ODPOWIEDZ
28 y/o
For good luck!
187 cm
reżyser filmowy Pinewood Studios
Awatar użytkownika
I feel that we're close to the end with one foot hanging from the edge.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkion, jego
typ narracji3 osoba
czas narracjiprzeszły
postać
autor

And I know it's cold but I need you here to see
This open road so I can feel complete
So what do you say? Would you walk this world with me?

Dzisiaj rodzina Al-Maliki, złożona z ojca, matki i ich czwórki dzieci 一 dwóch synów i dwóch córek 一 jadła we względnej ciszy, co nie było do nich podobne. Amin nie był najstarszy, a przynajmniej nie w tym gronie. Miał jeszcze starszego brata i dwie starsze siostry, ale wszyscy troje byli już po ślubie i mieszkali z własnymi rodzinami, każde z nich miało już swoje dzieci. Jego młodszy brat niedawno się zaręczył i na wydaniu został tylko on i jego dwie młodsze siostry, które jeszcze się uczyły. Jemu za to kończyły się wymówki. W ciągu ostatnich pięciu lat ojciec cztery razy wychodził z poważną propozycją zaręczyn z jedną z jego kuzynek, mieszkających w Iraku.
Mężczyzna najpierw mówił, że jest za młody, że chcę najpierw skończyć studia i zapewnić sobie solidną przyszłość zawodową. Później zapewniał, że nie jest jeszcze gotowy, że czeka na awans, że ma napięty grafik w pracy, że chce oszczędzić własne pieniądze, aby nie obciążać rodziców i ojciec, mimo coraz większego niezadowolenia, ostatecznie mu ulegał, zajmując się ślubami pozostałych dzieci. Teraz, kiedy został już tylko on, bo jego siostry były jeszcze za młode, nadszedł czas kolejnej próby, według jego ojca chyba ostatecznej, ale on znowu nie traktował jej poważnie, co jednak spotkało się z większym oporem i krótko mówić: ojciec się uniósł. Ten incydent zakończył ich rozmowę, jak i odebrał wszystkim chęci na rozpoczęcie jakiegokolwiek innego tematu. Przecież nie mógł powiedzieć im prawdy o tym, że kocha osobę, z którą nigdy nie pozwoliliby mu się związać.
Od stołu wstał drugi, po ojcu i krótko podziękował, po czym oznajmił, że wychodzi. Założył na siebie tylko ciepłą kurtkę, czapkę i szalik. W kieszeniach miał telefon, portfel i pęk kluczy. Nie przejmował się reakcją ojca, był pewien, że jak zwykle mu przejdzie. Umówił się z Nixem, z resztą spędzał u niego prawie każdy weekend i jego znikanie z domu było już dla rodziny całkowicie normalne. Myśleli, że albo przesiaduje z kumplami, albo pracuje po godzinach.
Po drodze słuchał radia, głównie informacji, paląc elektrycznego papierosa o smaku arbuzowym. Lubił te słodkie, za to nie przepadał za zwykłymi fajkami i nałóg Phoenixa trochę go martwił, ale w pewnym sensie zdążył się z tym pogodzić. Nie lubił się kłócić, w ogóle. Uderzył palcami w kierownicę, w rytm melodii, która zaczęła się po bloku reklamowym. Był uważnym i spokojnym kierowcą, może nawet aż zbyt poprawnym, bo bywało, że ci bardziej energiczni irytowali się jego stylem jazdy. Nie przejmował się tym, nawet komentarzami Moonstone’a, który co jakiś czas musiał znosić taką jazdę, kiedy wcielał się w rolę pasażera.
Zaparkował przed budynkiem mieszkalnym, leniwymi ruchami wyłączył silnik, odsunął trochę fotel i włożył papierosa do kieszeni kurtki. Zanim wyszedł na mróz, zapiął kurtkę, naciągnął czapkę na uszy i owinął szalik wokół szyi. Niby nie było daleko do wejścia, ale ostatnie czego chciał, to tak głupio się przeziębić. W końcu wygramolił się z auta, zamknął je i ruszył do mieszkania swojego chłopaka.
