziesiąte.
W końcu udaje mu się zlokalizować w pamięci enigmatycznego Gauthiera i barwa głosu z początkowo podejrzliwej zmienia się na sympatycznie zaskoczoną.
一 Pochorował się? Nie, czekaj, zgadnę... 一 Typowa dla Aidena paplanina była na swoim miejscu, ciche cmokanie sugerowało, że intensywnie się nad czymś zastanawia, choć nie znał jeszcze powodu dla którego otrzymał telefon. 一 Aha, pewnie zbudował w końcu coś, co wybuchło mu prosto w twarz. No a tak serio, mógł chociaż dać znać, szef jest wkurwiony ale pewnie mu przejdzie. Wszystko stoi, robota do dupy, no nie da się ruszyć. Ale tak po tygodniu to trochę... w sumie to co się stało?
Newburry milknie wreszcie - może dostał zadyszki - w tle słychać włączany właśnie telewizor i reklamę płatków śniadaniowych. Potężne ziewnięcie również nie zostało wytłumione i Dylan miał okazję świadkować wszystkim tym małym porannym cudom w wykonaniu Aidena.
一 Czekaj, przyciszę tylko telewizor. Oh szlag jasny, prawie połamałem nogi. Właściwie to czemu ty do mnie dzwonisz? Co z Milo? Głos stracił czy o co chodzi?
Niefrasobliwość powoli zaczynała ustępować miejsca łagodnemu zaniepokojeniu; widocznie nawet ktoś pokroju Aidena potrafił rozpoznać problem gdy ten wisiał w powietrzu wystarczająco długo.
一 Halo? Dylan? Jesteś tam?
Cisza po stronie Gauthiera musiała go zaalarmować.


Dylan Gauthier
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
gall anonim
25 y/o
NARRATORSKI PIESEK
179 cm
student | kuchcik w Archeo
Awatar użytkownika
'Couse we're all just kids
Who grew up way too fast
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

14
Niektóre koszmary są jedynie sekundową migawką, gwałtownie wyciągającą ze snu w środku nocy, inne ciągną się nieubłaganie i zostają z człowiekiem na kilka godzin po pobudce. Ten aktualny trwał już tydzień.
Życie Dylana przewróciło się do góry nogami w jeden poranek, mający niczym nie różnić się od reszty. Zaczął się w standardowo cichym mieszkaniu, z kotem domagającym się jedzenia przycupniętym na piersi. Szybka wizyta w kuchni, poranna przebieżka wkoło osiedla, powrót i szybki prysznic, po którym spokój wypełniający mieszkanie zaczął wydawać się nienaturalny - zwykle o tej godzinie Milo wyczołgiwał się z łóżka albo wisiał wpółświadomie nad kubkiem kawy, dobudzając się do wyjścia na uczelnię. Nie chcąc budzić go niepotrzebnie w razie odwołania zajęć, co jak co, ale ten człowiek potrzebował każdej bonusowej godziny snu, zawędrował do jego pokoju dopiero po śniadaniu, chcąc sprawdzić czy w ogóle oddychał.
Pusty pokój i zostawiona na łóżku notatka zapoczątkowały lawinę.
Kłucie w płucach zmieniło się w uniemożliwiający oddychanie ścisk, kiedy sens czytanych w kółko słów gnieździł się coraz głębiej w świadomości Dylana. W międzyczasie wylądował na kolanach na środku zbyt czystego pomieszczenia, z Pinto kręcącym się nerwowo wkoło właściciela. Nie był pewny jak długo tak siedział, stracił rachubę czasu i poczucia przestrzeni, analizując kolejno treść, wszystkie skreślenia i styl pisma jakby gdzieś między linijkami miał znaleźć odmienny sens. I znalazł. Albo sam sobie go wmawiał. Ucieczka z domu w wykonaniu Rivery nie byłaby niczym nowym, nawet jeśli nigdy wcześniej nie dotknęło to samego Dylana, a słowo klatka powracało do niego nieubłaganie, jednak nie przyjął do wiadomości opcji, że wyjaśnienie było tak proste. Im dłużej myślał o treści listu, po tym wszystkim co przeszli, zbudowali i planowali na przyszłość, tym bardziej absurdalne wydawało mu się założenie, że byłby w stanie przyjąć bez pytania opłacony czynsz i zacząć nowe życie.
Pierwszego dnia niemalże mechanicznie poszedł do pracy i po dwóch godzinach został wysłany do domu, gdy z rozkojarzenia poparzył sobie połowę dłoni gorącym olejem. Zaopatrzony w chorobowe spędził następne doby z coraz silniejszym przekonaniem, że coś było mocno nie w porządku. Wyłączony numer jedynie je nasilał, a niechęć wsparcia ze strony policji, uznającej ten jeden skrawek papieru za dostateczny powód by umywać ręce, doprowadzała go do białej gorączki. Przekopując wszystkie zostawione w pokoju przedmioty i rujnując nienaturalny porządek desperacko starał się znaleźć jakąkolwiek metodę na odzyskanie kontaktu ze swoim narzeczonym. Nawet jeśli okazałoby się to zbędne i Milo rzeczywiście zdecydował się go porzucić, chciał przynajmniej usłyszeć to od niego prosto w twarz.

