ODPOWIEDZ
27 y/o
Welkom in Canada
165 cm
Kelnerka Messini Authentic Gyros
Awatar użytkownika
Where'd you wanna go?
How much you wanna risk?
I'm not looking for somebody
With some superhuman gifts
nieobecnośćtak
wątki 18+tak
zaimkiOna/jej
typ narracjiTrzecioosobowa
czas narracjiCzas przeszły
postać
autor

2

Kingston, 08/25/2016

Cześć David,

za każdym razem, gdy siadam do tego listu kończy się to moim lekkim załamaniem nerwowym. Babcia i mama są wyjątkowo wścibskie i zerkają mi przez ramię co piszę (a przynajmniej na początku, potem je po prostu wyganiam. Nie uwierzysz: i tak wracają.). Idzie zwariować z tym całym "Catherine, musisz napisać na samym początku zwrot grzecznościowy". Jakby to była żelazna reguła bez której reszta jest całkowicie bezużyteczna. Wybacz mi więc to proste przywitanie, ale skręca mnie coś wewnętrznie pisząc "Drogi Davidzie". To brzmi tak nienaturalnie, że aż... brr. Możesz mi uwierzyć, że próbowałam różnych kombinacji i za każdym razem kończyło się to na kolejnej zmiętej kulce w koszu. Biedne drzewa - ścięte po nic.

Po tym pewnie nieco przydługim narzekaniu na wstęp powinnam przejść do konkretów. Tyle że ciężko pisać o konkretach, gdy w zasadzie nic się nie zmieniło. W dalszym ciągu rodzice próbują mnie przekonać do znalezienia sobie potencjalnego zawodu - jakbym nie wiedziała, że niedługo będę musiała o tym myśleć na poważnie. Czasem zazdroszczę Ci tego, że ty wiesz czego chcesz. Ja sama nie wiem. To wydaje się tak odległe, prawie nierealne na ten moment. Chciałabym móc powiedzieć "chciałabym w przyszłości zostać (tu wstaw dowolny zawód)", ale chyba nie potrafię. Mam nadzieję, że w końcu uda mi się określić, ale nie ma tego złego - przynajmniej wiem, że nie chcę zostać lekarzem, prawnikiem ani funkcjonariuszem policji. To brzmi aż zbyt poważnie i myślę, że tylko bym się w tym męczyła. Pominę fakt, że nawet bieżnia mnie pokonuje - jest pewne prawdopodobieństwo, że nasz wspólny znajomy nagrał film, gdy z niej spadam. I jest jeszcze większe prawdopodobieństwo, że pogroziłam mu wyjątkowo bolesnym końcem w razie jego ujawnienia - więc nawet nie próbuj.

Od kilku dni siedzę i dziadków w Kingston. Chyba czuję, że mogę w końcu oddychać. Toronto jest wspaniałe, naprawdę, tylko czasem mnie przytłacza jego ogrom i tego ilu ludzi prawie siedzi na sobie. Tutaj jest spokojniej, zwłaszcza na przedmieściach. Czas jakby spowalnia i wiesz co? TO JEST NAJLEPSZA RZECZ NA ŚWIECIE. Mogę spokojnie wyjść i nie czuje się przytłoczona. Jeśli znudzi mi się w okolicy domu dziadków to zawsze mogę podjechać do jeziora. Tylko, że tutaj są miejsca gdzie mogę spokojnie usiąść na plaży i poczytać książkę. Po kilku latach dorosłam do tego, aby przeczytać "Zmierzch" i nie wiem czy bardziej żałuję rozpoczęcia tego tworu, czy tego że żal mi już straconego czasu i chcę ją doczytać do końca. Z mniej pozytywnych rzeczy: okazuje się, że jednak potrafię się spalić na słońcu. Jak ty to znosisz? To tak cholernie swędzi.

Wiem, że nigdy nie docenisz czegoś tak szlachetnego jak jazz (ale spokojnie: jestem w stanie zrozumieć, że nie każdy ma dobry gust), ale festiwal w tym roku był CU-DOW-NY. Taki kolorowy, pełen barw. Jedna z knajpek zorganizowała coś na zasadzie masowego kursu malowania twarzy. Może i nie jestem najlepsza, ale według mnie i tak daję radę! Mama była nieco zmartwiona, gdy wracałam w środku nocy (serio, czemu zawsze to co najlepsze zaczyna się tak późno?), ale na szczęście babcia stoi na straży. Będzie mi żal wyjechać za kilka dni.

