Z jednej strony, cholernie nienawidził braku kontroli nad tym co się działo. Lubił mieć rękę na pulsie, wiedzieć i przewidywać poszczególne ruchy. W seksie działało to podobnie. Zwykle było tak, że po prostu brał to co chciał i jak chciał, a druga osoba się nawet nie kłóciła. Nigdy nie brał nikogo siłą, ale gdy już dochodziło do wspólnej nocy, to nie rozmyślał nad tym co powinien. To był tylko akt skupiający się na wspólnym spełnieniu. Fizyczna eksplozja podniecenia.
I chociaż przy Callahan jego ręce same się do niej rwały, to jak raz nie umiał i też nie chciał być egoistyczny. Nie tylko ze względu na jej okrutną przeszłość. Na Północy, chcąc nie chcąc, takie działania były na porządku dziennym. Nikogo to nie dziwiło, ale też nikt z tym nic nie robił. Możliwe, że gdyby wychował się w innym domu, z innymi ludźmi, byłby podobnym zwyrodnialcem, ale jego wychowała silna kobieta, samotna matka i dawny żołnierz, który nauczył go szacunku. Chociażby szczątkowego. Przez to wyróżniał się wśród tamtejszej społeczności, bo chociaż mordę miał jaką miał, niewzruszoną żadną emocją, to kilka zasad wyznawał.
I żadnej nie łamał.
Z tego też względu nigdy przez myśl mu nie przeszło to, aby zaciągnąć Sennę do łóżka siłą. Teraz, gdy sama się do niego dobierała, świadoma i chętna, było to o wiele bardziej podniecające. Widział w jej oczach zachłanność, a także pożądanie przeplatane z niemym wyzwaniem. Kłóciła się z nim, kiedy miała go w garści. I to dosłownie.
To było nowe. Nie mógł jednak powiedzieć, że mu się to nie podobało.
Dlatego się poddał. Jak raz pozwolił drugiej stronie przejąć stery, podświadomie wiedząc, że nie będzie tego żałował. Widział to w jej oczach, gdy rzucała mu kompromis.
Jego ciało mimowolnie napinało się w miejscach, które całowała. Mięśnie drżały pod jej wpływem, a on w milczeniu obserwował jak kieruje się niżej. Posłusznie wrócił do pozycji leżącej, podpierając się jednak po bokach przedramionami. Przekrzywił łeb, z usatysfakcjonowanym uśmiechem oglądając jak swoimi wilgotnymi wargami toczy ślad po jego brzuchu.
Mógłby na to patrzeć całymi dniami.
Zawieszone między nimi napięcie i ekscytacja były wręcz namacalne, gdy zatrzymała się na granicy. Skrzyżował się z nią spojrzeniem, aby mogła w nim dostrzec jak bardzo w tej chwili jej pożądał. Palące się w nich podniecenie było niezaprzeczalne.
W końcu dostał to co chciał.
Wciągnął ze świstem powietrze do płuc i w pierwszym odruchu odchylił głowę do tyłu, przymykając oczy. Pierwsze odczucie jej warg wokół jego przyrodzenia całkowicie go zdjęło. Przez grzbiet przeszedł dreszcz, który spinał każdy mięsień, gdy wodziła swoim językiem po jego długości. Nie musiała nawet w całości go brać do ust, aby pozbawić go zmysłów.
Wrócił do niej spojrzeniem akurat w momencie, gdy lizała go po całości. Zaciskał mocno zęby czując, jak podniecenie zaciska się mocno w jego podbrzuszu. Widok jej kruchej osoby między jego nogami, zabawiającej się ustami jego penisem było w tym momencie najlepszym, co mogło go spotkać. I na pewno ten obrazek zostanie w jego pamięci na bardzo, bardzo długo.
—
Kurwa, Senna — wyrwało mu się z sykiem, gdy w końcu przyjęła całą jego męskość do gardła, a on poczuł jak jej wargi, język i mięśnie gardła zaciskają się wokół.