Notatnik leżący na stoliku nocnym po pierwszym pobieżnym przejrzeniu pustych stron zwrócił jego uwagę, kiedy tydzień po zniknięciu Rivery zapalił z rana lampkę przy łóżku. Zasnął ze zwiniętym w nogach kotem i telefonem w ręku w ciuchach z poprzedniego dnia, kiedy przekopując wiadomości na telefonie starał się znaleźć jakiekolwiek wskazówki. Wyżłobienie na wierzchniej kartce, widoczne pod światło, wybudziło go praktycznie w sekundę. Naoglądał się wystarczającej ilości filmów by wiedzieć dokładnie co ma w tej chwili zrobić - złapał pierwszy lepszy ołówek i odkrył odbitkę treści z poprzedniej strony. Lista numerów oferowała trop, jakikolwiek trop, co do miejsca pobytu mężczyzny, więc po kilku oddechach i wyeliminowaniu najbardziej zbędnych kontaktów zaczął od osoby, z którą ten spędzał najwięcej czasu w ciągu dnia - współpracownika.
- Hej, uh, Aiden? Z tej strony Dylan, Dylan Gauthier, chło-... narzeczony Milo - poprawił się, sam nie do końca pewny dlaczego miałoby mieć w tej chwili znaczenie, przez co końcówka wypowiedzi wybrzmiała z mniejszą mocą. Właściwie nie było do końca jasne czy wciąż miał narzeczonego.
Zanim zdążyłby wyjaśnić problem i powód, dla którego w ogóle wykręcił jego numer, mężczyzna po drugiej stronie linii zaoferował mu większość informacji jakie mógłby od niego uzyskać. Korzystając z otwartego na następnej stronie notatnika wypisał najważniejsze kwestie. Nie był w pracy, nie poinformował nikogo. Nie dawało mu to nic, ale przynajmniej nieco bardziej klarowało z czym miał do czynienia. Stukając ołówkiem w kartkę i słuchając gadania Aidena w pierwszej chwili nie zarejestrował, że ten zamilkł i czekał na jego wkład.
- Jestem. Czyli... nie informował was, że nie będzie w pracy? I kiedy był tam ostatni raz? - dopytał, marszcząc czoło w frustracji z braku czegokolwiek, za co mógłby się złapać dla większej stabilizacji w sytuacji. - I... nie wiem co się stało. Próbuję do tego dojść i nie mogę się z nim skontaktować. Jakby się odezwał mógłbyś dać mi znać na ten numer?
Nie widział sensu w kłamstwach i kręceniu wkoło tematu, jedynie starał się zachować opanowanie i nie pozwolić panice przejąć sterów. Wychodził z siebie, nerwy i zmartwienie zżerały go od środka, ale jeśli chciał cokolwiek osiągnąć musiał myśleć trzeźwo.

