ODPOWIEDZ
27 y/o
For good luck!
178 cm
Influencerka Internet
Awatar użytkownika
I'd sell my soul to have a taste of a magnificent life that's all mine
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

W sobotę przed akcją z Madoxem, Peach zaczęła dzień od przebieżki nad rzeką. Trochę sie zmęczyła, ale to nic, bo przecież po to sie biega, żeby się zmęczyć. Nie chciała za bardzo spędzać czasu w domu z ćpunem Williamem, który pewnie znów w piątek zabalował, a jej boyfriend to się wcale do niej nie odezwał, więc piąteczek spędziła sama pod kocykiem oglądając nowy film na Netlixie "Ludzie których poznajemy na wakacjach". No bardzo jej się spodobał ten film, trochę sobie pochlipala, trochę się pośmiała i na sam koniec to już miała takie głębokie przemyślenia o swoim związku że napisała do swojej psiapsi Elisabeth M. Gilbert smska w sprawie tego, czy nie pójdą jutro (czyli teraz) na brunch. Okazało sie, że jej psiapsi jest zalatana, wiec się umówiły na kolejne dni, a swoją drogą to dobrze, bo rano wyskoczyło jej powiadomienie o tym, ze miała przyjść na jakieś wydarzenie w Polonez cafe. Zrobić jakieś relacje za karton kawy i jakieś szarlotki z bitą smietaną. I lot w business clas do Polski, ale pewnie i tak tego nie użyje, no chyba że po to, żeby się przespać w Lot-cie, jak bedzie juz miała na prawde dosć Williama.
No wiec przyszła do tego Poloneza, nagrała jakieś storiski, porobiła fotki sobie jak je szarlotkę i w sumie gotowa była wyjść, ale wtedy przyuważyła starego znajomego który siedział przy stoliku z ze swoją randeczką. Parsknęła pod nosem, bo co jak co, ale akurat w takiej dziurze to się nie spodziewała spotkać Galen L. Wyatt którego znała od podstawówki z tego, że jak pobrudził skarpetki to rodzice wyjebywali je i kupowali mu nowe. I wszystkie z jakiejś alpaki. Na początku pomyślała, że może chciał sobie kupić tę kawiarnię, ale w sumie to wygląda jak na date, a nie na spotkaniu biznesowym
- O maj gasz, co ty tu robisz Galen, skończyła się kawa w Hazeltonie? - staje przy jego stoliku taka odjebana w piórka i sukienkę z cekinami i biżu, i nawet spogląda z zaciekawieniem w stronę randki Galena, ale zaraz wraca do niego spojrzeniem, bo ewidentnie tu się dzieją jakieś charytatywne sprawy.
peach
Rozpadania się na miliony kawałeczków
34 y/o
GOLDEN BOY
182 cm
Prezes z przypadku, skandalista z wyboru | Northex Industries
Awatar użytkownika
Oficjalnie - prezes Northexu, nieoficjalnie - człowiek, który potrafi zamówić kawę w czterech językach, ale nie pamięta hasła do służbowej poczty.
Mówią, że wszystko mu się udaje. Ale nikt nie widzi, ile razy prawie nie spadł z własnego piedestału.
Żył szybko, kochał mocno, wydawało mu się, że jest niezniszczalny, że jest królem świata, do momentu, kiedy serce tego nie wytrzymało...
Teraz stara się je poskładać.
Żyć trochę inaczej, w zgodzie ze sobą, tak, żeby ten pieprzony film który wyświetla się przed oczami tuż przed śmiercią był trochę lepszy niż tanie porno, wymieszane ze słabą komedią.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimki
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

60
Trochę biednie, ale wciąż z tym błyskiem w oku.
Dlaczego w Polonezie? Nie miał pojęcia, ale pewnie dlatego, że on teraz udawał mniej bogatego niż był, bo zauważył, że mu się to opłaca, że wtedy kobiety lecą na to jaki jest, a nie na to ile ma zer na koncie. A miał niezliczoną ilość. Mógł sobie kupić tę kawiarnię, a może i całą ulicę? Mógł lecieć do Polski prywatnym samolotem wypić tam kawę z fusów w szklance z metalowym koszyczkiem i wrócić.
A zamiast tego on siedział w tej kawiarni, z jakąś ładną dziewczyną i bajerował ją opowiadając o tym, że czytał coś tam o Polsce, że to w Europie.
