Powiedziała mu tak Pilar, przy ich pierwszym spotkaniu, wiec trochę skłamał. Ale faktem było, że ludzie rzadko cieszyli się na jego widok.
-
Właściwie to wolę podrywać panienki na żywo, bo one na Instagramie to zawsze tak wyretuszują te fotki - aż wywrócił oczami -
a na przykład w Emptiness to od razu widzisz jak się rusza, czy czuje muzę latino i w ogóle - Madox tak sobie zawsze jakąś pannę przygruchał, kiedyś nawet prawie kuzynkę Erica, Jamie, na której zastosował podryw na salsę, ale wtedy oni jeszcze z Pilar udawali, że nic ich nie łączy. Teraz niby też... A wiedziało pół szpitala, cały komisariat i Emptiness i dwunastu imigrantów z chaty Madoxa… No dobra nie było ich tam aż tyle, ale troje było.
-
No jak nie miałem ramen to jadłem - powiedział, no bo co miał wtedy zrobić? Maddie mu nic nie przyniosła, a gotowała zajebiście, a Stewart... może mu coś zamówi, bo na pewno nie ugotuje, prędzej by kuchnie spaliła, a biorąc pod uwagę to, że miała się wprowadzić do niego, no to lepiej jednak, żeby tego nie robiła.
-
A widziałeś zupę z... - aż go zemdliło jak o tym pomyślał i się skrzywił -
nie wiem jak to fachowo nazywają, ale to jakiś bełt i każą nam to jeść, jakby ktoś puścił tam pawia - aż język znowu wywalił, bo to było takie ohydne -
ale spuściłem ją w kiblu - wyjaśnił, bo tej zupy nie zdzierżył, a też by jej nie oddał, bo nie chciałby się przyznać, że mu nie smakowało. Madox niby był takim gangusem i niegrzecznym chłopcem, a głupio mu było powiedzieć salowej, że on nie zje zupy, bo mu nie smakuje. No ale jak kiedy ona się zawsze tak cieszyła, jak on mówił, że zajebista zupa?
-
Mogę zadać też takie pytanie w mojej ankiecie, na końcu... Ale nie wiem jak mi odpowiedzą, może maila podam? - uniósł jedną brew, tylko ciekawe czy ktokolwiek go potraktuje poważnie, jak on miał takiego -
madox69@buziaczek.com, założonego sto lat temu. Ale dla Erica mógł nawet spróbować, taki był dobry ziomek.
Na kolejne pytanie chłopaka, trochę się skrzywił, no ale w sumie czemu miał go kłamać? To nie była jakaś wielka tajemnica.
-
Goniłem takiego psychola, który porwał... - zawiesił się i popatrzył na Erica, no ale lubił go, naprawdę go lubił, więc może nie powinien mu tak wciskać kitu? -
No dobra młody - pochylił się trochę do przodu, bo zamierzał mu właśnie zdradzić tajemnicę -
psychol porwał moją dziewczynę, tylko jak coś to... to nie jest oficjalnie moja dziewczyna, ale kiedyś będzie - pokiwał głową i opadł plecami na poduszkę -
no i najpierw mnie postrzelił - odchylił piżamę, żeby pokazać Ericowi opatrunek na ramieniu, w sumie to kula go tam tylko drasnęła, nic takiego -
a potem strzelił w lód... Bo to się działo na zamarzniętym jeziorze i się tam wpierdoliłem - aż stęknął, bo mógł tam nie włazić… Nie no, nie mógł. Niczego nie żałował, bo finalnie to unieruchomił Daltona i go złapali, no a jego też wyciągnęli. Jak zwykle... Madox i jego szczęście w nieszczęściu.
-
No to świetnie - zaraz się trochę ożywił, kiedy Eric powiedział, że może zajrzeć do klubu nawet dzisiaj -
to powiedz tam dziewczynom, że kazałem ci ich pilnować - poruszył brwiami, a na kolejne słowa Erica westchnął ciężko -
wiesz czego bym potrzebował? - zapytał, a zaraz znowu się pochylił w kierunku chłopaka -
koksu - powiedział poważnie, ale zaraz parsknął śmiechem -
nie no, żartuję, za bardzo by mnie tutaj nosiło - wzruszył ramionami.
Pewnie by sobie tutaj jeszcze pogadali, ale nagle do sali zajrzała pielęgniarka.
-
A czemu ta kroplówka nie leci? - no i już się zaczynało, aż Madox poprawił się na łóżku -
miał się pan nie kręcić panie Noriega - znowu groziła mu paluchem, a Madox wywrócił oczami -
a pan co tutaj robi? Już jest po godzinach odwiedzin - teraz czepiła się Erica, ale Madox akurat wiedział, że ta jest czepialska.
-
Zupę mi przyniósł - mruknął Madox, a piguła popatrzyła najpierw na niego, a potem na Stonesa.
-
Dobrze, ale już proszę iść, bo już dawno po godzinach odwiedzin - popatrzyła na zegarek, a tam może była z pięć, albo dziesięć minut po, ale ta pielęgniarka to akurat była służbistka. Zaczęła grzebać przy kroplówce Madoxa i znowu spojrzała na Erica wyczekująco.
-
No dobra młody, to spadaj, zgadamy się... jakoś - rzucił w końcu Madox, bo chyba piguła nie zamierzała odpuścić -
napisz mi jak tam się mają moje dziewczynki - dodał jeszcze, a pielęgniarka spojrzała na niego z ukosa. Madox wzruszył ramionami, no równie dobrze to mogły być przecież jego córki... A że wyglądał jakby to były całkiem inne dziewczynki, no to cóż.
/hej Eric słodziaku, wiesz, że uwielbiam z tobą grać

ale kończę wątki poboczne, żeby się trochę odgrzebać, przepraszam! no i co... i przyjdę po jakiś aktualniejszy jak już będę czyściutka, jak coś to wiesz, łapiemy się ;p
szturchnij mnie tylko, czy chcesz odpisać, czy mam dać zt ; )
Eric Stones