ODPOWIEDZ
30 y/o
For good luck!
0 cm
workin' nine to five what a way to make a livin'
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Victor mocno dręczył się myślami, czy spotkanie z Bronte było dobrym pomysłem. W końcu od ich rozwodu minęło już tyle czasu, że oboje stali się nowymi, świeżymi ludźmi, którzy na swój sposób mogli ułożyć sobie życie na nowo. Przynajmniej tak myślał za każdym razem, gdy w jego głowie pojawiały się wspomnienia z ich wspólnego życia. Głupio było mu się do tego przyznać, ale przekraczając już magiczną trzydziestkę, mógł poszczycić się tym, że do tej pory Rosenthal była jedyną kobietą, której udało się zagościć w jego życiu na dłużej.
To uczucie kosztowało go jednak wszystko - godność, oszczędności i resztki dumy.
Moment, w którym prawnicy kobiety ujawnili na sali sądowej wszystkie skrywane przez niego sekrety, były chwilą, w której jego świat momentalnie zamarł. Nie był osobą, której łatwo przychodziło zakochiwanie się, a dźwięk bolesnej prawdy tylko utwierdził go w przekonaniu, że miłość była częścią życia, która zwyczajnie do niego nie pasowała. Choć sama relacja z blondynką przez długi czas należała do tych przyjemniejszych. Poznali się chwilę przed zakończeniem jego studiów, kiedy wciąż był zagubionym chłopakiem, szarpanym przez sprzeczne emocje. Był to okres, w którym ostatecznie wyrwał się ze szponów rodziców wybierając drogę zupełnie niepasującą do wizji życia skrojonej pod ich bogate standardy. Choć był wtedy całkowicie pogubiony i niedoświadczony w miłosnych sprawach, tak z Bronte tworzyli na swój sposób szczęśliwą, nieco zwariowaną parę, taką w której miłość nie była ani walutą, ani fałszem widocznym w ich środowisku. Dlatego nie czekali długo i w tajemnicy przed wszystkimi postanowili się pobrać i zamieszkać razem, co okazało się dopiero początkiem ich dramatu. Wspólne życie szybko przerosło ich oboje, a liczne kłótnie i spory sprawiły, że wkrótce zdecydowali się na rozstanie w spokojnej atmosferze; przynajmniej do chwili, w której na sali sądowej Victor usłyszał zarzuty, które pogrążyły go finansowo na długie lata.
Czemu?! - to pytanie od tamtej pory nie potrafiło opuścić jego myśli.
Ostatecznie decyzja zapadła na spotkanie. Chciał poznać prawdę i dowiedzieć się, dlaczego postanowiła go zniszczyć, zwłaszcza że oboje zgodzili się na rozwód w pokojowych warunkach. Sam nie wiedział, czy dominowała w nim nienawiść, czy raczej żal za to, jak go potraktowała. Nigdy nie życzył jej źle, a wspomnienia z tamtego okresu wywoływały w jego głowie burzę myśli, które potrafiły w jednej chwili zrujnować mu cały nastrój. Napisał do niej i zaproponował spotkanie w restauracji, do której często chodzili przed ich rozstaniem. Nigdy nie należał do mężczyzn, którzy przepadali za takimi miejscami. Elegancja kojarzyła mu się z fałszem, a fałsz z rodzicami, którzy za wszelką cenę próbowali udowodnić światu, jaką niby idealną i perfekcyjną byli rodziną.
Jak miał w zwyczaju, na miejsce przybył pierwszy odbierając wcześniej zarezerwowany stolik dla dwojga. Stresował się tą rozmową, w końcu chciał poznać odpowiedz, a dodatkowo było to ich pierwsze spotkanie od bardzo dawna. Złość i rozpacz nie pozwalały mu przez te wszystkie lata nawet interesować się jej życiem; starając się po prostu o niej zapomnieć. Gdy tylko usiadł, postanowił zrobić jej niespodziankę i wbrew zasadom zamówić dania jeszcze przed jej przyjściem. Był ciekaw, czy po tylu latach wciąż pamiętał jej ulubione potrawy, które najczęściej zamawiali, gdy jeszcze byli razem.
