-
I'd sell my soul to have a taste of a magnificent life that's all minenieobecnośćniewątki 18+niezaimkizaimkityp narracjityp narracjiczas narracji-postaćautor
- Nie pojebalo. Nie wiem nawet kto to Kojac- odpowiedziała mu z takim wywróceniem oczami, bo Madox był dla niej strasznie niemiły, co jej się wcale nie spodobało. Tak czy siak, i tak mu dała bluzę i spodenki z szafy, nawet jeżeli był niewdzięczna szują.
Peach wciąga te wielkie spodnie na jedną z nóg, kiedy Madox nagle się do nie odwraca i pokazuje jej ten tatuaż, chociaż ona to nie skupiła się wcale na tatuażu bo patrzy na jego poślad i parska śmiechem bo tam pewnie jest napisane coś w stylu “lubię w dupke”. I byłoby może dalej zabawnie, ale nagle drzwi się otworzyły, a Peach to wcale nie zorientowała się nawet że się otworzyły, bo w tym czasie co ona oglądała tatuaż na tyłku Madoxa, to ten nagle się okręca i Peach zasłania usta rozdziawione bo się okazuje że on bez gaci jest i nagle już ją pcha na łóżko to się nawet chciała mu wyrwać, no bo zaczęła podejrzewać jakieś złe intencje Madoxa, tyle że słyszy nagle takie otempiale -Co kurwa- a Peach aż połknęła krzyk jaki chciała z siebie wydobyć z powodu Madoxowego package który się jej o kolano ociera i patrzy do tyłu na Frankiego Ferrari. Przez sekundę się zestresowała, ale okazuje się, że Peach bardzi szybko myśli, bo pomyślała, że najlepiej będzie zgrywać niewiniątko - Ojacie Franki ok, Mateo, chyba musimy wstawać - i zaśmiała się tak perliscie i macha do Frankiego, a jak Madox z niej zszedł to tak zaczyna nawijać i ubierać się do końca - Kurczę Franki, mam nadzieję że się nie obrazisz, ale znaleźliśmy ten pokój i wygląda bardzo hot. Zresztą tak jak Mateo wygląda hot, to nie mogłam się powstrzymać, mam nadzieję że nam wybaczysz - przystawia palec do ust i tak wachluje rzęsami. Klepnęła Madoxa po ramieniu, żeby się trochę pospieszył z zakładaniem spodni.
Madox A. Noriega
-
miał być cichy, niewidoczny, w końcu balansuje na granic między kokainą na złotych tacach i bronią ukrytą pod drogimi marynarkami, a kajdankami i odznaką przy pasku... a jednak tak bardzo rzuca się w oczy, że trudno go nie zauważyć, z tymi jego tatuażami, z tymi kolorowymi koszulami, złotymi łańcuchami na opalonym karku i... niewyparzoną gębą
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkinietyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
- Maddie... - zaczął, ale nawet nie wiedział jak ona się nazywa, bo on po prostu mówił na nią Maddie - no tą z mojego klubu, menadżerką - wyjaśnił jej, ale ona też pewnie nie kojarzyła Maddie z nazwiska - taka blondi, sztuczne cycki - chciał jej jeszcze nakreślić trochę.
Ciekawe swoją drogą jak oni się poznali, taka damulka i gangus, pewnie Madox ją kiedy podrywał, bo on to jednak lubił takie gorące laski. No a później to pewnie tak ją polubił nawet, bo Peach była urocza. Wiec on się zwracając do niej tak, a nie inaczej, to nie chciał jej wcale urazić, czy coś... On po prostu miał takie odzywki, jak to gangus. Półświatek i te sprawy.
- No taki detektyw najlepszy... ale z Kolumbii - wyjaśnił jej kto to ten Kojac, żeby wiedziała. Bo Madox był dla niej naprawdę miły... jak na Madoxa. Normalnie to on by przecież w życiu nie poszedł za jakąś laską do łazienki i jej z wanny nie wyciągał. Bo Madox to nie był żadnym dżentelmenem.
I też wcale nie jak dżentelmen on przy niej wyskakuje też z majtek, do nagusa, no bo bokserki też miał mokre, miał po prostu te spodnie sobie wciągnąć na gołą dupę, ale wtedy mu się przypomniała ta rozmowa o pieskach i ten tatuaż, wiec jej go pokazał, a że Peach zamiast patrzeć na dziarę, to patrzyła się na jego kształtny tyłek, to wcale nie ma się co dziwić, bo miał naprawdę dobry tyłek, ćwiczył go w końcu. Ale bez tatuaży. Chociaż może sobie kiedyś tam zrobi imię swojej dziewczyny.
Więc wiadomo, że on jakiś złych intencji, co do Peach nie miał, tylko chciał ją odciągnąć, bo nie wiadomo co ten Franki im zaraz powie, a on jakieś półgłówkowe co kurwa, no i dobrze w sumie, że debil nie zaczaił, że oni w tym jego tajnym pokoju byli. Tak akurat polecieli, że Madox wylądował na Peach i jego ciepły oddech to zawisł gdzieś na jej policzkach, jak stęknął, podpierając się nad nią na ręce. No to Franki naprawdę chyba myślał, że oni się tutaj zabawiają, a jeszcze Peach zaczęła nawijać, więc Madox zaraz się z niej podnosi, a potem to już wciąga gacie Frankiego, które dała mu Peach na tą hot dupę.
- No sorry stary, ale zezgonowałeś, a Peach jak zaczęła dupą kręcić, to tak się napaliliśmy, że cali mokrzy byliśmy i no... pożyczyliśmy sobie twoje ciuchy - teraz nawija Madox i ubiera się w tą bluzę, która mu dała Peach, a spodnie to musiał mocno ściągnąć, żeby mu z bioder nie zjechały. Jak już się poubierali, to on zaraz złapał Peach za rękę.
- Dobra wiesz, my już spierdalamy, bo idziemy się ruchać do mnie, bo nam trochę przerwałeś - tak mu gada i nawet go poklepał po tym łysym, pustym łbie, który serio wydał taki dźwięk, jakby tam nic nie było. A zaraz ciągnie Peach za sobą do drzwi.
- No to ten, do zobaczenia stary, ale może nigdy, bo masz jakiś kurewsko słaby łeb, żeby szampanem się tak napierdolić, weź może mniej teścia, czy coś ziomek - tak mu nawija cały czas Madox, kiedy oni już z tego pokoju wychodzili, żeby i zostawić tam zdezorientowanego Frankiego.
- Dobra uf, chyba się udało - mówi Madox, kiedy zeszli po schodach, i w tych dresach Frankiego Ferrari idą do jego szybkiego, sportowego wozu, jak jacyś tajni agenci, wracający z misji - ale trzeba uważać i sprawdzać czy się debil nie kapnął, ale to kurwa taki cwel... - aż Madox z tego wszystkiego to otworzył drzwi Peach, chyba pierwszy raz w życiu, w ogóle wyszedł z niego taki dżentelmeński gest, ale zaraz pakuje się na miejsce kierowcy i wyjeżdża z podjazdu z piskiem opon, a potem przeklina - ja jebię Peach, zadzwoń jutro do niego i sprawdź, daj mi znać, napisz smsa, czy coś... A ja zrobię co trzeba z tym jego interesem - pokiwał głową, żeby wiedziała, że on się na tym zna. A później to już odstawił ją do domu, a sam wrócił do klubu.
Peach J. Pepper