- Dobra, dobra tak sobie wmawiaj, nie będę Ci niszczyć marzeń. - wywróciła oczami na ten jego ruch jak dłonią przeczesał włosy, korciło ją aby rzucić tekst, że wygląda jak wyciągnięty z taniej reklamu szamponu przeciw wypadaniu włosów, ale czuła, że z tego może pojawić się wielka dyskusja, a to nie był dzisiejszy cel i temat.
Nawet jeśli samoocona i pewność siebie mu spadła to widział to tylko on, Maddie dalej postrzegała go jako pewnego siebie chłopaka, który czasem potrafił ją zawstydzić. Ale nie wiedziała co siedziało w jego głowie i trochę nawet żałowała, bo gdyby wiedziała to może znalazłaby sposób na to aby mu pomóc, w jakikolwiek sposób.
- Znaj dobroć swojej pani, wybaczę Ci. - wypięła z dumą pierś i nawet uniosła podbródek pewna siebie i z taką wyższością, ale to była tylko zgrywa. Nie była typem laski, który obraża się o byle co, szczególnie o takie rzeczy, minęły lata, wiele się u nich zmieniło i mają prawo nie wiedzieć paru rzeczy, informacje są niezaktualizowane. Jest pewno coś czego Maddie o nim nie wiedziała, może to, że pracował u swojej własnej siostry.
- No właśnie bardzo dobrze Ci to idzie. - mruknęła, nie mogła się powstrzymać od tego komentarza, bo faktycznie łykał ten alkohol jakby w butelce była woda, a nie wódka, a wiedziała, że na sto procent jest tam wódka bo sama też z niej piła. I nagle sobie pomyślała czy kiedykolwiek widziała zalanego w trupa Cyrusa? Raczej nie, zazwyczaj to ona kończyła szybciej ze swoją slabą głową i nie dane jej było zobaczyć go w takim stanie do jakiego ona się doprowadzała. Czy chciała zobaczyć? Nie miała pojęcia, serio. Bez jęknięcia przejęła jednak od niego butelkę i sama upiła łyka, może nie tak wielkiego jak wcześniej bo jednak chciała zachować trzeźwy umysł, miała być tutaj dla niego.
Skłamałaby mówiąc, że nie zdziwiła się kiedy zmienił swoją pozycję, rozłożył się na kanapie, a swoją dłowę położych na jej udach. W jeden dłoni trzymała butelkę a alkholem, a drugą oparła o jego klatkę piersiową na płasko i chyba nawet nieświadomie kciukiem głaskała go po materiale koszulki. Lubiła to robić, jej dłoń zastosowała pamięć mięśniową.
Odwzajemniła jego uśmiech, a potem upiła kolejny łyk czekając na jego opowieść, swój wzrok wbiła gdzieś w ścianę i trochę zaniecierpliwiona czekała na odpowiedź.
Jego ton głosu, wyczuła w nim smutek, potem wielki żal i sama czuła jak gardło jej się delikatnie zaciska. Wiedziała, że po takiej lasce jak Tiffany nie można było spodziewać się ludzkich odruchów czy czegokolwiek takiego. Miała ochotę odezwać się, podsumować dziewczynę, ale nie chciała olewać oliwy do ognia, przecież właśnie powiedział, że był z nią prawdziwie, czyli ją kochał, kochał...ją.
- Przykro mi, wiem, że to mało znaczy, ale naprawdę mi przykro. - skrzywiła się delikatnie i spojrzała na jego twarz kiedy zamknął swoje powieki.
- Nawet nie wiesz ile mnie kosztuje trzymanie języka za zębami aby nie powiedzieć o niej czegoś więcej, ale nie zrobię tego z szacunku do Ciebie. - wyznała prawdę, bo zawsze mówiła prawdę i nie widziała sensu w kłamstwie.
Kolejny raz gardło jej się ścisnęło kiedy opowiadał o areszcie, nie było to kierowane w jej stronę, ale Maddie zrobiła dokładnie to samo co jego dziewczyna, nie odzywała się, kompletnie o nim zapomniała i zostawiła go na pastwę losu. Niby nie mieli kontaktu, ale to nie powinno być wytłumaczenie, kiedy się dowiedziała o całej sytuacji jako pierwsza powinna drzeć się i żądać spotkania z Cyrusem. Cóż, w tym nie była lepsza od jego byłej.
- Co? - zapytała po chwili, dopiero teraz dotarły do niej jego słowa, miała nadzieję, że kompletnie się przesłyszała, ale spojrzała jak ukrył twarz w swoich dłoniach. Odstawiła butelkę na podłogę i patrzyła na jego twarz, a raczej dłonie, którymi ją zasłaniał.
Swoimi rękami złapała go za nadgarstki, ale nie zrobiła żadnego ruchu, nie zmuszała go to odsłonięcia twarzy, po prostu trzymała dając mu tym samym znak aby na nią spojrzał.
- Jak to siedziałeś za nią? - zapytała cicho tak jakby bała się, że ktoś dookoła mógł ich usłyszeć, nie rozumiała tego, naprawdę liczyła, że to żart.
- Cyrus do cholery, spójrz na mnie i powiedz, że sobie żartujesz. - jej głos brzmiał...błagalnie? Nie drgnęła ani o milimetr, siedziała i czekała czując jak ciśnienie zaczyna się jej podnosić, na bank słyszał jak jej serce przyśpieszyło.
cyrus marshall