ODPOWIEDZ
33 y/o
For good luck!
180 cm
będzie kim zechcesz jeśli odpowiednio zapłacisz
Awatar użytkownika
trochę kłamstwa, trochę czaru, ale przede wszystkim dużo słów, a najgorsze jest to, że wszystkie je chciałaś usłyszeć
bez ryzyka nie ma zabawy, a życie to gra, więc zagrajmy, a jak coś się spierdoli, to zawsze można ruszać dalej w świat, bo Toronto to tylko przystanek na drodze do... no właśnie gdzie?
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkijakie chcesz
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

004.
I messed up.
So… hockey?


Wcale nie miał tych biletów na hokeja. Więc dwoił się i troił, żeby je zdobyć, skoro tak już przecież obiecał Peach. Co prawda nie był taki pewny, że go widziała z jakąś kelnerką, bo przecież Clyde stawiał sobie poprzeczkę wyżej i spotykał się raczej z dzianymi kobietami, ale z kimś tam mogła go przecież widzieć. Ale z rudą?
Wertował sobie w głowie wszystkie kobiety, które aktualnie urabiał i nie przypominał sobie żadnej rudowłosej, ale przecież mogło mu się coś pomylić, może którejś nagle odwaliło i zmieniła kolor włosów, a on nie zauważył? Powinien bardziej zwracać na to uwagę. A on nie zwracał w ogóle.
Szukał tych biletów wszędzie, nawet na jakiś stronach w darknecie, no i właściwie tam trafił na kolesia, który w zamian za przenoszone majtki chciał takie dwa bilety oddać, w pierwszym rzędzie. Akurat. Trzeba było tylko jeszcze zdobyć jakieś majtki, bo miały być damskie. Na początku chciał dać bieliznę Laury, ale potem pomyślał o tym, że jakby się dowiedziała to by go chyba zabiła, a zresztą to jakieś chore, żeby potem jakiś zbok wąchał jej majtki. Więc Clyde postanowił takie majtki kupić, ale drogo się cenili, jakaś lindsilohan176 chciała za swoje 500 dolców. Ale na szczęście misspinkiwinki sprzedawała za 80. Wiadomo, że kupił te za 80. Nawciskał kit, że to jego dziewczyny influencerki, a facet nawet nie zapytał co on ma z garem, że sprzedaje majtki swojej laski, tylko umówił się z nim na spotkanie.
Miał odebrać tylko te bilety, to znaczy wymienić je na tą bieliznę i lecieć do Peach. Myślał, że cała akcja przebiegnie sprawnie, ale kiedy pojawił się we wskazanym miejscu, to podjechał pod niego jakiś czarny pickup i gościu kazał mu wsiadać. Wsiadał, bo co miał zrobić. Jakiś gruby, stary gościu w kapturze, opatulony szczelnie szalikiem wywiózł go na przedmieścia i kazał mu dać te majtki. Dał je, chociaż wcale nie otwierał tej paczki i nie wiedział, czego się ma spodziewać. Chłop za to zrobił to od razu, a tam bawełniane, barchany w jakieś stokrotki, z metką z dyskontu.
- Influencerki noszą takie majtki? - zapytał, ale Clydowi się tak wcale nie wydawało, jakoś nie wyobrażał sobie Peach w takich majtach. Pokiwał głową.
- No wiadomo, to są takie wiesz... podomowe, jej ulubione, zawsze w nich chodzi.
- A ile w nich chodziła?
- Nie wiem, czasem tydzień chodzi... - co ten Clyde w ogóle powiedział? Jak można w majtkach chodzić przez tydzień? Ale gościu pokiwał głową i się ucieszył, to może on chodził?
Już nie chciał wnikać i roztrząsać tego tematu, więc zaraz zapytał o bilety. Ale facet zaczął coś tam zrzędzić, że się trochę innej tej bielizny spodziewał i do kompletu chciał jeszcze skarpetki.
I tak Clyde wylądował bez skarpet gdzieś na przedmieściach Toronto... ale przynajmniej miał te bilety.
