ODPOWIEDZ
27 y/o
For good luck!
185 cm
analityk sportowy Ice Ray Hockey Academy
Awatar użytkownika
Nawet nie wiesz jak chciałbym móc to poczuć jeszcze raz. Smutne oczy z rozbitego szkła.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkion, jego
typ narracji3 os.
czas narracjiprzeszły
postać
autor

So, fall in to my arms
Keep on dancin' 'round like nothing really matters.
Drown out the alarms. And if you're paranoid, just remember.
You are not alone.
Zaspał do pracy, ale zdarzało mu się to regularnie i właściwie nikt się tym specjalnie nie przejmował, bo bardzo często zostawał po godzinach, więc jakoś się to tam zawsze wyrównywało, a jego przełożeni nie przykładali aż takiej wagi do punktualności, stawiając bardziej na elastyczność. No i Trevor był dobry w swojej robocie, bardzo często ogarniał i tak wszystko szybciej i dokładniej, niż inni pracownicy. Miał podzielną uwagę i często brał nawet tematy, które do niego nie należały, żeby się nie nudzić. Musiał być w ciągłym ruchu, musiał mieć dużo do ogarnięcia, najlepiej żeby skupiać się na wielu rzeczach naraz.
Problemy ze snem też wcześniej meldował, bo właśnie przez swoją specyficzną energiczność miał trudności z zaśnięciem i często siedział nad czymś, na czym się zafiksował, do godzin porannych. a potem przesypiał kilka budzików i poranki (bywało, że zaczynały się o 9, zamiast 7) zazwyczaj były chaotyczne. Mył się, szorował zęby, potem jadł, ubierał się i wszystko robił w biegu. Kiedy rano zakładał na stopy buty i wiązał sznurówki, jednocześnie zaciskał zęby na rogaliku z dżemem, a przez szyję przewieszoną miał już torbę sportową z rzeczami, które potrzebował w pracy i które wrzucił tam w pośpiechu, włącznie z termosem z gorąca kawą, której chyba zapomniał posłodzić.
W aucie, w którym panował okropny bałagan i po podłodze walały się puszki oraz opakowania po szybkim żarciu, kończył jeść, a potem wklepał sobie w twarz płyn po goleniu i krem. Naturalnie przez pogodę wszystko zajęło mu jeszcze więcej czasu, bo musiał skrobać auto z lodu i modlić się, żeby silnik odpalił. W środku siedział w kurtce, z ciepłą czapką na głowie i kolorowym szalikiem, ale nie chciało mu się rozbierać, bo zanim auto się rozgrzeje, to i tak będzie musiał wysiadać.
Wpadł do środka budynku i przywitał się z recepcjonistką, z którą zamienił kilka słów, jednocześnie idąc już w kierunku biura, biorąc jeszcze od niej długiego, czerwonego żelka. Przygryzł go, zdejmując czapkę, która zdążyła mu potarga jasne, dłuższe kosmyki włosów i odwinąć się z szalika, poprawiając na ramieniu torbę. Rozsunął zamek grubej, czarnej kurtki i wygrzebał z wewnętrznej kieszeni klucze, a potem wsunął jeden do zamka drzwi swojego biura. Zorientował się, że drzwi nie były zamknięte, ale nie przejął się tym, czasami o tym zapominał. Wpadł do środka, w pośpiechu rozbierając się, grzebiąc w torbie i żując żelka, wystającego mu z ust.
W pewnym momencie stanął zaskoczony, kiedy jego wzrok skrzyżował się ze wzrokiem szczupłej dziewczyny, leżącej na prowizorycznym posłaniu za jego biurkiem. Chyba właśnie się obudziła, bo wyglądała na równie zaskoczoną, co on. Zamrugał, dalej stojąc, jakby zapomniał języka w gębie. Na pewno zapomniał o żelku, bo kiedy rozchylił usta, ten wypadł, ale jeszcze zdążył złapać go w locie i to go trochę otrzeźwiło.
Raine. Znowu? 一 mruknął i westchnął trochę zniecierpliwiony, ale ruszył dalej, zrzucił kurtkę i torbę, po czym przesunął krzesło obrotowe na kółkach w bok i opadł na nie, a potem sięgnął po torbę, żeby odszukać w niej telefon, tablet i termos. 一 Nie mam na to czasu 一 mruknął pod nosem, marszcząc czoło. Zerknął jeszcze na jej nagie ramiona, znowu westchnął, a potem trochę niechętnie podał jej tormos, który był jeszcze w połowie wypełniony kawą. Podciągnął nogi na siedzenie fotela, opierając na nim pięty i w takiej pozycji, kucając, odpalił tablet i zaczął rysikiem przesuwać po ekranie, otwierając rozkład dnia, bo musiał zawsze wszystko dokładnie zapisywać, żeby nie zapomnieć. Podrapał się po głowie, jeszcze bardziej targając sobie włosy i spojrzał na godzinę, a potem zaklął pod nosem.

