28 y/o
REKORD SKOCZNI
169 cm
adwokat Philips and Gardner LLP
Awatar użytkownika
Ho, ho, ho.
Gdzie choinka?
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkishe/her
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Clyde D. Welch

Jak możesz mówić tak do własnej kobiety? Coś się jej przyśniło? — już nie chodziło o Williama, ale źle się typowi patrzyło w oczy. Może powinna porozmawiać na ten temat z sąsiadem-wariatem? Pracowała z różnymi ludźmi, poznała dziwnych typów, jednego za to znieść nie mogła. Traktowanie kobiet z politowaniem. Aż strzeliła oczami — ile ty masz lat? Chodzi oto by nie bagatelizować jej UCZUĆ, a nie rzucać nędznym znowu coś Ci się przyśniło? — nawet jeśli tak było, to trzeba było przytulić, pogłaskać, zagwarantować, że jest jedyną gwiazdą na jego niebie. Albo jedyną rybą w oceanie, na którą będzie w stanie spojrzeć.
Za to ona już mierzyła go wzrokiem z miną godną prawniczki wygrywającej rozprawę w sądzie. Kłamać umiała. Rozsadzenie kibla w mieszkaniu Patela było jej winą, ale czy o wszystkim ludzie musieli wiedzieć? Nie. To kłamstwo też powinno wyjść Peach na dobre.
No widzisz, a powinieneś — nawet jeśli jej nie znał, mógłby, chociaż udawać. Pewnie zaraz padnie wykład, że nie warto było o niej pamiętać. Klasyczek każdego maczo — Nowy York — losowe miasto. Sama nie wiedziała, co dokładnie ją podkusiło — już nie pamiętasz? — brew powędrowała ją wysoko. Facet nie miał klasy. Mógł przeprosić, powiedzieć, że pamięta, wyznać wielkie uczucia Peach, a on... aż parsknęła śmiechem.
ZACZĄŁEŚ O SIEBIE DBAĆ?! — aż zakryła usta ręką, bo nie była w stanie przestać się śmiać — śmieszny jesteś typie — aż głową musiała pokręcić z politowania. Dbać o siebie? Co on miał w sobie? Te niebieskie oczy w ogóle na nią działały. Bajera bajerą utkana. W głowie pewnie miał prawdziwą gimelę.
Takich jak ty w sądzie zjadam na śniadanie — stwierdza pewnym tonem Charlotte, mierząc go ostatni raz wzrokiem, zanim przerywa jej Peach. Wtedy już rezygnuje i podchodzi do Pepper, ściągając jej brokat z noska.
Przepraszam skarbie — bo o ile wkurwiona, lub upokorzona potrafiła odpierdalać, to miewała wyrzuty sumienia — chciałam upolować potwora, zanim zdąży się zagnieździć — piękna metafora na zapłodnienie, ale co zrobisz? Najbardziej skuteczna metoda, żeby uwieść kobietę? Zapłodnić ją dla dziecka zrobi wszystko. Nie raz widziała to w sądzie — naprawdę myślisz, że byłabym w stanie Cię okłamać? — spytała, patrząc prosto w jej serce. Czy powinna teraz zawołać slay girl, sojusz jajników, drani trzymamy z daleka? Nie, zdecydowanie nie — popatrz na niego. Wygląda jak typowy cwaniaczek, ja bym mu w ogóle nie udała — nie miała nic do typa. Za to kurwików nie mogła ominąć bez słowa — pomyśl sobie, ile musiał mieć kobiet, skoro nie pamięta — zdecydowanie zbyt wiele — a co gorsze ile było ich w trakcie waszego związku, skoro pyta o czas — szach mat madafaka. Ciekawe, jak z tego się wytłumaczy.
33 y/o
For good luck!
