Nie wiedziała jak miała sobie poradzić z emocjami, które szalały w jej głowie i sercu, czuła się przytłoczona nimi i zrobiłaby wszystk aby chociaż na chwilę je uciszyć dlatego wybrała alkohol. Fatalny krok, ale nie widziała nic lepszego dla siebie, nie widziała innego rozwiązania. Niczym tonący chwytała się brzytwy, była zdesperowana.
Co miała mu powiedzieć, że sobie nie radzi z własnymi lękami, że bała się, że znów go straci. Dawo się tak nie czuła, zapomniała co to lęk, zapomniała co to uczucie straty i beznadziejności. Wraz z pojawianiem się Cyrusa w jej życiu na nowo pojawiły się też uczucia, które dawno temu zakopała, pojawiły się emocje, których dawno nie okazywała. Było jej naprawdę trudno bo nie była już tą samą dziewczyną co kiedyś. Musiała nauczyć się walczyć, nauczyła się mieć twardą dupę, codziennie ubierała maskę małej wojowniczki aż nagle pojawił się ktoś kto czytał z niej jak z otwartej księgi, ktoś kto znał ją na wylot i potrafił odczytać emocje z jej spojrzenia. Z jeden strony brakowało jej tego, a z innej była wściekła, bo nie ważne jak bardzo się starała udawać on i tak wiedział.
- Jak to mawia klasyk cieszmy się z małych rzeczy. - rzuciła obojętnie i znów upiła łyka alkoholu. Nie lubiłą go okłamywać, najchętniej wstała by na równe nogi i przytuliła do niego, żeby zamknął ją w swoich ramionach, w miejscu, w którym od zawsze czuła się bezpiecznie i miejscu w którym chciała zostać.
Na dźwięk jego wyjaśniej uśmiechnęła się delikatnie, bo chociaż były to zwykłe słowa w tym momencie, w tym miejscu znaczyły naprawdę wiele. Miała dokładnie takie same odczucia jak on, to miejsce było niczym sanktuarium, takie oczyszczające, spokojne i łatwo było się skupić. Miał rację, mieli tutaj wiele wspomnień i to tych najlepszych: pierwszy pocałunek, pierwsza oficjalna randka czy zwykła noc, w której siedzieli wtuleni w siebie i w milczeniu oglądali gwiazdy.
- Zawsze tutaj przychodzę kiedy jestem zagubiona, tylko w tym miejscu czuję, że jestem tutaj gdzie powinnam być. Jakby to miejsce miało wyleczyć wszystkie rany, miało poukładać wszystkie myśli i zabrać problemy. - wyznała spoglądając na widok przed sobą, zaraz do ich uczu doszedł dźwięk matra, które jechało po torach znajdujących się niżej, tak jakby ten przejazd miał być chwilą na zastanowienie.
- Dzisiaj przyszłam tutaj pomodlić się o jakiś cud, znak co mam zrobić i wiesz co jest zabawne? - sama nie wiedziala czemu chciała się z nim podzielić dzisiejszą intencją z jaką tutaj przyszła. W dalszym ciągu cholernie mu ufała i nie potrafiła nie dzielić się z nim swoimi myślami czy lękami, to było przyzwyczajenie.
- Że pojawiłeś się tutaj Ty i nie potrafię zrozumieć czy to jakiś dowcip losu czy jednak los okazał się na tyle łaskawy, że daje mi szansę na naprawienie tego wszystkiego, na posprzątanie tego bałaganu. - wyznała szczerze zagryzając delikatnie swoją dolną wargę. Sama przestała ogarniać co czuła, alkohol na dobre krążył po jej żyłach, w głowie jej szumiało i coraz częściej trudno jej było zebrać myśli i słowa do kupy.