Milo Rivera
0 y/o
Welkom in Canada
0 cm
workin' nine to five what a way to make a livin'
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracji
czas narracji
postać
autor

Wydłużająca się po aidenowej stronie słuchawki cisza dość jednoznacznie wskazywała na to, że to o czym mówił do niego Dylan znajdowało się zupełnie poza jego pojęciem. Telewizor momentalnie przycichł, ustało nawet siorbanie kawy, a wyraźnie znerwicowany rozmówca odkaszlnął cicho w mikrofon.
一 Nie, nic nie... nie wspominał nic, ale żeby... czekaj, daj mi chwilę, moment.
Musiał się zastanowić. Powaga sytuacji w jakiej właśnie się znalazł skłoniła go do dobudzenia się wcześniej niż zamierzał i to bez wsparcia ze strony pękatego kubka kawy, o którym prędko zapomniał. Przez moment stukanie palcami w blat stanowiło nerwowe tło dla jego przemyśleń.

一 Nie no, z tydzień temu był, jakoś w czwartek. Czekaj, na pewno? Tak, czwartek, na pewno w czwartek! Na sto procent, bo ja wychodziłem wcześniej. Miałem tam te swoje sprawy, ale to już mniejsza bo to nieważne. Normalnie wszystko było, tak mi się wydaje.
Ciężki oddech huknął prosto w słuchawkę; Newburry prawdopodobnie właśnie wydeptywał koła w swoim mieszkaniu, nie mogąc ustać w miejscu przy takich rewelacjach.

一 Ale nawet nic nie mówił, żeby gdzieś się wybierał ani nic. Nie, żeby on w ogóle mówił cokolwiek, wiesz jak jest 一 ochrypły, histeryczny śmiech Aidena nie miał zbyt wiele wspólnego z wesołością. 一 Jakby coś mi wpadło to jasne, zadzwonię od razu. Cholera, i nie odbiera telefonu mówisz? Znaczy się, ode mnie to nie odbiera nigdy, raczej na smsy odpisuje po, no, powiedzmy kilku godzinach. O ile to coś ważnego. Kurwa, przykro mi Dylan, chyba nie jestem w stanie ci pomóc czymś konkretnym.
Newburry istotnie brzmiał, jakby było mu z tego powodu wyjątkowo ciężko na sercu, choć równie dobrze żal mógł być potęgowany myślą o najbliższych tygodniach pracy, w której dla odmiany przyjdzie mu wysiedzieć pełen wymiar godzin.



Dylan Gauthier
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
gall anonim
25 y/o
NARRATORSKI PIESEK
179 cm
student | kuchcik w Archeo
Awatar użytkownika
'Couse we're all just kids
Who grew up way too fast
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Wedle życzenia dał Aidenowi czas na myślenie, chociaż mentalnie już wybierał koleją osobę, którą mógłby zaczepić w poszukiwaniu informacji. Wyraźnie Milo nie dzielił się w pracy prywatą, co o ile w pełni pasowało do jego osoby, znacząco uszczuplało opcje Dylana podczas poszukiwań.
Czwartek zgadzał się jako dzień, w który sam widział go po raz ostatni i to także podkreślił w swoim nowym, przejętym notatniku. Kładli się spać jak zwykle, na dobranoc pocałował go w czoło i kazał mu nie siedzieć za długo, żeby następnego dnia nie chodził jak zombie. Jakim cudem nic nie zauważył? Żadnego napięcia, sugestii że coś było nie w porządku. Zamrugał, wracając do rzeczywistości w połowie wypowiedzi mężczyzny.
- Jasne. Jeszcze jedna sprawa, kojarzysz może czy nie zostawił nic swojego na zapleczu? - dorzucił bez szczególnej nadziei, że coś z tego zyska, jednak skoro przyuważony przypadkowo notatnik oferował listę kontaktów nie zamierzał marnować nawet małych szans na zyskanie nowych informacji.
- Jakby cokolwiek ci się przypomniało, jestem pod telefonem. Dzięki, Aiden - domknął rozmowę, nie chcąc dawać mężczyźnie więcej czasu na rozgadanie się po raz kolejny. Doceniał jego zaangażowanie w temat, jednak na ilość słów jakie z siebie wyrzucił miał mu do powiedzenia naprawdę niewiele. Z westchnieniem postawił kreskę przy dopiero co wykręconym numerze i ponownie przejrzał listę.
Następny wybór był oczywisty, nawet jeśli człowiek wdzięcznie nazwany Macarena znajdował się na drugim końcu kontynentu.
- Diego? Tu Dylan, wiesz, Dylan-od-Milo. Znalazłem twój numer w jego kontaktach. Odzywał się może do ciebie w ostatnim czasie? - zaczął, gdy tylko dotarł do niego charakterystyczny dźwięk połączenia.