180 cm
będzie kim zechcesz jeśli odpowiednio zapłacisz
Awatar użytkownika
trochę kłamstwa, trochę czaru, ale przede wszystkim dużo słów, a najgorsze jest to, że wszystkie je chciałaś usłyszeć
bez ryzyka nie ma zabawy, a życie to gra, więc zagrajmy, a jak coś się spierdoli, to zawsze można ruszać dalej w świat, bo Toronto to tylko przystanek na drodze do... no właśnie gdzie?
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkijakie chcesz
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Clyde nabrał w płuca powietrze i patrzy na tą postrzeloną Charlotte aż mu jedna brew skoczyła do góry, bo oni przecież już z Peach rozmawiali na temat swoich snów kiedyś i on jej powiedział, że sny to bardzo ważny element naszego życia. No ogólnie nawciskał jej wtedy kitu, że mu się zaręczyny śniły i też jest taki na te sny zafiksowany jak jego dziewczyna i co teraz miał to znowu powtarzać?
- Peach ma czasem bardzo abstrakcyjne sny, ale to dobrze, bo jest taka kreatywna... - mówi jak jakiś inteligentny komplement i miał nadzieję, że Peach go doceni. A potem to wywraca tym niebieskimi oczami, bo tamta wariatka już coś mu nawija o uczuciach. A on teraz jedyne odczucia jakie ma to wymiotne.
Na jej kolejne słowa to aż też spuścił ramiona i zaraz się krzywi.
- Ale ja nigdy nie byłem w Nowym Jorku, chyba mnie z kimś mylisz - właściwie to nie był, on był z Las Vegas i bardziej w takich ciepłych klimatach się obracał. A zaraz to znowu jego niebieskie oczy wpatrzone są w Peach i ją pyta.
- A Ty bejbi byłaś? Może byśmy się kiedyś wybrali? - już chciał powiedzieć, że bez tej wariatki, ale ona się na niego zaczyna wydzierać, a Clyde to ją zmierzył spojrzeniem. Nie chciał być niemiły, ale chyba inaczej się tego nie dało załatwić.
- To idź zrób sobie jakieś śniadanie, albo zadbaj o siebie troszeczkę - no i machnął na nią ręką, żeby sobie poszła.
Bo on już chciał iść do Peach i jej wyjaśnić, że się nie znają, bo niby jak, skąd? Jak on nie był nigdy w Nowym Jorku.
- Peach, pogadajmy - wyciąga do niej rękę wytatuowaną, żeby ją zatrzymać w progu - nie płacz - już ją nawet po pleckach pogłaskał, bo może on Peach oszukuje, ale jednak jak ona płacze to mu serce zawsze pęka na milion kawałeczków, albo na dwa.
Tylko, że tamta wariatka znowu coś gada o jakimś zagnieżdżeniu, a Clyde marszczy brwi. Jeszcze mu cały czas zarzuca, że on kłamie i jest cwaniaczkiem, no może jest, ale przecież ta Charlotta to gówno o tym wie, bo oni się na pewno nie znają. No to już się w końcu wkurzył i wystąpił do przodu, tak, żeby Peach objąć ramieniem przed tamtą wariatką i ją do siebie przyciągnąć, do tej idealnie wyrzeźbionej jak u młodego Adonisa klaty, na której mu zaraz zostawiła kupkę brokatu.
- Co ty jakaś pierdolnięta jesteś? Mówię ci, że się nie znamy - zaczął i głaska Peach po tych jej pięknych, aksamitnych włosach, tak, że ten brokat to już ma na rękach, na płaszczu i nawet w buzi - i dlaczego gadasz takie rzeczy mojej dziewczynie? Nie masz faceta i jej zazdrościsz, czy coś? - znowu do siebie mocniej Peach przycisnął, a później to patrzy na nią - to chyba jakaś desperatka Peach i ty się z nią przyjaźnisz? - no bo według niego to Pepper to jednak była hotówą, co nie mogła narzekać na brak zainteresowania, więc go to dziwiło, że ona się z desperatkami zadaje.

