-
Ho, ho, ho.
Gdzie choinka?
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkishe/hertyp narracjityp narracjiczas narracji-postaćautor
Czasami są takie wieczory jak ten. Kovalski potrzebowała towarzystwa, a choć od sylwestra potrzebowała odpoczynku, to nie mogła sobie na niego pozwolić. Chwilowo nie miała żadnego zlecenia, większość prac w kancelarii spięła przed końcem starego roku i mogła odpoczywać. Tylko nie chciała tego robić. Za często jej głowa wracała do absurdalnej nocy, wyjętej rodem z prześmiesznej komedii z Williamem. Wolała się od tego skutecznie uciąć. Kto nie zrobiłby tego lepiej niż jej przyjaciel z bonusami?
— Ile miałam na Ciebie czekać, Devon? — spytała, otwierając drzwi. W jej głosie wybrzmiewał wyrzut, bo nie potrafiła doczekać się jego przybycia. Cokolwiek się u niego działo, ona potrzebowała jednego. Wina, szybkiej wymiany informacjami i delikatnej przyjemności. Na samo przywitanie przytuliła się do niego, próbując powstrzymać dwie chmurki od zaatakowania gościa. Lubiły Devona, ale zawsze były zazdrosne o własną właścicielkę. Zresztą nic dziwnego, w końcu przestały być w centrum zainteresowania.
— Napij się i opowiedz, że u Ciebie ten rok zaczął się lepiej niż u mnie — zamknęła drzwi i zaraz chwyciła go mocno za dłoń. Chwila ciszy, aż nie rozsiedli się na kanapie, a Charlotte podała mu butelkę wina wraz z otwieraczem — tylko błagam, nie mów o pracy — oboje byli prawnikami, pracowali w konkurencyjnych kancelariach. Charlotte chciała usłyszeć o życiu towarzyskim, liznąć odrobiny plotek, dowiedzieć się, co dokładnie w trawie piszczy. W gruncie rzeczy poza pracą nie była spięta, lubiła odrobinę frywolności.
— Dla mnie liczą się gorące ploteczki! — najlepiej o innych kobietach, ewentualnie o mężczyznach, którzy zrobili na nim wrażenie. Może też coś spicy związanego z pracą? Lotte zajmowała się sprawami karnymi. Opowiadanie o zabójstwach, gwałtach, kradzieżach nie mogło dobrze rozpocząć przyjemnego wieczoru.
-
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćniewątki 18+niezaimkizaimkityp narracjityp narracjiczas narracji-postaćautor
- Aż tak się już stęskniłaś? Nie widzieliśmy się raptem parę godzin, a ty już wyglądasz na spragnioną wieczornych wrażeń. - zapytał wprost, z ironicznym uśmiechem na twarzy. Odkąd tylko się poznali, Charlotte zrobiła na nim gigantyczne wrażenie. Do tej pory jednak, mimo różnych wydarzeń, pozostawał wierny Lacey, z którą od paru lat tworzył relację, która miała być związkiem, a w praktyce przypominała stare pokłócone i zmęczone własnym towarzystwem małżeństwo. Tyle, że zamiast próbować to naprawić, postanowili otworzyć swój związek, a sam Devon dopiero przy kochance naprawdę się otworzył, czując, że nie może dłużej polegać na uczuciu, które istniało już tylko na papierze.
- Serio?! Zamierzasz słuchać pieprzenia o bzdurach? Wiesz, że nie po to tutaj przyszedłem. A ciebie wcale nie interesuje, jakich klientów dziś przyjmowałem ani jaki huragan czeka mnie po powrocie, kiedy będę musiał wysłuchiwać narzekania wściekłych staruszków. - westchnął ciężko. Po raz pierwszy w życiu naprawdę marzył o tym, by skupić się zawodowo wyłącznie na prawie, odcinając się od wszystkiego, co było związane z jego drugim życiem. Dopiero wypadek uświadomił mu, jak wiele zła wyrządził, będąc zaślepionym manią gigantycznych pieniędzy. - I widzisz? Pierwsze słowa, a sama już nie chcesz słyszeć o pracy. Może zamiast tego pogadajmy o czymś… mroczniejszym? - zapytał, choć słowo mrok już do końca życia będzie kojarzyło mu się z tą okropną częścią życia, w której tkwił już od czasów studiów i przez którą mimo licznych starań pewnie nigdy nie wróci do normalnego życia.