Jakkolwiek to miasto jest piękne to brakuje tu trochę Ciebie. Może nie tęsknię za mniej lub bardziej intencjonalnym usiłowaniem złamania mi nosa (nie wmówisz mi, że wtedy to był przypadek. Przyznaj draniu, że to był zamach na moje życie albo chociaż urodę), ale miło byłoby mieć cię obok. Choćby po to, aby posłuchać Twojego narzekania na blues, jazz czy pogodę. Więc jak tylko dostaniesz przepustkę albo wrócisz do kraju klepię Cię na kilka godzin.

Muszę chyba kończyć. KTOŚ ZNOWU ZERKA MI PRZEZ RAMIĘ, A PRYWATNOŚĆ W TYM DOMU CHYBA NIE ISTNIEJE. IDŹ SOBIE BABCIU, PODRĘCZ DZIADKA. W każdym razie opowiedz mi jak pierwsze wrażenia. Wszystko jest tak jak sobie wyobrażałeś czy coś Ci przeszkadza? Dajesz radę czy masz ochotę rzucić to wszystko w diabły i zamieszkać na jakiejś odległej, bezludnej wyspie?

Daj znać kiedy będziesz mógł
Twoja
Cathy

P.S. Do listu załączam trochę zdjęć z plaży, festiwalu i co ciekawszych wydarzeń. Może nie zastąpi to Twojego pobytu tutaj, ale da namiastkę tego co się tu dzieje. Możesz też podziwiać wyżyny mojego artystycznego makijażu - chociaż moim zdaniem bardziej niż motyl pasowałby mi klaun.

P.P.S. Nie mam pojęcia kiedy dotrze do Ciebie ten list. Jak ostatnia ameba zgubiłam adres badawczy, więc nie bądź zdziwiony jak znajdziesz tą kopertę wśród korespondencji z Twojego domu.


David Harrison
szyszata
Do dogadania/uzgodnienia
29 y/o
Welkom in Canada
190 cm
detektyw ds. poszukiwań i ujęć zbiegów Toronto Police Service
Awatar użytkownika
Woop-woop, that's the sound of da police
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracji
czas narracji-
postać
autor

USA, 09/15/2016

DrogaHej Cath,

rety, nigdy nie sądziłem, że będę pisał list i czekał z niecierpliwością na odpowiedź. Jedyne liściki jakie zazwyczaj do tej pory pisałem, to na małym kawałku papieru wyrwanym ze strony zeszytu. Kilka razy nawet zdarzyło się, że nauczycielka od matmy zbierała zeszyty i za każdym razem pisała czerwonym długopisem TO NIE JEST BRUDNOPIS ANI NOTATNIK TYLKO ZESZYT - bo na marginesach też lubiłem rysować… chyba Ci pokazywałem moje dzieła sztuki (myślę, że blisko mi do Picasso albo Van Gogha).
Pani Babciu i Pani Mamo Cath, proszę nie czytać naszej korespondencji. Gdyby Panie coś pisały, my byśmy to uszanowali, prawda Cath? Ale poza tym, pozdrów je ode mnie. I ogólnie całą rodzinkę pozdrów ode mnie.

Co do zawodu - ścieżek jest wiele i bez względu na to, którą wybierzesz, będę Ci kibicował. Zobaczysz - będzie dobrze. Najlepiej jest robić to, co się lubi choć czasami należy wziąć pod uwagę pewne aspekty, m.in. finansowe. O, przynajmniej wiesz, których zawodów nie bierzesz pod uwagę - to też dobrze. Zawsze to mniej o kilka pozycji na dość długiej liście (bo zawodów jest od chusteczki). Ogólnie ciekawiło mnie, jak to jest trzymać broń i już wiem. Tak samo wiem jaki dźwięk wydaje przy oddawaniu strzałów.

W sumie tu gdzie teraz jestem, jest trochę podobnie do Kingston ale nie mogę zbyt wiele napisać. Wczoraj padało i to tak porządnie, ale dziś już świeciło słońce. Nie wiem, jaka będzie pogoda na najbliższe dni ale mam nadzieję, że będzie słonecznie i wietrznie - bo strasznie nie lubię gdy jest parno i duszno (ale o tym doskonale wiesz).

Ej, wypraszam sobie! Mam bardzo dobry gust i fakt, nie docenię jazzu. Nie wiem, jak można go słuchać, przecież on jest męczący… Mimo wszystko żałuję, że nie mogłem być z Tobą na tym fesitwalu - nie poszedłbym dla muzyki, tylko dla Ciebie. Oddałbym wiele, by móc znowu potrzymać Twoją rękę, przytulić, spojrzeć prosto w oczy i powiedzieć te dwa słowa, którymi Cię pożegnałem. Dobrze, że chociaż mi się śnisz praktycznie każdej nocy, to przynajmniej tam możemy się spotkać. Dzisiejszej nocy, śniło mi się, że siedzieliśmy nad jeziorem i uczyłem Cię puszczać kaczki, lecz szło Ci beznadziejnie, więc skończyło się na tym, że po prostu rzucaliśmy kamyki, a potem poszliśmy się kąpać. Obudziłem się w momencie, gdy zacząłem tonąć… gdy drugi raz zasnąłem, już się nie pojawiłaś. Ale liczę, że dziś znowu Cię zobaczę.

