ODPOWIEDZ
32 y/o
For good luck!
184 cm
workin' nine to five what a way to make a livin'
Awatar użytkownika
I whisper secrets to my mirror, and in the silence I see you clearer; I watch it shatter and pull the pieces out... they cut right through my heart
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjizależy
czas narracjijak leży
postać
autor

Adam Hayes
Rafael Gubert
homeprofilebiopermits
Obrazek
data i miejsce urodzenia
09/09/1994, Toronto
zaimki
męskie
zawód
policjant, po godzinach trener boksu
miejsce pracy
Toronto Police Service
orientacja
hetero
dzielnica mieszkalna
The Junction
pobyt w toronto
od urodzenia
umiejętności
Nieźle strzela, jeszcze lepiej się bije — w przeszłości otarł się o karierę bokserską, ale do dziś utrzymuje trening i ogólną dobrą sprawność fizyczną. Potrafi samodzielnie naprawić większość typowych domowych usterek, kilkukrotnie przeprowadzał też na własną rękę mniejsze i większe prace remontowe. Czasem z sukcesem pomajstruje przy swojej Hondzie Accord VI. Gotuje przeważnie prosto, ale smacznie.
słabości
Ciągnący się od lat brak regularnego rytmu dobowego przyczynił się do problemów ze snem — te zaś do coraz częstszego sięgania po proszki nasenne. Dużą trudność sprawia mu utrzymanie porządku i notorycznie coś gubi. Nie lubi igieł, odczuwa duży dyskomfort przy pobieraniu krwi i zastrzykach. Jego największą słabością jest jednak córka — kochająca biedronki, żaby, koty i konie siedmiolatka.

Zimną wodą przemywasz twarz.
Dłonie pocierają skórę zapalczywie, jakby dało się w ten sposób pozbyć zalewających głowę myśli, ale efekt otrzeźwienia trwa tylko chwilę — przez krótki moment uderzenia chłodu. W końcu porzucasz kolejne próby, zastygasz pochylony nad umywalką, wyjątkowo niepewnie podparty na drżących lekko rękach. Oddychasz ciężko, nierówno; dawno nie czułeś takiego ścisku w klatce piersiowej, dawno nie miałeś na żołądku takiego ciężaru.
Doskonale rozumiesz, że twoja rzeczywistość zmieniła się bezpowrotnie, nawet jeśli na razie wszystko pozornie pozostawało na swoim dotychczasowym miejscu. Ty jednak .w i e s z — i nie potrafisz skupić się na niczym innym.
To tylko kwestia czasu, aż-…

Strumień pieni się wściekle przy odpływie i nagle uświadamiasz sobie, że stoisz tak od kilku minut, bez ruchu i bez celu; bez żadnego wniosku, który przyniósłby ulgę albo przynajmniej jej perspektywę.

Oblewasz się po raz ostatni i zakręcasz wodę.
Jej szum milknie, a w jego miejsce rozszerza się jeszcze głośniej twój wewnętrzny chaos: plątanina niewypowiedzianych słów, nazwanych i nienazwanych obaw, i dławiące przeczucie, że prawie niczego nie jesteś w stanie przewidzieć.
Prostujesz się, z ociąganiem podnosisz wzrok; niebieskie oczy niechętnie napotykają własne odbicie w ochlapanym lustrze. Panująca w mieszkaniu cisza — choć nie pamiętasz, żeby w ostatnim czasie jej obecność jeszcze (jak kiedyś)
ci doskwierała — w dziwny sposób uwypukla cienie wokół powiek. Marszczysz nieznacznie brwi, a twoje usta wykrzywia mimowolny grymas. Wyglądasz, jakbyś nie spał od tygodnia. Czujesz się jeszcze gorzej; masz wrażenie, że dopiero niedawno życie .w r e s z c i e. zaczęło ci się wydawać takie normalne, że dopiero niedawno przywykłeś do swojej nie w pełni poukładanej codzienności.
Że może się pogodziłeś-…