Peach J. Pepper Charlotte Kovalski
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
zgrozo
posty z czata
27 y/o
PEACHY PEACH
178 cm
Influencerka Internet
Awatar użytkownika
I'd sell my soul to have a taste of a magnificent life that's all mine
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Peach na prawde smutna była ale no faktycznie z tymi snami, to już rozmawiali z Clydem i ona mu uwierzyła wtedy, szczególnie jak jej wyznał, że on to już śni o ich weselu. Dlatego, jak oni się tak przerzucają tymi słowami o jej snach to ona chciała wtrącić - Ale on pyta, bo my się...- ale zanim cokolwiek zdążyła powiedzieć, to oni już się wymieniają opiniami na temat jej snów, więc no co ona ma tam dodawać, skoro oni wiedzą lepiej? Już nawięcej to i tak o jej związku wie jej wróżka, która jej nagadała, że Clyde to ma świetnie ustawione swoje znaki na niebie. Zanim poszła do wróżki to wydybała od Clyde takie informacje, bo pewnie na początku to ten jej byfriend wcale nie chciał powiedzieć dokładnej daty, ale wiadomo jak Peach się postara to dostaje to co chciała no i właśnie chciała takie informacje uzyskać. Natomiast, jak już się dowiedziała, to we wszystkie aplikacje o gwiazdach wpisywała to i nawet spytała chatagpt co on o tym ich ułożeniu gwiazd sądził. On tak dziwnie bez sensu odpowiadał niestety, na szczęście Peach ma wróżkę, która jej wyjaśniła i nawet później postawiła Tarota, który powiedział, że powinna zaufać swojemu chłopakowi. No też dlatego teraz czuje ogromny ciężar, bo wie że musi mu ufać, ale z drugiej strony wie, że nie powinna bagatelizować informacji, które spływają z Lotty. Pokręciła lekko głową, że nie była w NYC, ale poczuła że chyba CLyde chce zmienić temat, więc to jednak był jakiś mini redflag.
Charlotta na szczęście się troche opamiętała i przeprasza za to co powiedziała, ale Peach jeszcze tak płacze mocniej jak słyszy, że to co ona mówiła to była prawda i że dowodem na to jest też to, ż e CLyde nie pamięta. No serce złamane na milion kawałeczków,
- Och Lottie, może go z kimś mylisz, jesteś sto procent pewna? Mówiłaś, że on się inaczej nazywa... a Clyde się nazwya Clyde - tak się go stara bronić, chociaż jest to nadwyraz ciężkie, bo jednak jeżeli to prawda, no to właśnie została SINGIELKĄ. Ciężko jej o tym nawet teraz myśleć, natomiast wróżka wróżką, jajniki jajnikami, ale jak Clyde ją podszedł i objął, to aż przymknęła oczka, bo właśnie chyba takiego wsparcia tutaj oczekiwała, zatopienia się w te ramiona adonisowe i przyciska policzek do jego kurtki, żeby przynajmniej jednym uchem już nie słyszeć jak się Lotta z Clydem się kłócą, bo serce się kraja. Co prawda przez to, że Lotta ją tu już od kwadransa atakuje, to w jakiś spsoób było miło w końcu usłyszeć, jak ktoś silniejszy od niej się postawił za nią przed Lottą. w końcu się odkleja od tego ramienia i zagląda mu w oczy ten przestwór Oceanu.
- Och Clyde, ja nie wiem, ja jestem zmęczona, dopiero wracam z sesji i nie zdażyłam nawet się przebrać, bo dostałam tym glitter bomb. My się z Charlottą znamy długo, to nie pierwszy raz jak mnie ostrzega przed mężczyznami i ostatnio się na prawdę potwierdziło, wiec trochę się przestraszyłam -i patrzy i szuka w jego oczach jakiegos sygnału, że on faktycznie jest jebaka - Ale jeżeli mówisz prawdę, to ja Ci wierzę bejbi
No tak, jeżeli Charlotta juz kiedys tak odstraszyła jakiegoś amanta Peach, no to pewnie miała racje skoro sie tak nie bił jak ten CLyde.