Już miał prosić kelnera o rachunek, zbierać się, bo zjedli po ciastku, wypili po kawie, a jak był biedny, a przynajmniej takiego udawał, to na więcej go nie powinno być stać, czy coś. Już odsuwał swoje krzesło, gdy nagle stanęła przed nim Peach, do tego odstawiona tak, jakby właśnie wyszła z jakiejś gali. Powieka mu aż drgnęła, bo jak on sobie udaje ubogiego Gasparda. Kurwa. GASPARDA. Z przedmieść, to skąd ma znać takie wypacykowane diwy? Zerwał się z krzesła i zerka na tę swoją dziewczynę, to chyba nie była Nelly, jakaś przypadkowa pewnie, którą po prostu chciał wyrwać. Wyrwać na biedaka, jak to ostatnio robił. Zerwał się z miejsca i zaraz łapie Peach za łokieć i ją ciągnie na bok.
- Chyba mnie Pani z kimś pomyliła, ja nigdy nie byłem w Hazeltonie - zawsze tam pił kawę, chodził na masaże, a czasem nawet jeździł swoim Porsche, ze swoimi nowymi panienkami, jak nie chciał ich zabierać do bajecznego apartamentu z widokiem na całe Toronto. Zerknął jeszcze na tę dziewczynę posyłając jej jakiś przepraszający uśmiech, z serii tych, które sprawiały, że kolana się pod kobietami uginały. A Galen to miał takich uśmiechów całą paletę i do tego te swoje ładne, intensywnie błękitne oczy, które już zaraz wbijał w Peach stojąc z nią na stronie. Nie uśmiechnął się, skrzywił bardziej.
- A co Ty tu robisz Pepper? Dokarmiasz Polaków, żeby sobie zasięgi podnieść? - bo przecież dokarmianie piesków podnosiło, co nie? Poprawił swoją koszulę w kratę z Wallmartu, bo taką miał właśnie na sobie. Zupełnie nie podobną do Galena Wyatta, który na co dzień chodził w Armanim.
- Jak coś, to my się nie znamy - znowu zerknął na tę dziewczynę - i kiedy tak wyglądam, to nie jestem Galen, tylko Gasprad - wyjaśnił jej po krótce, po dłużej mu się nie chciało, zresztą pewnie i tak by tego nie zrozumiała, bo ona wciąż żyła w swojej bańce, gdzie pieniądze to było wszystko, sława, followersi i kasa. A Galen z tej swojej, gdzie królowały Porsche, Armani i Rolexy, chciał się trochę wyrwać. Chociaż Rolexa wciąż miał na nadgarstku. Już chciał od niej odejść, ale zauważył, że Peach coś się zaczęła gnieść.
- O co ci chodzi? - zapytał i jeszcze zatrzymał się w pół kroku od niej, a te niebieskie jak dwa oceany oczy, utkwił w jej śliczne buzi.

Peach J. Pepper
zgrozo
stania w miejscu; nudnego, miłego życia; postów z czata
27 y/o
For good luck!
178 cm
Influencerka Internet
Awatar użytkownika
I'd sell my soul to have a taste of a magnificent life that's all mine
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

No a dlaczego to nie jest ta Nelly, to nie wiem, może Galen ma tyle dziewczyn, że już nie wie z kim się umawia. Jeżeli to była Nelly Rowley to pewnie może mieć teraz oczęta wywalone , bo pewnie myślała już że złapała pana boga za nogi, a okazało się, że to tylko Galen wielki kłamca z okładki Teen Magazine. Peach niestety nie poznała Nelly, bo chłop się zerwał jak oparzony i zaraz ją łapie za łokieć, a jak wiadomo to bardzo boli. Peach się wykręca, chce łokieć zabrać od niego, żeby już jej nie trzymał. I tak się miotała, że w sumie to nie zdołała nawet skomentować tego, że on do niej na pani mówi, co nawet mogło być śmieszne. Szczególnie, że oni razem chodzili rzygać jak mieli trzynaście lat Tzn ona miała trzynaście a on 20 aż. Wow, no nieźle, Peach to pewnie jako taka trzynastka to się mega jarała, że taki Galen z nią łaził do łazienki rzygać na imprezach, pewnie opowiadała później wszystkim, że ma chłopaka nowego i że on się nią tak chce zająć. Tylko prawda była taka, że on sam rzygał po kamikadze i tylko czasami jej trzymał włosy.
