-
I'd sell my soul to have a taste of a magnificent life that's all minenieobecnośćniewątki 18+niezaimkizaimkityp narracjityp narracjiczas narracji-postaćautor
Tak czy siak, wbiła do Emptiness, teraz jest jeszcze dość wcześnie więc nie musiała się martwic, ale czasami to nie wbijała tu po północy, bo działy się tu crazy rzeczy, nie w jej stylu. Najczęściej zresztą w Empttiness była z zaproszenia Madoxa, tak to omijała. W sensie klub fajny, ale jakby było więcej pokazów chłopaków to może by była częściej. Na pokazach dziewczyn trochę jej się nudziło, chociaż pierwsze kilka razy była pod wrażeniem ich umiejętności.
Teraz jak przyszła do klubu to właśnie trwał pokaz dziewczyn które na szarfach w bikini tańczyły i było to mega niesamowite, więc nakręciła kilka filmików i myśli sobie ze wstawi je na storke. Ten Madox to ma serio z nią dobrze, tyle co ona mu narobi fejmu to nikt mu nie narobi. Siedziała w swoim telefonie chwilę i niechcący wpadła na jakąś hot chica, zmierzyła ją jednak wzrokiem i mówi szybko że przeprasza, ale że musi złapać zasięg. Niewiadomo co powiedziała, bo było głośno, ale hot chicha czyli Rosie chyba nic z tego sobie nie zrobiła bo poszła sobie bez dramy.
W końcu jednak Peach dociera do baru i tak się przechyla przez bar, żeby ją babeczka usłyszała. Spytała nową barmankę gdzie może znaleźć Madoxa, a ta coś zaczęła jej tłumaczyć po hiszpańsku i Peach taką minę robi zdziwiona, bo nic nie rozumie niestety.
-
Ty powiesz o niej - wariatka.
Ona o tobie - zaburzenia lękowe z napadami paniki, osobowość borderline w fazie dekompensacji, epizod depresyjny z cechami impulsywności i mechanizmy obronne na poziomie zaprzeczenia.
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkijakie chcesztyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
Jak ona bardzo chciała wyciągnąć Ricardo do klubu, ale on się jej wiecznie wykręcał, bo idzie po mleko, bo idzie z psem, bo musi spać u koleżanki Madoxa, która ma traumę po włamaniu...
Madoxa nie było więc Rosa mu wierzyła, bo jednak przecież by jej nie okłamywał jej mąż, kiedy życie jej uratował przed pożarem. Nudziło jej się jednak samej w czterech ścianach, chociaż już przejrzała wszystkie ciuchy Pilar i pomalowała sobie paznokcie jej niebieskim lakierem. Leżała sobie właśnie w ich sypialni i oglądała jakieś Instastory, kiedy wyświetliło jej się, że Madox jest dostępny na Instagramie, zaraz do niego napisała. Zapytała co tam, jak wakacje, co robią, a potem napisała, że się nudzi, no i wtedy Madox jej podsunął, żeby sobie poszła do klubu, tak dla rozrywki.
No więc musiała iść! Bo pewnie tam teraz brakowało szefowej pod jego nieobecność, więc się odstawiła jak ta dżaga, w szpilkach od Loboutina i czerwonej sukience Prady, na ramiona zarzuciła jakieś czarne futerko, okręciła się nim i wchodzi do tego klubu jak prawdziwa jakaś gangsterska bicz wymachując swoją drogą torebusią.
Oczywiście, że poszła do baru i się tam podaje za jakąś najlepszą przyjaciółkę Madoxa, a w ramach potwierdzenia to pokazuje jakieś zdjęcia, jak się najebani bawili na tym weselu w Kolumbii, więc te barmanki naiwniaczki jej uwierzyły. Roska dostała drinka za darmoszkę i go sobie pije przy barze wymachując nóżką. Ale jak się zaczął ten pokaz na szarfach, to sobie poszła bliżej popatrzeć, bo może ona też by takie przedstawienie Ricardo zrobiła, bo w końcu była trochę wygimnastykowana, no i chciała go namówić na dziecko, to może jednak na szarfie by jej uległ?