Ich relacja była już na takim etapie, że Amin się nawet nie zapowiadał. Otworzył sobie drzwi własnym kluczem, rozebrał się, zsunął buty, które ułożył równo na półce i rozejrzał się swobodnie, wchodząc powoli do kuchni. Słyszał w oddali stukot klawiszy i kółka fotela biurowego, szurające po podłodze przy każdy ruchu. Fotel kupił Nixowi rok temu na święta. Wykosztował się na najbardziej wygodny z foteli, który zapewniał maksymalne wsparcie dla kręgosłupa, co uważał za potrzebne, wiedząc jak dużo czasu Nix przesiaduje przed komputerem.
Stanął przy zlewie, założył gumowe rękawiczki i zaczął sprzątać syf bez mrugnięcia okiem. Uniósł stopę i podrapał się nią po łydce, jakoś w tracie opukiwania brudnych naczyń i wkładania ich do zmywarki, włączając czajnik, żeby zaparzyć im po szklance aromatycznej herbaty, produkowanej w Iraku. To była jedyna mieszanka, którą polubił tak bardzo, że zwyczajnie nie chciał już pić innej. Dopiero, kiedy wrzucił kostkę do zmywarki, włączył ją, przetarł blaty i przygotował herbatę, skierował się do Phoenixa i uśmiechnął się do niego w progu, po czym poszedł, żeby ucałować czubek jego głowy i ciemną czuprynę, uważając by nie wylać zawartości szklanek. Odłożył je ostrożnie na szeroki parapet, a kiedy Nix zsunął słuchawki z uszu, dopiero się odezwał:
No, dzień dobry 一 wymruczał, chociaż właśnie zrobiło się ciemno i chyba bardziej pasowałoby dobry wieczór. 一 Co robisz? Dużo ci zostało na dziś? 一 zapytał, opierając się o parapet, trochę z boku, pośladkami, splatając ręce na klatce piersiowej. 一 Zrobiłem ci herbatę. Jadłeś coś?

phoenix moonstone
Mr. Landlord
27 y/o
For good luck!
180 cm
czasem haker, czasem kelner w The Beaches Boardwalk
Awatar użytkownika
bla bla bla, coś tam coś tam
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Jakiś czas temu nie podejrzewał, że hakowanie będzie przychodzić mu tak łatwo; Nix nie myślał, że w pewnym momencie łamanie prawa stanie się dla niego przyjemną codziennością, pozwalającą mu na życie na wyższym poziomie.
A jednak stało się i teraz nie zamierzał się z tego wycofywać. Przyjmował kolejne zlecenia, chcąc być n a j l e p s z y m i cieszył się, że Amin nie nastawiony aż tak negatywnie (i że nawet kupił mu fotel, który dbał o jego kręgosłup).
Dzisiejszego dnia koncentrował się na próbie wykradnięcia poufnych danych z jednej z popularnych miejscówek w mieście; gdy już się do tego zabrał okazało się, że zadanie nie należało do najtrudniejszych i wyciągnięcie informacji nie było wyzwaniem, na które musiał poświęcić szczególnie dużo czasu.
Siedział przy komputerze ze słuchawkami na uszach; głośna muzyka skutecznie tłumiła jakiekolwiek dźwięki z zewnątrz, dlatego zorientował się, że Amin był w mieszkaniu dopiero, gdy poczuł pocałunek na czubku swojej głowy. 一 Heeeeeeej 一 rzucił przeciągle, zdejmując słuchawki i uśmiechając się najpiękniej jak potrafił. 一 Skończyłem 一 poinformował, podrywając się ze swojego miejsca, by przytulić się do Amina. Prawdę powiedziawszy, mijał się z prawdą; urwał pisanie skryptu w połowie funkcji, ale odkąd miał świadomość, że ukochany był w mieszkaniu, nie potrafił skupić się na czynności.
Niecelowo zapomniał odpowiedzieć na pytania chłopaka; na tyle zaoferował się jego obecnością, że po prostu wolał skoncentrować się na innych kwestiach. 一 Stęskniłem się za tobą 一 przyznał, odklejając się od chłopaka tylko po to, by skraść mu czułego buziaka. 一 Kupiłem nowe LEGO 一 powiedział. Przypomniawszy sobie o czekającym na nich zestawie, chwycił Araba za rękę i pociągnął go do sypialni, w której schował pudełko.