No ale tak, jak Peach miała te trzynaście lat i zaczeła chodzić po klubach to może jeszcze taka była niepewna siebie, ze by sobie pozwoliła na to, żeby Galen ją tak traktował jak jakieś pomiotło, ale Peach nie była już pomiotłem, więc jak się wydostała od niego z tego uścisku niewygodnego to tak go mierzy wzrokiem i otrzepała się i układa łanie to swoje futerko. Miała niezły mindfuck, bo ona tutaj do Galena z SERCEM, a ten na nią jak na jakiegoś psa i jeszcze nawet się nie przywita. Serce połamane.
- Robię jakąś robotę charytatywną, ty widzę też - skomentowała taka zła, chociaż dziewczyna nie była wcale aż taka brzydka, jakby Peach chciała może. Ale nie wie, bo sie dokładnie nawet nie mogła jej przyjrzeć. Ten za to jej nagle rzuca, że ona ma do niego Gaspard mówić i jeszcze to takim tonem mówi, jakby conajmniej myślał, że Peach go posłucha. Niestety Peach średnio znosiła taki sposób rozmowy, zazwyczaj się obrażała na amen, a jak chciała kogoś udupuć to wrzucała jakąś relację w której rozkręcała dramę. Już ją ręka świeżbiła, żeby coś odwalić, ale no jednak Galen był Galen, więc nie chciała mu robić koło dupy z takiego małego powodu. Ale mogła się na niego obrazić i wymagać zadośćuczynienia. Już chciała mu coś powiedzieć, ale on już się wycofywał, co było dla niej dość ewidentnym sygnałem, że ma spadać, a to akurat jej się często nie zdarza, wiec no coś tu musiało być na rzeczy. Niestety Peach nawet jakby sie okazało, że Galen jest 007, to by mu nie wybaczyła chyba, bo nawet 007 by jej (w jej głowie) tak nie potraktował. Jeszcze go tak zjechała spojrzeniem, bo faktycznie wyglądał bardzo swojsko w tej koszuli z Wallmart.
- A o nic! - a jak tak prycha, to juz wiadomo, że o coś chodzi. No ale może nie pogadają o tym akurat dziś, tylko w innym czasie lol. Otworzyła swoją torebusie i wyjmuje jakiś błyszczyk YSL, żeby sobie poprawić usta. - Przecież Cię nie znam, tak? No to nie stój tu randomie. Poza tym panna ci ucieka - patrzy gdzieś tam za plecy Galen L. Wyatt i zaczyna sobie mazać usta, ale skoro mają nie gadać, to się odwróciła i sobie odeszła.
peach
Rozpadania się na miliony kawałeczków
34 y/o
GOLDEN BOY
182 cm
Prezes z przypadku, skandalista z wyboru | Northex Industries
Awatar użytkownika
Oficjalnie - prezes Northexu, nieoficjalnie - człowiek, który potrafi zamówić kawę w czterech językach, ale nie pamięta hasła do służbowej poczty.
Mówią, że wszystko mu się udaje. Ale nikt nie widzi, ile razy prawie nie spadł z własnego piedestału.
Żył szybko, kochał mocno, wydawało mu się, że jest niezniszczalny, że jest królem świata, do momentu, kiedy serce tego nie wytrzymało...
Teraz stara się je poskładać.
Żyć trochę inaczej, w zgodzie ze sobą, tak, żeby ten pieprzony film który wyświetla się przed oczami tuż przed śmiercią był trochę lepszy niż tanie porno, wymieszane ze słabą komedią.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimki
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nie jest to Nelly, bo Galen nie był taki głupi, żeby ją okłamywać, że jestem biednym Gaspardem i przy okazji zabierać do jakiś miejscówek, gdzie mógł spotkać ludzi, którzy go znali! No dobra... Był taki głupi, bo już ostatnio ją tak zabierał, ale dzisiaj nie był. Dzisiaj siedział sobie z jakąś inną, randomową dziewczyną przy stoliku, może na niej nawet testował tylko ten cały podryw na biednego Gasparda?
Ale wtedy mu się pojawiła Peach, która kiedyś to dla niego była jak młodsza siostra, kiedy on jej te włosy trzymał jak miała trzynaście lat i rzygała, bo może ona nawet była w wieku jego siostry? Coś koło tego właśnie.