Kiedy ona tak sobie z otwartą buzią to obserwowała, to wpadła na nią jakaś ślicznotka, ale Rosie się tylko uśmiechnęła i jej powiedziała, że spoko, tylko po hiszpańsku. A później to wróciła sobie do baru dopić swojego drinka. Już miała nawet iść sobie poszaleć na parkiecie, bo jej się nudziło znowu, ale wtedy słyszy, że jakaś typiara pyta o Madoxa, a przecież... ona tu dzisiaj robiła za Madoxa!
Więc się przesuwa z tym swoim drinkiem, ale to ta ładna dziewczyna, która w nią wpadła, stwierdziła, że nie będzie robić dramy, tylko pyta grzecznie.
- A po co szukasz Madoxa? - zmierzyła ją spojrzeniem, no była hot, nawet jakby stanęła koło Madoxa to wciąż hot. Taka dziesiątka, jak Rosa, Madox i Pilar. Tylko Richie był u nich w chacie teraz siedem plus.
- Skąd się znacie? - zaraz pyta, a przy okazji, to też wzięła telefon i pisze do Pilar, że jakaś laska wypytuje w klubie o jej chłopa.
Peach J. Pepper
-
I'd sell my soul to have a taste of a magnificent life that's all minenieobecnośćniewątki 18+niezaimkizaimkityp narracjityp narracjiczas narracji-postaćautor
- Jestem jego przyjaciółką, miałam mu coś do… - zastanawia się, jak by tu ująć to co chce z nim ustalić ale średnio sobie radzi z kłamaniem prosto w oczy laskom, jednak facetom jest łatwiej. - Chciałam z nim porozmawiać o naszym wspólnym znajomym. Wiesz skarbie gdzie go znajdę? - uśmiecha się lekko i wachluje rzęsami, chociaż pewnie tu też to by prędzej na chłopa zadziałało niż na Rosi. Peach widzi, że ta coś pisze w telefonie, trochę się wtedy zestresowała, bo uświadomiła sobie, że to może być również jakiś wróg Madoxa i może właśnie mówi do swoich chłopów, żeby ukradli Peach dla okupu i potem Madox będzie musiał ją ratować!!! A ona nawet nie wie, czy on by ją uratował, niby się znają i mają jedną crazy akcję u Ferrariego za sobą (po której zjedli wielki kubeł kurczaków, żeby zajeść Peachy nerwy, no i nakarmić Madoxa), ale kto wie czy tak chętnie by chciał ją ratować i płacić.
- Och, czekaj, ty jesteś Pilar? - nagle sobie przypomniała imię tej dziewczyny Madoxa i pokazuje na nią z uśmiechem - Wow, faktycznie jesteś g u a p a- tak powtórzyła po Madoxie, chociaż nie bardzo tam wie co to znaczy.
A za ich plecami się wciąż wywijają te babeczki na szarfach, w sumie świetny pomysł, żeby taki pokaz zrobić chłopakowi, akurat jutro są walentynki. Peach też by zrobiła, ale niestety jej boyfriend znów gdzieś pojechał, więc no jeżeli w ich domku na wyjeździe nie będzie takich szarf to raczej nic takiego nie uświadczy.
Rosario M. Vargas-Martinez
-
Ty powiesz o niej - wariatka.
Ona o tobie - zaburzenia lękowe z napadami paniki, osobowość borderline w fazie dekompensacji, epizod depresyjny z cechami impulsywności i mechanizmy obronne na poziomie zaprzeczenia.
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkijakie chcesztyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
- Przyjaciółka to się teraz nazywa... - mruknęła pod nosem, bo ona doskonale wiedziała, że tak chłopy niewierne mówią. Przecież miała takich ośmiu na terapii, co ich żony w związkach tłamsiły i znaleźli sobie przyjaciółki.
