Jeśli ktoś mógł zrozumieć uprzedmiotowienie w telewizji to właśnie Max. W męskich przypadkach oczywiście nie kładziono na to aż takiego nacisku, lecz też nie dało się tego uniknąć. On również doświadczył dziesiątek scen, gdzie nagle zabrakło na nim koszulki, koszuli czy marynarki i naprawdę nie wprowadzało to nic do fabuły filmu poza właśnie odrobiną golizny, która swego czasu rzeczywiście mogła zachwycać płeć przeciwną. Nawet w produkcjach, które były nastawione na akcje. Tam grono damskich odbiorców jest znacznie mniejsze, aczkolwiek nadal wystarczające by wprowadzić takie elementy. Nie szkodzi też to, że faceci tak naprawdę też lubią popatrzeć. Większość pójdzie na taki film, zobaczy faceta w formie i stwierdzi, że też by chciało. Więc było to dla obu płci. Bronte oczywiście zmagała się z gorszym elementem, bo jest kobietą, ale Max twierdził, że trzeba podejść do tego zdroworozsądkowo. Więc mogli sobie razem ponarzekać, lecz oboje wiedzieli, że to po prostu jest potrzebne. On na szczęście był po jej stronie więc był w stanie od czasu do czasu ostudzić zapały osób siedzących w garderobach by naprawdę nie robić z niej po prostu ładnej laleczki.
Temu, że jest ładna nikt nie zamierzał zaprzeczać. Zdecydowanie nie Shepherd. Starał się tego nie okazywać ze względu na dzielącą ich różnicę wieku oraz, przede wszystkim, swoje profesjonalne podejście, ale zdecydowanie było na czym zawiesić oko. Gdyby był nieco młodszy i bardziej narwany... Tak, Hollywoodzki Max na pewno wykonałby jakiś krok w jej stronę. Jednak te czasy starał się mieć już za sobą. Zachowywać się w miarę odpowiedzialnie, jak na siebie. Dlatego nawet jeśli go kusiło, starał się trzymać swoje żądze na wodzy. Z lepszym bądź gorszym skutkiem. Dzisiaj na razie miał ten lepszy dzień. Chociaż w tej sukience wyglądała dość apetycznie. Gdyby miała jeszcze inny kolor...
-
Naprawdę mam odpowiadać na to pytanie? - spojrzał na nią z lekko zadziornym, ale przede wszystkim rozbawionym uśmiechem -
Chyba nie muszę tłumaczyć tego, jak działa świat, wokół czego się kręci i co się sprzedaje. - wywrócił teatralnie oczami za chwilę jeszcze szerzej i dość złośliwie się do niej uśmiechając.
Nie udało się go całkowicie utemperować. Jego temperament pozostał. Podobnie jak poczucie humoru, które można lubić albo nie. Z Bronte wydawało mu się, że znają się już na tyle dobrze, że nie musiał traktować jej jak jajka i obchodzić się z przesadną delikatnością. Jeśli chce odnaleźć się w telewizji, będzie musiała mieć grubą skórę, a tak właśnie będą ją powoli trenować. Musi poradzić sobie z jego żartami żeby przeżyć naprawdę kąśliwe komentarze i nie mrugnąć okiem.
-
Nie udawajmy, że mnie nie prześwietliłaś Bronte. - spojrzał na nią wymownie bo w co, jak w co ale to by nie uwierzył -
Oj Tom to akurat ewenement. Nawet z moim nadmuchanym ego nigdy nie sądziłem, że byłbym w stanie kontynuować tak długo jak on. Serio, on i ja byliśmy jednymi z niewielu aktorów, którzy rzeczywiście wykonywali swoje sceny akcji. - mówił to ze szczerym podziwem.
Chyba nawet nazwałby tego aktora swoim idolem. Poznał go nawet na jakiejś imprezie. Był raz w jego domu, ale nigdy nie nawiązali głębszej więzi. Niemniej tak, należało facetowi bić pokłony za to co nadal robi dla filmów akcji.
-
Oh? - uniósł delikatnie brew obracając się na krześle żeby spojrzeć jej w oczy z przebiegłym uśmiechem -
To jak jest ze mną? Lubisz ten rocznik? - oparł brodę nie spuszczając z niej swojego, nieco cieplejszego niż na co dzień, spojrzenia.
Max oparł brodę na pięści lekko przechylając głowę gdy dzieliła się z nim swoimi przemyśleniami oraz planami na przyszłość. Pierwsza część brzmiała dość banalnie i pewnie będzie się z nią o to jeszcze drażnić, ale druga... Miała sens. Nawet jeśli nie mógł powiedzieć tego, że wszystko rozumie, wystarczyły mu emocje, które towarzyszyły jej, kiedy to mówiła. Wiedział, że mówi szczerze i to sprawiało, że był po jej stronie.
-
Wiesz, jest wiele innych, prostszych sposobów żeby poczuć się u władzy. - nie byłby sobą gdyby chociaż trochę się z nią nie podrażnił z tym swoim zawadiackim uśmiechem -
Teraz lepiej rozumiem dlaczego chcesz przejść do reportażu. Jakaś ckliwa historia o tym jak marzyłaś o tym od dzieciństwa by mnie nie przekonała, ale pogódki samolubne... Te doskonale rozumiem. - oparł się wygodniej na krześle uśmiechając się nieco arogancko.
-
Zatem... Znajdź historię, która mnie zainteresuje. Kompletny reportaż. Jeśli mnie zainteresujesz, a to nie będzie takie proste. - zaznaczył za chwilę kontynuując -
Postaram się załatwić Ci wywiad w innym programie. Co Ty na to? - uniósł pytająco brew wbijając w nią zaciekawione spojrzenie.
Bronte Rosenthal-Murray