A później, kiedy ona już dorosła i miał te dwadzieścia jeden plus, to on nawet trochę do niej uderzał i ją zaprosił do swojego apartamentu, ale ona się tam znowu nawaliła i on znowu musiał jej trzymać włosy. Tyle było z jego uderzania do Peach, że on jej tylko ciągle te włosy trzymał.
A teraz trzymał ją za łokieć, lekko, a ona się tak wierzga jak jakaś dzika klacz, albo księżniczka na ziarnku grochu, że jej niby siniaka zrobi, czy coś?
- Co? Jaką charytatywną? - spojrzał na nią dziwnie unosząc jedną brew, a później na tę dziewczynę, z którą tutaj przyszedł. Naprawdę było aż tak źle? Dla niego nie.
Znowu niebieskie tęczówki skierował na Peach i puszcza ten jej łokieć, chociaż jeszcze do niej sięgnął, żeby ją po nim pogłaskać dwoma palcami, żeby ją nie bolało, czy coś. Bo Galen w gruncie rzeczy to nie był jakimś przemocowcem, nie to co Madox na przykład. Już miał sobie iść, ale wtedy Peach rzuca to a o nic, a Galen już doskonale wie, że o coś, za dobrze ją znał. Aż odchylił do tyłu głowę.
- Kiedyś ci to wyjaśnię Peach - spróbował, tylko, że ta jego panienka już rzeczywiście zakładała kurtkę. A Galen sobie od razu pomyślał, że może ona rzeczywiście nie jest warta jego uwagi, skoro wygląda jak jakaś akcja charytatywna? Aż się podrapał po głowie i spojrzał na nią, a potem na Peach, która się szminkowała tym drogim błyszczykiem. Znał smak tego błyszczyka, nie to, że takiego używał, czy, że całował się z Peach, ale takiego właśnie używała jego była.
A on się teraz uganiał w koszuli z Wallmartu za jakimiś biednymi dziewczynami. Nie dziwne?
Schował ręce do kieszeni z tą swoją wrodzoną nonszalancją, taką, która bije od tych bogaczy z górnej półki, czyli od Galena Wyatta, na co dzień.
- Dobra, nieważne - machnął ręką na tamtą dziewczynę - chcesz iść na kawę do Hazeltona, to pogadamy? - zapytał i przeczesał palcami te swoje miękkie, pięknie ułożone włosy - a może chcesz sobie jakaś fotkę strzelić? - zapytał, no bo przecież stało przed nią marzenie większości kobiet z Toronto. Galen Wyatt, a kto?
- Po prostu robię taki eksperyment - wyjaśnił jej zaraz. Dziwnie się czuł przy niej takiej odwalonej w tej koszuli z marketu a nie garniturze od Armaniego. Jakby był jakiś chory. Chory na głowę. A to przecież tylko eksperyment. Powiedzmy.

Peach J. Pepper
zgrozo
stania w miejscu; nudnego, miłego życia; postów z czata
27 y/o
For good luck!
178 cm
Influencerka Internet
Awatar użytkownika
I'd sell my soul to have a taste of a magnificent life that's all mine
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Galen L. Wyatt

Peach to już się obraziła, już coś tam w telefonie miała robić, pewnie zamawiać sobie Uberka w jakieś fajniejsze miejsce, ale Galen na całe szczęście się zreflektował i postanowił jednak nie zachowywać się jak ostatnia pinda, tylko normalnie. Odsuneła więc telefon od twarzy i patrzy na niego, czy raczej tak go trochę mierzy spojrzeniem, bo faktycznie jakoś inaczej teraz wygląda.
- A masz samochód? - kontrolnie woli spytać, czy jest gdzieś ten jego Gary od limuzyny, czy może nie, bo jeżeli nie to nie uśmiechało jej się łazić w butach które ma po ulicy, a patrząc po jego ubiorze to nie wiadomo czy jeszcze go stać na szofera. Z drugiej strony pewnych rzeczy nie można kupić, na przykład takiej klasy jak ta, która biła od Galena nawet jak był ubrany w ciuchy z H&M. Takie miękkie włosy są tylko dzięki drogim kosmetykom i regularnych wizytach u najlepszych fryzjerów. Taka klasa właśnie sprawiała, że nawet Peach która dość szybko się obraża, dość szybko zmiękła i wcale nie czuła się już aż tak obrażona jak przed chwilą. Może właśnie ten jej wybuch był tym spowodowany, że nie rozumiała, dlaczego ktoś kto jest zawsze ułożony i elegancki jak z żurnala, zareagował na nią jak na jakiś chwast. Uśmiecha się lekko na wspomnienie wspólnej foteczki, no jednak Galen wie jak jej poprawić humor.