- Dla mnie teraz liczysz się tylko ty - odparł, przysuwając się maksymalnie blisko kobiety i opierając głowę delikatnie o jej ramię. Plotki? Nie byli już studentami, dla których plotki, dramaty i skandale były najważniejsze. Chociaż, jeśli chodziło o pogłoski, ziarenko prawdy kryło się w każdej, które łączyło tę dwójkę ze sobą.
Charlotte Kovalski
-
Ho, ho, ho.
Gdzie choinka?
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkishe/hertyp narracjityp narracjiczas narracji-postaćautor
Potrzebowała bliskości fizycznej. Wibratory nie zawsze były w stanie zaspokoić ją w pełni. Facet to facet. Devona lubiła. Chociaż momentami denerwował ją w sądzie, w życiu codziennym również. Wystarczyło, że pojawiał się w progu, a ona już unosiła jedną brew. Była hop do przodu, bywały chwile, w których cięty język wybrzmiewał z jej ust zbyt często. Teraz też już chciała coś powiedzieć. Otwierała usta, ale zatrzymała się, zamiast tego parsknęła krótko pod nosem i pokręciła głową.
— Tylko jeśli udowodnisz mi, że miałam, za kim tęsknić — mruknęła, sprzedając mu delikatnego kuksańca łokciem w brzuch — tak się ze mną witasz? — liczyła na przytulenie, dłuższy pocałunek, coś więcej niż delikatny przytyk. Fakt był jednak taki, że zdążyła się do niego przyzwyczaić. Pozwalała mu się delikatnie wywyższać. Choć pracowali w dwóch konkurencyjnych kancelariach traktowała go jak dobrego kumpla, w pewnym rodzaju mentora, a z tego przerodziło się coś, co pozwalało jej, chociażby przez krótki moment wyżyć się fizycznie.
— Wolałabym, żebyś zaczął pieprzyć mnie — parsknęła krótko, zawieszając na nim prowokacyjnie wzrok — ale uznałam, że warto zacząć jakoś tak... kulturalnie? — popierdolić o głupotach, napić się kieliszka, lub dwóch wina, a później zniknąć za drzwiami sypialni. Szczerze więcej nie potrzebowała do szczęścia. Ostatnie dni mijały jej, jakby oglądała dobry serial. Niecodziennie czuła się w ten sposób, a Koncecny potrafił rozładować każde jej napięcie.
— A o czym mrocznym chciałbyś porozmawiać? — spytała, unosząc jedną brew — o mojej nocy z sąsiadem? — ona zdecydowanie była mroczna. Pamiętała, jak się zaczęła, ale po wypiciu brokatowego drinku miała ser z napięci. Jedynie przelotne obrazy, które wolałaby wyrzucić ze swojej głowy. Miała go nienawidzić, dalej zabierał panienki, segregacja śmieci była żartem. To była jedna niezobowiązująca noc.
— To mnie pocałuj Devon — stwierdziła, kładąc dłoń na jego torsie. Delikatnie przejechała po koszuli, by po chwili rozwiązać jego krawat. Odrobina relaksu, chwila odpoczynku, tylko tego teraz potrzebowała — sprawy sercowe są za ciężkie, a ja chciałabym finalnie o wszystkim zapomnieć — skupić się na jego ciele, krótkich pocałunkach, głębokich oddechach.
-
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćniewątki 18+niezaimkizaimkityp narracjityp narracjiczas narracji-postaćautor
-
Ho, ho, ho.
Gdzie choinka?
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkishe/hertyp narracjityp narracjiczas narracji-postaćautor