- A co to za znajomy? - pyta się od razu, bo może Ricardo? Może on z nią ją zdradza? Rosa to już jest jakaś przewrażliwiona i ma jakieś manie. Wiec zaraz sobie analizuje samą siebie, a przy okazji pisze do Pilar…
Ale ta dziewczyna zaraz mówi, że ona jest Pilar.
Rosa już nabrała powietrze w płuca, żeby mówić, że nie, ale z drugiej strony, to może jak powie, że jest to tamta się wystraszy? Znowu jest rozbita, bo jak się wystraszy i nagle przestanie udawać kochanicę Madoxa?
- A jakbym była to co? - zapytała i sięga po swojego drinka, żeby upić sobie dwa łyczki, a kiedy brunetka powiedziała, że jest guapa, to zaraz się uśmiechnęła ładnie - dzięki ty też jesteś hermosa - że ślicznotka. No bo była. Ale czy to zmieniało fakt, że nie powinna chodzić po klubach i wypytywać o cudzych chłopów? Jeszcze tak odwalona. Nie wcale.
No ale Roska się do niej przysuwa z tym swoim drinkiem, a nawet macha na jakąś barmankę, żeby tu przyszła i napieprza jej po hiszpańsku, że ma robić drinka też dla tej dziewczyny, bo pani Rosa każe. Nie wiadomo czy zrobi, czy nie, ale sobie poszła. A Rosario znowu się wpatruje w Peach.
- Jestem Rosa, też przyjaciółka Madoxa - przedstawiła się w końcu i wyciąga do niej rękę... Czyli teraz obie mogły by być jakimiś kochankami Madoxa. Bo Rosa to oczywiście wciąż tak myśli o Peach. Tacy przystojni faceci to przecież nie mają zwykłych przyjaciółek. Ona to wiedziała, dlatego Ricardo miał jedną Guadalupe, ale bardzo brzydką.
Peach J. Pepper
-
I'd sell my soul to have a taste of a magnificent life that's all minenieobecnośćniewątki 18+niezaimkizaimkityp narracjityp narracjiczas narracji-postaćautor
- hm??? W sensie co?- dopytuje i nagle się zaśmiała bo chyba Rosie myśli że ona i Madox się bzykaja - Omajgasz, ty chyba nie myślisz, że my z Madoxem… - i parsknęła śmiechem, bo gdzie tam taki Madox z nią? Musiałby conajmniej połowę tatuaży usunąć z ciała żeby ona chciała z nim się publicznie pokazywac. Na przykład Clyde miał tak świetnie ustawione te tatuaże że jak chodził w garniaku to nie było ich widać. - Taki, wspólny… wiesz, wolałabym porozmawiać z Madoxem. To wiesz, gdzie on jest?- naciska i już sprawdza ukradkiem w telefonie która godzina. Może powinna się jednak stąd zmywać?
- Czyli nie jesteś… - Peach wargę zagryza, bo się autentycznie teraz zaczęła bać o swój żywot, bo kto to wie co to za hot babes? Ale chyba trafiła z imieniem, bo tak jakby dziewczyna zreagowlqa na Pilar. Peach taka spocona teraz, bo może Pilar to była ta jego dupka przed nową Pilar? Odwzajemnia uśmiech, ale jest zupełnie nieprzekonana, bo niby jej powiedziała niunia że jest hot, ale co z tego, jeżeli to jest dwulicowe i to jej nie pomoże przy byciu ofiarą okupu?
Patrzy uważnie na barmankę i na Rosi i kręci głową - Nie, nie trzeba.. ja nie piję…- mówi, ale już barmanka się tam kręci przy alkoholach. Coś tam chodzi po głowie, że może to nie jest najlepszy pomysł, żeby dalej kontynuować tą rozmowę. Peach mimo wszystko unika podejrzanych akcji, bo wie jak one mogą się skończyć. Szczególnie, że kiedy ostatnio poszła do Madoxa po pomoc, to skończyło się tak, że prawie ich Frankie Ferrari rozjebał amunicja ze swojego arsenału.