Odnalezienie kartonu (nie pamiętał, gdzie dokładnie go odłożył) zajęło mu chwilę; podczas grzebania w szafie wyleciało z niej trochę ubrań, ale to nie było ważne, bo Nix skupiał się tylko na nowym zestawie. Wyciągnąwszy pudło, wcisnął je w dłonie chłopaka, a potem z powrotem podszedł do szafy, by upchnąć tam ciuchy, które nie powinny leżeć na średnio czystej podłodze.
I co myślisz? 一 spytał, nie mogąc oderwać wzroku od pięknego zestawu Barad Dur. 一 Ponad pięć tysięcy klocków 一 dodał. Czuł, że gdyby składał je sam, mógłby znudzić się już w połowie, ale dla wspólnego czasu z Aminem mógł się poświęcić.

Amin Al-Maliki
gall anonim
strasznie nie lubię generycznych postów i AI
28 y/o
For good luck!
187 cm
reżyser filmowy Pinewood Studios
Awatar użytkownika
I feel that we're close to the end with one foot hanging from the edge.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkion, jego
typ narracji3 osoba
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Uśmiechnął się, kiedy chłopak wstał z miejsca i objął go mocno, odszukując jego wargi swoimi, żeby złożyć na nich czuły, trochę zaczepny pocałunek, jednocześnie zsuwając dłoń na jego pośladek, aby zacisnąć na nim palce. Lubił go mieć. Spotykali się od lat, a jego uczucie i pożądanie wcale nie zmalało, wręcz przeciwnie, chyba tylko dalej rosło, podbudowywane coraz większą ilością czasu, jaką ze sobą spędzali.
Nie chciał ograniczać Phoenixa w żadnym wypadku, znając na własnej skórze jak trudne potrafi być życie, kiedy najbliżsi wymagają za dużo i należy pilnować się na każdym kroku, aby spełnić wysokie wymagania rodzinne i społeczne (w pewnych kręgach, do których Amin akurat należał). Być może w skutku przesadzał w drugą stronę i za bardzo bagatelizował problem. Jednocześnie nie zdawał sobie sprawę, że to, co robi Nix może wiązać się z naprawdę poważnymi konsekwencjami. Wiedział, że niektóre rzeczy nie są zgodne z zasadami, ale nie był na tyle świadomy, by dojść do wniosku, że powinien się bardziej postawić w tym temacie. Traktował to jak jego pracę, więc skoro tyle czasu spędza przed komputerem, to niech chociaż będzie mu wygodnie i w miarę bezpiecznie dla pleców. Często też powtarzał, żeby pamiętał o przerwach, gimnastyce i nawadnianiu, ale nie był pewien czy chłopak faktycznie się do tego stosuje, kiedy nie ma Amina w domu.
Wiem, przepraszam za kilka ostatnich dni 一 wymruczał w jego wargi, błądząc spokojnym spojrzeniem po jego przystojnej twarzy. Uwielbiał jego zapach i najchętniej w ogóle by się od niego nie odrywał. Wuj Amina przyjechał w odwiedziny i przedłużył je, a wyjechał dopiero dzisiejszego dnia po śniadaniu. Amin pisał Nixowi o tym wszystkim, więc ten wiedział czemu nie mógł przyjechać wcześniej. Wuj przywiózł ze sobą żonę i pięcioro najmłodszych dzieci, więc musiał zostać i pomóc, ponadto jego zniknięcie mogłoby zostać odebrane za obrazę, a zarówno ojciec, jak i jego starszy brat, maglowali Amina bardziej, niż zwykle. Zadawali pytania, na które odpowiadał bez zastanowienia, ale gdyby trochę wnikliwie przeanalizował tematy rozmów, mógłby zauważyć, że kryło się za tym coś więcej. Podobnie było z kolejną propozycją małżeństwa. To nie było już gdybanie, powinien był to usłyszeć w tonie głosu ojca. Gdyby tylko miał chociaż cień podejrzenia, że rodzina zaczyna coś podejrzewać, to pewnie poczułby lodowaty strach, zalewający całe jego ciało. Narazie jednak nie podejrzewał nic. Nie był nawet pewien czy mówić o tym Nixowi, bo był pewien, że to całe gadanie o żonie, to znowu tylko marudzenie, które zniknie, jeżeli wystarczająco długo będzie znajdował wymówki i to ignorował.