Charlotte Kovalski Clyde D. Welch
peach
Rozpadania się na miliony kawałeczków
28 y/o
REKORD SKOCZNI
169 cm
adwokat Philips and Gardner LLP
Awatar użytkownika
Ho, ho, ho.
Gdzie choinka?
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkishe/her
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Clyde D. Welch, Peach J. Pepper

Strzela oczyma, słysząc o kreatywności Peach ze strony Clyde. Śliski z niego był typ, wyczuwała to we własnych kiszkach. Trudno było jej zrozumieć całą sytuację, ale nie mogła przejść obok niej obojętnie. Kobiecie należał się SZACUNEK, niezależnie od tego, co działo się dookoła nich. Wypomnienie jej snu było dla Charlotty prawdziwym triggerem. Wiele gorzkich słów mogłaby powiedzieć o Peach, za to powinna mieć mężczyznę, który zaoferuje jej szczęście i sprawi, że będzie się uśmiechała.
Jakoś w to wątpię — stwierdza, słysząc jego odpowiedź. Krótko lustruje go wzrokiem, doszukując się jakiejkolwiek krzywej miny. Była to specyficzna gra, mógł mówić prawdę, ale coś w jej kiszkach grało, że powinna trzymać go na dystans — dobrze pamiętam każdego gnojka — dodaje całkiem wprost Kovalski, zakładając niesforny kosmyk włosów za ucho. Co mogła powiedzieć więcej? Dla niej sprawa wydawała się całkowicie jasna, facet śmierdział jej na kilometr. Jedynie płacz Pepper powstrzymywał ją od całkowitego podpalenia się i prawdziwego ataku.
Ja jestem pierdolnięta? — aż parsknęła krótko pod nosem. Nie takich zarzutów spodziewała się we własną stronę — do żadnej kobiety nie powinieneś zwracać się w ten sposób — a na pewno nie w stronę przyjaciółki Peach. Sama nie pamiętała, od kiedy dokładnie znała się z Pepper. Raz się kochały, a raz wręcz nienawidziły. Tylko żadnemu durnemu typowi nie pozwoliłaby na złamanie jej serca.
Jestem pewna Peach — i nawet jedna brew jej nie drgnęła przy tym kłamstwie. Prawie tak samo jak okłamywała Williama, że nie ma zielonego pojęcia, dlaczego w jego łazience prowadzony jest obecnie remont. Clyde działał na nią jak prawdziwa płachta na byka, którą miała ochotę teraz rozszarpać.
Ile ty masz lat, by rzucać takimi argumentami? — pyta już lekko podirytowanym tonem. Facet nie miał za grosz dobrych argumentów — nie masz czymś się bronić, Clyde? — przechyla delikatnie głowę, czekając na jakiekolwiek miłe i rozsądne słowa. Wystarczy, że stąd wyjdzie, a Charlotte już napisze do Williama. Taką parkę trzeba było rozdzielić.
Peach... — zaczyna Charlotte, wzdychając ciężko — co ty właściwie o nim wiesz? — pyta wprost, bo skoro była gotowa uwierzyć w jej słowa, to niezbyt wiele. Tylko te błękitne oczy chyba mają w sobie prawdziwy czar, zbyt łatwo mu wierzyła, ale Peach zawsze była... odrobinę głupiutka.
33 y/o
For good luck!
180 cm
będzie kim zechcesz jeśli odpowiednio zapłacisz
Awatar użytkownika
trochę kłamstwa, trochę czaru, ale przede wszystkim dużo słów, a najgorsze jest to, że wszystkie je chciałaś usłyszeć
bez ryzyka nie ma zabawy, a życie to gra, więc zagrajmy, a jak coś się spierdoli, to zawsze można ruszać dalej w świat, bo Toronto to tylko przystanek na drodze do... no właśnie gdzie?
