Podobało jej się to, że wciąż drążył temat palenia, a raczej niemożności wykonywania tej czynności w tym barze. Po części wydawało jej się, że robi to celowo, żeby podtrzymać między nimi konwersację, ale może się myliła? Musiała to wybadać. Odwróciła się, zgarnęła kilka brudnych szklanek i włożyła je do zlewu.
- Nie musisz mi tego mówić, ja tu tylko pracuję… kolego - zerknęła na niego kątem oka, ukradkiem dając mu moment, żeby się przedstawił. Wolała, żeby wyszło to w ten sposób, zamiast pytać wprost jak ma na imię, ile ma lat, jaki znak zodiaku. To nie było w jej stylu, co było z lekka paradoksalne, bo uwaga, proszę państwa - jeśli chodziło o rzeczy podstawowe, uwielbiała, kiedy wychodziły na wierzch naturalnie. Ale rzeczy, które trzeba było odklejać warstwa po warstwie… no wtedy lubiła rzucać niezręcznymi pytaniami, żeby wybadać, co naprawdę siedzi drugiej osobie w głowie.
Nie była pewna, dlaczego aż tak przykuł jej uwagę. Może dlatego, że wyglądał jak jakaś gwiazda rocka wyjęta ze starego czasopisma, które kiedyś, jako nastolatka, przeglądała. Może dlatego, że to przenikające spojrzenie, wybielała cera i kruczoczarne włosy kojarzyły jej się z księciem ciemności. Wyglądał trochę jak wampir, trochę jak coś majestatycznego… i nie mogła odkleić od niego wzroku. Powoli, z każdą kolejną chwilą, zaczęła się łapać na tym, że wlepia w niego te swoje niebieskookie ślepia dłużej, niż chciałaby przyznać. Uśmiechnęła się delikatnie, wpatrując się w niego.
- Wydajesz się jedną z ciekawszych postaci dzisiejszego wieczoru, więc po części mogłabym powiedzieć, że dostarczasz mi rozrywki - uśmiechnęła się szeroko, eksponując swój perlisty uśmiech. W głębi serca można by powiedzieć, że się ucieszyła, kiedy usłyszała, że jednak zostanie. A po chwili była już szczerze zaciekawiona, kim lub czym była ta cała Tomie. Przyglądała się jego gestom, temu, jak podciągnął rękaw, ukazując przedramię pokryte różnymi tatuażami… jego skóra dosłownie przypomniała jej przepiękną mozaikę.
- Hm… - nachyliła się, żeby lepiej przyjrzeć się jednemu z nich. Z pozoru wyglądał przerażająco, a jednocześnie był niezwykle piękny.
Uwielbiała sztukę. Sama świetnie rysowała portrety, a na uczelni zajmowała się ilustracjami pod niszowe gry indie, więc kiedy opowiadał z pasją o tym japońskim artyście, uśmiechnęła się i delikatnie przesunęła koniuszkami palców po twarzy wytatuowanej dziewczyny. Powoli uniosła jasnoniebieskie spojrzenie i zatrzymała je na jego szmaragdowych tęczówkach, wciąż opierając opuszki palców na jego przedramieniu.
- Wiesz, jak poprawić dziewczynie humor - uśmiechnęła się szerzej.
- Może sprawdzę na tobie, czy to stwierdzenie okaże się prawdą. - Unosząc brew, zerknęła na moment dłużej na jego usta, po czym wróciła wzrokiem do jego oczu.
- Tylko nie wiem, jakbyś się po tym pozbierał. - Odsunęła się powoli, prostując się, i uśmiechnęła się szeroko. Mogła równie dobrze powiedzieć wprost, że chce sprawdzić, czy uda jej się go w ten sposób sprowokować, ale uznała, że był wystarczająco inteligentny, żeby wyłapać kontekst. Odrobina flirtu nikomu jeszcze nie zaszkodziła, a Vita była przyzwyczajona do niemałej uwagi ze strony klientów.
Wsłuchiwała się w jego pytanie i z jakiegoś niepozornego powodu wywołało ono szeroki uśmiech na jej twarzy. Było w nim coś zaskakująco uroczego… zabrzmiał tak, jakby naprawdę obchodziło go jej samopoczucie w obliczu tych obleśnych typów. Z drugiej strony… przecież wcale jej nie znał. I to właśnie ją zdziwiło, ale też uruchomiło tę maciupeńką lampkę w jej mózgu, która krzyczała, żeby była ostrożna. Tylko że w tamtym momencie po prostu chciała kontynuować konwersację, więc tak też zrobiła. Przyłożyła dłoń do klatki piersiowej i westchnęła teatralnie.
- Ouch. A może to praca moich marzeń, eh? - rzuciła z lekkim rozbawieniem. Zaśmiała się, po czym dodała,
- Jednego dnia pilnie potrzebowałam pracy. Mieli wywieszone ogłoszenie, weszłam tutaj i godzinę później byłam już na pierwszej zmianie. I tak od kilku lat sobie dorabiam. - Uśmiechnęła się subtelnie.
- Napiwki są bardzo dobre… chociaż ostatnio ludzie trochę bardziej żydzą. - wzruszyła ramionami.
- Chyba muszę się bardziej postarać. - poprawiła swój biust teatralnie i zaśmiała się cicho, po czym zerknęła kątem oka i zobaczyła, że Roger podnosi się z miejsca. - Pa, Vicia! Pamiętaj, co ci mówiłem! - machnął dłonią, przyłożył ją do ust i posłał jej buziaka.
- Na razie, Rog! - odpowiedziała śmiechem. Podeszła do miejsca, w którym przed chwilą siedział, zgarnęła zapłatę, wsunęła ją do kasy, a napiwek. bez pośpiechu wcisnęła sobie w stanik, delikatnie odchylając górną część sukienki.
Wróciła do tajemniczego mężczyzny.
- Słuchaj - zaczęła swobodnie.
- Mam dziesięć minut przerwy. Menadżerka mnie zastąpi, żebym wyszła na fajkę. Chcesz iść ze mną? Uchronić mnie przed bezdomnymi, którzy uciekli z psychiatryka? - Jeszcze go nie rozgryzła. Jego aura aż prosiła się o pytania… musiała wiedzieć, co kryje się za tymi zielonymi oczami podkreślonymi czarną kredką.
- Zaraz wrócę - rzuciła i przeszła za bar do pomieszczenia socjalnego. Chwyciła płaszcz, wciągając go na siebie, zarzuciła szalik na szyję i kilka chwil później stała już obok niego.
- Wisisz mi papierosa za piwo, tak by the way - powiedziała od razu z uśmiechem, nie dając mu dojść do słowa.
- A i te tatuaże… - Ruszyła pierwsza w stronę tylnego wyjścia.
- Jesteś tatuażystą czy… czym ty się właściwie zajmujesz? - Nie odwróciła się ani na moment, tylko zapytała głośniej. Coś jej podpowiadało, że pójdzie za nią. W końcu był jej winny fajkę.
Kiedy wyszła na zewnątrz, zimne powietrze uderzyło w jej bladą skórę. Oparła się o ścianę obok wyjścia i przez krótką chwilę niemal błagała w myślach, żeby do niej dołączył… żeby jej arogancka pewność siebie tym razem jej nie zgubiła. Chciała po prostu wiedzieć o nim...
więcej.
prince of darkness