raine whitlock
Mr. Landlord
nuda
0 y/o
For good luck!
0 cm
workin' nine to five what a way to make a livin'
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

trigger warning
wspomnienie samobójstwa
Powrotu do domu, w którym niemożliwe było zaspokojenie podstawowych potrzeb, był trudny i wiązał się z wieloma przeszkodami, na które nie była gotowa.
Prawdopodobnie właśnie dlatego wolała po kryjomu znosić poduszki i koce do gabinetu Trevora, by tam budować prowizoryczne posłanie. Spanie za jego biurkiem miało mnogie zalety, a największą było bezpieczeństwo oraz stała, wysoka temperatura, której brak oddziaływał na nią najdotkliwiej.
Na przestrzeni lat przywykła do tego, że musiała dbać sama o siebie, bo na tym świecie nie było wiele osób (a może nie istniał nikt taki?), które szczerze chciały się nią zaopiekować. I choć na początku było dobrze 一 wydawało się jej nawet, że wiodła dość normalne życie 一 odkąd jej matka postanowiła się zabić, cały świat zawalił się na jej głowę.

Spała, bo rozładowany telefon uniemożliwił jej obudzenie się nim w biurze pojawią się pierwsi pracownicy; z morfeuszowej krainy wyrwał ją dopiero charakterystyczny dźwięk otwierających się drzwi 一 to właśnie wtedy poderwała się do siadu i pośpiesznie odwróciła głowę w kierunku, z którego doszedł hałas.
Trevor 一 przetarła twarz, po czym podjęła niezdarną próbę podniesienia się z prowizorycznego łóżka. 一 Nie powinieneś tu wchodzić, mogłam być naga 一 dodała, próbując odwrócić uwagę od istoty problemu. Prawda była jednak taka, że nie powinna tutaj spać; biuro nie było przystosowane do nocowania (tym bardziej, że gabinet nie należał do niej) i gdyby przyłapał ją ktoś inny niż Langford, mogłaby mieć problemy.
Chętnie odebrała od niego termos (nigdy nie odmawiała darmowego jedzenia i picia, bo dobrze wiedziała, że druga okazja może się nie przydarzyć) i napiła się kawy. 一 A masz coś do żarcia? Albo chociaż parę dolarów, żebym kupiła sobie coś w automacie? 一 zapytała bezwstydnie, nie mając oporów przed wykorzystywaniem chłopaka.
Zachowywała się tak, jakby nieudany związek z jego bratem nie istniał; Whitlock odcięła się od tamtego etapu grubą kreską (a przynajmniej próbowała sobie to wmówić), by ruszyć naprzód i skoncentrować się na karierze, która wreszcie 一 rzekomo 一 pozwoli się jej odbić od dna. 一 Nie gap się na mnie, bo zacznę krzyczeć 一 poleciła, sięgając po leżącą nieopodal bluzę. Choć miała na sobie koszulkę na ramiączka, wolała już teraz uprzedzić Langforda, by się nie zapędzał, bo nie lubiła, gdy ktoś przyglądał się jej kościstym obojczykom.
Mówię poważnie, Trevor 一 dodała jeszcze, a potem pośpiesznie naciągnęła na siebie ubranie. 一 Jakie mamy dzisiaj plany? 一 podpytała, prowizorycznie przeczesując krótkie, blond pasma.