Milo Rivera
0 y/o
Welkom in Canada
0 cm
workin' nine to five what a way to make a livin'
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracji
czas narracji
postać
autor

Kolejne pytanie, którym Dylan zahaczył go jeszcze na odchodne sprawiło, że Aiden zatrzymał się w połowie tego co aktualnie robił - było niemal słychać, jak na jego czole wyrasta zmarszczka zadumy.
一 Raczej nie sądzę, on przecież nachosy nawet podpisywał żeby mu kto... no ale to nic, ja zobaczę dzisiaj, będę koło piętnastej to pochodzę, popytam i jakbym co znalazł to dam ci znać.
Pomimo oczywistego roztrzepania i średnio rozkręconych procesów myślowych o tej porze dnia, Aiden oferuje przynajmniej jeden konkret, choć przewidzenie rezultatu na ten moment było nie do doszacowania.
W końcu ciche stęknięcie anonsuje potknięcie, po którym w ucho natychmiast wpada odgłos zderzenia się z czymś, co brzmiało jak sterta naczyń.

一 Nie ma sprawy ziomuś, jesteśmy w kontakcie!
Po tej uczciwej obietnicy Newburry umilkł na dobre, a połączenie zostało zakończone.

Kolejny na liście Diego Camarena został łatwo rozszyfrowany. Niestety, po pierwszej próbie nawiązania połączenia Dylana przywitała poczta informująca sucho głosem Camareny, że abonent "jest poza telefonem lub ma dzwoniącego w dupie". Ponowna próba nawiązania połączenia również nie przyniosła lepszego rezultatu.



Dylan Gauthier
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
gall anonim
25 y/o
NARRATORSKI PIESEK
179 cm
student | kuchcik w Archeo
Awatar użytkownika
'Couse we're all just kids
Who grew up way too fast
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Posiadanie najmniejszego zapewnienia, że ktoś poza nim zamierzał dołączyć do poszukiwań, dało Dylanowi poczucie chociaż częściowej stabilizacji. Pozornej, jako że wątpił by Milo miał rozrzucać wskazówki po Simply Fix It, ale lepsze to niż nic.
Następny telefon okazał się jeszcze mniej pomocny niż pierwszy - Diego nawet nie zaszczycił go podniesieniem słuchawki. Mógł się tego spodziewać, zwłaszcza że nawet nie wymienili się numerami i ten nie miał skąd wiedzieć, że chodziło o Milo. Mamrocząc kilka przekleństw wymierzonych, może trochę niesprawiedliwie, w stronę Camareny, odłożył telefon po paru próbach i postawił przy jego numerze mały znaczek "x".
Kręcąc pierścionkiem na palcu lewej ręki wpatrywał się w listę jakby ta miała przemówić i wskazać mu kto z kontaktów Milo miałby jakiekolwiek informacje na temat jego miejsca pobytu. Na ten moment stał w tym samym miejscu, w jakim był zanim wziął do ręki telefon. Dopiero pakujący mu się na kolana Pinto wyrwał go z zawieszenia. Przez ostatni tydzień kot stanowił jego główną podporę, jednocześnie sam także zachowywał się inaczej niż zwykle, wyraźnie zauważając zarówno brak drugiego ojca jak i nerwową atmosferę w jakiej żył Dylan. Podrapał go między uszami, na co czworonóg zaczął kręcić się w miejscu i szukać sobie wygodnego miejsca by zwinąć się w kulkę.
Po wcześniejszych, nieudanych próbach kierowania się logiką, po odsunięciu czarnego ogona z kartki Gauthier przesunął palcem w dół i zatrzymał się w losowym miejscu między zakreśleniami ołówka. Wypuścił powietrze nosem i ponownie podniósł porzucony na boku telefon. Wklepując numer doszedł do wniosku, że w tym tempie może obdzwonić wszystkie kontakty i efekt zapewne będzie podobny. Nacisnął ikonkę słuchawki i zadzwonił do Felipe 2.