Musiał sobie zamówić ubera, żeby dotrzeć do miejsca, gdzie zostawił swoje auto, a tu gdzie byli nie miał zasięgu, więc jeszcze kilometr szedł na piechotę po jakimś zadupiu, zanim złapał zasięg. Próbował po drodze łapać stopa, ale nikt mu się nie zatrzymał, a jeszcze na dodatek jedno auto opryskało go całego topniejącą breją. Był brudny, zmarznięty, kostki to mu pewnie odmarzły już, a do tego przymarzł mu zamek w aucie i nawet nie mógł się do niego dostać. A chciał się jechać przebrać. Ale klucze do pokoju miał w samochodzie. Co miał zrobić?
Pojechał znowu uberem do Peach i staje na jej progu taki brudny, przemarznięty i w ogóle biedny. A kiedy mu otworzyła, to od razu jej mówi.
- Boże, Peach, co ja przeżyłem - a wyglądał jakby dużo przeszedł właśnie.

Peach J. Pepper
27 y/o
For good luck!
178 cm
Influencerka Internet
Awatar użytkownika
I'd sell my soul to have a taste of a magnificent life that's all mine
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Peach miała niezłą bekę z tej całej sytuacji. Po pierwsze to była pijana. No otworzyła wino wczoraj, dziś wróciła z miasta i patrzy wino stoi wciąż niewypite. Pokrzyczała trochę po domu i upewniła sie, że Wiliamka nie ma no i siada sobie przed tv z wielkim kieliszkiem winka, pod kocykiem, z pilotem w ręku i z maseczką na twarzy. No świetnie jest, cisza spokój, porobiła jakieś lifestylowe foteczki na których pokazała ludziom (swoim fanom) jak mija jej dzionek (bo nie było wcale tak późno, pewnie środek dnia)- nie pokazywała oczywiście alkoholu, bo tego nie warto pokazywać jeżeli się nie chce mieć uciętych zasięgów, ale ogólnie no to pokazała że ogląda "Jak stracić chłopaka w 10 dni" i oczywiście popłakała sie, pośmiała, skończyła butelkę i leży i tak rozmyśla najpierw o sukience Kate Hudson, że gdzie ona taką znajdzie, później zaś zaczeła myśleć to o seksi mięśniach Clyda, to znów o pięknej buzi swojego ex, o tyłku Wiliama, o tym że Galen ma ładne oczy, a Madox wbrew temu że wygląda jak patol to jest słodki. I nagle dzwonek oznajmiający smska. Peach bierze telefon i odrazu marszczy brwi. O proszę kto tu się w końcu do niej odezwał. Clyde łauchrda, który milczał KILKA DNI. Nagle dociera do niej, że jeszcze go nie opierdoliła o to co jej się śniło i zaraz zaczeli smsować. W pewnej chwili to nawet ją zaskoczył, że zdobył bilety na mecz, chociaz zdziwiła się, że nie podłapał pomysłu na romantyczny wypad do Wenecji - przecież go stać. W końcu jednak uznała, że już nie umie być zla na Clyde i nie odpisała już mu wcale, tylko wraca do leżenia i myślenia o chłopakach... aż zapadła w drzemkę.
Chyba przez to wino i tę kłótnię znów jej się sniło, że Clyde chodzi po całym Toronto za rękę z jakąs babą, a potem to nawet jeździł na skuterze włoskim z Emily z serialu Emily in Paris (ulubionego serialu Peach). Obudziły ją dzwonki do drzwi. Zerwała się cała w emocjach i idzie otworzyć... ale jak tylko zobaczyła kto za drzwiami stoi to zaraz drzwi zamknęła.. tzn nie, nie zamknęła, zrobiła taki ruch, ale widząc jaki Clyde jest przemarźnięty to tak oczami wachluje. Ciągnie ją strasznie twarz, bo zapomniała już że ma wciąż na twarzy koreańską maseczkę, więc jej twarz jest ściągnięta na maksa i pokryta takim jakby plastkiem. Przeraziła się, że Clyde ją zobaczy w takim stanie i uciekła do łazienki, gdzie szybko zdejmuje maseczkę. Dobrze, że miała taką maseczkę a nie tą zieloną, bo chyba by się pod ziemię zapadła.