Trevor Langford
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
gall anonim
27 y/o
For good luck!
185 cm
analityk sportowy Ice Ray Hockey Academy
Awatar użytkownika
Nawet nie wiesz jak chciałbym móc to poczuć jeszcze raz. Smutne oczy z rozbitego szkła.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkion, jego
typ narracji3 os.
czas narracjiprzeszły
postać
autor

   Przekręcił oczami i cmoknął zniecierpliwiony na uwagę o tym, że Raine mogła być naga. Pewnie nawet by nie zauważył, bo jak zwykle robił wszystko w biegu, a wiedział, że ma dziś dużo do zrobienia, bo jak zwykle zostawił większość na ostatnią chwilę. No i jeszcze się spóźnił. Przyglądał tablet, znowu wzdychając zniecierpliwiony, kiedy wspomniała coś o drobnych i automacie. Czy on wyglądał jak organizacja charytatywna?
   Przesuwał wzrokiem po ekranie, dopisując coś w kilku miejscach.
   一 Nie gapię się. Ubieraj się szybciej. Spóźniłem się, więc ty też się spóźniłaś, Rei, jasne? 一 mruknął, w pewnym momencie opuszczając nogi na ziemię, podnosząc się i zaczynając krążyć po biurze, dalej z urządzeniem w dłoniach. Zerknął kątem oka na termos, z którego szybko znikała reszta kawy. Jak już dziewczyna całkowicie się ubrała, spojrzał na nią, mrużąc lekko oczy.
   一 Sprzątaj ten bałagan i idź po kawę i śniadanie, dla mnie też 一 mruknął, nurkując dłonią w torbie, żeby wyciągnąć portfel, który zaraz jej rzucił. 一 Tylko się pospiesz, bo mamy dzisiaj napięty grafik. Wczoraj były dwa mecze, jeden naszych Szerszeni i drugi Orłów z Nowego Jorku, musimy je obejrzeć i przeanalizować i zrobić analizy na godzinę czternastą. W tym samym czasie musisz przejrzeć maile i wiadomości sportowe, a ja mam dwa spotkania, jedno z trenerem głównym i drugie z rodzicami Owena, bo ten kretyn wyjebał się wczoraj na treningu i chyba nie będzie mógł przez tydzień grać. Swoją drogą musisz zadzwonić do jego lekarza i ściągnąć nam raport z wczorajszej wizyty, ale to po spotkaniu z jego starymi, bo muszą podpisać upoważnienie. Potem upewnisz się, że Patrick Laurent nagra wieczorny trening Juniorów, bo Roderick nie może, jego żona rodzi czy coś. Ja za to sporządzę raporty z analiz meczów i prześlę je do wszystkich trenerów. Zrozumiałaś? 一 zapytał, mając nadzieję, że już się dziewczyna na tyle obudziła, że zapamięta jego paplaninę. Poza tym przecież wcale nie mówił aż tak szybko.
   Odetchnął ciężko, kiwnął głową, jakby sam do siebie i zatrzymał się na chwilę, żeby przeczesać włosy palcami. Odłożył tablet na biurko, a potem omiótł spojrzeniem biurko i zmarszczył lekko brwi, opierając dłonie na swoich biodrach.
   一 Ogarnęłaś wczoraj te nagrania, prawda? Gdzie są? 一 zapytał, mając nadzieję, że Raine o tym nie zapomniała i faktycznie te mecze gdzieś tutaj były. W innym przypadku trzeba będzie dzwonić do Rodericka i o ile w ogóle na tej porodówce odbierze, to zanim powie Patrickowi co gdzie jest, to minie na pewno ponad godzina, włączając przegrywanie filmów, a to oznacza, że będą w jeszcze większej dupie.
   Raine znał od dawna i załatwił jej tutaj staż, jak jeszcze spotykała się z jego bratem. Nie miał pojęcia, że niedługo ich związek definitywnie się rozpadnie i zostanie postawiony pod ścianą, zastanawiając się co z nią dalej zrobić. Jak widać nie zrobił nic, a miesiące mijały bardzo szybko.