Bronte Rosenthal-Murray
28 y/o
Welkom in Canada
161 cm
pogodynka i prezenterka śniadaniówki w cbc toronto
Awatar użytkownika
karierowiczka z przypadku, która wybiła się na nazwisku faceta, który jej mężem był dosłownie przez kilka sekund; zapowiada pogodę i rozprawia na banalne tematy w lokalnej telewizji śniadaniowej
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Bronte powinna być przyzwyczajona do tego, że podejmowała koszmarne decyzje, kiedy w grę wchodziły związki. Popełniała błąd za błędem i zwykle stawiała na niewłaściwe osoby, albo z nieodpowiednim zaangażowaniem podchodziła do tych znajomości, które warte były czegoś więcej.
Wydawać się mogło, że po prostu nie była do tego stworzona, choć przecież od najmłodszych lat nie marzyła o niczym więcej, jak o znalezieniu osoby, przy boku której mogłaby rozkwitnąć. Pragnęła przeżyć własne szczęście z kimś, kto chciałby od życia tego samego, jednak ilekroć spoglądała na swoją rodzinną historię, a później też przypominała sobie o tym, jak toczyły się jej kolejne związki, rodziła się w niej obawa o to, że być może to po prostu nie było jej pisane.
Związek z Victorem był tego najlepszym przykładem. Była to jedna z tych relacji, w które zaangażowała się bez reszty, w pewnym momencie będąc nawet skłonną uwierzyć w to, że pokochała go całą sobą. Oszalała na jego punkcie, ponieważ pomimo wszelkich różnic nadawali na tych samych falach, a kiedy dał jej dowód tego, że chciał uczynić z niej stały element swojego życia, Rosenthal nie mogła być szczęśliwsza.
Zgodziła się w nadziei na to, iż to właśnie z nim doczeka lat późnej starości.
Wystarczyło jednak kilka tygodni, aby życie wszystko za nich zweryfikowało. Początkowa sielanka prędko legła w gruzach, a problemy, które zaczęły się pojawiać, szybko ich przerosły. To odkrycie złamało jej serce, a choć jakaś jej część chciała znaleźć r o z w i ą z a n i e, coś podpowiadało jej, że to nie było możliwe w tak rychłym czasie. Ze wszystkim po prostu się pospieszyli, co wkrótce zebrało swoje żniwa.
A gdyby tego było mało, zbyt długi język Bronte doprowadził do tego, że na sali sądowej padło coś, czego nigdy nikt inny nie powinien usłyszeć.
Było jej z tego powodu niemożliwie głupio, dlatego niedługo później zdecydowała się z nim skontaktować. Sięgnęła za telefon, wysłała też kilka wiadomości, jednak żadna z nich nie spotkała się z odzewem.
Nie dziwiła się temu, że musiał być na nią wściekły, dlatego w końcu odpuściła. Wycofała się i skupiła się na tym, aby na nowo poukładać sobie życie, co po zakończeniu ich związku nie było wcale takie proste. Minęły jednak przeszło trzy lata, więc od tamtej pory odniosła pewien sukces. I nie spodziewała się tego, że nagle to on spróbuje się z nią skontaktować. Tym odkryciem była szczerze zaskoczona.
Denerwowała się również na myśl o tym, że miała stanąć z nim twarzą w twarz, ale zgodziła się i dziś o wyznaczonej porze pojawiła się w restauracji. Na wejściu oddała płaszcz i poprawiła własną marynarkę, aby podczas spotkania prezentować się d o b r z e. Miły kelner wskazał jej kierunek, w którym powinna się udać, a kiedy tylko tam spojrzała, jej oczom ukazała się znajoma sylwetka Victora.
Jeszcze zanim ruszyła w jego kierunku, zaklęła pod nosem. — Cześć — odezwała się, siląc się na łagodny uśmiech. Mogła sprawiać wrażenie nieco s z t y w n e j, co wynikało głównie z tego, że nie miała pojęcia, jak powinna się teraz zachować. Zajęła jednak miejsce naprzeciw niego, a później nienachalnie omiotła jego twarz spojrzeniem. — Dobrze wyglądasz — jak zawsze zresztą, więc może nie musiała tego podkreślać, ale chciała powiedzieć coś, co nie będzie wyglądało jak gwałtowny atak, choć najmocniej interesowało ją przede wszystkim to, dlaczego nagle zdecydował się do niej odezwać.

