-
ignorantia iuris nocet, ignorantia facti non nocet
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkionatyp narracjipierwszoosobowyczas narracjiteraźniejszypostaćautor
Peach J. Pepper
-
I'd sell my soul to have a taste of a magnificent life that's all minenieobecnośćniewątki 18+niezaimkizaimkityp narracjityp narracjiczas narracji-postaćautor
A możliwe, że Mindy się uroiło i wcale go nie widziała, ale to nic, Peach i tak już ma swoje przekonania o Williamie wrobione. Nawet nie sa zresztą takie złe jakby mogło się wydawać, dopiero jak z nim zamieszkała to przestało jej się podobać jakim jest chłopakiem.
- Nie- skrzywiła się i wywraca oczami. William to pewnie miał inny powód, ale ona miała taki, że miała po prostu za dużo opcji, żeby nosić sieciówki. - Chociaż teraz Uniqlo chce ze mną zrobić współpracę, bo się otwierają na szerszy rynek, ale wszystkie ich bluzki są dla mnie jak crop-topy - tak sobie narzeka i pokazuje mu, bo faktycznie jak się ma taką figurę jak modelka, to wiadomo że takie zwykłe koszulki wyglądają jakby były za krótkie. Wzrusza ramionami i przewala dalej ubrania, niektóre rzuca na ziemię, a inne dalej wkłada do szafy. - Można, a chcesz? - uśmiecha się zalotnie, bo jakby chciał, to ona by już go zareklamwoała. Ale pewnie to jest taki kontrakt z diabłem, tylko Wiliam nie wie, ale może jako prawnik przeczyta. - Musiałbyś tylko dać mi pozwolenie na wrzucanie foteczek i filmików z Tobą. No wiesz, moglibyśmy robić taki content domowy, ludzie by się zaczeli zastanawiać co to za chłopa wrzucam, by cie zaczeli obserwować, potem ty mnie wrzucasz i tak to się kręci. Po drodze zrobimy jakąś dramę. Na przykład co powiesz na to, że skrytykujesz jakąś wartość, np... hm, możesz pojechać po ludziach, którzy robią sobie veneers- zmarszczyła nosek, bo pewnie akurat to średnio do niego pasowało, ale kto tam wie. Uśmiecha się tylko na to, czy chce nawiazac wspolprace przy sprzedawaniu, no jak chce to niech jej da ubrania to ona sie nimi zajmie.
W każdym razie oglądają już te randkę i William niestety mówi, że dziwny pomysł. Peach wywraca oczami.
- No widzisz, bo ty nie rozumiesz. Jakbyś miał być na moim Insta to musiałbyś ze mną iść na takie coś - trochę się jej nie podoba, że musi dalej szukać innych pomysłów i przesuwa palcem po tablecie, żeby zobaczyć co innego mają w tej ofercie studia, potem się już położyła obok niego niezadowolona. Jeszcze złapała tą kieckę, która nie była na pewno na chodzenie na randki i wywraca oczami. - A co ty chcesz, żeby on myślał, że ja jestem jakaś latawica, co takie sukienki ubiera na randki- na premiere to co innego, bo pewnie na preemiere filmu z Chalametem poszła w takiej - Nuuuda, jacuzzi i obiad brzmi tak... jakbym nie miała pomysłu i chciala robić cokolwiek. Poza tym, pewnie wszystkie jacuzzi w mieście już są zabookowane. A może... jakiś lot helikopterem?
William N. Patel
-
ignorantia iuris nocet, ignorantia facti non nocet
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkionatyp narracjipierwszoosobowyczas narracjiteraźniejszypostaćautor
Peach J. Pepper
-
I'd sell my soul to have a taste of a magnificent life that's all minenieobecnośćniewątki 18+niezaimkizaimkityp narracjityp narracjiczas narracji-postaćautor
- Tak, mój Clydeuś - zachwyca się tą fotką, którą dostała kiedyś i sobie ją ustawiła na tapecie i patrzy z boku na Williama, bo on się tak zagapił na ten sześciopak zazdrośnie, że możnaby podejrzewać, że sam się w nim zabujał. - Fajny jest, chcesz go poznać? - spytała, już krojąc sobie w głowie wizję tego, że zapozna Clyde'a z Billym i będą w trójkę na kanapie oglądać te głupie filmiki, chociaż sekundę później odrzuca ten pomysł, bo uświadomiła sobie, że to by mogło zniszczyć jej romantyczną relację, bo Billy to jak siedzi na tej kanapie to pierdzi, a co jakby Clyde też się spierdział? DRAMAT.
