Zza okna zaczynał dobiegać gwar, przeplatanka co najmniej kilkunastu różnych głosów nawołujących się wzajemnie, dyktujących zadania w ten sam sposób, w jaki robiła to Estella, przygotowujących nie tylko domy ale również ulicę na nadchodzące święta. Widocznie tutejsi mieszkańcy o wiele chętniej spędzali takie wydarzenia razem niż osobno, jak większość pozamykana w domach i małych, hermetycznych kilkuosobowych komórkach.
一
To dobrze. 一 Pani Flores pokiwała głową powoli, z łagodną zmarszczką - głębszą niż pozostałe - odznaczającą się na czole. Tak, jakby teraz musiała jeszcze ustalić, czy Gauthierowi wierzy czy niekoniecznie, jednak zaledwie po paru sekundach znów poruszyła głową i mruknęła coś do ciebie prosto w filiżankę. 一
Dobrze wiedzieć, że tam też ktoś go docenia.
Nie doprecyzowała kim miałby być ten wspomniany
ktoś choć w domyśle zapewne chodziło o samego Dylana. Jej przedawniona perspektywa przesłaniała jej wciąż obraz jak niechciana, narzucona klisza, mimo to na swój sposób starała się spojrzeć przez nią na wylot i jak na swoje standardy robiła to w taki sposób, by obyło się bez ofiar.
一
Na godzinkę kochanieńki. Może mniej, zobaczymy jak ciasto odpocznie.
W ich kuchennym żargonie stwierdzenia takie jak odpoczywać, dojrzeć czy przegryźć się miały swoją własną kategorię i były stosowane powszechnie, nikt nigdy nie musiał tłumaczyć ich znaczenia, ponieważ większość rozumiała to podskórnie, jakby każdy z nich funkcjonował w pewnym sensie w jakiejś większej zbiorowej jaźni.
Odpocząć musiała również jej głowa, ponieważ terminy z drugiej strony barykady niewiele jej podpowiadały, dopiero gdy Gauthier uprzejmie przełożył niebezpiecznie brzmiącą, kanciastą patofizjologię na język praktyczny Estella wydała z siebie krótkie, okrągłe
oh.
Dokładnie ten sam nawyk odziedziczył Milo, który złapany na jakimś nagłym olśnieniu, zachwycie albo zastanowieniu w jakie zwykle wpędzały go nowinki technologiczne albo przypadkowe zrozumienie tematu, który dręczył go brakiem pełnego pojęcia od dłuższego czasu, reagował niemal identycznie.
Słowo stabilny zdawało się uderzyć w klucz; pani Flores opuściła na chwilę swoją filiżankę, poprawiła wierzchem dłoni wymykającą się siwiznę przy skroniach i wymruczała nareszcie to rzadkie, aprobatyczne
mhm.
Podobnie zadziałało uchylenie skrawka ich zwykłej codzienności, tej bez wielkich osiągnięć, bez dodatkowych kolorów w postaci niezwykłych historii i być może dlatego, że Dylan nie obtrąbił wszem i wobec pełnego sukcesu, łatwiejszej do uwierzenia na słowo. Kto jak kto, ale Estella najlepiej wiedziała jaką drogą przez mękę były próby odgórnego wpłynięcia na niezdrowe nawyki żywieniowe Rivery.
一
Zdziczały 一 stwierdziła wprost, a ponieważ odpowiedź padła szybko i praktycznie bez zastanowienia, coś musiało w tym być. 一
Ale bardzo samodzielny. Chociaż czasami strasznie głupi, ale to dzieciak, tak? Dzieciaki mają prawo być dzieciakami, to dorośli powinni dać przykład.
Łyk kawy jakim poratowała się czując nagłą suchość w ustach, może starczą, może po prostu z niechęci przywoływania do siebie obrazu wychudzonego siedemnastolatka na skraju niedożywienia, ponieważ w jej pamięci wciąż tam żył jako mały, wciśnięty między tryby niezrozumiałego świata chłopiec.
一
Potrzebował kilku miesięcy, żeby zacząć... funkcjonować. 一 Twardy, chropowaty akcent padł na ostatnie słowo sugerując jego wieloznaczność. 一
Nie asymilował się, na wszystko patrzył tak, jakby miało mu odgryźć głowę, albo przeciwnie, łapał się wszystkiego, żeby czasem nie zabrakło, żeby mu kto nie zabrał... nie wiem. Nie powiedział. Ale Diego był przy nim od samego początku, bardzo się zżyli.
Radio łagodziło nieprzyjemny wydźwięk rozmowy, brzęcząca lodówka wypełniała te luki, które omijała muzyka i odgłosy wpadające wraz ze słońcem przez filtr koronkowej firanki z ulicy.
Mimo to zdawało się, jakby z samym przywołaniem tamtych dni w kuchni zrobiło się chłodniej niż w rzeczywistości.
一 Myślę, że zastąpił mu starszego brata, ale to tylko moje wyobrażenia. Ale tak chyba było, bo jakby inaczej, jak oni wszędzie we dwóch chodzili? I Milo rzeczywiście zaczął trochę z tej skorupy wychodzić, trochę się wyciszył. Zaczął od małych rzeczy, najpierw naprawiał co przyniosły sąsiadki... nie wiem, dzieciak ma coś z tymi urządzeniami, z tą technologią, nie rozumiem tego, ale najważniejsze, że on rozumie.
Kolejny łyczek dał im obojgu szansę na ułożenie kolejnej cegiełki skróconej historii.
一 A potem Diego pokazał mu warsztat i on całkiem wsiąkł. Ludzie go polubili, no bo jak nie lubić, jak wszystko brał do rąk i zaraz było zrobione? Nawet na krótko przed tym wyjazdem na studia, jak Diego wyjechał w swoich sprawach, to uczył popołudniami w tej... och, tej knajpie parszywej u Sammy'ego? W każdym razie dzieciaki miały korepetycje, tak, a on to chyba lubił po prostu. Odrabiał z nimi lekcje. Teraz też to robi, tam u was w Kanadzie?
W rozmowę wkradło się suche, jedno z wielu je poprzedzających przekleństwo autorstwa Camareny; wziął się właśnie za przebieranie w pudle w poszukiwaniu kolorowych żarówek na wymianę, ale jedna z bombek zacięła go w palec.
一 Och, właściwie to może zapytasz Diego? 一 Estella ocknęła się nagle, a jej dobrotliwy uśmiech nieco ochłodniał, gdy zasłyszała swobodnie rzucane pod nosem kurwy z przedpokoju. 一 Podejrzewam, że on mógłby powiedzieć ci coś więcej.
Dylan Gauthier