Victor Murray
Magda
unikam wątków nierozwijających relacji oraz opisów przemocy na tle seksualnym i przemocy nad zwierzętami
30 y/o
For good luck!
0 cm
workin' nine to five what a way to make a livin'
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

W przypadku Victora trudno było jednoznacznie stwierdzić, czy jego życie należało również do tych pechowych, jeżeli chodziło o miłość. Zwłaszcza gdy mowa była o relacjach miłosnych, w których poza Bronte nie było nikogo innego. Nie wiedział tylko, czy było to spowodowane urazem po brutalnej i bolesnej rozprawie rozwodowej, czy może w trakcie ich związku doszło do jakiegoś pęknięcia, które ostatecznie skierowało mężczyznę w stronę samotności, które sprawiło, że później nie potrafił zaangażować się już w żadne inne relacje.
Prawda była taka… że nie był na nią zły. Był tylko cholernie rozczarowany jej postawą podczas rozprawy.
Wychodząc z sali sądowej, zastanawiał się nad tym, czy nie był wystarczająco dobrym mężem, by zasłużyć sobie na takie potraktowanie. Znaczna część ich małżeństwa opierała się na pozytywnej relacji pełnej miłości, bliskości, a nawet przyjaźni, czego często brakowało innym parom, by zbudować coś naprawdę trwałego. Oczywiście nie byli idealni. Każde z nich dołożyło swoją cegiełkę do kłótni, dramatów i awantur, które ostatecznie doprowadziły do rozstania. Sam Victor popełnił wiele indywidualnych błędów, głównie dlatego, że był to jego pierwszy poważny związek gdzie podejmował decyzje, które dzisiaj uważałby za bezsensowne.
Faktem było jednak to, że bardziej niż samo rozstanie bolały go wydarzenia, które nastąpiły chwile po rozwodzie. Dla niego było to tak tragiczne i potwornie upokarzające musieć poprosić ojca o pożyczkę tylko dlatego, że Bronte podczas rozprawy użyła słów, które kosztowały go większość dotychczas zgromadzonego majątku. Nie potrafił zrozumieć, dlaczego właściwie to zrobiła. Przecież równie dobrze mogli się porozumieć, gdzie nie robiłby żadnych problemów jeżeli chodziłoby o podział pieniędzy; przecież ani nigdy nie wszczynał awantur na tle finansowym, ani nawet świeżo po ukończeniu studiów nie żałował pieniędzy na ich wspólne dobro. Poza tym, doskonale wiedziała, jak bardzo zależało mu na otwarciu własnej agencji by wyrwać się ze szponów rodziców, z którymi od zawsze miał trudne relacje. Dlatego też, choć nigdy nie śledził jej później na social mediach, nigdy nie potrafił zrozumieć, czemu w jej głowie zrodził się pomysł, by oskubać go z godności, na co zupełnie nie zasłużył.
Uśmiechnął się na jej widok po tak długim czasie. Nie wiedział o tym, że przez jakiś okres próbowała się z nim skontaktować i wyjaśnić okoliczności tamtego niefortunnego incydentu podczas rozprawy rozwodowej. Czasami zastanawiał się nawet, czy nie padł ofiarą klasycznego małżeńskiego oszustwa polegającego na zawarciu związku małżeńskiego wyłącznie po to, by później zakończyć go z korzyścią finansową. Jednak Bronte w żaden sposób nie pasowała mu na kobietę zdolną do tak długiej i bezwzględnej gry, a każda z jego potencjalnych teorii miała luki, które chciał by w końcu po tylu latach zostały wyjaśnione. Nie było ostatnio drugiej takiej kwestii, która ciekawiłaby go bardziej niż wytłumaczenie jej tamtejszego zachowania. - Witaj. Ty również wyglądasz… rewelacyjnie - odparł mierząc kobietę wzrokiem. Skłamałby twierdząc, że przestała mu się podobać. Tylko, że w jego myślach i tak przewijała się tylko Mindy, która zauroczyła go od pierwszych chwil odkąd tylko ją poznał - Usiądź, proszę - dodał, wstając z krzesła by odsunąć jej, by mogła usiąść jako pierwsza. - Zamówiłem to, co zawsze. Mam nadzieję, że przez te lata twoje ulubione dania się nie zmieniły - zapytał z zaciekawieniem. Dla niego to miejsce kojarzyło się wyłącznie z pierwszą z ich randek
Bronte Rosenthal-Murray
28 y/o
Welkom in Canada
161 cm
pogodynka i prezenterka śniadaniówki w cbc toronto
Awatar użytkownika
karierowiczka z przypadku, która wybiła się na nazwisku faceta, który jej mężem był dosłownie przez kilka sekund; zapowiada pogodę i rozprawia na banalne tematy w lokalnej telewizji śniadaniowej
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nigdy nie próbowała go wykorzystać. Nie chciała zrobić niczego, czym mogła dodatkowo by go zranić, ponieważ wbrew temu, co się między nimi wydarzyło, naprawdę jej na nim zależało.