- To było ogromnie romantyczne - zachwycona, że Billy chce posłuchać jej miłosnej historii, aż usiadła po turecku na łóźku i opowiada: - No więc to było zaraz po tym jak mnie rzucił Victor. Byłam wtedy bardzo smutna, bo myślałam, ze to jest miłość mojego życia. No więc Mindy poradziła mi, że powinnam zrobić coś czego jeszcze nigdy nie robiłam i poszłam SAMA na wyścigi konne. I Clyde wypatrzył mnie w tłumie, później mi się przyznał, a kiedy spotkaliśmy się w lounge'u dla VIPów odrazu pomiędzy nami zaiskrzyło. Ja wtedy nie myślałam, że chciałabym mieć od razu chłopaka, ale Clyde jest takim dżentelmenem.. opowiedział mi wszystko o wyścigach i pomógł mi postawić na konia w wyścigach i nawet coś tam wygraliśmy, więc podzieliłam się z nim. A on wtedy powiedział, że zamiast tej wygranej chciałby zaprosić mnie na kolację i och, opowiedział mi wtedy, że pracuje w wielkiej firmie konsultingowej i jest tam bardzo wysoko postawiony, mimo tego że ma mniej niż trzydzieści lat. I potem poszliśmy na bardzo romantyczny spacer po parku przy zachodzie słońca... - wzdycha taka zachwycona, bo kiedy tak wraca myślami do ich pierwszego spotkania, to nagle uświadomiła sobie, jaki ten Clyde jest dla niej dobry i jak jej się ogromnie podoba. - A później jak wyjeżdżałam na Bali i okazało się, że nie mogę podróżować z Moto, to zaoferował, że się nim zajmie. I codziennie wysyłał mi filmiki jak się bawił z Moto - i jak tak dwa razy powtórzyła Moto, to nagle Moto wbiega już do nich do pokoju i się pomiędzy nimi usadowił, więc Peach go głaszcze, bo słodki ten jej piesek jak nie szczeka. A on głównie szczeka.
No i nic nie wybiorą chyba na te walentynki, serio. Peach wywraca tylko oczami na to, że William tak narzeka na jej pomysły.
- No dobra, a co ty byś na przykład wybrał. A właśnie masz jakąś pannę na walentynki? - podpytuje go, bo w sumie ciekawa jest czy tym razem będzie znów serenady jakiejś babie z klubu śpiewał, czy może coś innego. - Albo chłopaka? - i zasmiała się, bo teraz to ona już wie, że Billy jest bi, wiec go będzie o to cisnąc.
-
ignorantia iuris nocet, ignorantia facti non nocet
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkionatyp narracjipierwszoosobowyczas narracjiteraźniejszypostaćautor
Peach J. Pepper
-
I'd sell my soul to have a taste of a magnificent life that's all minenieobecnośćniewątki 18+niezaimkizaimkityp narracjityp narracjiczas narracji-postaćautor
- W konsultingowej - wzrusza ramionami Peach, bo faktycznie się nie interesowała, czy to jakiś EY jest czy coś innego, a co to w sumie ma do rzeczy, ona nie wie. W każdym razie William już Clyde przewałkuje, jak go zaproszą. -To może zrobimy jakąś parapetówkę, co ty na to, Billy? - wpadła na ten świetny pomysł i już widzi oczyma wyobraźni jak wszyscy znajomi prawnicy Williama (n oi jego babska grupa z którą chichra się na whatsappie) przychodzą i ona z każdym rozmawia na poważne tematy, żeby jak już wytoczy sprawę temu patusowi Frankiemu Ferrari to bedzie miała ochronę adwokacką.
- Ale ty jesteś stary - tak mu uświadamia prosto z mostu, bo Billy niestety nie wie tego najwyraźniej i tak go poklepała po ramieniu. - Nie uważasz, że już czas na to, żebyś miał jakąś dziewczynę? Bo wiesz, to też nie jest zdrowe tak być całe zycie samemu. Twoi rodzice zresztą też na pewno by się ucieszyli jak ich znam - bo akurat znała jego rodziców, tak się składa, w końcu to dzieki nim ona tu mieszka! Złoci ludzie.
Tak czy siak, Peach słucha tych propo zycji na walentynki i piszczy przerażona, co on wgle mówi! Aż go walneła w brzuchol.