- Peach, miło mi - podaje jej rękę i ściska, dopiero po chwili pomyślała sobie, że powinna czegoś się nauczyć od Madoxa i powiedzieć że nazywa się Emily albo Phoebe. Fuck.
- Tez czekasz na Madoxa?
Rosario M. Vargas-Martinez
-
Ty powiesz o niej - wariatka.
Ona o tobie - zaburzenia lękowe z napadami paniki, osobowość borderline w fazie dekompensacji, epizod depresyjny z cechami impulsywności i mechanizmy obronne na poziomie zaprzeczenia.
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkijakie chcesztyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
- A czy ten przyjaciel nazywa się Ricardo Estrada Martinez? - musiała zapytać. Bo może ta sztuka to podrywa ich obu? Kto wie? Kurteczkę miała od Versace, to Roska od razu zauważyła, bo ona się jednak zna na markach, no i sukienkę też z metką. Wyglądała drogo.
- A co ty tutaj jakieś śledztwo robisz? Z policji jesteś? - zapytała, jak Peach stwierdziła, że nie jest, bo Rosa już zamierzała robić śledztwo, w międzyczasie napisała smski do Pilar i jej to obiecała. A jak ta dziewczyna była z policji, to się może zaraz okazać, że Madox kręcił z całym posterunkiem. Wiadomo, że Rosario zaraz pożałowała Pilar i jej wysłała jakieś smutne buzie.
Zamówiła mimo wszystko drinka dla tej dziewczyny, ale jak on powiedziała, że nie pije to Rosario robi takie wielkie oczy.
- Masz problem alkoholowy? To nic wstydliwego, mnie możesz powiedzieć, ja pracuję na co dzień z takimi ludźmi- zaraz mówi tym swoim tonem pani doktor od wariatów, jak to Ricardo czasem na nią mówi i zakłada nogę na nogę, ale kiwa barmance, żeby robiła, najwyżej ona wypije, bo już jej się ten jej kończył.
Później się sobie tak ładnie przedstawiły i Rosa już wie, że to jakaś Picz! To w międzyczasie napisała to Pilar. No ale postanowiła dalej prowadzić śledztwo, poprawia się na tym wysokim stołku kręcąc tyłkiem na boki.
- Nie czekam, bo go nie ma, a ty czekasz? - i znowu mruży oczy - będziesz na niego czekać aż zerwie z Pilar? Czy ona ci wcale nie przeszkadza? Masz z tym jakiś problem? A może lubisz otwarte związki? - Rosa to musiała dowalić swoimi psychologicznymi teoriami. Ale wtedy barmanka przed nimi stawia nie jeden, a dwa drinki, piękne takie Tequila Sunrise, Rosa sobie podstawia pod nos zaraz jeden, a w palce chwyta słodką wisienkę.
- Siadaj Peach - nawet jej poklepała krzesło obok siebie, żeby już nie stała taka spięta z boku.
Peach J. Pepper
-
I'd sell my soul to have a taste of a magnificent life that's all minenieobecnośćniewątki 18+niezaimkizaimkityp narracjityp narracjiczas narracji-postaćautor
Nagle Rosita pyta o jakiegoś Estradę, no ale z tego co Peach kojarzyła to żaden chłop, którego poznala tak sie nie nazywa, chociaż tak serio to Madox akurat jej kuzyna przedstawił niedawno. Riczi chodził cały czas w czapce na głowie i udawał że nic nie rozumie po angielsku, więc Peach nie bardzo umiała z nim się dogadać, ale jak jej dawał tequilę Sunrise to piła.
- A to ktoś kogo powinnam znać? - skrzywiła się, bo nie kojarzyła ze chodziło k tamtego chłopa, zresztą, ona by nie wiedziała nawet jak miałaby gadać z Riczim jak on tylko parle espaniol.
Wytrzeszcza oczy na Rosi, no w sumie może nie jest to takie powszechne ale też nie jest Beyonce, ale jednak coraz częściej jest rozpoznawana z instagrama, szczególnie że chodzi do śniadaniowej telewizji, więc na przykład jak potem idzie do Whole Foods albo co tam w Kanadzie mają, to faktycznie ją rozpoznają. Wybucha śmiechem, ale zasłania usta, bo wyszło trochę bitchy.