- Nie tu, stad mam już foteczki - udaje wciąż niby złą, ale widać, że ciśnienie już zeszło. Nagle ten jej mówi, że teraz jest jakimś badaczem i robi eksperyment, czego zupełnie się nie spodziewała, ale mega ją to zaintrygowało. Oczy jej się zaświeciły, wielkie je robi, aż te jego niebieskie się właśnie zaczeły w nich odbijać jeszcze intensywniej. - Eksperyment? Jaki eksperyment? - spojrzała ukradkiem w bok na innych ludzi w kawiarni, którzy już nie patrzą się na nich, chociaż może po prostu lepiej się z tym ukrywają. Wsadza ten błyszczyk do torebusi i łapie go za ramie - Chodź do limo to mi wszystko opowiesz - no i jak powiedziała tak musiała go ciągnąć do tej limo, chociaż może nie i sam ją poprowadził w końcu jest dżentelmen, a nie jak inne chłopy z którymi teraz się zadawała, które nigdy jej nie pokazały swojego limo.
peach
Rozpadania się na miliony kawałeczków
34 y/o
GOLDEN BOY
182 cm
Prezes z przypadku, skandalista z wyboru | Northex Industries
Awatar użytkownika
Oficjalnie - prezes Northexu, nieoficjalnie - człowiek, który potrafi zamówić kawę w czterech językach, ale nie pamięta hasła do służbowej poczty.
Mówią, że wszystko mu się udaje. Ale nikt nie widzi, ile razy prawie nie spadł z własnego piedestału.
Żył szybko, kochał mocno, wydawało mu się, że jest niezniszczalny, że jest królem świata, do momentu, kiedy serce tego nie wytrzymało...
Teraz stara się je poskładać.
Żyć trochę inaczej, w zgodzie ze sobą, tak, żeby ten pieprzony film który wyświetla się przed oczami tuż przed śmiercią był trochę lepszy niż tanie porno, wymieszane ze słabą komedią.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimki
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Gary to akurat miał życie jak jakiś król, bo Galen lubił sam prowadzić, jeździć sobie swoim Porsche, albo swoim nowym Lambo, a po Gary'ego dzwonił to tylko, jak na przykład się upił, albo jak trzeba było gdzieś odwieźć jakąś jego laskę, której jemu się nie chciało podwozić.
- Porsche, ale za rogiem - powiedział, ale od razu pożałował, że jednak nie Lamborghini, bo jego Peach jeszcze nie widziała, a to prawdziwa klasa, jakby tam wsiadła to też by się mogła poczuć jak jakaś królowa. W nim to dopiero mogłaby sobie porobić fotki, jak ono miało jakieś wykończenia ze złota. A no i przecież jeszcze on sobie pod choinkę kupił Ferrari. Galen to jednak miał gest. Dla samego siebie.
Już jej miał opowiadać o tych samochodach, bo to jest przecież jego konik, te auta, nawet nie wiedział, które on teraz kocha bardziej. Bo Porsche miał już jakiś czas, to jego pierwsze takie sportowe autko, które sobie kupił, żeby wyrywać panienki. Lambo kupił po zawale. A teraz to Ferrari. Wiadomo, że jeszcze w willi Wyattów na przedmieściach miał kilka innych samochodów, limuzynę pewnie też, ale te akurat trzy stały w podziemnym garażu w jego apartamencie.
Pokiwał głową, kiedy powiedziała, że już ma stąd foteczki, bo pewnie nie chciała z nim w tej taniej koszuli, ale w sumie to ją nawet rozumiał.
Wbija w nią te intensywnie niebieskie tęczówki, kiedy zapytała o eksperyment, to rozejrzał się na boki i trochę ściszył głos.
- Taki wiesz... społeczny - powiedział tajemniczo, ale nie chciał w takim biednym miejscu jej opowiadać, że on udaje biednego. Jeszcze ktoś usłyszy i co wtedy? Będą go pokazywać palcem, że to ten dziany typ, co tylko udaje biednego, bo robi eksperyment?
