-
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkion/jegotyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
Dalien sięgnął po kubek, napił się kawy i spojrzał w oczy Silly, która podniosła łebek i popatrzyła na niego z wyrzutem, gdy drapanko się nagle skończyło. Tak się psu nie robi!
- Dobrze, zaraz to wszystko naprawię - kiwnął głową z lekkim uśmiechem, patrząc na swoją żonę (nadal tak o niej myślał, mimo, że przecież nie byli już małżeństwem - ale od zawsze kochał tylko ją i wiedział, że chce być właśnie z nią; rozwód tego nie zmienił). Rzeczywiście po kolejnych kilku łykach kawy odstawił kubek, delikatnie zdjął pieska ze swoich kolan i postawił na podłodze, po czym ruszył do szafki, w której od zawsze były narzędzia. Podwinął rękawy białej koszuli, zdjął krawat, który rzucił na kanapę i zabrał się najpierw za zawiasy szafki kuchennej.
- A jak tam Noel? - zagaił - Mówiłaś, że spędza teraz dużo czasu z kolegami - robią coś ciekawego, czy tylko grają w gry komputerowe? Ma jakąś dziewczynę?
Młody miał już te czternaście czy piętnaście lat, więc to był czas, w którym zaczynało się zwracać uwagę na innych nie tylko pod kątem nawiązywania przyjaźni. On w tym wieku już był zakochany po uszy.
Elise Ellis
-
Now it seems to me
That you know just what to say
But words are only words
Can you show me something else
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkizaimkityp narracji3 osobaczas narracjiprzeszłypostaćautor
Podążyła za mężczyzną do kuchni, gdy ten zabrał się za naprawianie zawiasów w szafce. Oparła się biodrami o blat jednej z szafek i upiła trochę kawy, trzymając kubek obiema dłońmi, przy okazji je ogrzewając.
- Na szczęście nie tylko siedzą i grają w gry - zaśmiała się cicho. - Czasem wychodzą pograć w piłkę, czasem włóczą się po okolicach, jeżdżą też na desce. I z tego co wiem, to podoba mu się jakaś dziewczyna, ale bardziej słyszałam to w rozmowach Noela z kolegami, niż mówił mi o tym wprost. Nie jest przesadnie wylewny, jeśli chodzi o te kwestie, a jak próbuję go zaczepić i dopytać, to słyszę tylko "no weź, mamo, daj spokój". - wywróciła lekko oczami, po czym znów wróciła do obserwowania męża.
Dalien Ellis
-
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkion/jegotyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
Z tego wszystkiego udały mu się jedynie prezenty; cała reszta była coraz bardziej sporadyczna, co i jemu ciążyło, ale nie bardzo wiedział, jak miałby to zmienić.
Słuchał teraz opowieści żony o życiu ich wspólnego syna, jednocześnie dokręcając zawiasy w szafkach i oliwiąc je, żeby nie skrzypiały. Gdy powiedziała, że chłopakowi podoba się jakaś dziewczyna, Dalien przerwał na chwilę i spojrzał na Elise z zainteresowaniem. Po chwili jednak uśmiechnął się i wrócił do pracy.
- No, cóż: chyba musimy jakoś przeżyć to, że nasze dziecko dorasta i nie wszystko chce nam mówić - zaśmiał się - Ale przyznaję, że jestem zaciekawiony, kto to jest i czy ta dziewczyna jest odpowiednia dla Noela - czy nie jest przypadkiem kimś z długimi rzęsami i niedużym mózgiem.
Wystawił koniuszek języka na znak, że żartuje... choć tak naprawdę to był tylko połowicznie żart: Dalienowi nieszczególnie podobało się zachowanie wielu osób w wieku jego syna i miał nadzieję, że młody nie wpadnie w złe towarzystwo. Jego obawy były tym mocniejsze, że przecież jako gliniarz wiedział mniej więcej, co może się dziać i co potrafią robić dzieciaki.
- A masz jakieś podejrzenia, kto to może być?
Elise Ellis
-
Now it seems to me
That you know just what to say
But words are only words
Can you show me something else
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkizaimkityp narracji3 osobaczas narracjiprzeszłypostaćautor
Jej myśli odpłynęły w zupełnie inną stronę, ale udało jej się wkrótce ogarnąć. Dalien mógł jednak zauważyć, że przez jakiś czas Elise przyglądała mu się rozmarzonym wzrokiem i z przygryzioną lekko dolną wargą, bo nie była dobra w ukrywaniu swoich emocji, zwłaszcza tych silnych.
- Czy mam jakieś podejrzenia...? - powtórzyła za mężem, trochę po to, żeby w pełni dotarł do niej sens tego pytania. Zastanowiła się chwilę, wciąż z wzrokiem utkwionym w dłoniach Daliena, skupionych na naprawie zawiasów szafki. - Obstawiam dwie z jego koleżanek, które czasem tu wpadają. Obie przychodzą dość często, ale mam nadzieję, że nie jest zakochany w obu, bo to może być problematyczne. - zaśmiała się, po czym odstawiła pusty już praktycznie kubek na blat, krzyżując ramiona na piersi. Po dosłownie chwili ciszy wypaliła:
- Masz coś zaplanowane na święta?
Nie chciała wyjść na wścibską, ale trochę liczyła na to, że Dalien nie będzie miał żadnych planów i że może wpadnie do niej, przynajmniej na chwilę.
- Bo obiecałam Noelowi, że będzie mógł pojechać na ferie świąteczne do domku w lesie razem z kolegą i jego rodzicami, więc będę sama i jeśli ty też będziesz sam, to może... może będziesz chciał przyjść? - nie miała pojęcia co ją podkusiło, żeby powiedzieć to wszystko na głos, ale liczyła na to, że Dalien nie odbierze tego jako jakiejś desperacji albo coś w tym stylu, tylko po prostu jako... no właśnie, jako co?
Dalien Ellis
-
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkion/jegotyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
- Hm - mruknął, wyrwany z tych myśli, kiedy jego żona się odezwała, a chwilę później parsknął śmiechem, patrząc na nią - Cóż, gdyby okazało się, ze jest zakochany w obu, to stwierdziłbym, że zdecydowanie nie wdał się we mnie. I mam nadzieję, że w ciebie też nie - puścił jej oczko. Chwilę później jednak uniósł brwi, zaskoczony - Święta...?
No, tak, przecież zbliżały się święta, faktycznie. Całkowicie o tym zapomniał, przyzwyczajony do wszechobecnych ozdób choinkowych i szczerzących się Mikołajów, królujących na witrynach jeszcze od września.
- N... nie, nie mam planów.
Posmutniał i wrócił do dokręcania zawiasów, starając się ten smutek ukryć. Było mu przykro, że będą to kolejne święta, które spędzi sam ze swoimi czarnymi myślami. Gdy jednak do jego uszu dobiegły jej kolejne słowa, zamarł, nie bardzo wiedząc, czy dobrze usłyszał, po czym spojrzał na nią przez ramię.
- Naprawdę...?
Zabrzmiało to jakoś znacznie bardziej desperacko, niż zamierzał. Zobaczył siebie jako takiego szczeniaczka, który podskakuje i tylko czeka na chwilę uwagi.
- No... chciałbym. Jeśli nie masz nic przeciwko i nie będzie to kłopot...
W duchu aż wił się błagalnie, żeby tylko go faktycznie przyjęła pod dach i nie zmieniła zdania.
Elise Ellis