- Co ty tu robisz? Przeżyłeś..? W sensie co?. - woła z łazienki w której panikuje, bo Clyde jej nie może zobaczyć bez make-upu, i zrobionych włosów, a już na pewno nie w fluffy szlafroczku. No tylko, że już widział. Patrzy w lustrze i jej sie wydaje, ze ma tak z 5 lat mniej po tej masce, no ok, moze moze sie jednak poakzac z taka twarzą.
peach
Rozpadania się na miliony kawałeczków
33 y/o
For good luck!
180 cm
będzie kim zechcesz jeśli odpowiednio zapłacisz
Awatar użytkownika
trochę kłamstwa, trochę czaru, ale przede wszystkim dużo słów, a najgorsze jest to, że wszystkie je chciałaś usłyszeć
bez ryzyka nie ma zabawy, a życie to gra, więc zagrajmy, a jak coś się spierdoli, to zawsze można ruszać dalej w świat, bo Toronto to tylko przystanek na drodze do... no właśnie gdzie?
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkijakie chcesz
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Stał tak chwilę na progu Peach i czekał aż ona mu otworzy, ten dzwonek to chyba nacisnął ze dwadzieścia razy, już nawet myślał, że może jej nie ma, ale jak przykładał ucho do drzwi, to jakieś reklamy na jutubie akurat się wydzierały, coś o jakiś couchach, a może ona coś takiego oglądała? Wcale by się za bardzo nie zdziwił, bo takie rzeczy są teraz modne, a Peach to jednak była najmodniejszą hot laską, jaką znał. No to pomyślał, że ona tam jest, ale nie chce mu otworzyć. Już nawet miał znowu zamawiać ubera, tym razem gdzieś w pizdu, albo do hotelu gdzie by czekał na Laurę. Pewnie mógł też na recepcji zgłosić, że zgubił klucz, ale kazali by mu płacić karę, a on nie chciał jej płacić. Jak on wolał dać 80 dolarów na znoszone byle jakie majtki, niż przepłacać i dawać 500 za sexy. No ale dzięki temu miał te bilety.
Spojrzał na telefon i już miał napisać Peach, żeby mu wybaczyła, ale wtedy ona w końcu otwiera mu drzwi. W puchatym szlafroczku, kapciach z puszkiem i z jakąś opaską z uszkami króliczka na głowie. A do tego ta twarz, jak z plastiku. Zdziwił się trochę, bo ona mu się nigdy taka nie pokazuje, tylko zawsze jest mega hot babes, aż mu obie brwi skoczyły do góry i się musiał w drzwiach przytrzymać framugi, bo jeszcze by tutaj zszedł.
No może nie było tak tragicznie, ale jednak on tak wymarzł na tym torontońskim mrozie, że ledwo szedł. Bo w ogóle co to za pomysł, żeby zakładać na taki ziąb adidasy? A później jak oddał te skarpety to szedł jak jakiś przychlast z gołymi kostkami. Ale Clyde przecież był z Las Vegas, a tam nie mają takich siarczystych zim, stąd ten głupi pomysł. Zresztą ładne miał te adidasy, takie białe, aż raziło w oczy, i śliskie... bo by się siedem razy wywalił w nich.
Wszedł do tego mieszkania Peach, kiedy ona go zostawiła tak w drzwiach i się zastanawia czy zdejmować buty, czy nie, ale to by musiał w gołych stopach chodzić, więc nie zdjął jednak. Kurtki też nie zdjął bo mu jest zimno, za to pogłaskał małego Moto, bo go poznał i się z nim zaczął bawić w korytarzu.
- No to było straszne Peach, jakiś mój klient wywiózł mnie za miasto i tam zostawił i jeszcze zabrał mi skarpetki, samochód mi zamarzł i nie mogłem do ciebie nim przyjechać, a mam tam klucze od mieszkania i nie mam gdzie teraz spać - zaczął się jej żalić. Już siedział po turecku na podłodze i głaskał po brzuchu jej psiaka, bo się zaczął wywalać, a potem na niego wchodzić, żeby mu sięgnąć do ucha. Rozsunął w końcu tą upapraną kurtkę i zrzucił ją na podłogę, ale nawet nie wstał, bo Moto już mu się wpakował na kolana i już mu wylizał całą twarz.
Czekał na Peach, bo przecież nie będzie jej wchodził do łazienki, kiedy ona się tam dla niego odstawia. Tak sobie myślał. Chociaż w końcu pozbierał się z tej podłogi i ruszył w jej kierunku, żeby się oprzeć we framudze drzwi do łazienki i na nią popatrzeć w lustrze. Westchnął ciężko.