Podtrzymuję, że to był PRZYPADEK. Już nie raz mówiłem, że piłka miała lecieć inaczej, ale mi trochę zeszła, przez co skończyło się tak, jak się skończyło…. ale czy żałuję, że tak się stało? Absolutnie. Znaczy wiadomo, martwiłem się, gdy zobaczyłem krew pod Twoim nosem ale teraz nie potrafię sobie wyobrazić, że miałoby Ciebie nie być w moim życiu.
Dodajesz mi siły Cath. Jesteś moim słońcem nawet kiedy niebo jest całkowicie pokryte chmurami. Dzięki Tobie wiem, że muszę na siebie uważać. I uważam.

Jest w porządku. Jak na razie nie mam powodów by narzekać - chociaż czasami tęsknię za burgerami albo pizzą… Ale no, jak na razie ani ja nikomu w jednostce nie podpadłem (chyba) ani nikt mi. Dużo biegam, tarzam w ziemi i się skradam… już chyba wiem, jak musi się zachowywać ninja. Na początku czułem się, jakbym wyjechał na obóz survivalowy, tylko tu nikt na nikogo nie czeka i nie możesz popełniać błędów, bo potem… nie ma, że nic się nie stało. Do tej pory na szczęście ze wszystkim się wyrabiałem... no dobra, raz na samym początku jako jeden z niewielu spóźniłem się na poranną zbiórkę ale tak to jest, kiedy trafiasz w nowe miejsce, gdzie trzeba przyzwyczaić się do nowego łóżka. No ale grunt to wyciągać wnioski i uczyć się na błędach oraz starać się ich już więcej nie popełniać.

Trzymaj się ciepło,
Twój David

P. S Dziękuję za zdjęcia. Są piękne - szczególnie Ty w bikini. I przestań, żaden klaun do Ciebie NIE pasuje. Ja niestety nic nie mogę dołączyć. Znaczy mógłbym.... np. ziemię po której codziennie chodzę, tylko to raczej nic ciekawego.

P. P. S. I wszystko jasne. No nic, najważniejsze, że dotarł do mnie a nie został na poczcie. Dobrze też, że listonosz go nie zgubił.


Catherine Bennett
27 y/o
Welkom in Canada
165 cm
Kelnerka Messini Authentic Gyros
Awatar użytkownika
Where'd you wanna go?
How much you wanna risk?
I'm not looking for somebody
With some superhuman gifts
nieobecnośćtak
wątki 18+tak
zaimkiOna/jej
typ narracjiTrzecioosobowa
czas narracjiCzas przeszły
postać
autor

09/19/2016
Hej Dave,
czy ty też czujesz się tak samo głupio zaczynając te listy? Jeśli tak to słowo honoru, że w następnym po prostu zacznę lecieć z tematem zamiast zastanawiać się jak zacząć. No i jak powinnam to zrobić, aby było ładnie i zgodnie ze sztuką (słowo, że jeszcze jedno spojrzenie w słownik jak napisać jakiś wyraz, a skoczę z dywanu). W takich chwilach zaczynam naprawdę mocno doceniać kontakt twarzą w twarz albo zwykle rozmowy telefoniczne. Jest jakoś tak prościej.
Najzabawniejsze jest to, że do tej pory szczytem moich zdolności było napisanie SMS-a, dziwnie tak wrócić do pisania odręcznie (odmawiam pisania na komputerze – najwyżej mnie nie odczytasz albo zbankrutuję na korektorach. To chociaż ma jakąś duszę i wartość, druk wydaje się zbyt obcy i taki nie na miejscu).

Nigdy nie zrozumiem pisania na marginesach, chociaż według mnie ta Twoja sztuka woła o pomstę do nieba. A już na pewno to nie jest poziom tych dwóch Panów – wiem co mówię. Swoją drogą muszę się kiedyś wybrać na ich wystawę i zobaczyć ich obrazy na żywo. O ile jeszcze Picasso do mnie nie przemawia (znawcy mogą sobie mówić co chcą, ja nie czuję w jego obrazach nic specjalnego – ot, geometria), o tyle van Gogh… O matko – te kolory i ekspresja, kształty… Dalej nie mogę uwierzyć, że tak genialny artysta był tak niedoceniony za życia. Przecież to wszystko ma duszę, mówi do ciebie… No dobra, muszę skończyć zanim całkiem popłynę i zacznę dyskutować o pięknie gwiaździstego nieba jego pędzla.