- Bo ostatnio potraktowałam Cię zbyt agresywnie i na Twoim miejscu sama trzymałabym się od siebie z daleka. - mruknęła krzywiąc się na samą myśl o tych wspomnieniach, o tej rozmowie, która stworzyła między nimi jeszcze większą przepaść, którą cholera wie czy będą potrafili pokonać. Patrzyła na niego, na jego twarz, wodziła wzrokiem po jego brodzie, policzkach, ustach, a następnie zatrzymała je na jego oczach. Tych błękitnych, które były niczym ocean spokojny, głęboki i odrobinę nieprzewidywalny.
Chwilę zastanowiła się nad jego słowami, sama nie wiedziała dokładnie czego chciała. Przekręciła wzrok na butelkę, którą trzymała w jednej dłoni, widać było, że się zastanawiała czy upić z niej kolejnego łyka czy może mnie.
Przymknęła na kilka długich chwil oczy, wypuściła z płuc powietrze i znów je otworzyła, tym razem nawet nie spoglądając w stronę Cyrusa.
- Unikanie Ciebie jest zdecydowanie łatwiejsze niż przebywanie w Twoim towarzystwie. Kiedy jesteś obok mnie mam ochotę dotknąć Twojego policzka, chcę abyś zamknął mnie w swoich ramionach, miejscu, w którym moglabym zostać na zawsze. Chcę czuć Twoje usta na swoich, chcę opierać się o Twoją klatkę piersiową i słuchać bicia Twojego serca, które działa na mnie uspokajająco. Chcę tych i wielu innych rzeczy, ale wiem, że nie mogę ich mieć. - wyznała z słyszalnym bólem w jej głosie, czuła jak serce mocno się jej zaciska, wzięła głęboki oddech i wypuściła cicho powietrze wraz z tym całym kłębkiem uczuć.
- Miałam być tą, która pomoże Ci wrócić do życia, chciałam być dla Ciebie wsparciem, a nie źródłem kolejnych problemów, nie chciałam niszczyć, chciałam pomóc odbudować to wszystko. - bo właśnie z takimi myślami spotkała się z nim w parku rozrywki, chciała być dla niego wsparciem, przyjaciółką w trudnych chwilach, chciała go odzyskać, a zrobiła zupełnie coś odwrotnego. Swoim wyznaniem sprowadziła na jego głowę bałagan, poplątała myśli i stworzyła dystans, ale nie miała mu tego za złe, w pełni go rozumiała. Sama siebie za to nienawidziła i on też powinien.
I wtedy padły te słowa których się spodziewała, chciał z nią tutaj posiedzieć, ona też tego chciała, naprawdę bo tęskniła za nim, za jego obecnością obok, za ciepłem jego ciała, które czuła jak znajdował się blisko. Chciała zapytać czy to, że zostanie nie skomplikuje wszystkiego jeszcze bardziej, ale nie mogła go stąd wygonić. Było to też jego miejsce, a ona od dawna marzyła o tym aby znów się tutaj spotkali, aby usiedli w ramię w ramię tak jak za starych dobrych czasów.
- Zostań. - jedno słowo, w którym skrywało się wiele uczuć takich jak tęskonta, żal, smutek, pragnienie bliskości i cała inna masa, których nie potrafiła nazwać.
Przesunęła się odrobinę w bok robiąc mu miejsce i tym samym gestem potwierdzając słowa, które sekundę wcześniej powiedziała na głos. Kierowała się sercem bo jej rozum i głowa były na tyle pijane, że przestała słuchać.
Przeczyła sama sobie, była hipokrytką bo najpierw wyjawiła jak ciężko jest jej w jego towarzystwie, a teraz chciała aby był obok. To powinno pokazywać jak bardzo była zagubiona, ale to również pokazywało jaka była z niej egoistka, jak samolubną decyzję podjęła. Bo poświęcała wszystko dla tej jednej chwili, przy której znów poczuje go przy swoim boku.
Zrobiła to też dla tego miejsca, bo ich miejsce miało być zbiorem tylko tych dobrych wspomnień.
cyrus marshall