- Jestem w dupie Peach, ale mam dla ciebie bilety na mecz - i je nawet wyciągnął z kieszeni i jej pokazuje. Dwa bilety na hokeja, w pierwszym rzędzie, które opłacił własnymi skarpetami.

Peach J. Pepper
27 y/o
For good luck!
178 cm
Influencerka Internet
Awatar użytkownika
I'd sell my soul to have a taste of a magnificent life that's all mine
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Dotarło do niej w końcu to, że je mówi, że on nie ma gdzie spać i aż jej się oczy zaświeciły. Co prawda to jest jakiś roller coaster uczuć z tym Clydem. Tu najpierw zero kontaktu, cisza od niego, no niezainteresowany, kiedy ona przeżywała wielkie rzeczy takie jak eskapada z Madoxem pod chatę Frankiego Ferrari, potem wielka kłótnia z Williamem po której była na prawdę zdruzgotana psychicznie, atak brokatem przez sąsiadkę, i właściwie jedna osoba która była dla niej miła (chociaż z początku nie) to był Galen, który jak zawsze się zachował jak dżentelmen. Już zresztą pogadała sobie ze swoją psiapsi o tych chłopach i miała takie przemyślenia, że Clyde jest podejrzanie niezainteresowany publikacją ich związku w sieci i zachowuje się jakby nie do końca chciał się zaangażować. Tu nie przyjechał na Bali, tu woli mieszkać ze swoją kuzynką a nie ze swoją dziewczyną, nie przedstawił jej swojej matce i wgle żadnym znajomym. Peach zupełnie inaczej, bo ciagle gadała o innych ludziach, ale ich Clyde też nie chciał poznać. Chyba po prostu była zła o to, że jak przyjechała z Bali to ją przywitał i zaraz z nią pożegnał i poleciał do kuzynki.
W końcu wyszła z łazienki i wtedy on też się obok pojawił, wygląda bardzo żałośnie i smutno, co aż ją złapało za serce. Spojrzała na te bilety i tak się zastanawia - być dalej na niego zła czy nie być. W sumie to zdaje się, już nie chce być zła. Rozczulił ją bardzo tym, że kiedy był w największej potrzebie, to przyszedł do niej. To jednak musi o czymś świadczyć prawda?
- Czyli obiecujesz, ze nie mam być o co zazdrosna i nie posuwasz żadnych bab za moimi plecami, Clyde?- spytała go, naiwnie wierząc że jeżeli usłyszy to od niego to mu uwierzy. Może coś w tym było, a może po prostu wiedziała, że jeżeli będzie mu patrzyła w oczy to odczyta jaka jest prawda. Jak to mówią oczy są oknem duszy. Tylko ciekawe co ona zobaczy w tym jego oknie.
Swoją drogą to przykre dość, że ona nigdy się nie dowie o tym, co on na prawdę przeżył dla niej i że majty musiał załatwiać obce. W sumie ta historia byłaby dużo bardziej interesująca niż to, że go okradli.
peach
Rozpadania się na miliony kawałeczków
33 y/o
For good luck!
180 cm
będzie kim zechcesz jeśli odpowiednio zapłacisz
Awatar użytkownika
trochę kłamstwa, trochę czaru, ale przede wszystkim dużo słów, a najgorsze jest to, że wszystkie je chciałaś usłyszeć
bez ryzyka nie ma zabawy, a życie to gra, więc zagrajmy, a jak coś się spierdoli, to zawsze można ruszać dalej w świat, bo Toronto to tylko przystanek na drodze do... no właśnie gdzie?
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkijakie chcesz
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

On sam nie wiedział za bardzo, czemu przyszedł do niej. Bo może jednak przy niej czuł się po prostu... dobrze?
Lepiej niż przy tych innych panienkach, które urabiał, a które mogły zmienić nawet kolor włosów, a on by nie zauważył, bo nie zwracał na nie uwagi, bo na Peach trochę zwracał. I teraz też zauważył, że na tych jej pięknych, czarnych włosach jest jakiś śmieć, chyba jeszcze z tej maseczki, i tak sięgnął, żeby go zdjąć i zrzucić na podłogę.
