Wierzyła, całą sobą wierzyła w to, że ta kłótnia kilka dni temu była jedyną i ostatnią, że już nigdy w życiu nie będą mówić do siebie tak przykrych słów, takich ociekających złością, byleby tylko zabolało. Naprawdę liczyła na to, że wyprują z siebie żyły i dołożą wszelkich starań aby historia się nie powtórzyła. Niestety nigdy nie mogli dać na to milionowej pewności, bo nie wiedzieli co przyniesie przyszłość i to było smutne, nawet tragiczne. Bo świadomie składali sobie obietnice, bez pokrycia.
Bliskość, którą dzieliła z nim w tym momencie była dla niej czymś ważnym, pocałunki nie były tylko pocałunkami, dotyk nie był tylko dotykiem, był dla niej czymś na co czekała naprawdę długo. Nie potrafiła okłamywać sama siebie, kochała tego faceta bez względu na to jaką ma historię, z kim się wcześniej wiązał. Nie ważne jak bardzo na rzęsach by stawała i ile żył sobie wypruła, nie umiała okłamywać samej siebie.
Cyrus nie zdawał sobie sprawy z jednego, otrzymał od Maddie coś cholernie wyjątkowego i najdelikatniejszego co posiadała - zaufanie. Może nie powinna tego robić, ale oddała mu całą siebie i chyba wystarczająco udowodniła, że naprawdę jej na nim zależy. Bo która normalna dziewczyna zakochana w facecie byłaby przy nim w momencie kiedy dalej kochał swoją byłą, inna na miejscu Maddie najpewniej postawiłaby mu ultimatum, kazała się określić, a ona zdecydowała się cierpliwie czekać, czekać na to aż on sam ogarnie się ze swoimi uczuciami. Najpewniej mu tego nie ułatwiała swoją obecnością i bliskością, a szczególnie tymi namiętnymi pocałunkami, ale nie zmuszała go do niczego, po prostu brała co jej dawał i oddawała to z jeszcze większym zaangażowaniem. Do głowy jej nawet nie przyszło, że żart który rzuciła o tym, że gdyby go nie znała to pomyślałaby, że chce ją wykorzystać nie był tylko głupim żartem. Gdyby miała chociaż ułamek takiej myśli nie pozwoliłaby na pocałunek, na dotknięcie czy cokolwiek innego. Bo ona wbiła sobie w głowę to, że całował ją dlatego, że faktycznie coś do niej czuł, a nie dlatego, że miała mu służyć za coś do spuszczenia ciśnienia, które w sobie trzymał. Gdyby alkohol i rozpalenie, które w niej było najpewniej dostrzegłaby tą zmianę w jego nastawieniu, zobaczyłaby w jego oczach gasnący płomień.
Gdyby tylko pomyślała bardziej trzeźwo...
Uśmiechnęła się, ona też go chciała, nawet bardzo, jej ciało wołało o niego, ale nie mogli, musieli zadowolić się bliskością w taki, a nie inny sposób. Chociaż patrząc na nich teraz, w tej pozycji, gdzie są ich dłonie to i tak dostali więcej niż powinni.
Ani razu nie zaprotestowała, pozwalała mu dotykać swoje ciało, każde miejsce, które chociaż musnął opuszkami palców piekło ją przyjemnie, tak jakby zostawiał a jej skórze ślady. W duchu podziękowała, że to jednak on przerwał ten pocałunek, który sprawił, że cholernie kręciło jej się w głowie, bo ona by nie potrafiła, chciałaby więcej i jeszcze więcej, a wtedy poszliby na całość. Maddie jednak nie chciała robić tego w ten sposób, nie w sytuacji, w której nie wiedziała nic, nie wiedziała na czym stała.
Łapczywie łapała powietrze w płuca, tak jakby zapomniałazym jest oddychanie, poniekąd tak właśnie było, przy blondynie zapominała o wszystkim, nawet o oddychaniu.
- Wiem i masz rację, nie teraz... - przytaknęła mu w końcu kiedy unormowała swój oddech, na jej rozanielonej twarzy widniał uśmiech, taki szczery i ciepły. Policzki dalej płonęły tym ogniem, który jeszcze chwilę temu był dookoła nich.
Ona była świadoma wszystkiego, była rówież tego pewna i naprawdę tego chciała, ale nie tutaj bo nawet jeśli to było ich miejsce to jednak po dobrym seksie chciałaby być zdrowa, a nie umierać w łóżku z powodu przeziębienia przez igraszki na zimnej ziemi.
Tym razem delikatnie pokręciła głową przecząco, totalnie nie zgadzając się w jego kolejnymi słowami. Znów jedną z dłoni oparła o jego policzek, tym razem w taki sposób aby kciukiem co jakiś czas mogła zaczepić jego dolną wargę, która w dalszym ciągu pulsowała od intensywności ich pocałunku.
- Nie żałowałabym, ale nie chcę robić tego pod wpływem alkoholu. Wypadałoby coś jednak z tego pamiętać. - zachichotała, a następnie puściła mu oczko. Jeszcze chwilę siedziała na jego kolanach, obserwowała twarz, usta, nos i oczy, zapamiętywała go tak jakby wieczorem miała odwzorować jego twarz na papierze. W końcu zeszła z jego kolan i wróciła do poprzedniej pozycji, wtuliła się w jego bok i glowę oparła o jego klatkę piersiową wracając do oglądania widoku. Napawała się tym miejscem czując szczęście, ale kompletnie nie podejrzewając Cyrusa o złe zamiary względem niej, które cudem uniknęła.
Bo tak jak podejrzewał, gdyby zrobili to dzisiaj, w tym miejscu to nie tylko straciłby zaufanie jakim go obdarzyła, stracił by też ją, całą bez możliwości powrotu.
Na ich prywatnym punkcie widokowym spędzili może kilka następnych minut albo nawet i godzin, głównie milczeni, każdy pogrążony we własnych myślach, czasem zamienili kilka słów a nawet pożartowali.
Potem udali się do samochodu chłopaka, a ten odwiózł ją do domu.
cyrus marshall
zt x2