Ich znajomość nie trwała długo, była intensywna, a jej zakończenie jeszcze szybsze, niż jej początek, jednak mimo to Bronte obdarzyła go szczerymi uczuciami. Nie tylko go polubiła, ale pokochała, a przynajmniej właśnie tak jej się wydawało. Obecnie bowiem sama nie wiedziała, co tak właściwie względem niego czuła.
Kiedy jednak jej telefon zawibrował, a na ekranie ukazał się numer Victora, serce Bronte zabiło szybciej. Może był to efekt tego, jakie uczucia budził w niej lata temu, a może po prostu było to zwykłe zdenerwowanie, które obudziło się w niej, ponieważ nie wiedziała, czego należało się spodziewać. Nie miała pojęcia, czego on będzie oczekiwał od tego spotkania, ale wiedziała, że nie mogła mu go odmówić.
Czuła się do tego zobowiązana, ponieważ wiedziała, że podczas rozwodu naprawdę go zawiodła. Niezależnie od tego, jak c h c i a ł a postąpić, wykorzystała go i sama się na tym wzbogaciła. A później nie zrobiła nic, żeby jakoś to odkręcić.
Mogła wmawiać sobie, że poddała się tylko dlatego, że wszelkie próby kontaktu nie przynosiły skutku, ale przecież zawsze mogła zrobić coś więcej. Mogła choćby odwiedzić go, zaskoczyć i poprosić o rozmowę, której on nie chciał jej zaoferować. Nie spróbowała jednak, ponieważ szczerze bała się tej konfrontacji.
Podobnie zresztą jak teraz. Naprawdę nie wiedziała, czego się spodziewać.
Mimo to uśmiechnęła się łagodnie. Nie tak, jak robiła to lata temu, ponieważ teraz zwyczajnie nie czuła się przy nim p e w n i e, ale przynajmniej próbowała. Zajęła miejsce po drugiej stronie stolika, po czym ostrożnie omiotła jego sylwetkę spojrzeniem. Naprawdę prezentował się d o b r z e, lepiej niż jeszcze tych kilka lat temu. Być może to właśnie ich rozwód podziałał na niego korzystnie.
Dzięki — odparła, a w jej głosie pobrzmiewać mogło coś na kształt zakłopotania. Po tym, jak wiele się między nimi wydarzyło, nie potrafiła tak po prostu poczuć się przy nim swobodnie. A przynajmniej nie umiała zdobyć się na to od razu, mając tę cichą nadzieję, że może później coś się w tej kwestii zmieni.
Zaplotła za ucho kosmyk włosów, a później nieznacznie pokiwała głową. — Nie, stały zestaw będzie w porządku — odparła, jednocześnie zastanawiając się nad tym, czy sama byłaby jeszcze w stanie przywołać pamięcią to, co kiedyś uważał za swoje u l u b i o n e. Doszła do wniosku, że nie była wcale tego taka pewna. — Więc… Czemu się odezwałeś? — zapytała, po czym koniuszkiem języka zwilżyła dolną wargę.
Chciała czym prędzej usłyszeć, czemu ją tutaj ściągnął, bo tylko wtedy byłaby w stanie stwierdzić, jak tak właściwie się z tym czuła.

Victor Murray
Magda
unikam wątków nierozwijających relacji oraz opisów przemocy na tle seksualnym i przemocy nad zwierzętami
30 y/o
For good luck!
