008.
she said 'no', I said 'whatever'
— Kurwa, jesteście pewne, że to jest dobry pomysł? — odezwał się Sony, kiedy w trójkę kucali nisko na nogach przed wielkim znakiem z napisem ZAKAZ WEJŚCIA. WSTĘP WZBRONIONY.
Znajdowali się marne kilka kilometrów za Toronto, tuż przy opuszczonej fabryce, gdzie produkowało się pociągi. Jakoś tak się zadziało, żę Ravy w końcu odezwała się do Lyric pewnego zimowego popołudnia i oznajmiła, że ona i chłopaki są jak najbardziej za, by utrzeć nosa G-Forcowi za to, co zrobił Kirze. Lyric z początku się wahała — nie chciała robić czegokolwiek za plecami Finch. W końcu dopiero co zakopały topór wojenny i się pogodziły. Nie chciała wchodzić między nią a jej znajomych, szczególnie, że jasno dała im do zrozumienia podczas ostatniego spotkania, że był to mocno chujowy pomysł, którego wcale nie pochwalała.
Ale Ravy nalegała.
Opowiedziała jej nawet o kilku innych przypadkach, w których George zachował się jak ostatni burak i użyła odpowiednich argumentów, by przekonać Hollis do swoich racji. A o to wcale nie było tak trudno. Dlatego spotkali się tuż przy ich bazie — Lyric oczywiście miała przy sobie cały gear z farbami, który planowali użyć na ich samochodach.
— Luzuj, to dobry pomysł — odpowiedziała spokojnie, zaglądając przez płot na dwa ustawione samochody, wcale nie wyścigowe, przy których urzędowała grupka znajomych G-Forca.
Plan był prosty: Boost rzuca zaczepkę w postaci racy, łapie uwagę ekipy, czeka aż załadują się swoich samochodów, a następnie s p i e r d a l a, wyciągając ich z jamy. W tym czasie Lyric, Ravy i Sonic wpadają do środka, włamują się do garażu, gdzie trzymają wyścigowe auto G-Forca i całe je przemalowują.
Co mogło pójść nie tak?
Cóż, z pewnością kurwa wszystko.
Ale każda dobra zabawa wymagała nieco ryzyka i tutaj wcale nie było inaczej. Chociaż nazwanie tego, co mieli tutaj zrobić dobrą zabawą również było mocną przesadą.
— A co jak złapią Boosta? — Sonic ponownie się odezwał, poprawiając czapkę, pod którą miał czarną kominiarkę.
— Nie złapią.
— A skąd to wiesz?
— Bo mówiliście, że jest zajebistym kierowcą? — odpowiedziała pytaniem na pytanie. Lyric nie znała ich za dobrze. Snuła wnioski jedynie na podstawie informacji, które od nich dostawała, więc sama nie miała pojęcia, co on właściwie chciał od niej usłyszeć?
— A jak… — zaczął znowu, jednak tym razem z miejsca zerwała się Ravy.
— No przecież kurwa nie złapią, Son. Co ty baba jesteś? Od kiedy ty tak pieniasz? — spojrzała na niego z wyrzutem, a kumpel jedynie wzruszył ramionami.
Bo chociaż Ravy i Lyric nie miały o tym pojęcia, to Sonic naprawdę miał wątpliwości co do powodzenia misji. Miał ich aż tyle, że zanim dojechali jeszcze na miejsce w sekrecie napisał SMSa do Kiry z adresem, z dopiskiem, żeby przyjechała i przemówiła im wszystkim do rozumu.
kira finch