- Ja z policji? Girl, ale jesteś słodka - az ją wzruszyło, że mogłaby potencjalnie być wlansie w takiej policji, ale niewiadomo co ona by tam robiła? Piłowała paznokcie chyba i jadła pączki. Albo nie, robiła foty na tej ścianie z liniami. - Nie no ja jestem z Instagrama. Wiesz czasami wrzucę jakąś stories o Emptiness i miałam teraz taką propozycję biznesową, żeby namówić Madoxa, żeby zaczął robić GIRLS NIGHT i zaprosiłby jakiś facetów którzy by tańczyli - opowiada o swoim marzeniu w Emptiness i jednocześnie jej pokazuje swój telefon na którym ma konto na IG, gdzie już jest prawie milion obserwujących!
Może też uznała, że jej strategia będzie zagadać tą gangsterke, z którą gada, żeby ta jej nie porwała dla okupu. Albo po prostu się jej spyta. Tak, uznała że musi się spytać.
- A ty co tu robisz, jesteś jego kuratorem? - powiedziała ostatnie słowo bezgłośnie, ale w klubie to pewnie nie wiedziała Rosi o czym ona tak mamrocze pod nosem, szczególnie że dla niej to był drugi język. Tak czy siak, Rosi nagle zadała na Peach atak o Pilar, co trochę ją wybiło z rytmu. Jedyne co zrozumiała, to że Madoxa nie ma. No lipa. Nagle wylądował przed nią drineczek więc chociaż mówiła, że nie piję to jak tylko usłyszała, że Madoxa nie ma to już porzuciła plan bycia trzeźwa oraz bizneswoman i uczepiła się ostatniego pytania, które ją zdenerwowało bardzo
- Nie, tak na prawdę to NIENAWIDZĘ otwartych związków - i posadziła tyłek tam gdzie jej pokazała Rosi - Nie wiem jaką ty masz sytuację Rosa, ale ja w przeciągu ostatnich dwóch tygodni to miałam z trzy rozmowy ze swoim boyfriend na temat tego czy jest wierny, aż zaczęłam się zastanawiać, czy to możliwe, że te rozmowy biorą się bezpodstawnie - zamieszała sobie słomka w drinie i patrzy obok ramienia Rosi na jakiegoś chłopa, który ją obczaja. - To twój?
Rosario M. Vargas-Martinez
-
Ty powiesz o niej - wariatka.
Ona o tobie - zaburzenia lękowe z napadami paniki, osobowość borderline w fazie dekompensacji, epizod depresyjny z cechami impulsywności i mechanizmy obronne na poziomie zaprzeczenia.
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkijakie chcesztyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
Ona oczywiście, że nie kojarzy JESZCZE Peach, bo przecież Rosita śledzi tylko jakiś hiszpańskojęzycznych infu, jakieś latino hot babes i hot latino dirty boi, pewnie Maluma i Bad Bunny na przykład. A telewizji śniadaniowej kanadyjskiej jeszcze nie oglądała, bo ona teraz jak ma wolne to wstaje po dwunastej, albo czasem i o czternastej. A potem po nocach siedzi. A w nocnych programach to już inne gwiazdeczki były.
Ale jak ta Peach powiedziała, że jest z INSTAGRAMA, to wiadomo, że Rosa robi wielki oczy, bo ona też prowadzi insta, ale ma jakieś marne 1,5k obserwatorów, głównie jakieś incele pewnie.
- No co ty mówisz? A dużo masz obserwatorów? - zapytała i się przysuwa bliżej Peach, a na tych tańczących facetów, to ona aż się z krzesełka zrywa i łapie Peach za ramię - o kurde, to by było zajebiste, jakieś ciacha jakby tu tańczyły - Rosie się bardzo ten pomysł podoba. Bo może jej dziewczyny też się trochę podobają, ale jednak ona od dziesięciu lat w związku z mężczyzną jest, jednym... Tym samym. Siedem z plusem. Wiadomo, że by sobie popatrzyła na jakieś dziesiątki jak tutaj odpierdalają jakiś twerk.