Seksperyment? (tak mi się napisało najpierw) Ale w sumie to też pasuje, bo życie Galena Wyatta w dużej mierze opierało się na seksie, od którego on był przecież uzależniony.
Uzależniony też był od tego, żeby jednak dobrze wyglądać, więc mimo tej biednej koszuli, to się poprawił i przeczesał palcami te miękkie włosy, a później założył na siebie drogi płaszcz, bo taniego udawanego jeszcze nie kupił. Jej płaszczyk też jej podał, żeby założyła, jak na dżentelmena przystało. Bo Galen Wyatt to jednak był dżentelmenem i nawet jak udawał, to był. To było w nim jakoś tak głęboko zakorzenione. Już mieli wychodzić, ale jego niebieskie spojrzenie spoczęło na jej eleganckich butach, więc zaraz znowu zawiesił wzrok na jej ślicznej buźce.
- Poczekaj, podstawię auto - bo przecież nie będzie z nim szła w tych butach, które kosztowały krocie, Galen to od razu dostrzegł, bo on to się trochę znał na modzie.
Podstawił Porsche pod same drzwi i wraca po nią, żeby zaraz jej swojego ramienia użyczyć i ją zaprowadzić do samochodu. Otworzył przed nią drzwi i jeszcze rękę jej podał. Pełna klasa.
Obszedł samochód i zaraz wsiadł na miejsce kierowcy, tylko jeszcze zanim odpalił silnik, to zerknął na Peach z ukosa.
- A może pojedziemy do mnie, to się przebiorę - bo go jakoś tak gryzła ta koszula. Nie to, że materiał go gryzł, był całkiem w porządku, ale gryzło go to, że ona tak do niego nie pasowała, no i do tej odstawionej Peach też nie pasowała.

Peach J. Pepper
zgrozo
stania w miejscu; nudnego, miłego życia; postów z czata
27 y/o
For good luck!
178 cm
Influencerka Internet
Awatar użytkownika
I'd sell my soul to have a taste of a magnificent life that's all mine
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Galen L. Wyatt

No to Peach się ucieszyła, że Porszakiem się przejedzie, z Galenem to jednak klasa, można jeździć po mieście i się nie martwić, że się zostanie przyłapanym w jakimś pickupie. Ciekawe tylko czy to Porshe to się nadaje do jazdy po takim zaśnieżonym mieście. Patrzy na niego zaciekawiona tym eksperymentem, ale nim się obejrzała, to już powiedział, że podstawi autko. Jak poszedł to Peach jeszcze sprawdza w lusterku czy na pewno wciąż wygląda hot i uznała, że wygląda. Zagląda w telefon i widzi, że Clyde to wciąż jeszcze nie napisał jej ANI JEDNEGO smska odkąd w zeszły czwartek był z nią na spotkaniu z robolami. A przecież podczas tego spotkania specjalnie siedziała z nosem w telefonie, żeby mu zasugerować, że jest trochę obrażona o to, że kiedy wróciła z wyjazdu to nic dla niej nie przygotował. Żadnej kolacji, żadnej seksi randki, tylko zagotował herbatę i spławił jak tylko dostał smsa od jakiejś swojej kuzynki. No nic, schowała telefon do torebusi i uznała, że będzie się trzymać i wcale mu nie napisze nic pierwsza. Niech się domyśli, co zrobił. Zresztą wczoraj miała okropny sen w którym Clyde normalnie się z jakąś pindą kelnerką obściskiwał i od tamtego czasu jest przekonana, że to było na prawdę i że on wcale już nie chce z nią być, znalazł sobie inną (pewnie młodszą!) i miał z nią zerwać, ale nie wiedział w jaki sposób. Z drugiej strony to nie podobał jej się ten pomysł, że nagle miałaby zostać rzucona, bo jednak Clyde miał dobrą pracę, był miły i może po prostu nie wiedział jakie wymagania ma taka dziewczyna jak ona??? No nie ważne, jż się Peach nie zastanawia tylko idzie pod rękę z Galenem do jego autka. Trochę się zdziwiła, że on chce jechać do domu, ale w sumie to nawet jej się spodobał ten pomysł, bo nie była tam już trochę i ciekawa była co też Galen sobie zmienił w mieszkaniu przez te pół roku albo i rok.
