soundtrack
Jaka Rosa jest każdy widzi...
A właściwie to nie. Bo za tą miłą, ładną buzią kryje się... diabeł? Jest pyskata, jest nieznośna, jest wulgarna, głośna, wkur-wia-ją-ca. Myślisz sobie, że chyba musi być sympatyczna, te jej niebieskie oczy, zadarty nosek, okrągłe policzki, wygląda na miłą dziewczynę, ale kiedy otworzy usta, to zaraz się przekonasz, że taka nie jest. A po piętnastu minutach możesz śmiało stwierdzić, że jest jakaś
zaburzona.
Śmieszne... bo Lala jest psychiatrą i sama powinna zaburzonych ludzi leczyć. Ale może ona dlatego tak doskonale wie, jak z nimi rozmawiać? Bo sama jest taka nieznośna, narwana, pyskata, sama miewa problemy z agresją i ze...
wszystkim.
Nie jest tą doktorką, która będzie cię słuchała z sercem na dłoni, bo ona na pewno to skrytykuje, na pewno dowali, dlatego pacjentów ma specyficznych. Jeszcze gorzej walniętych niż ona. Z-wy-ro-li.
I tak poznała jego.
Gościa, który nie jest...
normalny. Ich relacja też nigdy taka nie była, zawsze wykraczała poza ramy pacjent-lekarz. Ale ona jakoś tego nie zauważyła, bo przecież tych pacjentów ma specyficznych, najgorszy sort, a ona nigdy nie dawała sobie wejść na głowę. Prawdziwi psychole i ta niby śliczna, niby miła blondynka.
Diabeł wcielony.
Czym go kupiła? Bez różnicy, mogła nawet śliczną buzią, albo tą niewyparzoną gębą.
A może to po prostu ta chemia, która ze spotkania na spotkanie tylko rosła?
Do tego stopnia, że w pewnym momencie wybuchła jakimś
ognistym uczuciem. Wszystko ustalimy, dogadamy co i jak.
Nie chce miłego gościa, raczej jakiegoś prawdziwego psychopaty. Nie bawimy się w naprawianie go, wręcz przeciwnie niech to jego szaleństwo jeszcze przy niej kwitnie w najbardziej absurdalny sposób. A ona...
Ona przy nim już nawet nie próbuje udawać tej zrównoważonej pani doktor, którą... czasem... jest.
To nie będzie miła postać, to nie będzie miła relacja.
Inspirowana trochę Jokerem i Harley Quinn, więc no... już wiecie czego możecie się spodziewać po Lali.
Zapraszam, można się ze mną dogadać i fajnie pograć.
A, właściwie co do tego Pana to mi wszystko bez różnicy, może to być nowa postać, stara, może to być jej równolatek, jakiś gnojek, albo nawet dziadek. Ważne, żeby była chemia i żeby był
jębnięty jakiś.