Milo Rivera
0 y/o
Welkom in Canada
0 cm
workin' nine to five what a way to make a livin'
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracji
czas narracji
postać
autor

Felipe Cortez został dosięgnięty telefonem Dylana w samym środku swojej zmiany w warsztacie. Trzy godziny różnicy w strefie czasowej miało w tym przypadku znaczenie, bo podczas gdy Toronto powoli szykowało się do spania, Sacramento wciąż żyło, pracowało i miało plany na resztę popołudnia.
Połączenie zostało odebrane dość późno, w ostatniej niemal chwili.
一 Quién habla? 一 padło krótko i niezbyt przyjaźnie. W tle słychać było muzykę napływającą z trzeszczącego radia i chaotyczną kakofonię dźwięków. Felipe pracował w warsztacie samochodowym, nic więc dziwnego, że początkowo trudno mu było w ogóle utrzymać w rękach telefon. Urządzenie (sądząc po odgłosie) wypadło mu w pewnym momencie, rozległa się soczysta wiązanka przekleństw podobna do tych, którymi posługiwał się Milo, ale koniec końców mężczyzna wrócił do rozmowy.
一 Dylan? Ten pende... aha, ten od Milo. Z Kanady. Nie rozumiem tylko czemu to ty do mnie dzwonisz a nie Miles.
W tle dało się słyszeć kilka innych męskich głosów, zapewne w warsztacie pracowało jeszcze parę osób i od czasu do czasu Felipe przerywał rozmowę by zawołać coś do nich pomimo trwającego połączenia. Był widać wielozadaniowy.

一 Poza tym to po chuj na służbowy dzwonisz? Nie można jak człowiek prywatnie?


Dylan Gauthier
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
gall anonim
25 y/o
NARRATORSKI PIESEK
179 cm
student | kuchcik w Archeo
Awatar użytkownika
'Couse we're all just kids
Who grew up way too fast
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Usłyszenie głosu po drugiej stronie słuchawki, nawet jeśli nie był to człowiek szczęśliwy z powodu kontaktu, już stanowiło większy sukces niż wcześniejszy telefon. Po szybkim przedstawieniu się i wyjaśnieniu z jakim dokładnie Dylanem miał do czynienia, uleciała z niego ta odrobina nadziei, że losowo wybrany numer rozwikła zagadkę od wejścia.
- Wybacz, Milo numeruje kontakty zamiast je podpisać. Nie zajmę ci długo, chciałem tylko spytać czy odzywał się do ciebie w ostatnim czasie? Jakoś w ciągu tego tygodnia? - podrzucił od razu, nie chcąc owijać w bawełnę, zwłaszcza, że ten był wyraźnie zajęty pracą. Usiadł prościej na łóżku, przez co oburzony Pinto zeskoczył mu z kolan i ułożył się na poduszce.
- Nie ma go w domu i nie było go w pracy, zostawił tylko listę numerów. Dzwoniłem już do Camareny, ale nie odbiera. Sprawdzam czy ktokolwiek wie gdzie mógł się zapodziać, bo ja szczerze nie mam już pomysłów - wyjaśnił nieco dogłębniej, nie do końca pewny czy to miało go do czegokolwiek doprowadzić. - Doceniłbym jakiekolwiek informacje, czy wspominał o kimś w ostatnim czasie czy planował gdzieś wyjechać. Nie wiem czy coś mu się nie stało - dokończył myśl, wiedząc doskonale że biega całkowicie na oślep. Jednak miał w tym wszystkim nadzieję, że ktoś poza nim przejmie się przynajmniej na tyle by dołączyć do prób znalezienia Rivery. Aiden grzebiący w Simply Fix It był jakimś początkiem, a posiadanie kogoś wtajemniczonego w miejscu, które Milo uznawał za dom poza tym, który mieli razem, mogło pomóc w poszukiwaniach zagubionego. Potrzebował teraz małego cudu by nie zacząć wariować i wywieszać ulotek o zaginięciu.

Milo Rivera
ODPOWIEDZ

Wróć do „#12”