- Jasne, jak chcesz - otwiera sobie lusterko pasażera i znów sprawdza czy ma cały makeup. Na szczęście nic sie tam nie rozmazało, więc tylko odgarnia sobie włosy za ramiona. -Och muszę ci się przyznać, że jestem mega zmęczona po tej sesji, dziś już najchętniej to bym tylko zjadła coś bardzo niezdrowego a później poszła na siłownię. No dobrze, ale opowiadaj, co to za eksperyment społeczny? - i zamknęła lusterko, i tak patrzy na niego wyczekujaco.
peach
Rozpadania się na miliony kawałeczków
34 y/o
GOLDEN BOY
182 cm
Prezes z przypadku, skandalista z wyboru | Northex Industries
Awatar użytkownika
Oficjalnie - prezes Northexu, nieoficjalnie - człowiek, który potrafi zamówić kawę w czterech językach, ale nie pamięta hasła do służbowej poczty.
Mówią, że wszystko mu się udaje. Ale nikt nie widzi, ile razy prawie nie spadł z własnego piedestału.
Żył szybko, kochał mocno, wydawało mu się, że jest niezniszczalny, że jest królem świata, do momentu, kiedy serce tego nie wytrzymało...
Teraz stara się je poskładać.
Żyć trochę inaczej, w zgodzie ze sobą, tak, żeby ten pieprzony film który wyświetla się przed oczami tuż przed śmiercią był trochę lepszy niż tanie porno, wymieszane ze słabą komedią.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimki
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Może w Toronto to nie jest tak tragicznie z tymi drogami? Pewnie Galen dopłaca miastu, żeby mu odśnieżali, trasę do pracy i z powrotem, i jeszcze do Hazeltona, jakby sobie chciał jeździć na kawę. Albo może ma nawet własną, prywatną odśnieżarkę, której rano wysyła rozkład swoich tras i ona mu odśnieża? Mogłoby tak być, bo jego to na wszystko stać, pewnie na wycieczkę do Wenecji też by go było stać i wystarczyłoby jedno słowo Peach, on już by podstawiał prywatny odrzutowiec.
Ale na razie podstawiał Porsche, do którego później ją elegancko zaprowadził i posadził na tym niskim siedzeniu pasażera. Akurat Porsche było niskie, Lamborghini za to wysokie, do jednego i drugiego pomagał kobietom wsiadać. Ale to raczej dlatego, że on po prostu był dżentelmenem.
Takim dżentelmenem, który zaraz zaprasza laski do siebie, gdy już tylko je posadzi w swoim bajecznym Porsche, no ale przecież Peach to nie zapraszał w jakiejś złej wierze. Bo on ją nawet lubił, dość szanował, jak na to, że się upiła kiedyś w jego apartamencie i zarzygała mu kaszmirowy dywan. Dywan za trzydzieści tysięcy dolarów. Później pewnie biedna Lucita go musiała prać. Albo Galen najął do tego całą ekipę z jakimś fajnym sprzętem.
Ten jego samochód też był fajny i kiedy Galen jechał sobie odgarniętymi ulicami Toronto, to silnik mruczał jak dziki kot. Bo Porsche w ogóle było drapieżne, całe czarne, sportowe, błyszczące. Robiło wrażenie. I Galen Wyatt w swoim idealnie skrojonym garniaku też by robił...
Więc dlatego zaproponował tą jazdę do niego, a że Peach się zgodziła, to właśnie tam się skierował. Na Financial District.
- No to nawet dobrze się składa, możemy coś zamówić - bo pewnie tacy ludzie jak oni, to niezdrowe rzeczy jedli tylko właśnie w czterech ścianach, żeby nikt ich nie widział, a na mieście to się zajadali sałatą i kawiorem. Wyatt może nie sałatą, ale na pewno jakimś gównem z płatkiem złota na czubku w panierce z rozkruszonych dolarów zamrożonych azotem. Jak on pierwszy raz w życiu był na kurczakach w Wendys, z Pilar, w tym roku.
Przeczesał palcami swoje miękkie włosy, a intensywnie niebieskie spojrzenie spoczęło na Peach, kiedy zapytała o ten eksperyment.
- No chodzi o to... że teraz będę udawał biednego, żeby sprawdzić jak kobiety reagują na hm... - zamyślił się na moment, bo co on właściwie chciał sprawdzać? - Na mój charakter, chodzi mi o to, żeby jakaś laska polubiła mnie za to jaki jestem, a nie kim jestem - patrzył na Peach i zastanawiał się co ona o tym myśli, ale nie mógł nic wyczytać z jej twarzy, więc zaraz zapytał - co o tym myślisz? - bo go to po prostu ciekawiło. Czy tylko jemu jako bogatemu tak odwala, czy może ma to sens?