Wynudziłem się na śmierć 一 dodał lekko rozbawionym tonem. 一 Dobrze bawiłem się tylko na popołudniowej herbatce z lalkami i pluszakami młodszych kuzynek 一 mruknął, przesuwając dłoń z pośladka Nixa na jego plecy, żeby na chwilę jeszcze mocniej go do siebie przytulić. Też się stęsknił. Zaraz jednak padło magiczne słowo LEGO i pozwolił się zaprowadzić, oczekując demonstracji.
Nie skończyliśmy jeszcze… 一 zaczął, bo mieli umowę, że kupują kolejny zestaw, jak skończą poprzedni (łamali ją i tak regularnie). Przerwał jednak, zerkając na wywalane z szafy ciuchy i automatycznie zaczął je zbierać, wieszając sobie na ramieniu, planując później je starannie złożyć i odłożyć na miejsce, ale wtedy w jego dłoniach pojawiło się pudełko. Spojrzał na obraz charakterystycznej wieży, twierdzy Saurona, i jego wzrok rozbłysnął ekscytacją.
Zostaw, ja to zrobię 一 zreflektował się po chwili, widząc że Nix zbiera resztę ciuchów. 一 Zostanę dzisiaj na noc 一 dodał, żeby nie było co do tego wątpliwości. Jutro też pewnie zostanie, jeżeli nie zamęczą go telefonami, żeby już wracał. Zazwyczaj nie sprawdzali gdzie i z kim jest, jeżeli nie pojawiał się na noc, ale ostatnio czuł trochę większe napięcie w tym temacie. 一 Zaczniemy od razu? 一 zapytał zaraz i uśmiechnął się szerzej, wyraźnie zadowolony. Jedyne na co musieli uważać, po godzinie błądzenia wśród małych, plastikowych elementów, to żeby na żaden nie nadepnąć.

phoenix moonstone
Mr. Landlord
27 y/o
For good luck!
180 cm
czasem haker, czasem kelner w The Beaches Boardwalk
Awatar użytkownika
bla bla bla, coś tam coś tam
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Korzystając z bliskości, musnął usta chłopaka. 一 Miałem czas, żeby popracować 一 zauważył, lekko mijając się z prawdą (znaczną część czasu stracił na przeglądanie tiktoka oraz oglądanie głupich teorii spiskowych na youtubie), ale robił to po to, aby Amin nie czuł się winny. Phoenix doskonale zdawał sobie sprawę z sytuacji rodzinnej chłopaka; na każdym etapie współczuł mu, że ten nie mógł wyjawić prawdy i przedstawić go swojej rodzinie, bo nawet sobie nie wyobrażał, jak bardzo musiało to obciążać jego psychikę. 一 Ale to nie zmienia faktu, że będziesz mi musiał to wynagrodzić 一 powiedział poważnie, po czym zagryzł dolną wargę.
Parę dni wystarczało, by jego ciało stęskniło się za dotykiem; Nix u w i e l b i a ł wszystko, co związane z jego chłopakiem, więc już teraz nie mógł się doczekać czasu poświęconego głównie pieszczotom.
Mmmm 一 mruknął, spoglądając na niego z rozbawieniem. 一 Opowiedz mi o tym. Któryś z nich próbował cię poderwać? Byłeś grzeczny i poinformowałeś go, że masz chłopaka, który nie chce się z tobą dzielić? 一 kontynuował głupio, równocześnie wtulając się w ciało Amina. Jego dłoń sama zjechała na pośladek chłopaka, a palce zacisnęły się, co wywołało uśmiech na nixowej twarzy.
Z poddenerwowaniem śledził reakcję ukochanego, a kiedy dostrzegł ekscytację, już teraz zapragnął skoncentrować się na składaniu klocków. Nim jednak do tego, musiał rozwiązać kwestię ubrań: 一 Skoro zostajesz dzisiaj na noc... 一 urwawszy, zmniejszył dzielącą ich odległość do minimum, co pozwoliło mu zabrać ubrania, które spoczywały na ramieniu Amina. W międzyczasie, chcąc dobitniej podkreślić, co chodziło mu po głowie, dotknął jego twarzy, a potem stanął na palcach i musnął usta. 一 To na pewno nie masz czasy na składanie ubrań. Daj spokój, co z tego, że są pogniecione? Przecież mogę je wyprasować przed wyjściem 一 zapytał, sięgając po ciuchy i wrzucając je z powrotem do szafy.
