-
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkion/jegotyp narracjiczas narracjipostaćautor
Poruszył głową, żeby potrzeć policzkiem o jego policzek i przygryzł delikatnie jego ucho, starając się odpędzić od siebie te myśli o "rehabilitacji". Nie, to nie będzie rehabilitacja, nawet w żartach.
Położył dłoń na jego klatce piersiowej i pogładził ją kciukiem, mimo wszystko jednak trochę spięty, choć nie bardzo wiedział, jak może to przezwyciężyć. Czy jednak powiedzieć, co mu teraz leżało na sercu...? Nie, lepiej nie. Musi przestać myśleć, tylko po prostu zatonąć w swoim ukochanym i przestać mieć kontakt z rzeczywistością na ten moment. Przesunął powoli dłoń na jego szyję, by objąć ją palcami, które chwilę później wsunął w jego włosy i przyciągnął mężczyznę bardziej do siebie, do pocałunku, w którym niski pomruk przyjemności wydostał się z jego ust.
Alvaro Salvatierra
-
“W ciągu jednego życia będziesz kochać wiele razy, ale jedna miłość spali twoją duszę na zawsze.”
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkimieszanetyp narracji3 osobaczas narracjiPrzeszłypostaćautor
Zmianę zauważył od razu: w spięciu mięśni, w rytmie oddechu, w temperaturze skóry, która wydawała mu się teraz wyższa - ale nie wyższa w sposób przyjemny, raczej wyższa z powodu napięcia i emocji. Chciał przerwać, chciał zaproponować, że może powinni o tym porozmawiać, ale zanim zdążył to zrobić, to poczuł najpierw jego palce na swojej szyi, potem we włosach, a w końcu pochłonęły go usta Santiago, tak miękkie i ciepłe, że na moment zapomniał, gdzie jest góra a gdzie dół. Westchnął w jego wargi, po czym - porzucając na razie swój poprzedni plan - położył dłoń na jego karku, ciepłą i stanowczą, ściskając go lekko i przytrzymując. Trochę jakby tym gestem chciał mu powiedzieć, że wszystko będzie dobrze.
- Lo siento - wyszeptał cicho do jego ust, nosem muskając jego nos, po czym oparł dłoń o jego klatkę piersiową i pchnął go lekko na poduszki. Popatrzył na jego twarz roziskrzonymi, choć teraz z cieniem wyrzutów sumienia oczami, po czym ujął jego twarz w dłonie i pocałował go ponownie, łącząc ich usta najpierw delikatnie, w kilku przepraszających, czułych muśnięciach, które w końcu przemieniły się w głębszy, bardziej intensywny pocałunek, z rodzaju tych odbierających dech w piersiach. On również nie chciał przerywać tej chwili, nie chciał psuć nastroju, a też uważał, że gdyby Santiago faktycznie nie chciał kontynuować, to zakomunikowałby to bardziej jasno, wprost. Postanowił więc póki co spróbować przeprosić go i uspokoić swoimi pocałunkami i bliskością, dłonie zsuwając w końcu z policzków mężczyzny na boki jego szyi, na ramiona, a potem na jego boki i biodra.
Santiago de la Serna