raine whitlock
Mr. Landlord
nuda
0 y/o
For good luck!
0 cm
workin' nine to five what a way to make a livin'
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Rzuciwszy mu uważne spojrzenie, ugryzła się w język, bowiem domyślała się, że dyskutowanie należało do najmniej racjonalnych rozwiązań. Jakby nie patrzeć, był starszy stażem i mimo wszystko chronił jej dupę; i choć nie musiał tego robić, nie komentował publicznie jej zachowania, dzięki czemu wciąż mogła tu nocować.
Uważnie słuchała poleceń, lecz nie udało jej się zakodować wszystkiego; co więcej, jeśli Raine miała być szczera, nieco przerażał ją nawał pracy, bo biorąc pod uwagę liczbę zadań trudno było jej uwierzyć, że uda im się zrobić dzisiaj wszystko. 一 Jasne, jasne, proszę pana 一 mruknęła, wzdychając przy tym ciężko. Znała go wystarczająco, by wiedzieć, że lubił zostawiać rzeczy na ostatnią chwilę, ale ich ogrom 一 przynajmniej bez dobrego śniadania 一 przytłoczył ją za bardzo.
Ogarnęłam 一 skinęła głową, nie kwapiąc się, by wskazać mu miejsce, gdzie mógł je znaleźć. Była zaspana; potrzebowała jeszcze paru chwil, by umysł zaczął pracować na właściwych obrotach. W tym pomocne mogły się okazać pieniądze z portfela Trevora; wziąwszy go do ręki uśmiechnęła się pięknie i już teraz myślała, na co przeznaczy hajs (oczywistym było, że wyda go znacznie więcej niż powinna).
Nie często mogła sobie pozwolić na takie przyjemności; gdyby brała pod uwagę jedynie swoją pensję, koncentrowała się na zakupach jedynie niezbędnych produktów, dlatego teraz miała ochotę wykupić pół sklepu.

Celowo unikała odpowiedzi dużo dłużej niż powinna, po czym czmychnęła z jego pokoju. Pośpiesznie zbiegła po schodach i udała się do pobliskiej kawiarni, w której 一 za pieniądze Trevora, oczywiście 一 kupiła dwie świeże, aromatyczne kawy (ta jej miała także bitą śmietanę oraz słodką posypkę) i jedzenie. Langfordowi wybrała kanapkę, którą lubił najbardziej, w swoim przypadku postawiła na dwa pączki (jednego z nadzieniem malinowym, drugiego pistacjowym), bo czuła, że dzisiejszy dzień pozwoli jej przetrwać jedynie potężna porcja cukru.
Tanecznym krokiem weszła z powrotem do biura, stawiając zakupy na biurku analityka. 一 Zgadnij, które czyje 一 poleciła, wyczekująco mu się przypatrując. Gotowa była w każdej chwili powstrzymać go, gdyby jednak wybrał niewłaściwie i wyciągał ręce po jej śniadanie. 一 Nagrania są na pulpicie 一 wskazała głową na laptop i uśmiechnęła się słodko. Jeśli do tej pory ich nie znalazł, już nie musiał szukać, bo przyszła mu z odsieczą.

