Prawda była taka, że gdyby nie Edward, Pablo nie dowiedziałby się czym jest miłość, być może nie potrafiłby nawet tak do końca pokochać Rose. Nie tak, jak robił to teraz, nie całym sobą. Nauczył się czym jest oddanie i co to znaczy, że druga osoba jest wszystkim i jest ważniejsza, niż on sam. Był mu za to bardzo wdzięczny i czasami, ta jak w tym momencie, miał pretensje do samego siebie o to, że pozwalał nerwom i obawom nad nim zapanować, nawet jeżeli tylko przez chwilę. Ta chwila często wystarczyła, aby powiedział lub zrobił coś, czego potem żałował.
Tak jak teraz, kiedy zepsuł chwilę, poddając się krótkotrwałej niepewności. Przecież wiedział, że pesymizm to najgorsze, w czym może teraz tonąć. Westchnął ciężko, kiedy zreflektował się, że nie powinien był się wycofywać, ani fizycznie, ani jakkolwiek inaczej. Jego wahanie trwało tylko chwilę, bo zaraz wrócił dłońmi na jego boki, a potem wsunął je na plecy i przytulił go do siebie mocno, wtulając chłodny nos w gorące zagłębienie w jego szyi.
一
Wiem, przepraszam 一 mruknął, gdzieś pomiędzy kolejnymi słowami, które wyrzucał z siebie Edward. Nie chciał go martwić, nie chciał stresować, ale nie potrafił się też pozbyć własnych, natarczywych myśli, które niekoniecznie były wygodne. Zarówno dla niego, jak i Eddiego.
一
Nigdzie się nie wybieram, w porządku? 一 zapytał, odchylając głowę i czując na policzkach objęcie dłoni męża. Naprawdę nie chciał żyć bez niego i nie chciał, żeby on też musiał. Jedną z dłoni zacisnął na jego boku, szarpiąc krótko, przyciągając go tym samym jeszcze bliżej, a drugą przeniósł szybkim, zdecydowanym gestem na jego szyję i częściowo szczękę, przytrzymując twarz ukochanego pewniej, a potem pocałował go mocno, intensywnie aż do utraty tchu.
一
Nigdy was nie zostawię. Nigdy 一 obiecał, kiedy oderwał się już od jego ust i nabrał powietrza w płuca, wzrok unosząc i wbijając go prosto w jego oczy. To nie była najlepsza obietnica, ale nie kłamał. Nie zostawiłby Edwarda i Rose niezależnie od wszystkiego, nie z własnej woli. Obaj doskonale wiedzieli, że wydarzyć mogło się wszystko, ale jeżeli stałoby się coś złego, to na pewno nie byłoby zamierzone, nie przez Pablo.
一
Na pewno nie przed zobaczeniem cię w sukience 一 dodał i uśmiechnął się lekko, rozluźniając uścisk na boku jego twarzy i gładząc go delikatnie kciukiem po linii szczęki. Uścisk na biodrze również zelżał i palce powędrowały po jego boku, gładząc leniwie zaczerwienioną skórę. Usłyszał szuranie na piętrze, a potem wołanie Rose, która albo chciała się napić albo była znudzona oglądaniem. Poza tym była już pora kąpieli, więc najwyższy czas się tym zająć.
一
Szefowa wzywa 一 mruknął i niechętnie się odsunął. Obiecał sobie, że to ostatni raz, kiedy sprawił, że Edward tak bardzo przejął się jego słowami i ogólnym stanem. Nie mógł na to pozwolić, szczególnie kiedy być może wcale nie zostało im wiele czasu. Teraz należało ten czas wykorzystać jak najlepiej, kolekcjonując dobre wspomnienia, nie tylko smęcąc 一
Wykąpię ją, a ty dokończ tutaj. Im szybciej się uwinę, tym szybciej będę mógł wykąpać i ciebie 一 dodał, zaczepiając dłonią o jego dłoń i puszczając mu oczko. Potem skierował się na piętro, wskakując po dwa stopnie, po drodze zaczepiając o sypialnie, żeby zarzucić na siebie czysty podkoszulek. Najchętniej w ogóle by się od Eddiego nie odklejał, ale od dawna panowała w ich domu rutyna wykonywania obowiązków i chcąc czy nie chcąc pilnowali jej, aby stworzyć dla Rose prawdziwy, stabilny i bezpieczny dom.
Dziewczynka siedziała wśród kolorowych poduszek, otoczona figurkami, które dzisiaj razem ulepili z plasteliny. Pablo uśmiechnął się do niej, kiedy tylko pojawił się w progu, a ona wskazała na ekran i zastopowany na nim film, po czym szeroko ziewnęła i przetarła oko rączką zaciśniętą w pięść, a potem przekrzywiła głowę i przesunęła językiem po luce, która została po zębie, na co Rivera uśmiechnął się jeszcze szerzej.
一
Chyba czas na kąpiel i spanie, co królewno? 一 rzucił, podchodząc powoli bliżej niej. Już wyglądała na mocno śpiącą, więc kąpiel powinna być szybka i bezbolesna, podobnie jak zapadnięcie w sen, kiedy wyląduje w łóżku. Cała przeprowadzka i nowy początek też na pewno znacznie wyczerpały dziewczynkę, więc nic dziwnego, że potrzebowała więcej snu. W łazience wysiedziała w wannie akurat tyle czasu, aby mógł ją umyć i zająć się włosami. Bawiła się jeszcze chwilę w tym czasie, a potem bez słowa sprzeciwu pozwoliła wysuszyć sobie głowę i ubrać się w piżamę. Nawet szorowanie zębów obeszło się bez narzekania, tym bardziej kiedy przypomniał jej, że niedługo odwiedzi ją wróżka zębuszka.
Kilkanaście minut później w dziecięcym pokoju i łóżku w kształcie karocy Rose zakopała się w świeżej pościeli i nakryła kołdrą aż po samą szyję, zerkając na Pablo, który zdecydował się zostać chwilę i przeczytać chociaż kilka stron bajki na dobranoc, upewniając się, że córka spokojnie zasnęła.
一
Alicja nie mogła uwierzyć własnym oczom. Wszystko dookoła wydawało się takie dziwne i cudowne 一 czytał na głos, obserwując jak oczy dziewczynki powoli się zamykają. Lubił tę porę dnia. Może nawet najbardziej. Nigdzie nie pędzili i nic nie załatwiali, po prostu starali się wyciszyć i odpocząć, a Rose niczym się nie martwiła i rozluźniona słuchała fantastycznych opowieści, odpływając w spokojny sen.
Edward Rivera-Sahin