0 cm
workin' nine to five what a way to make a livin'
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Może w tym tkwił problem, że wierzył w złe intencje kobiety, że chciała go jedynie wykorzystać, a nie w prawdę, która w jego głowie kojarzyła się z jednym momentem, przez który zapominał o wszystkich dobrych chwilach, których w życiu mieli znacznie więcej. Warto było zwrócić uwagę na fakt, że ta złość, która przez lata wydawała mu się niewybaczalna, była efektem nienawiści. Nie do Bronte, lecz do poniżającego momentu, w którym musiał ugiąć się przed ojcem, by poprosić go o pieniężną pożyczkę na otwarcie biznesu; która w oczach Victora wydawała się potwierdzeniem poniżających słów na temat jego zawodowych planów.
Bo gdyby nie ta j e d n a, wyjątkowa sytuacja, przez lata nie chowałby urazy, tylko od razu dowiedziałby się, dlaczego potraktowała go tak brutalnie. Faktem było, że nigdy jej nie zdradził ani nie zachowywał się wobec niej agresywnie, by podczas rozprawy zostać tak poniżonym na oczach wszystkich świadków. Victor nie należał do typu osób, które przez długi czas chowały uraz, jeżeli coś nie przypominało mu o jego młodości, a bardziej o rodzicach, którzy co chwilę powtarzali, że ich wizja była jedyną słuszną drogą, którą powinien się kierować w życiu.
Nawet nie spodziewał się, że moment sięgnięcia po głupi telefon i wykręcenia numeru kobiety; który znał na pamięć, przyprawi go o tyle stresu. Wiadomo, było to bardzo ciekawe, zwłaszcza, że przez lata była to jedyna sprawa, której nigdy do końca nie rozwiązał. Kiedy już to zrobił i usłyszał dawno niesłyszany głos kobiety natychmiastowo zamarł, a po jego głowie krążyły już tylko myśli, by wyrzucić telefon przez okno i zapomnieć o sprawie. Finalnie jednak odważył się i umówił z kobietą w miejscu, które zawsze będzie mu się kojarzyło z ich pierwszą randką oraz początkiem miłosnej znajomości. Zdziwił się, kiedy w trakcie rozmowy kobieta nie wydawała się ani wściekła, ani zirytowana, ani tym bardziej zaskoczona propozycją spotkania. Gdyby miał zgadywać, to spodziewał się dwóch opcji: klasycznego rozłączenia się po pierwszych słowach albo aroganckiej drwiny, którą od razu odrzucił, znając doskonale Bronte jak mało kto. Wiedział, że nie była kobietą skłonną do takich zachowań, nawet jeżeli podczas rozwodu wykonała cios poniżej pasa.
Gdy ją zobaczył zaskoczył się, zwłaszcza że widzieli się ostatnio kilka lat temu, a sama Bronte praktycznie się nie zmieniła. Wciąż była tą piękną i cholernie atrakcyjną kobietą, w której zakochał się od razu, tracąc przy niej wszystkie zmysły. Nie mógł jednak zapominać, że jego serce biło już dla innej kobiety i nie mógł pozwolić sobie na chwilę słabości, zwłaszcza że jego sytuacja z Mindy zdawała się poprawiać z każdym kolejnym tygodniem. Nie było to jeszcze nic poważnego, ponieważ umówili się tylko na wspólne rozwiązywanie jego kryminalnej zagadki dotyczącej narkotykowego półświatka, ale cieszył się z każdej możliwej chwili, którą mógł spędzić z atrakcyjną przyjaciółką. - Ponieważ pomyślałem, że może to idealny czas… byśmy finalnie rozwiązali niewyjaśnioną zagadkę - powiedział dość szybko, chcąc mieć to wszystko już za sobą. Nawet nie spodziewała się, ile go to kosztowało. Był jednocześnie przerażony prawdą i jednocześnie najbardziej jej głodny ze wszystkich spraw, które obecnie miał na głowie. Nawet ten narkotykowy biznes w tej chwili nie wydawał się tak interesujący jak prawda na temat ich rozwodu i tego, czym kierowała się, zabierając mu znaczną część zaoszczędzonych wtedy pieniędzy.