Nix nie przejmował się bałaganem czy pogniecioną odzieżą; co więcej, uważał jakiekolwiek próby uporządkowania przestrzeni za bezcelowe, bowiem prędzej czy później (w jego przypadku prędzej) wszystko i tak wróci do punktu wyjścia.
Tak. 一 Zamknąwszy szafę, chwycił za aminową dłoń i pociągnął go do przytulnego, małego salonu. Moonstone bynajmniej nie przejmował się tym, że nie skończyli poprzedniego zestawu; na którymś etapie szukanie małych klocków okazało się katorgą, dlatego porzucił pomysł na rzecz nowego, pięknego Barad Dur. 一 Chcesz coś zjeść? Albo nie wiem... Napić się piwa? Kupiłem jakieś kraftowe, pisali w necie, że jest dobre 一 kontynuował, sadowiąc się wygodnie na miękkiej kanapie.

Amin Al-Maliki
gall anonim
strasznie nie lubię generycznych postów i AI
28 y/o
For good luck!
187 cm
reżyser filmowy Pinewood Studios
Awatar użytkownika
I feel that we're close to the end with one foot hanging from the edge.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkion, jego
typ narracji3 osoba
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Uśmiechnął się lekko, patrząc na Nixa i przez chwilę myśląc tylko o tym, że czasami sam nie wiedział co ten z nim jeszcze robił 一 z facetem, który nawet po tylu latach nie był w stanie przyznać się przed swoją rodziną do tego, że jest w związku z mężczyzną. To nie tak, że nie chciał. Po prostu nie mógł, chyba że mu życie nie było miłe. Wiedział czym może się to skończyć, jeżeli wszystko się wyda. Phoenix też wiedział, może dlatego nie naciskał. Na pewno dlatego. Amin wytłumaczył mu to niespełna trzy lata temu, opowiadając o swojej rodzinie, ich wierzeniach, poglądach i o tym, jak załatwiają podobne problemy. Mężczyzna miał pecha urodzić się w dużej, wpływowej rodzinie ekstremistów. Większość mężczyzn wywodzących się od strony jego ojca była po prostu niebezpieczna. Oficjalne wyjście z szafy przez Amina skutkowałoby aresztem domowym i bezkompromisowym zmuszeniem go do natychmiastowego ślubu, a potem do osiedlenia się w mieście All-Falludża, w którym urodził się jego ojciec. Jeżeli sprzeciwiłby się otwarcie i uciekł, wydałby na siebie wyrok, a wykonanie egzekucji stałoby się dla jego rodziny obroną honoru, więc zrobiliby wszystko, żeby go znaleźć i zabić.
Ryzykował wszystko. Dla niego.
Wynagrodzę 一 obiecał, bo sam też zdążył się już stęsknić za jego bliskością. Obejmował go, wdychając spokojnie zapach jego ciała, gładząc delikatnie ramię mężczyzny palcami. Zaśmiał się cicho na jego kolejne słowa i zrobił minę, jakby się nad tym zastanawiał. Zamruczał nawet przeciągle. 一 Pani misiowa prawie się o mnie pobiła z jej sąsiadką Lolą, ale wytłumaczyłem im, że przemoc nie jest wyjściem, więc zrezygnowały, bo wolą niegrzecznych chłopców, a nie takich nudziarzy 一 wyjaśnił, spoglądając na niego sugestywnie, chociaż zaraz znowu łagodniej, jak zauroczony szczeniak. Gładził kciukiem jego policzek. Kiedy jest się przekonanym, że każde spotkanie może być ostatnim, to docenia się je jeszcze mocniej. Miał potrzebę pokazywania Nixowi na każdym kroku, że pomimo ograniczeń, to on był dla niego najważniejszy.
Chwilę później z ubraniami na ramieniu i wzrokiem wbitym w pudełko Lego, miał ochotę robić kilka rzeczy naraz, ale miał tylko dwie ręce, więc wyjątkowo pozwolił, żeby Moonstone interweniował. Obaj też wiedzieli, że bałagan w szafie nie da Aminowi spokoju i pewnie wstanie przed świtem, żeby i tak to ogarnąć. Wychodził z założenia, że porządek wokół siebie, to porządek w sercu — zawsze powtarzała mu tak jego matka i to jej nauk słuchał zdecydowanie chętniej, niż tych ojcowskich.