- Whaat swingersow?! Billy obleśne! - no widać, że Peach to wcale chyba nie jest wyłuzdana w takim razie, bo dla niej takie ORGIE to wgle jest najwieksza patusiarnia, troche jak seks z żulem. Natomiast pomysł na wyjazd jest całkiem romantyczny, więc Peach tak patrzy na Williama, który rozwiązał je jproblem i tak sobie myśli, że w takim razie ona rozwiąże jego problem. Biedny tak leżał przed nią zmarnowany jak z krzyża zdjęty, wciąż jeszcze nieumyty po wczorajszym melanżu.
- Mogę ci zrobić butter chicken na kaca - zaoferowała, a to jest bardzo duż plus, bo Peach nigdy nie gotuje, a bardzo dobrze umie gotować tak na prawdę, bo ją matka nauczyła i zanim została influencerką to na to danie pewnie złapała Charlie Marshall że się w niej zakochał dawno dawno temu.
William N. Patel
-
ignorantia iuris nocet, ignorantia facti non nocet
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkionatyp narracjipierwszoosobowyczas narracjiteraźniejszypostaćautor
Peach J. Pepper
-
I'd sell my soul to have a taste of a magnificent life that's all minenieobecnośćniewątki 18+niezaimkizaimkityp narracjityp narracjiczas narracji-postaćautor
- Czyli nie umawiasz się teraz z nikim... odpowiednim? A jaka jest twoja wymarzona girlfriend - zastanawia się Peach wtedy kogo ma zaprosić na ten melanż, żeby go zeswatać. Później tylko się takśmieje z niego: - Okej, no dobra, skoro jesteś pierwotniakiem to rozumiem - ale wciąż nie rozumiała, dla niej orgie to była jakaś ABSTRAKCJA.
Poszli sobie na dół, Wiliam miał się umyć czy coś takiego, a Peach poszła do kuchni i stwierdziła, że nagra z tego rolkę - w końcu jest Insta Star.
Już sobie ułożyła wszystkie składniki na blacie i zdążyła też ustawić telefon tak żeby na nią był skierowany. Uznała, że nie będzie się malowała, bo sumie fajnie wyglądała taka no make up i z włosami skręconymi po prysznicu, jedyne co to zastanawiała sie, czy dobry ma kadr, i zaczeła gadać do telefonu "Hejeczka kochani, dziś gotujemy coś co sprawi, że wasi faceci nie będą chcieli jeść z innych kuchni " mrugnęła i zastopowała, odpala to jeszcze raz i tak marszczy nos, bo wydaje jej się, że trochęwyszło cringe'owo. Klika jeszcze raz start i znów zaczyna "Hejeczka kochani, przygotujcie ze mną Butter Chicken kiedy opowiadam Wam jak straciłam dwa miliony dolarów" i klikneła stop, myśli sobie, że o to dobre teraz, na pewno pójdzie viralem. Klikneła więc znów start i zaczyna pokazywać wszystkie składniki i mówić krótki komentarz, np że piersi kurczaka muszą być jędrne, ryż musi być taki, a tajemnicznym składkikiem są nerkowce. Później zaczęła już opowiadać historię o tym, jak dwa lata temu zamarzył jej się ośrodek na Bali i jak chodziła na zajęcia które pozwoliły jej uwierzyć w siebie i wyleczyć kompleksy... Jednocześnie zaczęła już przygotoywać kurczaka i myć ryż i chciała dalej mówić, ale nagle wrócił Wiliam. Peach unosi na niego spojrzenie i po chwili dopiero zobaczyła swój różowy stanik... tzn on był biały, taki jak się zakłada na noc poślubną. -Onie, mój stanik z Dolce & Gabbana!? - patrzy smutna na Williama, bo dopiero co się pogodzili, a on jej robi takie coś?! - Billy, co ty narobiłeś - umyła szybko ręce i idzie do niego, żeby ocenić szkody. Bierze go do ręki i wzdycha ciężko. Jeszcze rano to by na niego nakrzyczała MAKS, ale teraz już są rodzeństwem z dwóch matek (i dwóch ojców) więc tylko patrzy na niego z wyrzutem w oczach. - Co się stało?? Przecież prosiłam, żebyś nie robił prania moich koronek, one muszą być na inny tryb.. Zniszczony - lamentuje tak sobie pod nosem, jeszcze nieświadoma, że to jest tylko pierwsza z ofiar.
William N. Patel