- A widziałaś jak tańczy Bad Bunny? Jakby takich zaprosił... - Rosario się rozmarzyła, ale też patrzy na telefon Peach, że ona ma tyle obserwujących, aż od razu tak na nią patrzy z podziwem, aż mruga tymi swoimi, pięknymi, wielkimi oczami. Na pytanie o tego kuratora, to uniosła jedną brew.
- A myślisz, że Madox ma kuratora? - no w sumie mógłby mieć, bo on to jest taki na pewno bardziej dirty boy, najbardziej chyba dirty jaki Roska znała. Ale też w Kanadzie to znała tylko Madox i Ricardo i Williama spotkała na schodach.
- Jestem lekarzem psychiatrą - wyjaśniła jej, żeby Peach wiedziała, że ona jest piękna i mądra też. No bo nie każda taka śliczna buzia, to też jest lekarzem prawda? Jak Peach sięgnęła po drinka, to Rosario popatrzyła na nią trochę krzywo, no ale ona bardzo dobrze wie co to jest uzależnienie, a za darmo to przecież jej nie będzie robiła terapii, no wiec niech pije, ona też po swojego sięgnęła i zaczęła go pić przez słomeczkę.
- Ale Madox to jest ten twój boyfriend, czy nie? - jeszcze się musiała upewnić na sto procent, ale potem to wzdycha tak ciężko i zaraz klepie Peach po ramieniu - jak ja to dokładnie znam skarbie, mój mąż też ostatnio chyba mnie zdradza, a ja... A ja nawet go nie mam z kim, bo nikogo tutaj nie znam - i jak ona tak o tej zdradzie gada otwarcie, to rzeczywiście zaczyna ją obczajać jakiś przystojny Latynos, tylko Roska nic nie widziała, dopiero jak Peach zwróciła na niego uwagę, to się odwróciła, a on już tak blisko niej stał, że się odbiła od jego twardej, wyrzeźbionej dłutem Michała Anioła klaty.
- Ajć! - krzyknęła, bo aż drinka na siebie wylała, na Pradę - no kurwa mać... - ona już przeklina po hiszpańsku i odstawia drinka, a później zeskoczyła z krzesełka i łapie Peach za rękę - chodź bejbi, bo muszę to wyczyścić - i ciągnie ją za rękę do łazienki, bo wiadomo jest, że dziewczyny nie chodzą do łazienki w pojedynkę, bo by je napadł troll, jak Hermionę.
Kiedy one poszły do tej łazienki, to Latynos się za nimi obejrzał, może nawet za nimi pójdzie? Nie wiadomo, byle nie do kibla, bo wtedy by się Roska wystraszyła.
Peach J. Pepper
-
I'd sell my soul to have a taste of a magnificent life that's all minenieobecnośćniewątki 18+niezaimkizaimkityp narracjityp narracjiczas narracji-postaćautor
- Conie? O m g, totalnie Madox nie wierzy w to, że to jest dobry pomysł. No ja oczywiście nie ujmuje, dziewczyny są spektakularne - pokazuje na te wszystkie striptizerki, które się wokół nich wiją. - Ale wiesz, na przykład dla mojej marki to nie jest wcale taki content, który mogę ciągle wrzucać. Już o mnie raz napisali, że mam kontakty z półświadkiem, jak wrzuciłam storkę z Emptiness- wydyma usteczka niezadowolona na wspomnienie tego, no faktycznie nie przemyślała tego, bo nie dośćże jakieś gołe sutki się tam załapały to pewnie nawet białe stoły. Szybko usuneła fotkę, ale kto chciał to screena zrobił. Na szczęście nie było żadnych konsekwencji, no ale mogły być. -Poza tym, na pewno one też by chętnie to pooglądały, a wiadomo że laski na girls night to wydają dużo hajsu, a jakby ich było więcej to i by się więcej chłopaków zeszło żeby je ogłądać. Uważam że to jest jak perpetum mobile i wiesz, ja mu sprzedałam ten pomysł za darmoszkę - tak się chwali, chociaż niewiadomo czy dobrze, bo skoro za darmoszkę, to Rosi może pomyśleć że coś więcej ją i Madoxa łączy, a to wcale nie prawda. - O, no właśnie- oczy jej się zaświeciły na wspomnienie o Bad Bunny, bo dopiero co widziała jego występ na halftime show, no i od tamtego wieczoru była w połowie latino.