Wracając do tematu: przestały czytać od kiedy zamknęłam się w pokoju. Stwierdziłam, że trzeba mieć trochę prywatności i po prostu od razu otwieram Twój list i z marszu odpisuję, bez zastanawiania się nad tym co robię. Niech to będzie naturalne. No i zmniejszam ryzyko wścibskości tych dwóch kobiet i przeglądania moich rzeczy. Muszę jednak przyznać jedno: gdyby one coś pisały ja sama byłabym ciekawa co tam się dzieje. Wiem, że obie mają gdzieś listy z czasów początków randkowania, jeszcze tylko nie wiem gdzie. Chociaż wiem, że coś jest na rzeczy jeśli dziadek się uśmiecha podejrzanie, a babcia rumieni na samo wspomnienie o tym. Dowiem się, zobaczysz. Najwyżej potem wydłubię sobie oczy.

Doceniam i dziękuję, ale jestem w kropce. Spodziewałam się, że od początku będą nas próbowali zachęcić do jak najszybszego ukierunkowania, ale przyznam się, że nigdy nie czułam się tak przytłoczona. Mam jakieś ulotki o dziennikarstwie, ogrodnictwie czy architekturze, ale nie jestem przekonana (niektóre od razu poszły do kosza – nie mam zamiaru zostawać nauczycielką. Kocham dzieci, ale prędzej bym je zadusiła niż czegoś nauczyła). Problem jest taki, że jeśli jest coś co naprawdę lubię to nie przynosi to wybitnych dochodów (a będę musiała z tego wyżyć), albo konkurencja jest tak duża, że to bez sensu. Nie chcę poświęcać kilku lat nauki, aby za jakiś czas znowu szukać czegoś na nowo. Wiem, że marudzę.

I jakie to uczucie? Powiem Ci szczerze, że mnie nigdy nie ciekawiło to uczucie. Niby mówię, że wszystkiego trzeba w życiu spróbować, ale to wydaje się za dużo. Chociaż znając moje szczęście to pewnie sama bym się skrzywdziła na strzelnicy. A autentycznie nie chce mi się wyjaśniać ubezpieczycielowi jak się postrzeliłam.

Najzabawniejsze jest to, że u nas pogoda szaleje. Raz jest parno i duszno, jakby zbierało się na deszcz albo burzę. Innym razem jest tak ciepło, że się topię. Nienawidzę lata pod tym względem i nie mogę się doczekać oficjalnej jesieni.
Jesień David! Rozumiesz to? Herbaty korzenne, książki, swetry i kocyk. Przecież ja w końcu przestanę wychodzić z domu. Niech tam się toczy to życie, mnie nie ma. Relaksuję się. Do pełni szczęścia chyba brakuje mi tylko kota na kolanach i Ciebie gdzieś w pobliżu. Chociaż z drugiej strony: prawdopodobnie rosłaby we mnie chęć mordu, gdybyś przeszkadzał mi w czytaniu i rzuciłabym w Ciebie kubkiem. Ty pewnie zrobiłbyś unik i tyle byłoby po kubku i herbacie. Gra niewarta świeczki.
Gorsze jest tylko to, że niedługo zacznie się sezon hokejowy. Młoda i tata będą blokować telewizor. Ja nie wytrzymam tego psychicznie. Czy jak los dawał mi siostrę to nie mógł zrobić takiej dziewczęcej, kochanej kluski z obsesją na punkcie bajek Disneya? Przecież byłabym pierwsza w kolejce, aby drzeć z nią twarz do Króla Lwa czy Krainy Lodu. Ale nie – trafiła się mała kopia taty z obsesją na punkcie krążka i kija. I nawet nie próbuj bronić tego sportu: to jest dosłownie uderzanie o kawałek ciężkiego czegoś po to, aby trafiło w siatkę.

No właśnie to, że nie doceniasz jazzu mówi o tym, że nie masz gustu. Męczący to jest czasem metal albo folk, jazz ma cię uspokoić i dać popłynąć, no ale mniejsza. Ale muszę przyznać: brakowało tam Ciebie. Tak po prostu. Pewnie musiałabym poświęcić trochę uwagi okazywanej jazzowi Tobie, ale myślę, że bym nie narzekała. Kiedyś uda nam się jeszcze gdzieś wyskoczyć, może nawet tam, gdzie obydwoje będziemy się dobrze bawić. Tylko pamiętaj, aby sprawdzić pogodę wcześniej. Ja zapomnę, a burza w fotobudce to jednak nie jest chyba najlepszy pomysł. Ten raz wystarczył.