Według niego miało, bo kiedy się tylko przedstawiał, to przecież od razu mu przyklejali łatkę, Galen Wyatt - król dupków, playboy, paskudnie bogaty, rozrzutny. Ostatnio - handel ludźmi, jakieś szemrane interesy. Ale to już odrobinę przycichło. Chyba potrzebne jakieś nowe skandale w życiu Galena Wyatta?

Peach J. Pepper
zgrozo
stania w miejscu; nudnego, miłego życia; postów z czata
27 y/o
For good luck!
178 cm
Influencerka Internet
Awatar użytkownika
I'd sell my soul to have a taste of a magnificent life that's all mine
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

To są pomówienia, że Peach jakikolwiek dywan za trzydzieści tysięcy dolarów zarzygała. Nikt przy zdrowych zmysłach nie uwierzy w to, że taka niunia jak Peach po pierwsze rzyga a po drugie, że tak, żeby zniszczyć dywan. Galen nie miał na nią ani jednego haka, żadnych nagrań z tego nie było, wiec to się nie wydarzyło. A nawet jak się wydarzyło, to na szczęście Galen jest dżentelmen i nigdy by jej tego nie wyrzucił. Jednak dobrze jest mieć takiego przyjaciela, który został dobrze wychowany... przez nianie.
Jadą tymi odśnieżonymi ulicami, Peach wygodnie sobie siedzi i na podgrzewanym siedzeniu tyłek grzeje, trochę się zamyśliła, bo Galen pewnie puszcza taką techno muze w aucie jak jedzie, żeby czuć się jeszcze bardziej jak Bruce Wayne, niż nim jest. I nagle tak postukała palcami w torebusie i pyta go taka rozleniwiona, bo ma przemyślenie:
- A co myślisz o tym, że powiedzmy wraca sobie Twoja dziewczyna z wyjazdu, pół roku się z nią nie widziałeś. Czy byś dla niej coś przygotował? - wydymała usteczka i zamyślona patrzy przed siebie, bo wciąż jej po głowie chodzi ten jej Clyde łachudra, który kasy ma jak lodu (tak myśli Peach), ale jest skąpcem najwyraźniej bo nic dla swojej damy serca nie przygotował.
Pewnie Galen to by zrobił coś ekstra, tak Peach podejrzewała i sie zaczęła zastanawiać, czy nie powinna jednak być z kimś takim jak Galen, aż tak na niego z boku zerka, bo miło się na niego zerka. Pewnie by rozbili cały Internet jakby powiedzieli, że są parą.
No ale jak tak jadą to w końcu jej przyznał to wymyślił i Peach się uśmiecha szeroko i tak w jego stronę zwraca na siedzeniu, bo nie wierzy w to co słyszy. Galen, który ma nawet chód bogacza, już nie wspominając o manierach, chce udawać biedaka.
- I myślisz, że jak założysz koszulę z H&M to nie widać, że jesteś bogaty? A wiesz ile teraz kosztuje jogurt w sklepie? - trochę się tak z niego podśmiechuje, ale nie za dużo, bo jednak chłopaki to nie lubią jak się z nich nabijają babki, to akurat Peach wie. - Hm, no ciekawa koncepcja. Chyba nawet rozumiem - marszczy czoło, tzn tak jakby, bo ma przecież botoks wiec nic tam sie nie zmarszczyło - Ale wiesz, że jeżeli ktoś się zakocha w twoim alter ego, to później może mieć takie wrażenie, jakbyś ją oszukiwał od samego początku? To jest w każdej komedii romantycznej z 2000 roku. Widziałeś Zakochaną Złośnicę? - pewnie nie, ale to nie szkodzi, bo Peach zna klasyki - Poza tym, nie musisz nikogo oszukiwać, żeby się w Tobie zakochać, trust me - wzrusza ramionami i patrzy znów na drogę, bo pomyślała sobie, że może to zabrzmiało trochę nawet zbyt miło jak na taką rozmowę platonic.
peach
Rozpadania się na miliony kawałeczków
ODPOWIEDZ

Wróć do „Café Polonez”