Woda cieknie ci po szyi, skapuje z nosa i z podbródka na popękaną w kilku miejscach ceramikę.
Przekrzywiasz głowę; im dłużej na siebie patrzysz, tym mniej się rozpoznajesz. Jakbyś od poprzedniego wieczoru stał się zupełnie inną osobą.
Może się stałeś — albo dopiero się staniesz.
Wstrzymujesz oddech. W uszach słyszysz przyspieszone pulsowanie. Spojrzenie nie zmienia kierunku, ale zaczyna tracić ostrość, a miejsce odbicia w lustrze zajmują obrazy podsuwane przez zmęczony umysł. Mało w nich koloru, są jednak wystarczająco wyraźne, by jak żywe wróciły wspomnienia towarzyszących im wtedy emocji.

Wtedy.
A teraz…

Teraz niczego nie jesteś pewny — ani tego, czy .w t e d y. aby na pewno postąpiłeś .w ł a ś c i w i e, ani tego, czy .t e r a z. postąpisz .d o b r z e.

Teraz…

Wypuszczasz ciężko powietrze; odwracasz oczy od lustra, sięgasz po ręcznik, wycierasz twarz i po cichu wychodzisz z łazienki. Kroki same prowadzą cię pod uchylone drzwi do pokoju, którego ściany nie tak dawno na specjalne życzenie obklejałeś świecącymi w ciemności gwiazdkami. Zatrzymujesz się w progu, ale zaglądasz do środka.
Patrzysz na delikatnie unoszącą się i opadającą kołdrę tak długo, że znowu przestajesz widzieć to, co przed tobą. Znowu męczą cię pytania, na które nie znasz odpowiedzi.



Gdzie sięgają granice twojej odpowiedzialności?

(Jak daleko się posuniesz…?)

Dlaczego kwestionujesz to, co należy?

(Czy będzie z tego w ogóle jakieś wyjście…?)



Zawiniątko z pościeli porusza się nieznacznie. Odzywa się z niego niewyraźny, zaspany głosik:
— Tato, zrobimy na śniadanie naleśniki?
Pytanie z jakiegoś powodu łapie cię za gardło, tak, że nie potrafisz od razu odpowiedzieć.
— Tato...?
Spod poszewki wychyla się powoli ciemna czuprynka. Musisz szybko zamrugać i odchrząknąć.
— Z dżemem?
— A mogę z czekoladą? Proszę…
Mrużysz powieki, jednak „groźna” mina nie wychodzi ci ani trochę przekonująco; błagalny wyraz dziecięcych, zaspanych jeszcze ślepek zmiękcza cię szybciej niż zwykle. Wzdychasz z teatralną rezygnacją.
— Ale tylko dzisiaj. — Uśmiechasz się — a Ruby jest jeszcze za mała, by zobaczyć, że w tym uśmiechu jest coś smutnego.

Dobrze wiesz, że to nie będzie tylko dzisiaj.
zgoda na powielanie imienia
nie
zgoda na powielanie pseudonimu
nie
Zgody MG
poziom ingerencji
średni
zgoda na śmierć postaci
nie
zgoda na trwałe okaleczenie
nie
zgoda na nieuleczalną chorobę postaci
nie
zgoda na uleczalne urazy postaci
tak
zgoda na utratę majątku postaci
tak
zgoda na utratę posady postaci
tak
Ostatnio zmieniony śr lis 04, 2026 11:36 pm przez take me back to eden, łącznie zmieniany 1 raz.
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
smark
32 y/o
For good luck!
184 cm
workin' nine to five what a way to make a livin'
Awatar użytkownika
I whisper secrets to my mirror, and in the silence I see you clearer; I watch it shatter and pull the pieces out... they cut right through my heart
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjizależy
czas narracjijak leży
postać
autor

I walk alone, not because I have to, but because I choose to
smark
ODPOWIEDZ

Wróć do „w budowie”