- O, wiec nie jesteś... myślałam, że tak, bo zaczełaś coś mówić o uzależnieniach...- przechyla głowę i mierzy ją spojrzeniem. - A skąd ty znasz Madoxa? Nie widziałam cię tutaj wcześniej- i pewnie jakbybyła facetem, to by to nawet mogło zabrzmieć jak podryw, ale nie był, po prostu Peach wciąż jeszcze bała sie, że będzie ofiarą okupu.
-O wow, mój Billy ciągle wspomina o tym, że kocha psychiatrów. Masz gabinet w mieście? - dopytuje i pije sobie drineczka, nie zwracając uwagi na oceniający wzrok Rosi. Tak swoją drogą, to może nie powinna mówić do lasek że jakiś Billy to JEJ Billy, bo on wciąż jest jeszcze wolnym singlem, a ta tutaj mogłaby być jego dziewczyną. Oboje mądrzy - on prawnik, ona lekarz. Peach już w głowie układała plan na ich miesiąc miodowy.
- Haha, no mówię Ci, że nie -kręci głową aż jej się loki po plecach rozsypały - Mój boyfriend to Clyde Welch, on nie jest wcale znany, nawet nie ma Instagrama - wzdycha sobie krótko smutna z tego powodu i znów sie skupia na historii Rosy. Oczy wytrzeszcza. - Że CO?
No ale nie zdążyła nawet sie dowiedzieć, bo nagle stało się kilka rzeczy - najpierw ten gorący latynos z rozpiętą koszulą idzie w ich kierunku i Peach to ma wrażenie, że jakiś wiatr od niego gorący zawiewa bo czuła się jakby ktoś suszarką na nią skierował, później Rosie się miota, rozlała sobie drina i Peach chce jej pomóc, ale lecą do łazineki.
- Kochana tu - Peach wie gdzie jest łazienka dla VIPów, czyli ta dla niepełnosprawnych, bo zawsze tam trafia jak nie chce, zeby jej ktoś przeszkadzał i musi poprawić make-up, wiec wpycha Roske do tej łazienki własnie. - Co to było? Girl, chyba jesteś w rozsypce, ten chłopak był bardzo hot a wnioskuje, że to nie był twój mąż jednak.. - przygryza usteczka i uznała, że no trudno, może dopyta o wiecej - Co to za historia z tym mężem? Serio cię zdradza? Gdzie on niby znalazł lepszą partię od Ciebie?
No nie wierzy w to co słyszy, nie wierzy ani trochę.
-
Ty powiesz o niej - wariatka.
Ona o tobie - zaburzenia lękowe z napadami paniki, osobowość borderline w fazie dekompensacji, epizod depresyjny z cechami impulsywności i mechanizmy obronne na poziomie zaprzeczenia.
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkijakie chcesztyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
- No i co ty nie chciałabyś być dziewczyną gangstera? - pyta, bo ona by mogła, ale jest żoną chłopa z patelnią na podorędziu - jesteś taka śliczna, że byś była najładniejszą gangsterską WAG's - bo Rosa myśli, że te gangsterskie kobiety to mają prestiż jak żony piłkarzy co najmniej. Ale ona się na tym tak naprawdę nie zna.
Kiwa głową zachwycona cała z tego pomysłu, bo też uważa, że to jest świetne.