Można — zgodził się z nim, nie chcąc sprzeczać się o kawałki odzieży. Zawsze był zgodny i podporządkowywał się Nixowi w życiu codziennym, a jeżeli czasami robił po swojemu, to głównie poza jego wzrokiem, bo czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal. Jak chłopak jutro wstanie i w szafie będzie idealny porządek, a śniadanie na stole, to przecież nie będzie na niego zły, prawda? A gdyby teraz mu się sprzeciwił, to by się mógł zirytować. Grunt, to działać z głową. Dał się pociągnąć do salonu, a kiedy padła propozycja jedzenia albo piwa, to zamruczał niepewnie przypominając sobie o herbacie, więc zawrócił i przeniósł szklanki do salonu, gdzie ustawił je na ławie.
Jadłem przed wyjściem. Rodzinny obiad. Pij herbatę, póki ciepła. Piwa napijemy się później — zadecydował i usiadł na kanapie, zerkając na pudełko klocków, które wziął w dłonie i obrócił. Przypominając sobie o obiedzie pomyślał też o czymś innym, o czym uważał, że powinien Nixowi powiedzieć. — Ojciec znów wyszedł z propozycją małżeństwa. Ale to nic, jak zwykle sobie z tym poradzę. A ty jesteś głodny? — zapytał od razu, zmieniając temat.

phoenix moonstone
Ostatnio zmieniony ndz mar 08, 2026 11:01 am przez Amin Al-Maliki, łącznie zmieniany 1 raz.
Mr. Landlord
27 y/o
For good luck!
180 cm
czasem haker, czasem kelner w The Beaches Boardwalk
Awatar użytkownika
bla bla bla, coś tam coś tam
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Rozumiał i nie naciskał; znając sytuację rodzinną Amina byłby skończonym idiotą, gdyby próbował zmusić ukochanego do wyjawienia prawdy. Gotów był czekać; i choć ukrywanie się niekiedy mu ciążyło, nie zamierzał robić niczego, by to ukrócić. Przynajmniej na razie ważniejsze było to, że mieli wsparcie ze strony jego matki; kobieta szczerze uwielbiała Amina (Nix mógłby się założyć, że był on jej drugim ulubionym synem zaraz po Aaronie) i potrafiła się z nim porozumieć o wiele lepiej niż z własnym dzieckiem.
Mam nadzieję, że myślimy o tym samym 一 powiedział, po czym wykonał sugestywny ruch napierający na krocze ukochanego. 一 Kocham w tobie to, że jesteś takim grzecznym chłopcem 一 zachichotał, unosząc się na palcach, by musnąć usta partnera.
Ucieszył się, że Amin odpuścił; i choć znał go na tyle dobrze, by wiedzieć, że wycofanie się z pomysłu było chwilowe, cieszył się, że teraz mogli skoncentrować się na innych 一 ciekawszych 一 zajęciach.
Odprowadził wzrokiem partnera, który zniknął w drugim pokoju, a kiedy miał przed sobą herbatę, chwycił za szklankę i posłusznie upił parę łyków. Wieści o ślubie zacisnęły nieprzyjemnie jego wnętrzności. Nix niemal natychmiast stracił humor, bowiem naciski oddziaływały również na niego. Wolał sobie nie wyobrażać, że przyjdzie dzień, w którym stary Al-Maliki dopnie swego; drżał na samą myśl, że mógłby obserwować swojego mężczyznę obejmującego k o b i e t ę. A co, jeśli w pewnym momencie to będzie niewystarczające i pojawi się konieczność posiadania dzieci?
Na samą myśl o takowym scenariuszu poczuł się gorzej. 一 Amin? 一 rzucił niepewnie, marszcząc czoło i gryząc wewnętrzną część policzka. 一 A to musi być konkretna żona czy obojętnie jaka? 一 podpytał.