Bronte Rosenthal-Murray
28 y/o
Welkom in Canada
161 cm
pogodynka i prezenterka śniadaniówki w cbc toronto
Awatar użytkownika
karierowiczka z przypadku, która wybiła się na nazwisku faceta, który jej mężem był dosłownie przez kilka sekund; zapowiada pogodę i rozprawia na banalne tematy w lokalnej telewizji śniadaniowej
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

N i g d y nie chciała wyrządzić mu krzywdy. Nie chciała, żeby poczuł się tak, jakby cały ich związek zbudowany był na kłamstwie, a ona jedynie wykorzystała go, ponieważ tak było jej wygodnie.
Choć z boku mogło to wyglądać w ten sposób, Bronte nigdy nie próbowała wzbogacić się na tym małżeństwie. Związała się z nim dlatego, że tego właśnie chciała. Victor zdołał oczarować ją swoją osobą i sprawić, że na pewien czas rzeczywiście się w nim zakochała. Nie była jednak gotowa na to, aby w pełni zaangażować się w ten związek i wspólnie z nim zacząć pokonywać kolejne trudności.
Te pokonały ich prędzej, niż by tego chciała.
Może też niewłaściwie rozegrała to wszystko na koniec. Nie tylko dlatego, że dopuściła do sytuacji, w której jej prawniczka postawiła go w złym świetle i sprawiła, że pieniądze, które tak naprawdę należały wyłącznie do niego, teraz w połowie stały się jej własnością. Nie chciała przecież być jedną z tych kobiet, które wzbogacają się wyłącznie za sprawą bogatych mężów, którzy prędko odchodzą w zapomnienie.
A jednak nie zrobiła nic, żeby to naprawić. Mogła wmawiać sobie, że próbowała się z nim skontaktować, a on nie odpowiadał, dlatego wywiesiła białą flagę, ale to najwyraźniej nie było wystarczające. Mogła przecież podjąć realne kroki i oddać mu chociaż część tych pieniędzy, które zasądził jej sąd. Mogła zrobić w i ę c e j, ale nie spróbowała, ponieważ sama była za mocno tym wszystkim skołowana. Nie przypuszczała bowiem, że do czegoś takiego doprowadzi.
Stało się to jednak na tyle dawno, że niemal już o tym zapomniała. Nie o pieniądzach, ponieważ te nadal stanowiły sporą część jej oszczędności, jednak w zamkniętej przeszłości znajdował się ich związek, dlatego nagła próba kontaktu naprawdę ją zaskoczyła. Zrozumiałaby, gdyby Victor zdecydował się na nią dwa lata temu, jednak teraz? Zupełnie nie dostrzegała powodu, dla którego miałby to zrobić.
A jednak była tutaj. Pojawiła się na miejscu, ponieważ podświadomie czuła, że była mu to winna. Zajęła miejsce naprzeciw niego, a choć do swojej dyspozycji miała szklankę z wodą, zachowywała się trochę tak, jakby bała się cokolwiek dotknąć. Nie umiała już tak po prostu się przy nim odnaleźć.
Ściągnęła ku sobie brwi i omiotła jego twarz spojrzeniem. Zanim cokolwiek powiedziała, wypuściła głośniej powietrze. — Zakładam, że nie planujesz wciągnąć mnie w jedną ze swoich spraw — stwierdziła, choć w rzeczywistości wcale nie była w nastroju do żartów. To, jak bardzo była spięta, dało się zauważyć niemal od razu.
Dwoma palcami nerwowo potarła miejsce pomiędzy własnymi brwiami. Takie sprawy najlepiej było załatwiać tak, jak odklejanie plastra, jednak Bronte nie bardzo wiedziała, co mogłaby powiedzieć, czy zrobić, aby stało się to choć trochę łatwiejsze. — Po prostu powiedz to wprost — poprosiła. Mogła się tego domyślać, ale jednocześnie z jakiegoś powodu wydawało jej się to zwyczajnie n i e w i a r y g o d n e. Nie po tak długim czasie, przez co czuła się zwyczajnie pogubiona. Jeśli Murray oczekiwał od niej wyjaśnień, sam musiał ją na nie naprowadzić.

Victor Murray
Magda
unikam wątków nierozwijających relacji oraz opisów przemocy na tle seksualnym i przemocy nad zwierzętami
30 y/o
For good luck!
