ODPOWIEDZ
30 y/o
Enjoy the simplest things
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Just tryna rule the world
But you already do
In my universe
Been thinking of you
While I'm on the verge
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

#8
Potrzebowała świeżego powietrza. Nie była pewna, czy znalezienie go w Toronto było w ogóle możliwe, ale trzeba było spróbować. Propozycja spotkania z siostrą zmotywowała ją do ruszenia dupska. Nie codziennie przecież biega się z rodziną po podwórku i lepi bałwany, nie? Chyba że ma się po sześć lat. Ale ten etap dziewczyny miały już za sobą. Niecodziennie też spotykały się po prostu posiedzieć, pogadać, powzdychać nad życiem przy blancie. Dorosłe życie ograniczało takie interakcje. April starała się nie odmawiać, jeśli nie była skrajnie nienadająca się do funkcjonowania z ludźmi. Cholera wie, kiedy siostrzyczka znowu sobie o niej przypomni i zapragnie spotkania! Wiedziała, że w takich momentach brzmi jak skończona maruda. Pewnie rodzice będą im tak suszyć głowy za kilka lat. To chyba uroki bycia najstarszą w rodzeństwie, po prostu się w to wchodziło.
Dotarła na umówioną ławkę nieco przed czasem. Postawiła na niej dwa kubki pełne gorącej czekolady. Nie miała ochoty wlewać w siebie kawy wieczorem, a czekolada jakoś bardziej pasowała do zimowego, dziecięcego klimatu. No, może gdyby w plecaku, który połozyła obok, nie miałaby petard i skrętów, to faktycznie byłoby zupełnie jak w dzieciństwie. Pstryknęła sobie fotkę z kubkiem w ręce i wysłała ją Astrid na znak, że już czeka.
— Cześć, młodsza! Częstuj się — zawołała radośnie przez pół alejki, gdy tylko dostrzegła na niej sylwetkę Astrid. Machała jej radośnie wolną ręką, zachęcając, by znalazła się obok jak najszybciej. Przytuliła ją mocno w ramach powitania. Odruchowo, korzystając z bliskości, przyjrzała się jej twarzy, szukając oznak przemęczenia i niedbania o siebie. Pokiwała głową ze zrozumieniem, w miarę akceptując to, co zobaczyła. Nie mogła powstrzymać się od rodzicielskiego oceniania. Podobno miała nawet przy tym minę niemal identyczną do tej, którą robiła w takich momentach ich matka. Udawała, że to wcale nie jest problem.
— Wypuścili cię na przepustkę czy jeszcze nie oglądasz świata zza krat? Da się z tobą normalnie porozmawiać, czy posługujesz się już tylko grypserą? — Zdjęła dłonie z jej twarzy, uwalniając ją od tych czułości i oględzin. Przynajmniej dołożyła do tego kapkę niewybrednych żartów, by się między nimi nie zrobiło za słodko. April była pierwsza do okazywania miłości i uśmiechu, ale to jednak siostra. Nie dało się z taką funkcjonować cały czas na wysokich i pozytywnych obrotach – za często ją po prostu irytowała. Może to nie byłby problem, gdyby nie więzy krwi? To chyba jakiś taki obowiązkowy dodatek do siostrzeństwa.

astrid finch
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
Werka
26 y/o
For good luck!
169 cm
DJka na twojej imprezie i głos w twoim radio
Awatar użytkownika
𝖎 𝖈𝖆𝖓'𝖙 𝖉𝖗𝖎𝖛𝖊 𝖆 𝖈𝖆𝔯
𝖇𝖚𝖙 𝖎 𝖈𝖆𝖓 𝖉𝖗𝖎𝖛𝖊
𝖞𝖔𝖚 𝖎𝖓𝖘𝖆𝖓𝖊 ✧˖*°࿐
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiwhatever
typ narracji3 os.
czas narracjiteraźniejszy
postać
autor

4
Prycha, już z daleka rozpoznając ten wzrok. Astrid nie potrafi powstrzymać prześmiewczego uśmieszku, gdy widzi spojrzenie siostry. Kiedy była nastolatką, potrafiła zdzielić ją z plaskacza w czoło, kiedy zauważała ten może nie oceniający, ale szacujący wzrok. — Dobrze, że powiedziałaś młodsza a nie młoda, bo zabrzmiałoby niepokojąco — nabija się z niej, przyspieszając kroku, by April znalazła się w zasięgu słuchu i otwartych już kilka kroków za wcześnie ramion. — Cześć, stara. — Plaskacze wyszły z repertuaru, ale na ich miejsce weszły niepotrzebnie ciasne uściski. April wręcz tonie w ogromnym białym sztucznym futrze siostry, która nie omieszka też wykorzystać przewagi wzrostu, by na chwilę podnieść starszą Finch. Wytykanie, jaka jest malutka, już długo plasuje się wysoko na liście ulubionych sposobów na lekkie dokuczanie – niezbędny siostrzany klasyk.

Parska śmiechem na zaczepkę April. — Nie no, bez przesady. Na razie tylko rozważam karierę raperki. — Szczerzy zęby, zadowolona z faktu, że przynajmniej dla sióstr wypadek i jej sprawa sądowa nie są tematami, na które można rozmawiać tylko absolutnie na poważnie; matce za każdym razem wychodziła wtedy ta żyłka na czole, która zwiastowała, że Abigail zaraz weźmie telefon, by nakrzyczeć na któregoś ze swoich pracowników, aby tylko nie powiedzieć do Astrid słowa za dużo i nie zburzyć delikatnej równowagi. — A ty ciągle liczysz na to, że trafię do więzienia i zapoznam cię z jakąś równie zdesperowaną dziewczyną, co? — Nie może przecież pozostać dłużna. Z szelmowskim uśmiechem sięga po jeden z parujących kubków, żeby objąć go szczelnie zmarzniętymi dłońmi. Chociaż młodsza Finch nie przepada już za słodyczami, to musi przyznać, że gorąca czekolada idealnie wpisuje się w ich plany na wieczór.