- Możesz iść na ten mecz z kim chcesz - powiedział i dał jej te bilety, złożył je na jej ślicznych rączkach. Te bilety, za które on oddał obce majtki i swoje skarpetki.
To też chyba musiało coś znaczyć?
Chociaż Clyde to pewnie sobie wmawiał, że to nic. Że on tylko chce przecież od niej wyłudzić pieniądze. Tylko teraz to nawet nie było wiadomo, czy ona te pieniądze miała, czy odzyska coś z tego Bali.
Ale on i tak do niej przyszedł.
Chociaż jak mu zaczęła tak z tymi obietnicami, to miał ochotę stąd uciekać, ale może nawet nie dlatego, że mu coś tam zarzucała. Na pewno nie dlatego, tylko dlatego, że ją musiał znowu skłamać. Bo posuwał. To znaczy nie posuwał, jeszcze, ale umawiał się z nimi i pewnie dojdzie do tego posuwania kiedyś. Jak już będą odpowiednio w nim zadurzone.
- Nie masz o co - powiedział najpierw z tym swoim intensywnie niebieskim spojrzeniem utkwionym w jej pięknych, ciemnych oczach. No bo jakby spojrzeć na to tak, że on jakieś uczucia angażował w te swoje przedstawienia, w te swoje gierki, to chyba tylko z nią właśnie, jakieś głębsze. A tak to nigdy nie.
Mógł się umawiać z tymi innymi babami, i mógł je nawet posuwać, ale co z tego, kiedy on by nawet jednej dziurawej skarpetki za nie nie oddał, a za Peach oddał dwie, firmowe, nowiutkie.
- Nie znam ładniejszych bab niż ty Peach - uśmiechnął się do niej i podszedł bliżej, żeby oprzeć ręce na jej biodrach, żeby ją jeszcze do siebie przyciągnąć - a brzydkich nie będę posuwał - proste? Proste. Musiała mu uwierzyć, zwłaszcza, że on się do niej już łasił jak kot i przymilał, chociaż nawet na włosach, tych idealnie zawsze ułożonych, to miał jakiś syf ze śniegu, jak go tak ten samochód opryskał.

Peach J. Pepper
27 y/o
For good luck!
178 cm
Influencerka Internet
Awatar użytkownika
I'd sell my soul to have a taste of a magnificent life that's all mine
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Na początku nie chciała wziąć tych biletów, bo miała ręce skrzyżowane, ale w końcu wyciągnęła dłoń po bilety i tak rzuca na nie spojrzenie. Faktycznie legitne bilety, w każdym razie tak wyglądały z daleka. Pomyślała, że w sumie mogłaby go jednak wziąć na meczyk. Ogólnie od samego początku kiedy jej o tym napisał, to się podekscytowała, że pójdzie z nim na mecz bo to pierwsza okazja, żeby zrobili sobie zdjęcie w takiej publicznej sytuacji, poza tym będzie mogła się do niego przytulić jak będzie jej zimno, a na pewno będzie, i wgle już widziała oczyma wyobraźni jak piją kakao i kibicują w pierwszym rzędzie ja najbardziej cute couple. Teraz, kiedy jednak po jej złowrogich smsach, on taki zbity daje jej te bilety, to aż jej się serio głupio zrobiło, że tak go okrutnie potraktowała. Uznała więc, że musi mu się wytłumaczyć.
Ale first thing first. Czeka na przeprosiny, wyjaśnienie albo zapewnienie o tym, że tylko z nią chce być. No i chciała to dostała, zapewnienie że żadnych innych bab nie było. Uwierzyła mu oczywiście, bo dobry jest z niego kłamca, a każda osoba która nie jest kłamca, zawsze będzie tą drugą oceniać wedle tego na co ją samą stać. Oczywiście to, że Peach miała takie obsesje, wynikało z tego, że pewnie sama była wobec niego niewierna, ale ponieważ ją traktował jak traktował i ignorował, to musiała sobie chleb znaleźć gdzie indziej. Może po prostu mimo tego, że są boyfriend girlfriend, to żadne z nich nie czuje się w onowiazku czuć że to związek na wyłączność.