0 cm
workin' nine to five what a way to make a livin'
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

T Y L K O Victor interpretował to wszystko inaczej i co najgorsze, nie był wściekły na kobietę za to, jak go potraktowała, tylko na fakt, że zmuszony był ugiąć się przed swoim ojcem, którego całym sercem nienawidził.
Choć rzeczywiście miewał momenty, w których po głowie chodziły mu myśli, że całe ich małżeństwo było jedynie długotrwałym projektem. Tak jak szybko się pojawiały, tak szybko znikały. Ciężko byłoby mu uwierzyć, że kobieta, z którą spędził tyle pięknych chwil, byłaby zdolna do tak idealnej gry i tak emocjonalnie sztucznego przeżywania każdej z kłótni, zarzucając mu dodatkowo brak pełnego zaangażowania w ich relację. Jeżeli już kogoś w tym przypadku winił, to tylko i wyłącznie siebie. Wiedział, że nie poświęcał się tej relacji tyle, ile powinien i że zdarzały się momenty, w których stawiał swoje marzenia ponad Bronte, zarzucając jej potem, że zachowywała się jak jego rodzice, którzy notorycznie obrzydzali mu zawód detektywa.
Czasem myślał o tym, że gdyby poznali się teraz, ich związek wyglądałby inaczej niż poprzednio. Pewnie znacznie większą uwagę skupiłby na kobiecie, starając się zagłuszyć każdą rozpoczynającą się kłótnię. Tęsknił za Bronte. I to było cholerne. Ale nie był typem mężczyzny, który potrafiłby drugi raz wejść w ten sam związek. Zwłaszcza, że jego serce coraz mocniej należało już do innej kobiety. Mindy; była cudowną przyjaciółką i kobietą, przy której ponownie poczuł się dla kogoś potrzebny, nawet jeżeli jeszcze nic nie wskazywało na to, że ich relacja miała przeistoczyć się w związek.
Więc może oboje byli winni zaistniałej sytuacji? W końcu miała prawo wykorzystać jego pomyłkę i nawet jeżeli z biegiem czasu wydawała się ona ciosem poniżej pasa, to finalnie to ona wyszła z tego zwycięsko. I nawet jeśli lepszą opcją wydawało się, by wtedy wszystko sobie wytłumaczyli i ustalili rozwód na pokojowych warunkach, tak nic nie usprawiedliwiało tego, że zachowywali się obecnie jak dzieci, obawiając się wyciągnąć jako pierwsi rękę do drugiego.
Na szczęście w końcu się przełamał… i musiał spojrzeć w oczy tej, którą kochał całym sercem.
Skłamałby, gdyby zaprzeczył, że na sam widok kobiety jego serce zaczęło bić podwójnie. Kiedy usiadła naprzeciwko niego, a ich spojrzenia w końcu się skrzyżowały, przez moment pomyślał o tym, czy aby na pewno to spotkanie było dobrym pomysłem. W końcu zawsze mógł uciec i udawać, że tak naprawdę nigdy kobiety nie znał. Był tak roztargniony swoimi emocjami i myślami, że do rzeczywistości powrócił dopiero po jej pierwszych słowach. Plan na to spotkanie wydawał się prosty; bez żadnych niepotrzebnych gierek chciał się dowiedzieć, czemu tak się zachowała tamtego cholernego dnia, w którym zabrała mu wszystko. - Nie. Nie planuję wciągać cię w żadne moje zagadki - odpowiedział na jej słowa z poważną miną. - Chociaż ty doskonale wiesz, czemu chciałem się z tobą spotkać - dodał, wdychając
- Dobra, Bronte. Nie będę dłużej przedłużał. Po prostu powiedz mi to wszystko wprost. Czemu tamtego dnia upokorzyłaś mnie przed wszystkimi? - zapytał, chociaż w jego głowie brzmiało to tak, jakby zadawał najtrudniejsze pytanie w swoim życiu, której odpowiedź jednocześnie najbardziej go ciekawiła, ale z drugiej strony obawiał się tego, że odpowiedź mogła być dla niego zbyt bolesna, by na spokojnie ją przetrawić.
