-
miała być poważną prawniczką, ale rzuciła wszystko, by występować na scenie, co okazało się kiepską decyzją, ponieważ teraz została z niczym, ale przynajmniej wychowuje pociesznego psa, a po godzinach zdarza jej się całować denerwującego Lando
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiżeńskietyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
Nie była do końca przekonana, czy to aby na pewno zadziała na nią terapeutycznie, ale była skłonna dać temu szansę. Prawdę powiedziawszy chciała zrobić c o k o l w i e k, byle tylko nie wracać myślami do poranka spędzonego w towarzystwie Lando, ponieważ to właśnie on ze wszystkich tych chwil wracał do niej najczęściej. Był też w tym wszystkim najgorszy, więc ilekroć myślała o nim, miała to nieodparte wrażenie, że za moment spali się ze wstydu. Nawet teraz, kiedy w pobliżu nie było nikogo, kto by o tym wiedział, czuła się z tym po prostu paskudnie.
Wypuściła głośniej powietrze, bo chyba takiej odpowiedzi się spodziewała. Wolałaby usłyszeć z ust April coś innego - coś, co sugerowałoby, że jej przyjaciółka nie zmaga się z dylematami tak ogromnymi, iż nie sposób ich ogarnąć. Zaczynała jednak myśleć, że w ich przypadku uczucia po prostu miały do siebie to, że nie mogły być proste. Na pewno nie te, które rozpoczynały się niespodziewanym romansem.
— Nie masz wrażenia, że to za każdym razem jest coraz bardziej pogmatwane? — zapytała, nie oczekując jednak szczerej odpowiedzi. Kiedy była młodsza, marzyła o szczerej miłości i wydawało jej się, że kiedy ją znajdzie, wszystko będzie wyjątkowo p r o s t e. Teraz zaś, z biegiem czasu nabrała przekonania, że związki nigdy takie nie są. Mało tego, wiele relacji bywa skomplikowanymi, a rozgryzienie ich jest o wiele trudniejsze niż podjęcie decyzji o tym, którą lalką się dziś pobawić.
Chyba odrobinę tęskniła do tamtych dylematów.
Posłała jej pełne skruchy spojrzenie. Pewnie prezentowałoby się ono nieco inaczej, gdyby tamta noc ostatecznie nie zakończyła się k l ę s k ą. — W tym problem, że nie wiem, czy będę, April — przyznała, wypuszczając głośniej powietrze. — Sama nie wiem, co powinnam o tym myśleć. Jest przystojny, seks był niesamowity, zresztą, cała ta noc była i n n a, ale zaczynam mieć wrażenie, że miło może być tylko, kiedy coś wypijemy. Rano wrócił do bycia dupkiem i… ja też może źle to rozegrałam, ale sama nie wiem. Przy nim nie umiem pozbyć się wrażenia, że czegokolwiek bym nie zrobiła czy nie powiedziała, wychodzę na ogromną kretynkę — przyznała, a jej policzki oblały się rumieńcem.
Lando naprawdę był jedyną osobą, która potrafiła wprawić ją w tak podły humor. Jako jedyny tak skutecznie uderzał w miejsca, które bolały najbardziej i przypominał jej o tym, jak wielką mogła okazać się porażką. To nie mogło stanowić przepisu na udany związek. Nie mogło stanowić go nawet na udaną przyjaźń, zatem Carrie z tyłu głowy miała myśl o tym, że najlepiej byłoby odpuścić.
Problem w tym, że kiedy zaczynał być wkurzający, najprościej było zamknąć mu buzię pocałunkiem.
April Finch
-
Just tryna rule the world
But you already do
In my universe
Been thinking of you
While I'm on the vergenieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
— Tak od razu wrócił do bycia dupkiem? To mi się akurat nie podoba, ma na starcie minusa. Rozumiem, jakby go sumienie zaczęło zżerać chociaż kilka dni później, ale tak od razu? — Pokręciła głową zawiedziona. Nie wiedziała, co się dokładnie wydarzyło, ale szczegóły nie miały aż takiego znaczenia. Skoro w jakiś sposób sprawił Carrie przykrość, to wystarczyło, by nabudowała sobie o nim kiepską opinię. Dopiła swoje piwo, mieląc w myślach to, co właśnie usłyszała. Odstawiła pustą butelkę przy drzwiach, otworzyła dla siebie następną i przy okazji podała kolejną współlokatorce.
— A ty co takiego zrobiłaś? Bo jak też się na nim wyżywałaś, to niedobrze, Carrie. Stać się przecież na więcej — mówiła w pełni szczerze. Znała ją na tyle, by wiedzieć, że przecież nie była złym człowiekiem. Nie zamęczyłaby nikogo dla samej satysfakcji z jego cierpienia. Po co więc robić sobie na złość? April oczywiście nie zaliczała się w poczet świętych. Zdecydowanie zbyt często była pierwsza do kłótni i w swoich szaleństwach czasami za szybko zapominała, że osoba, na której wyładowuje emocje, jest dla niej niezwykle ważna. Inaczej przecież tak wielkie emocje nawet by się nie pojawiły.