Uśmiecha się do niego w odpowiedzi, kiedy jej tak mówi, że na pewno nie musi być zazdrosna bo nie ma żadnych innych bab. Uniosła dłoń i pogłaskała go po policzku. No dobrze, skoro ma mu wierzyć, to w sumie nie mają się dalej o co kłócić.
- Wiesz, czasami mam takie sny, koszmary o tym, że się rozstajemy - wyjawia mu smutno, patrzą tak sobie w oczy i świat na chwile się zatrzymuje. Peach tak myśli, czy to dobry moment i w końcu uznaje, że jak nie teraz to kiedy? - Ja wierzę w sny, Clyde, więc jeżeli mi się takie sny śnią, to ja niestety nie mogę ich zignorować, mam nadzieję że rozumiesz…

Clyde D. Welch
peach
Rozpadania się na miliony kawałeczków
33 y/o
For good luck!
180 cm
będzie kim zechcesz jeśli odpowiednio zapłacisz
Awatar użytkownika
trochę kłamstwa, trochę czaru, ale przede wszystkim dużo słów, a najgorsze jest to, że wszystkie je chciałaś usłyszeć
bez ryzyka nie ma zabawy, a życie to gra, więc zagrajmy, a jak coś się spierdoli, to zawsze można ruszać dalej w świat, bo Toronto to tylko przystanek na drodze do... no właśnie gdzie?
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkijakie chcesz
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Wiadomo, że Clyde liczył trochę, że z nim jednak pójdzie na ten mecz, bo już się też napalił, chociaż on wcale jakoś nie lubił hokeja, pewnie nawet zasad nie znał. Ale fajne w hokeju było to, że oni tam nie patrzyli na nic, tylko się okładali tymi kijami i w ogóle. Miał tylko nadzieję, że nie będzie tak, że ktoś komuś gardło poderżnie łyżwą, bo taki filmik też widział i był straszny. Ale może na tych meczach, gdzie się pija kakao w pierwszym rzędzie, to nie odchodzą takie ekscesy, oby. Więc kiedy ona wzięła te bilety, to tak na nią patrzy tymi wielkimi, niebieskimi oczami, aż ona mu powie, że razem pójdą. Ale nie powiedziała.
No to już teraz to się zaczął zastanawiać, bo może ona jednak weźmie jakąś swoją przyjaciółkę? Żeby sobie mogły foteczki porobić, bo z nim to przecież nie mogła.
No ale już później rozmawiają o tym, czy on ją zdradza, czy nie zdradza i Clyde ją zapewnia, że nie. Chociaż to nie jest takie przecież oczywiste, ale on naprawdę dobrze kłamie. Nawet mu powieka nie drgnęła, jeszcze Peach głaska po policzku tak samo jak ona jego. Słuchał jakie ona ma te koszmary, a ona mówi, że o tym, że się rozstają, i wtedy to już mu jedna brew powędrowała do góry.
- A czemu tak o tym myślisz Peach? Chcesz się ze mną rozstać? - bo Welch to nie wierzy w jakieś sny prorocze, ale jak się dużo o czymś myśli, to to się może przyśnić. Więc może jej się przyśniło, że się rozstali, bo o tym myślała ciągle? No a przecież nie mogli się rozstać, zanim ona mu nie zrobi przelewu, bo co to by był w ogóle za sens? Że ona ją tak urabia już tyle czasu, a teraz się rozstają? No bez sensu przecież.
Głaska ją znowu po policzku, a palce drugiej ręki wplata w jej ciemne kosmyki, tak, żeby rzeczywiście świat się na chwilę zatrzymał, tylko wtedy ona wypala z tym, że wierzy w sny. A Clyde ma wielką ochotę przewrócić oczami, aż go gałki oczne swędzą, bo kto wierzy w takie głupoty? Ale tego nie zrobił na szczęście, tylko pokiwał głową.
- Sny to jest bardzo ważna część naszego życia Peach... - co on w ogóle powiedział? Jakieś pierdoły, ale liczy, że jak jej tak nagada, to może jej się przyśni z nim ślub na przykład? A później jak mu robi przelew. Może dzisiaj jak mu pozwoli tutaj spać, to jej będzie powtarzał do ucha, śnij o Clydzie, że go kochasz i się spełni?
