
Połowę dzieciństwa spędziła przenosząc się z domu do domu. Większość czasu spędzała w Toronto, z matką, która przeprowadziła się tam po rozwodzie, w wolnych chwilach wracając jednak do Quebecu. Mniej chętnie zaczęła robić to, kiedy na tapecie pojawiła się nowa partnerka ojca, z którą Eliana nie potrafiła znaleźć wspólnego języka. Zajęło to kilka lat, ale w końcu i jej ojciec zmądrzał, zauważając, że nie była to dziewczyna dla niego.
Eliana zaś, ku niezadowoleniu rodziców, na medycynę się nie dostała
Szkoły wyższej ostatecznie nie ukończyła. Dzięki wyrozumiałości i hojności ojca ten rok, który spędzić powinna na przygotowaniach do egzaminów końcowych, poświęcając na zgłębianie tajników ziołolecznictwa, medytacji i jogi. Mając na karku niemal dwadzieścia pięć lat, po raz pierwszy poczuła, że właśnie to chciałaby później robić. Ostatecznie plany pokrzyżowała jej choroba ojca.
Wróciła do kraju obawiając się tego, że zawisło nad nim widmo rychłej śmierci. Zadowoliła się półśrodkami, uzyskując kwalifikacje niezbędne do nauczania pilatesu i jogi. Pracę znalazła w jednym w miejscowych studiów, a uwagę obecnie dzieli między kwestie zawodowe, własnego kota i wizyty w domu rodziców, choć odkąd stan ojca nie tylko unormował się, ale i poprawił, te nie są już tak częste. Marzeń o tym, by jeszcze kiedyś przenieść się do Azji nie porzuciła. Wciąż liczy, że jeszcze uda jej się tam wrócić.