Trevor Langford
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
gall anonim
27 y/o
For good luck!
185 cm
analityk sportowy Ice Ray Hockey Academy
Awatar użytkownika
Nawet nie wiesz jak chciałbym móc to poczuć jeszcze raz. Smutne oczy z rozbitego szkła.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkion, jego
typ narracji3 os.
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Był na tyle zajęty, że posiadał błędną ocenę sytuacji dotyczącą wkładu Raine, a przynajmniej jego jakości, bo faktycznie wykonywała większość poleceń, ale najczęściej musiał to sprawdzać i ewentualnie poprawiać. Dzisiaj zwyczajnie nie miał na to czasu, więc musiał jej zaufać, co mogło źle się na nim odbić, ale przez ten chaos w ogóle o tym nie pomyślał.
Chociaż…
Zerknął na nią trochę bardziej wnikliwie, może nawet lekko podejrzliwie, kiedy przytaknęła, że wszystko ogarnęła. Ale czy na pewno? Ale czy wszystko? Czy zapamiętała? Wcale nie był pewien, ale zignorował wewnętrzne przeczucie i zajął się dalej ogarnianiem obowiązków, w międzyczasie czekając aż dziewczyna wróci ze śniadaniem i kawą. Tego na pewno nie mogła popsuć, w końcu to najprostsze zadanie ze wszystkich, które jej dał.
Kiedy uciekła z jego portfelem do kawiarni, on zaczął uporządkowywać dokumenty i wpinać je w jeden z segregatorów, jednocześnie sprawdzając e-maile i szukając tych nagrań, bo ostatecznie Reine nie powiedziała mu gdzie one są.
W pewnym momencie wstał z przykucnięcia, żeby rozprostować zdrętwiałe nogi. Zamiast usiąść jak człowiek przy biurku, to on skulił się w dziwnej pozycji przy fotelu, czytają maile na laptopie, który położył na siedzisku, jakby co najmniej miał nierówno w głowie. Poruszał stopą i zerknął kątem oka na legowisko Raine, którego nawet nie posprzątała. Westchnął zniecierpliwiony i zwinął posłanie w rulon, po czym upchnął wszystko do szafy i zatrzasnął ją, aby po prostu na to nie patrzeć. Dopiero wtedy przysunął sobie fotel do biurka, skoro miał już tam miejsce i przygryzł wargę, bo ani w szufladach, ani nigdzie na wierzchu, dalej nie mógł znaleźć nagrań meczów, bez których nie ruszy, a robiło się naprawdę późno.
Uniósł wzrok, kiedy do biura wróciła Raine. Stukał palcami o blat biurka, przyglądając się temu, co ze sobą przyniosła. Zerknął na jej kawę z posypką i dwa pączki, jakby coś wnikliwie analizował. Potem wzniósł spojrzenie na jej twarz i zagryzł wargę, żeby nie powiedzieć czegoś bardzo głupiego i niedojrzałego.
Wiesz, że to ci pójdzie w dupę, a nie cycki? 一 rzucił jednak, bo jak widać zagryzanie czegokolwiek na niego nie działało. Uniósł brew, kiedy powiedziała, że nagrania są na pulpicie i poruszał touchpadem, a potem przekręcił oczami, bo to najbardziej oczywiste miejsce, to jedyne, w którym nie sprawdził. 一 Obejrzę na lodowisku, to będę mógł od razu złapać jednego z trenerów, omówić to z nim i powiedzieć, żeby przekazał dalej 一 zdecydował, zamykając laptopa i pakując go do torby. Sięgnął po swoją kanapkę i swój portfel i też tam upchnął 一 śniadanie zje na miejscu, oglądając nagrania. Wstał, zarzucił torbę na ramię i obszedł biurko, po czym sięgnął po swoją kawę. Upił łyka i zamruczał cicho pod nosem, jakby w zastanowieniu.
Maile już przejrzałem, więc ty skup się i obejrzysz wiadomości i sprawdź nasze sociale, a potem do mnie dołącz 一 powiedział całkowicie poważnie, powolnym krokiem podchodząc bliżej niej i patrząc na nią, jakby chciał jej wzrokiem w brzuchu dziurę wywiercić. W pewnym momencie szybkim i sprawnym ruchem zgarnął pączka z pistacjowym nadzieniem i wybiegł z biura, decydując się na schody, zamiast windy, żeby nie zatrzymał go czas oczekiwania. Lodowisko było na tyłach, ale nawet jak go Raine zacznie gonić, to powinien się wyrobić z dobiegnięciem do trybun, zanim go dogoni. Tak czy siak po drodze pewnie pączka ugryzie, żeby zwyciężyć prostym polizane, zaklepane.