- Rozumiem cię bardzo dobrze - jeszcze tak ją zapewnia i nagle coś mu przyszło do głowy... - Mnie się śnił pierścionek zaręczynowy ostatnio - wypalił i wciąż te jego niebieskie oczy, to są wpatrzone w te jej ciemne i piękne. Przejechał palcami po swoich włosach, i poczuł, że ma w nich pełno piachu, od tego pewnie jak go ta piaskarka obsypała. Złapał ją za ręce.
- Peach czy ty... - zaczął i widzi jak Peach dziwnie wstrzymuje powietrze, a oczy to jej błyszczą jak miliony monet - pozwolisz mi wziąć u siebie prysznic? - no bo wciąż był brudny cały. A co ona sobie myślała?

Peach J. Pepper
27 y/o
For good luck!
178 cm
Influencerka Internet
Awatar użytkownika
I'd sell my soul to have a taste of a magnificent life that's all mine
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Clyde może być spokojny, bo Peach chodziła na meczyki od liceum, kiedy miała chłopaka hokeistę (Kanada, lol) i nigdy w życiu nie widziała, żeby komuś na widowni poderzneli gardło łyżwą. Widziała za to mnóstwo podbitych oczu, złamanych nosów i krwawiących łuków brwiowych i chociaż niby człowiek się przyzwyczaja, to jednak wciąż się wzdrygała jak to widziała. No dobrze, że będzie mieć takiego silnego boyfrienda obok, który na pewno posłuży ramieniem jak się przestraszy krwi.
- Co? - zdumiona pyta, bo nie wpadła na to, że skoro jej się śnią takie koszmary to dlatego, że jej podświadomość tak podpowiada. Pierwszą reakcją było zaprzeczenie, ale zaraz poczuła zwątpienie, bo przecież teraz się tak kłócą i on sie do niej nie odzywa przez tydzień, no albo cały weekend, to co ona ma myśleć. - Nie, chcę. Oczywiście, że chcę z Tobą być Clyde - zapewnia go i usteczka zagryza, jakby w zastanowieniu. Patrzy na jego usta i znów mu w oczy - Tylko ty.. ja mam wrażenie, że wcale nie chcesz się angażować. Jak zaproponowałam, żebyśmy mieszkali razem, to nie chciałeś. Jak pytam czy weźmiesz mnie na tą swoja delegację, to mówisz że to nuda. A ja chciałabym z Tobą pojechać, nawet nie na delegację, ale w jakąś romantyczną podróż. No do tej Wenecji, nie chcesz pojechać ze mną do Wenecji Clyde? - pyta go i wachluje rzęsami, pewna tego, że jeżeli tylko gdzieś pojadą, to na pewno będzie to romantik. Spuszcza jeszcze wzrok na ręce za które go trzyma. - Możemy nawet pojechać na weekend za miasto. Nie widzieliśmy się pół roku, a ty nic dla mnie nie przygotowałeś jak wróciłam - w końcu się przyznała o co jej chodziło, no niesamowite. Może nie tylko Clyde odnajduje w sobie jakieś nowe pokłady człowieczeństwa w tym związku.
Potem on jej mówi o pierścionku zaręczynowym i nagle jej się robi tak gorąco, że dech ledwo złapała, i rękę do serca przysuwa, odruchowo, szczególnie że on już trzyma jej ręce i ją prosi...ją prosi... o kurde prysznic. Uśmiecha się Peach lekko i kiwa głową.
- No jasne... musisz iść tam na górę, dam Ci coś Williama na przebranie. Z prania, bo nie ufam temu co trzyma w szafie- wstała taka wciąż oszołomiona tym co się przed chwilą tutaj wydarzało, w sensie najpierw to heart to heart, potem myśl o zaręczynach, zakręcona obróciła się w końcu wokół siebie i ciągnie go za sobą. - Chodź, tylko zostaw tu te buty, żeby nie zabrudzić dywanów - chociaż jak dobrze wiemy w domu Williama brak dywanów. No i poszli na górę, ona mu jakieś rzeczy Williama kombinuje z jego szafy i tak myśli ciągle o tym pierścionku i nawet sie rozkojarzyła i zaczeła szukać na stronie Tiffany czy mają jakieś nwoe kolekcje.

Clyde D. Welch
peach
Rozpadania się na miliony kawałeczków
ODPOWIEDZ

Wróć do „#21”