Następne pytanie odwróciło jego uwagę; Moonstone potrząsnął przecząco głową i rozejrzał się po salonie w poszukiwaniu telefonu. 一 Muszę co zamówić, zapomniałem zjeść śniadania 一 postanowił, bowiem dotarło do niego, że jego żołądek był pusty od wielu, wielu godzin. 一 Wezmę KFC, jak będziesz chciał, to się poczęstujesz 一 wyjaśnił, a namierzywszy telefon, wrzucił do koszyka dwuosobowy kubełek i parę kanapek, na które miał największą ochotę. 一 Rozpakujesz Lego? 一 poprosił, nie mogąc się doczekać składania nowego zestawu. To nic, że w jego mieszkaniu były niezłożone klocki, czekające na swoją kolej. Teraz liczył się tylko Barad Dur.

Amin Al-Maliki
gall anonim
strasznie nie lubię generycznych postów i AI
28 y/o
For good luck!
187 cm
reżyser filmowy Pinewood Studios
Awatar użytkownika
I feel that we're close to the end with one foot hanging from the edge.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkion, jego
typ narracji3 osoba
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Uśmiechnął się sugestywnie, kiedy poczuł dłoń Nixa we wrażliwym miejscu i jego ciało zareagowało od razu, bo nikt inny nie pociągał go tak bardzo, jak jego partner. Sam też miał ochotę na trochę czułości i myślał o tym już wcześniej, w domu rodziców, chociaż starał się udawać, że jego głowy wcale nie zajmują tak nieczyste myśli.
Kiedy jakiś czas później pił herbatę i spoglądał na chłopaka, wspominając o działaniach jego ojca, od razu zauważył zmianę w jego zachowaniu. Nie dziwił się, wiedział, że on się tym przejmował, ale nie chciał też niczego przed nim ukrywać. Nie miałby mu też za złe, gdyby postanowił z tym skończyć i związać się z kimś z łatwiejszą sytuacją. Na pewno by to przeżywał, ale nie mógł od niego wymagać, że zostanie z nim, chociaż będzie to dla niego za trudne.
Amin łudził się, że będzie w stanie cały czas odwlekać rozmowy o ślubie i odmawiać wzięcia żony, ale chyba coraz mocniej gdzieś pod spodem czuł, że nie będzie mógł tego robić wieczność, a ojciec będzie naciskał tylko bardziej i bardziej. Najpierw na ślub, potem dzieci, bo posiadanie ich było bardzo ważne, im więcej, tym lepiej. Po ślubie nie mógłby ich odmówić, bo równałoby się to z postawieniem jego ewentualne żony w bardzo złym świetle, a Amin miał za dobre serce, żeby kogoś tak krzywdzić.
Nie myśl o tym. Nie będzie żadnej żony, wszystko rozejdzie się po kościach, jak zwykle 一 powiedział, nie chcąc wchodzić w ten temat zbyt głęboko i stwarzać kolejnych niewygodnych scenariuszy, które zaprzątałyby umysł Phoenixa. Bardziej skupił się na jego wzmiance o śniadaniu, a raczej jego braku. Zamrugał zaskoczony i zerknął na czas wyświetlany na cyfrowym zegarze.
Jak to zapomniałeś? Dochodzi dziewiętnasta. Cały dzień nic nie jadłeś? 一 zapytał wyraźnie zmartwiony, a słysząc o KFC westchnął ciężko, bo zamiast się opychać fast foodem na noc, mógłby zjeść coś pożywnego, bogatego w witaminy. 一 A pamiętałeś o piciu wody? Wypij herbatę. Jak chcesz to zrobię szybko coś zdrowego, nie musisz zamawiać 一 dodał pospiesznie, patrząc jak ten szybko porusza się po aplikacji.
Wyglądał na trochę zdezorientowanego i na pewno zmartwionego, ale przy Nixie nauczył się też odpuszczać i starać się powstrzymywać przed zbyt dużą kontrolą wszystkiego, ale może jednak odpuścił aż za bardzo? Mógł wcześniej zadzwonić.
Najpierw zjedz 一 mruknął wymijająco, odkładając pudełko lego na podłogę obok kanapy. W jego głowie zrobił się pewien plan na składanie klocków i nie chciał, żeby zaczęli to robić, zanim przyjdzie późna kolacja Nixa. Przekręcił się, opierając bokiem o kanapę, zwrócony przodem do swojego chłopaka. W końcu lekko się uśmiechnął i sięgnął do niego dłonią, żeby palcami przeczesać kosmyki jego ciemnych włosów.