Słuchaj mnie uważnie: umiem puszczać kaczki i robię to bardzo dobrze. Twoja podświadomość mnie w tym momencie obraża – przecież skopałabym Ci tyłek Harrison. Możesz sobie być świetny w sportach, ale tej jednej rzeczy u mnie nie przebijesz. I mów/pisz mi o utonięciu, to na pewno dobry pomysł. Zwłaszcza, że za tydzień mam pierwsze lekcje z pływania. Wezmę ze sobą młodą i zacznę od dziecięcego brodzika. Przynajmniej będę miała uzasadnienie dlaczego ktoś w moim wieku jest tam, a nie na prawdziwym basenie. Ewentualnie będę jak skończona ofiara pływać z makaronem albo deską. Nie przejmuj się tym snem, czasem bywa i tak. Nic się nie dzieje, racja? Swoją drogą zazdroszczę realistycznych snów, moje to abstrakcja.
Zresztą mogę podać Ci przykład: przedwczoraj w nocy w śnie byłam kosmicznym przemytnikiem jajek dziobaków. Miałam towarzysza w postaci fioletowej wydry (TY WIESZ JAKIE ONE SĄ SŁODKIE?), która okazała się sprzymierzyć z kosmitą (wyglądał jak zielony Elmo) i chciała ukraść wszystkie jajka. Więc aby pokrzyżować im plany zrobiłam z nich jajecznicę, reszty nie pamiętam. I chyba nawet się cieszę – nie chcę pamiętać takich absurdów.

Mam taki plus, że nie muszę sobie wyobrażać Ciebie. Mam zdjęcia i jakieś filmiki (kiedyś je przerzucę z telefonu i aparatu). Brakuje mi tylko naszych zdjęć z fotobudki i tych ze ślubu Twojego kuzyna (dalej nie wierzę, że nieironicznie zdrabniacie imię Richard do Dick). Podejrzewam, że jakbym poprosiła Twoją mamę to pewnie by mi je dała, ale chyba wolę zaczekać na Ciebie i je wtedy zobaczyć. Widziałam jedno i wiem, że są boskie.

A ja dalej podtrzymuję, że trajektoria lotu była zbyt dziwna na przypadek. Pociesza mnie tylko to, że przynajmniej będziemy mieli co wspominać wnukom na starość. Może nie najbardziej romantyczne zapoznanie na świecie (a w zasadzie wcale – mój nos dalej może być ciut krzywy), ale przynajmniej takie do zapamiętania.

Uważaj na siebie proszę. Wiem, że pewnie każdy Ci to powtarza do znudzenia, a ty robisz co możesz, ale naprawdę nie chcę, aby coś Ci się stało. Wróć w jednym kawałku. Co ja piszę? Wróć nawet w kilku w najgorszym razie, ale po prostu wróć. Brakuje mi trochę tego, że mogę do Ciebie zadzwonić w każdej chwili albo wysłać głupią wiadomość i dostać szybką odpowiedź, ale jakoś to przeczekamy. Musimy. Byle do najbliższej przepustki, tak?
Rozczula mnie to, że tęsknisz za fast foodem, a nie moją kuchnią. Bardzo jasny znak, że muszę polepszyć swoje zdolności. Wydaje mi się, że ciut za wcześnie na podpadanie innym, wiesz? Tak na dobra sprawę dopiero się zaznajamiacie z tym wszystkim, pewnie też nie oczekują od was nie wiadomo jak wiele. Rozumiem ich jednak: mimo wszystko powinni was przygotować do ekstremalnych sytuacji, przecież nikt nie będzie klepał Was po głowie w trakcie misji. No i tak jak piszesz: nie będzie miejsca na błędy. (Wyczuj moje niezadowolenie). Kupię Ci kiedyś budzik, wiesz? Ale taka wpadka jest jeszcze do przełknięcia.

Kocham Cię,
Cath

P.S. Mam szczerą nadzieję, że te zdjęcia są tylko dla Ciebie, bo jeśli kiedyś jakiś znajomy z wojska pochwali moje boskie ciało to jemu podziękuję, a Ciebie zaduszę.
W kopercie załączam trochę zdjęć i nieszczęsną ulotkę z karierą wojskową i policyjną. Sprawdzisz ile z tego się pokrywa z rzeczywistością?


Pan Chłopak
szyszata
Do dogadania/uzgodnienia
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ W czasie”