raine whitlock
Mr. Landlord
nuda
0 y/o
For good luck!
0 cm
workin' nine to five what a way to make a livin'
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Raine naprawdę się starała; choć nie zawsze potrafiła zrobić wszystko bezbłędnie, nie można było jej odmówić ogromnego zaangażowania, które wynikało z dawnych, niemożliwych do zrealizowania pasji. Szkoda jedynie, że nie każdy odbierał to w ten sam sposób. Gdy dostrzegła jego wnikliwe spojrzenie, wyraz jej twarzy wyrażał zdegustowanie, które dodatkowo podbiła pokazaniem mu środkowego palca.
Nie lepiej było, kiedy wróciła z kawiarni. 一 Jesteś skończonym fiutem 一 skwitowała, nie myśląc o tym, że była w pracy. 一 Nie zdziwiłabym się, jakbyś umarł w samotności, bo nikt nie będzie chciał spotykać się z... 一 Celowo urwała, bo wierzyła, że niedopowiedzenie wzmocni przekaz.
Obserwowała go, gdy pakował swoje rzeczy, nie spodziewając się, że ten kretyn da sobie prawa do jej śniadania. 一 Langford! 一 krzyknęła wściekle, ruszając w pogoń za skradzionym pączkiem. Raine Whitlock nie należała do najbardziej ułożonych kobiet na świecie; z uwagi na swoją trudną sytuację życiową zdarzało się jej popełniać mniej lub bardziej istotne wykroczenia. Należało jednak wiedzieć, że świętą regułą blondynki było niedzielenie się swoim jedzeniem. To, co było jej 一 to, co zdobyła 一 było jej cholerną własnością i nie było żadnych okoliczności łagodzących, które mogłyby sprawić, że Whitlock odda komuś część posiłku.
Tym bardziej, że osobą po drugiej stronie był Trevor; zdaniem dziewczyny nie mógł narzekać na swoje życie (wszak wciąż miał fajne życie i mamę, która na pewno wciąż podsuwała mu posiłki pod nos), co dodatkowo zmotywowało ją do odzyskania śniadania.
Nie przejmowała się tym, że pączek mógł być polizany; prawdę powiedziawszy nie robiło to na niej żadnego wrażenia (w porównaniu do innych rzeczy, z którymi musiała się mierzyć to naprawdę nic), dlatego uparcie podążała za nim, próbując go dogonić. 一 Ty dupku! 一 dopowiedziała, kiedy uzmysłowiła sobie, że nie miała żadnej możliwości odebrania mu pączka.
Raine wracała do gabinetu Trevora ze złością wymalowaną na twarzy; w tym konkretnym momencie szczerze nienawidziła tego cholernego gnoja, który zabrał jej śniadanie. Pocieszenia nie odnalazła nawet w drugim pączku; nie posiadając pary nie smakował tak dobrze i podobnie było z kawą.

Napój pomógł jej jedynie w rozbudzeniu się (choć należało przyznać, że nie działał tak dobrze, jak szaleńczy pościg) i pozwolił skoncentrować na zadaniach przydzielonych przez Trevora. Ogarnięcie wiadomości i przejrzenie sociali zajęło jej niecałą godzinę, po której dołączyła do Langforda. 一 Nienawidzę cię 一 rzuciła butnie, a kiedy nikt nie patrzył, wymierzyła mu cios w klatkę piersiową. 一 Jestem na ciebie obrażona, dlaczego wziąłeś pistację? 一 Lamentowała, zapominając, że mieli robotę, na której wypadałoby się skupić.

Trevor Langford
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
gall anonim
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ Po Kanadzie”