Bronte Rosenthal-Murray
28 y/o
Welkom in Canada
161 cm
pogodynka i prezenterka śniadaniówki w cbc toronto
Awatar użytkownika
karierowiczka z przypadku, która wybiła się na nazwisku faceta, który jej mężem był dosłownie przez kilka sekund; zapowiada pogodę i rozprawia na banalne tematy w lokalnej telewizji śniadaniowej
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nie była w stanie stwierdzić, co dokładnie w tej relacji zawiodło, jednak nie pozostawała ślepa na to, że od samego początku towarzyszył im pośpiech. Żadne z nich nie podeszło do tej znajomości zdroworozsądkowo. Nie próbowali dać sobie czasu, którego to uczucie mogło potrzebować, aby zwyczajnie d o j r z e ć. Oni najwyraźniej także go potrzebowali, aby uchronić się przed podejmowaniem pochopnych, szkodliwych dla ich małżeństwa decyzji.
Wtedy jeszcze chyba nie wiedzieli, że pierwszą z nich miało okazać się jego zawarcie.
Bronte dała się ponieść chwili, ponieważ z Victorem wszystko było i n t e n s y w n e. Wtedy wydawało jej się, że właśnie na tym polegała szczerość ich uczucia, jednak z biegiem czasu zrozumiała, że to był efekt wyłącznie chwilowego zauroczenia. Być może także miłości, jednak o niej wcale nie przesądzał ten chaos. Mogła natomiast przesądzić ich ciężka praca, której nie dopilnowali, zamiast tego idąc na łatwiznę i mając nadzieję, że skoro oczarowali się tak prędko, wszystko samo się poukłada.
Bronte naprawdę wierzyła, że to właśnie przy nim miała doczekać swojego szczęśliwego zakończenia. Była przekonana, że wspólnie mieli odnaleźć swoje szczęście, dlatego tym większe było jej rozczarowanie, kiedy z czasem zaczęła odkrywać, że wcale aż tak dobrze się nie dogadywali. Pojawiało się coraz więcej sporów, coraz więcej drażniących ich nawzajem mankamentów.
Wszystko zaczęło sypać się jeszcze szybciej, niż początkowo zaczęło się układać, a później zawaliło się kompletnie niczym domek niestaranne ułożony z kart.
Dziś zaś nie było już śladu po tym, jak czuła się przy nim przed kilkoma laty. Brakowało tamtej swobody, brakowało wzajemnej troski i przede wszystkim zabrakło także zrozumienia, które początkowo było między nimi obecne.
Bronte poczuła, jak za sprawą jego słów w jej ciele napinają się wszystkie mięśnie. Była to reakcja obronna spowodowana tym, iż podświadomie czuła, że zaraz zostanie z a a t a k o w a n a. I dostała dokładnie to, czego się po nim spodziewała, choć to wcale nie sprawiło, że poczułaby się nagle mniej zagubiona. Zrozumienie tego, o czym chciał z nią porozmawiać, wcale nie uczyniło jaśniejszym tego, dlaczego zdecydował się na to akurat t e r a z.
Właśnie dlatego ściągnęła ku sobie brwi, a później koniuszkiem języka zwilżyła dolną wargę. — Czegoś tu nie rozumiem, Victor — odezwała się, po czym wypuściła głośniej powietrze, zbierając się w sobie, aby powiedzieć mu wszystko to, co siedziało jej teraz w głowie. — Nie chciałam tego i nie widzę powodów, dla których nie miałabym ci tego wyjaśnić, ale… Próbowałam się wtedy z tobą kontaktować. Dzwoniłam do ciebie dziesiątki razy, pisałam, ale nie doczekałam się odpowiedzi. Gdybyś chociaż odpisał, wyjaśniłabym ci wszystko, a teraz… Czemu nagle teraz to ma znaczenie? — omiotła jego twarz badawczym spojrzeniem.
Zastanawiała się, czy coś nagle się zmieniło. Czy w jego życiu wydarzyło się coś, z powodu czego to nagle stało się dla niego istotne, ale sama nie była w stanie wymyślić powodu. Jeśli jakiś istniał, Murray musiał pomóc jej z jego odnalezieniem. Później rzeczywiście będą mogli wszystko wyprostować.

Victor Murray
Magda
unikam wątków nierozwijających relacji oraz opisów przemocy na tle seksualnym i przemocy nad zwierzętami
ODPOWIEDZ

Wróć do „Ascari Enoteca”