Stęskniłem się, mówiłem ci to już? 一 zapytał, wodząc wzrokiem po jego twarzy. Był taki przystojny i czuł się nim zauroczony od samego początku znajomości i nawet po latach dalej niesamowicie go pociągał. Nawet silny wpływ rodziny nie był w stanie tego zmienić i Amin był zmotywowany, żeby nie dopuścić do rozpadu wszystkiego, co od tak dawna budowali. Nie chciał myśleć, że coś mogłoby pójść nie tak.

phoenix moonstone
Mr. Landlord
27 y/o
For good luck!
180 cm
czasem haker, czasem kelner w The Beaches Boardwalk
Awatar użytkownika
bla bla bla, coś tam coś tam
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nawet przez chwilę nie myślał o tym, że mógłby go zostawić dla kogoś innego; opuszczenie Amina nie było żadnym rozwiązaniem, bo Nix od dawna (może nawet od początku ich związku) nie wyobrażał sobie, by być z kimkolwiek innym. Wszak to Al-Maliki był jego drugą połówką; wszak to z nim dopełniał się idealnie (reżyser stanowił doskonałą przeciwwagę do jego szalonej natury) i to z nim chciał składać klocki Lego do ostatnich dni życia.
Sytuacja z ojcem była niewątpliwie stresująca; Moonstone chciał mieć nadzieję, że wszystko się poukłada, lecz coraz częściej łapał się na myśleniu w czarnych barwach. Bo jeśli nie? To co wtedy? Czy będą mieli jeszcze okazję spędzić wartościowy czas? Czy małżeńskie czułości będą zdradą czy jedynie utrzymywaniem pozorów? Jak bardzo nieszczęśliwy będzie w tym wszystkim Amin?
Potrząsnąwszy mocno głową, wyrzucił z niej skomplikowane myśli. Będzie dobrze; poradzą sobie, jak zawsze zresztą. Aminowi na pewno uda się wymyślić na tyle sensowną wymówkę, że ojciec odpuści. 一 okej 一 zgodził się miękko. Jeśli na tym świecie istniała jedna osoba, której ufał bezgranicznie (oprócz swojego bliźniaka, z którym łączyła go więź od zawsze), niewątpliwie był to reżyser. 一 poradzimy sobie 一 dodał jeszcze, czym chciał okazać, że nigdzie się nie wybierał i że przeciwności losu będą pokonywać r a z e m.
Upił kolejny łyk herbaty i zastanowił się chwilę. 一 Obudziłem się i wpadł mi do głowy fantastyczny pomysł. Musiałem go przetestować i sam nie wiem kiedy już byłeś przy mnie 一 wytłumaczył się słodko, robiąc niewinną minę.
Nie wiedział, kiedy uciekły mu te wszystkie godziny; z perspektywy Nixa w jednej chwili było jasno, w drugiej słońce już dawno zaszło za horyzont. 一 piłem kawę i monstera 一 dodał, będąc niesamowicie dumnym, że pamiętał o uzupełnianiu płynów (szkoda jedynie, że wybrał aż tak nietrafione napoje).
Nie nie, KFC będzie w porządku 一 zapewnił, uśmiechając się słodko. Nie chciał, aby Amin poświęcał przesadnie dużo czasu na przygotowywanie jedzenia; nie w jego stylu było wykorzystywanie ukochanego, a poza tym zdrowe żarcie nie należało do jego ulubionych (o wiele większą ochotę miał na kurczaki w chrupiącej panierce).
Wyraźnie posmutniał, gdy reżyser odłożył pudełko, ale nie chciał naciskać, bo miał świadomość, że jego partner także poszedł na ustępstwa. Zły nastrój opuścił go jednak pod wpływem czułości. 一 coś chyba wspominałeś, ale możesz powtórzyć 一 powiedział, przymykając powieki pod wpływem czułości. Wkrótce z jego ust uciekło tęskne westchnienie; czując, że tego potrzebował, przysunął się bliżej i zachłannie wpił się w jego wargi.

Amin Al-Maliki
gall anonim
strasznie nie lubię generycznych postów i AI
ODPOWIEDZ

Wróć do „#22”