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkijakie chcesz
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Clyde był pewny, że ona go z kimś myli, bo jej w ogóle nie kojarzył, a raczej, na pewno by zapamiętał taką wariatkę, teraz też ją musi zapamiętać, żeby jej unikać, więc przez chwilę te niebieskie tęczówki to są zawieszone na twarzy Charlotty.
- Tak często cię rzucają? Co jest z tobą nie tak? - zapytał, bo może Clyde to sobie zmienia te partnerki jak rękawiczki, ale jednak z Peach to już długo kręci, no i jak udaje to często mówi, że on wcześniej był w związku pięć lat, ale go kobieta zdradziła i złamała mu serce. Bo dziewczyny lubią takie historie. Peach też taką opowiadał. Że miał się żenić już i się okazało, że ona, ta jego narzeczona nie jest wierna.
- To ty zaczęłaś, oczerniasz mnie przed moją dziewczyną, a my się nawet nie znamy! - zaraz odwraca kota ogonem na te słowa Charlotty, że nie powinien tak mówić do żadnej kobiety. No zazwyczaj nie mówił, bo był dość kulturalny, ale tutaj już laska trochę przesadzała. Wymyślała jakieś niestworzone rzeczy
Aż powietrze z płuc wypuścił ze świstem, kiedy ona się zarzeka, że jest pewna. No bo on też jest już pewny na sto procent, że jej nigdy nie spotkał. Prowadził sobie taki zeszycik, gdzie zapisywał takie popieprzone laski, no i Charlotte tam jeszcze nie miał, ale musi ją chyba zapisać na pierwszej pozycji.
- Dobra, to jaki mam tatuaż na plecach? To jest moja pierwsza dziara i jak się spotykaliśmy to musiałaś go widzieć - taki jej zamierzał zrobić test. A Peach to wiedziała na bank, że on ma z tyłu na plecach, na dole, dwa pistolety, bo on często podwijał koszulkę i jej ten tatuaż pokazywał, bo był sexy. Uniósł jedną brew i patrzy na Charlottę, a przy okazji to już Peach obejmuje ramieniem, głaska jej włoski, przytula do klaty.
- Wiem, że miałaś sesję, dlatego ci przyniosłem kawę i ciastko - tak jej mówi, tej Peach najsłodszej, a gdzie on to ma? A pewnie postawił gdzieś na jakimś fancy korytarzowym stoliczku z kwiatkiem. Niebieskie oczy, dwa oceany, znowu spotkały jej ciemne, przenikliwe spojrzenie i było ROMANTYCZNIE, bo ona powiedziała, że mu wierzy, a Clyde znowu sięgał do jej policzka, a potem nawet się do nie pochyli, jakby chciał ją pocałować...
Tylko ta Charlotte znowu nie daje za wygraną.
Clyde aż wywrócił oczami w sufit i odchyla głowę, odgarnia do tyłu te miękkie włosy wytatuowaną dłonią.
- A ty co o mnie wiesz, skoro ze sobą kręciliśmy? - pyta zaraz, bo Peach to akurat wiedziała o nim sporo, same zmyślone rzeczy, ale na przykład, że pracuje w jakimś korpo jako dyrektor kreatywny, jeździ w delegacje do Quebec i Vancouver czasem. Że przyjechał tutaj ze Stanów, no i ma kuzynkę. No to tak w sumie... dużo i nie dużo. Ale jak go o coś pytała, to on jej zaraz wymyślał na poczekaniu jakieś kłamstwa. Tyle tylko, że oni czasem gadali więcej o jakiś pierdołach niż o sobie. Bo na przykład dyskutowali o tym, czy lepsze są żele pod prysznic, czy pianki. Albo na włosy odzywkę nakładać jest lepiej rano, czy na wieczór. Dużo gadali, ale raczej o życiu, a nie o nich.

Peach J. Pepper Charlotte Kovalski
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
zgrozo
posty z czata
ODPOWIEDZ

Wróć do „#19”