A jej dławiący kaszel, był bardziej podniecający, niż mógł pomyśleć.
W jego oczach płonął ogień, gdy obserwował jak raz za razem przyjmuje całość do ust. Automatycznie unosił biodra, aby wepchnąć się jeszcze głębiej, gdy tylko znowu otwierała swoje gardło. To był ten znak, że potrzebował więcej. Że chciał, aby nie przestawała, tylko wzięła się do dalszej roboty.
Przenosząc ciężar ciała na jedno z przedramion, drugą ręką sięgnął do jej włosów, aby zgarnąć je niedbale, co by jej nie przeszkadzały. Jego klatka piersiowa już teraz poruszała się nienaturalnie ciężko, a gdy przyspieszyła, pojedyncze, niskie pomruki wydobywały się z jego gardła. Oznaka jak dobra była w tym co robiła.
Kolejne syknięcie wydobyło się przez zaciśnięte mocno zęby, gdy sięgnęła do jąder. Nieświadomie też chwycił mocniej jej włosy, aby wcisnąć w nią głębiej swoje przyrodzenie, w odpowiedzi na jej działania. Wykańczała go, ale w tym pozytywnym sensie. Był wytrzymałym skurwysynem, ale ona była doskonała w tym co robiła.
—
Nie zwalniaj — polecił, zachrypiałam od podniecenia głosem, gdy rzuciła mu kolejne wyzywające spojrzenie. Czuł jak każdy mięsień w jego ciele niemalże chce się wyrwać, jednocześnie nie mogąc się doczekać słodkiego zakończenia, kiedy jej gardło raz za razem zaciskało się na jego męskości.
Zabawa jednak miała się wkrótce skończyć.
—
Kurwa —wyrwało się z jego gardła, gdy odchylał głowę do tyłu, poddając się jej ofensywie, którą przyjęła. Mocno zacisnął palce na jej włosach, odreagowując wszystkie jej ruchy, które przechodziły mocnym impulsem przez jego nerwy.
Nie potrzebował wiele czasu. Była świetna, a on niemalże rozpływał się pod jej działaniami. Już teraz wiedział, że przy kolejnych razach, do których na pewno dojdzie, z przyjemnością będzie oddawał jej część władzy. Chociażby na chwilę.
Jego mięśnie napinały się coraz mocniej, a charakterystyczne napięcie rozpierało jego ciało. Oddychał coraz ciężej, biodrami kontrując ruchy jej głowy, coraz mniej delikatnie i bardziej natarczywie, czując swój rychły, nadchodzący koniec. Wtedy stawał się agresywniejszy i brutalniejszy, dając się po prostu ponieść pożądaniu, które go rozsadzało od środka.
Głuchy warkot wydobył się z jego gardła, jak kończył głęboko w jej ustach.
Przytrzymał jej głowę kilka sekund dłużej na jego przyrodzeniu, aż w końcu poluzował palce, pozwalając jej się wycofać.
—
Niech cię szlag, Callahan — odetchnął ciężko, lustrując ją ciemnymi, rozszerzonymi od podniecenia tęczówkami. Sięgnął dłonią do jej policzka, kciukiem sięgając do jej wargi, aby wytrzeć ją ze śliny. I nie tylko. —
Wykończysz mnie — rzucił, podnosząc się na wolnej dłoni.
Kciukiem z jej wargi przejechał po jej szczęce, kierując się w dół. Zahaczył o jej delikatne wypustki na szyi, tam grze pod cienką skórą znajdowała się tchawica i schwycił ją za gardło. To samo, które w tak piękny sposób dla niego przed chwilą pracowało.
Stanowczo, a jednak z dziwną delikatnością, która nie pasowała do tego gestu.
—
Runda druga? — Znowu dawał jej decydować. Potrzebował chwili, aby się zregenerować, ale przy jej nagim, rozgrzanym ciele, które oddziaływało na jego zmysły i wyobraźnię, nie będzie trwało to zbyt długo.
Jeśli tylko się zgodzi.
Valkyrae Callahan