- I co on na to? Pewnie poszedł w to, bo Madox to ma jednak łeb - tak mówi, bo kto by nie poszedł? Riczi pewnie, bo by stwierdził, że co jakieś obce chłopy tutaj będą robić twerk, jak on przecież może. Nawet Rosa sobie pomyślała, że jakby Madox tańczył, to też pewnie laski by się zleciały. I na Ricziego w sumie też, bo ona tak na niego narzekała, ale jak jej tyłkiem zakręcił, to zaraz przecież cała była... rozochocona!
- Bo ja leczę ludzi z uzależnień, i to jest trudne, ale najwięcej wyleczonych jest z seksu - powiedziała, ale prawda jest taka, że Roska nie wie czy oni są uleczeni, czy po prostu już do niej nie przychodzą, bo zamiast płacić za terapie to idą się ruchać. No ale statystyki jednak były takie, że ci pacjenci szybko jej mówili, że już są uleczeni i jej dziękowali.
- Jestem jego szwagierką, a ty? - od razu jej wyjaśniła, bo jak Madox jest kuzynem Ricardo, to prawie jak szwagier, co nie? Tak Roska uważała, bo w Kolumbii i Puerto Rico to wszyscy kuzyni i kuzynki byli jak bracia i siostry.
- Billy to twój facet? - zapytała też od razu, bo jak ma jakiegoś faceta psychicznego, to mogłaby dać jej zniżkę po koleżeńsku jakąś - dopiero będę otwierać gabinet, ale dam ci wizytówkę - no i wygrzebuje ze swojej torebusi wizytówkę, gdzie jest dużymi literami napisane, że ona jest lekarzem, a małymi, że leczy z różnych rzeczy i uzależnień też. Nawet jest tam takie jej zdjęcie poważne, ale też dość hot. Trochę jak jakaś doktorka z pornoli, ale w Puerto Rico to tak na to nie patrzą, bo to jednak jest bardziej gorący kraj niż purytańska Kanada.
No dobra uwierzyła jej, że jednak nie jest kochanką Madoxa, chociaż mogłaby być z tą twarzyczką, ale jak powiedziała o tym Clyde Welch, to pokiwała głową, bo brzmi jak wcale nie wymyślony facet.
- Mój Ricardo też nie ma, a zawsze mu mówię, że powinien założyć - westchnęła ciężko, bo co to za chłopy bez instagrama? Pewnie Madox to ma. I ten gorący Latynos też. Bo wyglądał jakby właśnie z niego wyszedł, z jakiejś hot fotki z Instagrama. Aż się Roska obruszyła, bo ona tak naprawdę to nie chce zdradzać Ricardo, bo go kocha debila. Ale z drugiej strony, to co jeśli on ją zdradza, a ona będzie w tyle?
Ale już poszły do łazienki i Rosa od razu dopada do umywali, żeby sobie zaprać tą plamę po drinku na Pradzie, ale jak Peach się odezwała to jej się zrobiło tak smutno.
- Nie wiem czy mnie zdradza, ale jak przyjechałam z Kanady, a on mnie dwa tygodnie nie widział, to nawet nie chciał, żebym mu obciągnęła - Rosa się trochę rozkleiła, ale patrzy do góry, żeby się nie popłakać i nie rozmazać przecież! - A ty jak myślisz Peach, co to znaczy? - zaraz ją pyta i łapie za ramiona - a może ja powinnam się z tym hot gościem umówić, żeby on się zrobił zazdrosny? - zapytała, ale zaraz to patrzy w lusterko i poprawia włosy, niby mokra plama na sukience, ale i tak wciąż jest piękna. Ona też nie wierzy, że Ricardo mógłby ją zdradzać, ale w takim razie to po co on tak wyłazi ciągle bez niej i tylko pisze z tym wujkiem Ferdynandem, przecież widziała. Może mu ten wujo, co go Rosa tak nienawidzi jakieś teksty na podryw daje, bo on ma takie swoje, na przykład, hej lala but ci się rozwala, albo jesteś może harcerką, bo właśnie postawiłaś mi namiot.
Peach J. Pepper