— No i najważniejsze pytanie... powiedziałaś mu to wprost? Że nie podoba ci się, że zachowuje się jak dupek, że sprawia ci tym przykrość i ma się ogarnąć, bo powinien całować ziemię, po której stąpasz, skoro już go wpuściłaś do łóżka? — dopytała, przyglądając się jej podejrzliwie. Mogły sonie psioczyć na durnych partnerów do woli, ale jeśli żadna nie porozmawia szczerze z obiektem swoich westchnień, a całe narzekanie skoncentruje na rozmowach z osobami trzecimi, to daleko nie zajdą. A z facetami to już w ogóle trzeba było przecież wprost! Doświadczenie April w tej kwestii wypływało wyłącznie z opowieści jej przyjaciółek, ale wszystkie te historie miały przecież wspólne mianowiniki.
Carrie Pillbury
-
miała być poważną prawniczką, ale rzuciła wszystko, by występować na scenie, co okazało się kiepską decyzją, ponieważ teraz została z niczym, ale przynajmniej wychowuje pociesznego psa, a po godzinach zdarza jej się całować denerwującego Lando
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiżeńskietyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
Carrie zaczynała nabierać przeświadczenia o tym, że w ostatnim czasie wprowadzenie chaosu do swojego życia było jedyną rzeczą, która naprawdę jej wychodziła.
Teraz zaś siłą rzeczy zastanowiła się nad pytaniem przyjaciółki. Nerwowo zagryzła dolną wargę, a jeszcze zanim April dostarczyła jej nową butelkę, palce Carrie bezwiednie powędrowały w stronę nalepki na piwie, którą zaczęła obskubywać, w efekcie robiąc w pomieszczeniu jeszcze większy bałagan. Nie, żeby to rzeczywiście wiele tutaj zmieniało.
Wypuściła głośniej powietrze, ponieważ w towarzystwie kogoś, kim nie był Lando, nieco łatwiej było jej dostrzec własne błędy. Przy nim nawet wtedy, kiedy je zauważała, nie była skłonna się do nich przyznać. — Nie wiem czy od razu, ale w końcu na pewno — wzruszyła lekko ramionami. Być może zaczynała zauważać to, że w ich potyczkach nierzadko to właśnie ona była zapalnikiem. — Nie miałam okazji. Właściwie to niewiele ze sobą rozmawiamy. Zwykle kończy się to tak, że kiedy któreś z nas otworzy usta, zaczyna się kłótnia — przyznała, posyłając przy tym przyjaciółce wymowne spojrzenie.
Zdecydowała się też w końcu upić kilka łyków piwa. Chyba rzeczywiście to z nim uda im się uporać szybciej, niż z panującym tutaj bałaganem. — Nie rozumiem tego, April. Wiesz, że nie jestem szczególnie kłótliwa, nie lubię tak załatwiać spraw. Ale z nim nie umiem dogadać się inaczej. I może czasami też jestem trochę dupkiem — zmarszczyła nos, tę ostatnią kwestię odnotowując z niemałym niezadowoleniem. Na domiar złego, choć była świadoma swojego postępowania, przy Lando za nic w świecie by tego nie przyznała.
— Powinnyśmy się stąd wyrwać i wyjść na jakąś imprezę… Chociaż może niekoniecznie dzisiaj — bo temu zdecydowanie nie sprzyjało to, że zagrzebały się w pomieszczeniu, które pełne było kurzu, przez co Carrie miała wrażenie, że przez najbliższy tydzień będzie się jeszcze czuła tak, jakby nie do końca to z siebie zmyła.
April Finch
-
Just tryna rule the world
But you already do
In my universe
Been thinking of you
While I'm on the vergenieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
— Ostrzegam, że trudno się dogadać, jeśli na zmianę tylko się będziecie na siebie drzeć i ze sobą sypiać. Zaufaj mi, takie relacje rozpadają się z wielkim hukiem. — Uśmiechnęła się do własnych wspomnień. Oczywiście, że miała za sobą coś podobnego. To mogła być też kwestia tego, że była skora do kłótni. Jeśli tylko trafiała na kogoś z podobnie wybuchowym temperamentem, to mogło wydarzyć się absolutnie wszystko. Nie byłaby w stanie zejść się na dłużej z taką samą wariatką, jaką była. Któraś by tę drugą w końcu wykończyła.
— To może spróbują metodą kill'em with kindness? Zaproś go na randkę. Przecież ci nie odmówi, choćby z samego zdziwienia tą propozycją. Jak ty będziesz urocza, to może i on poczuje taką presję. Ale jak się dla niego wystroisz, a on znowu odwali, to wtedy już możesz myśleć o kopnięciu go w dupę. — To był pomysł zdecydowanie w stylu April. Sama by tak pewnie zrobiła, jeśli metoda rozbijania talerzy w nerwach przestałaby działać. Czy byłaby w stanie w ten sposób osiągnąć sukces? Niekoniecznie. Ale może na nich zadziała!
— Ale tak żeby się nawalić i zapomnieć czy na podryw? — Prychnęła rozbawiona, upijając kolejne łyki z nowej butelki. Wspólna impreza na pewno dobrze by im zrobiła, dawno nie miały na to porządnej okazji. Przydałaby się jakaś zaległa parapetówka! Ale najpierw wypadałoby ogarnąć dom do końca, a na to się nie zanosiła. Tknięta tą myślą usiadła z powrotem przy napoczętym pudle i wróciła do rozdzielania bibelotów. Już prawie kończyła! Tylko to jedno pudło... ale to już coś!
Carrie Pillbury