ODPOWIEDZ
26 y/o
Welkom in Canada
180 cm
Hokeista (napastnik) Toronto Maple Leafs
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

— Aaron przecież miał żonę, zapomniałeś? Ale im nie wyszło. A Ramsay przecież jest modelem, a nie transwestytą. Skąd w ogóle pomysł o Drag Queen? — zaśmiał się, za nic nie wyobrażając sobie Ramsaya w takim stroju. Może by się nadawał, ale jednak wolałby tego nie widzieć. Ale wspierałby go w tym, gdyby jednak bawił się w ten sposób. Kochał swoją rodzinę niezależnie od wszystkiego.
— Mam nadzieję, że w przyszłości nie będziesz taki sam dla swojego dziecka. Rozumiem, że wasz świat jest inny, ale nie zmuszaj go do niczego. Niech poznaje świat i uczy się po swojemu. Nie ma nic lepszego niż życie po swojemu, zamiast podporządkowywania się pod innych, bo tak wypada w waszym świecie. — powiedział, zerkając na przyjaciela. Nie podobał mu się ten świat i nigdy by nie chciał w niego wejść. Tam nie można nawet podrapać się po tyłku, bo zostanie to źle przyjęte przez towarzystwo. On lubił swobodę i nie zamierzał się zastanawiać dwa razy czy coś mu wolno czy nie. Szkoda, że jego przyjaciel się tak męczył i nic nie dało się z tym zrobić.
Wciąż nie mógł uwierzyć, że jego przyjaciel całował się z facetem. No jak to?
— Czekaj, co? Po pierwsze czemu wcisnąłeś Valentina w sukienkę i szpilki, zamiast poprosić koleżankę o pomoc? Na pewno wyglądałaby lepiej w sukience niż twój służący. I jakim kurwa cudem twoi rodzice nie zauważyli, że jest facetem? O ile mi wiadomo chłopak jest od Ciebie wyższy, więc jak tego nie zauważyli? No spowiadaj się, bo to brzmi tak absurdalnie, że nie chce mi się w to wierzyć. — zaśmiał się, przekręcając na kanapie, żeby dobrze widzieć Ambrose, kiedy będzie mu to wszystko opowiadał. A myślał, że chłopak nie może mieć gorszych pomysłów. On już by wolał wynająć jakąś przypadkowo poznaną laskę w kawiarni, niż zmuszać faceta do czegoś takiego. Zwłaszcza jeśli chodzi o Valentina, którego ten niby tak bardzo nienawidził, a jednak skończyli się całując. Może jednak to będzie jakiś wstęp do biseksualnych przygód Ambrose?

Ambrose Sinclair
26 y/o
Welkom in Canada
179 cm
Prezes w firmie ojca Nexora Technologies
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkifajne
typ narracjinarracja trzecioosobowa
czas narracjiczas przeszły
postać
autor

Na jego kolejne słowa jedynie przewrócił oczami, bo wcale nie podobało mu się, że Hunter tak uparcie stara się odpowiedzieć na wszystko, co wyrzucał z siebie Rose. Jeśli ktoś miał mieć tutaj ostatnie zdanie, to zdecydowanie projektant.
-Tamta się nie liczy, skoro ostatecznie im nie wyszło i nawet nie dorobili się dzieciaka. No chyba, że bro nie o wszystkim ci mówi i jednak gdzieś tam w świecie biegają małe policyjne szkraby - machnął ręką, jakby to było mało istotne. Zdaniem Ambrose jeśli już któryś z braci miał szansę na szczęśliwy związek z happy endem, to zdecydowanie był to Hunter. Ten człowiek był tak cholernie lojalny i stały w uczuciach. Nawet, kiedy jego były miał go w poważaniu, młody Robertson robił wszystko co mógł, by zwrócić na siebie uwagę osoby, którą kochał. Jak dobrze, że Sinclair nie musiał się martwić takimi rzeczami. - Nie wiem, przebiera się w dość dziwne ciuszki. No i wygląda na takiego, co śmiało mógłby kręcić dupskiem w barze dla fetyszystów - wzruszył ramionami. Ostatnim razem, kiedy Hunter pokazał mu swojego starszego brata, ten miał dość abstrakcyjną fryzurę, która na myśl przywodziła totalną gejozę.
-Stawiam, że za wychowanie mojego dziecka będzie odpowiadała jedna z siedmiu niań. Wiesz, każda na inny dzień tygodnia. Zresztą od czego mam ciebie. Masz dostateczne doświadczenie w opiekowaniu się dzieciakami, więc nie mam co się martwić - powiedział, rozbawiony. Mimo wszystko miał rację w tym, co mówił. Hunter był wujkiem naprawdę sporej gromadki. Zupełnie jakby jego bracia obrali sobie za cel przejęcie kontroli nad światem.
-Bo starzy mnie wkurwiali i znowu chcieli mi przedstawić jakąś dziunię. Musiałem na szybko coś wymyślić, a ten patyczak nadawał się idealnie. Przynajmniej raz się do czegoś przydał. Najważniejsze, że uwierzyli i póki co dali mi spokój - westchnął. Powinien dostać jakąś nagrodę za improwizację, bo był w tym naprawdę świetny. - Siedzieliśmy. Zresztą oni chcieli tylko wiedzieć, czy ma kasę, czy się nadaje. Prawda jest taka, że mało się skupiają, kiedy rozmawiamy - odpowiedział. Akurat ta część była naprawdę prosta. Jego rodzice faktycznie nie interesowali się przesadnie rozmową. A skoro temat rozmów mógł zejść na firmy, wszystko zdawało się być jeszcze łatwiejsze. - A co, złotko? Aż tak jesteś ciekawy, jak dobrze całuję? - powiedział, lekko go szturchając.

Hunter Robertson
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ Po wymiarach”