Właśnie. — Jedna z jej dłoni nurkuje pod kołnierzem futra. Astrid gimnastykuje się trochę, żeby zaraz wyciągnąć woreczek strunowy z dwoma eleganckimi blantami; na tę okazję użyła nawet kolorowych bibułek w błękitne śnieżynki. — Pewnie będziesz się nadal upierać, że klasyka jest najlepsza, ale dodałam na dzisiaj trochę rumianku i winogronowy tytoń — uprzedza lojalnie. Upiera się, że to robi różnicę, jak prawdziwa koneserka.
Wyciąga jeszcze z kieszeni inkrustowaną zapalniczkę zippo, by podstawić pod nos siostry tańczący płomień, gdy ta już umieści filtr między ustami. Chmura pachnącego, błękitnego dymu wznosi się do góry. — Muszę powiedzieć, że oglądanie ojca jako literalnego bałwana to dokładnie to, czego dzisiaj potrzebuję — stwierdza. — Myślisz, że jak wyślemy mu zdjęcie i powiemy, że z szacunku i miłości postanowiłyśmy uwiecznić go w śniegu, to uwierzy, czy się wkurwi?

April Finch
Ostatnio zmieniony sob sty 03, 2026 12:35 am przez astrid finch, łącznie zmieniany 1 raz.
echo
AI, brak inicjatywy i inwencji, wątki nierozwijające postaci
30 y/o
Enjoy the simplest things
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Just tryna rule the world
But you already do
In my universe
Been thinking of you
While I'm on the verge
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

— Młoda to jest Kira. Na ciebie jest jeszcze jakaś nadzieja. — Zaśmiała się, radosna i zaskoczona, czując, jak nogi odrywają się jej od podłoża. Przyjmowała z godnością minusy swojego wzrostu. Domyślała się, że siostra musi sobie odbijać na takich jak ona. Sama przecież też nie była żadnym wieloludem, zaliczała się raczej do damskiej średniej. Nietrudno było jednak być wyższym od April, jeśli ukończyło się trzynasty rok życia. Też na pewno znęcałaby się nad mniejszymi, gdyby nie groził jej za to wyrok znęcania się nad nieletnimi. Za bardzo lubiła dzieci, by je krzywdzić. Jak zwykle wszystko wynikało u niej z dobroci serca, a przynajmniej mogła sobie tak wmawiać.
— To akurat bardzo opłacalne finansowo — przyznała poważnym tonem na wzmiankę o raperce. Astrid była przecież uzdolniona muzycznie, na pewno dałaby sobie radę. Finch nie do końca widziała ją w tym anturażu, nie kojarzyła żadnej raperki, która pasowałaby do osobowości siostry. Może za mało ich słuchała? Na pewno nie miała w rodzinie drugiej Cardi B, ani Little Simz, ani Chalmaine the God.
— Zaczynam to poważnie rozważać. Moje życie łóżkowe robi się... zbyt skomplikowane. — Westchnęła ciężko nad własnym losem. Może jakaś miła więźniarka byłaby bezpieczną opcją? Jakoś dałaby sobie radę ze związkiem na odległość. Może przynajmniej nie musiałaby się tyle zastanawiać nad konsekwencjami płynącymi z wyboru dziewczyn, które całowała. A jakby im nie wyszło, to pewnie kryminalistka po prostu by ją zamordowała i byłoby z głowy. Ach, marzenia.
Uniosła brew, przyglądając się skrętowi podejrzliwie. W szkole zawsze powtarzali, by nie przyjmować narkotyków od obcych, bo to się może źle skończyć. Nikt jednak nie wspominał o rodzinie. Zdecydowane wolała klasykę. Takie wymysły uderzały do głowy za szybko i za mocno. Wzruszyła jednak ramionami i zaciągnęła się, by rozpalić go do końca. Podziękowała skinieniem głowy za odpalenie, przytrzymując dłużej dym w płucach. Analizowała wspomniane przez nią smaki, jak prawdziwa koneserka.
— Przynajmniej bletki ładne. — Wypuściła dym z płuc, zakaszlała niepewnie. Drapało neco w gardło, ale właściwie nie było tak źle. Trafiała już na dużo niebezpieczniejsze wynalazki Astrid. Istniała też szansa, że okaże się to cichym zabójcą, którego siłę pozna za kilkanaście minut.
— Na pewno będzie zachwycony. Jak jeszcze powiemy, że zrobiłyśmy go razem, jak kochająca się rodzina? Zwariuje ze szczęścia. Na pewno nas nie wydziedziczy, nie zadba o wsadzenie cię na dożywocie, a mi zacznie wysyłać memy, chcąc rozmawiać we wspólnym języku. — Snuła sarkastyczną opowieść na temat tatusia, popalając w spokoju. Przekazała blanta siostrze i kucnęła, by ulepić pierwszą kulę. No dobrze, na razie było to niewiele większe od przeciętnej śnieżki.

astrid finch
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
Werka
ODPOWIEDZ

Wróć do „Kew Gardens”