ODPOWIEDZ
40 y/o
For good luck!
188 cm
workin' nine to five what a way to make a livin'
Awatar użytkownika
And I would fly you to the moon and back
If you′ll be, if you'll be my baby
Got a ticket for a world where we belong
So would you be my baby?
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Od ich ostatniego spotkania minęły zaledwie parę dni, a sam Gavin już nie potrafił znaleźć miejsca, w którym mógłby spokojnie nad wszystkim pomyśleć. Gdyby ktoś jeszcze parę tygodni wcześniej powiedział mu, że zwariuje na punkcie pewnej młodej blondynki, najpewniej kazałby tej osobie dwa razy się zastanowić nad sensem takich słów, ponieważ wielokrotnie powtarzał wszystkim, że etap związków miał już dawno za sobą. Jednak, nie wiedząc czemu, gdzie i kiedy przepadł, i błąkając się teraz po swoim mieszkaniu, zastanawiał się, co zrobić, by odzyskać blondynkę ponownie na wyłączność. Zależało mu na kobiecie. Może nie była lekko mówiąc idealną kandydatką na żonę dla kogoś takiego jak producent, ale sam Gavin wcale ideału nie szukał. Zależało mu na dziewczynie, która tak samo jak on będzie chciała bawić się życiem i zrozumie, że status oraz pieniądze nie były wszystkim, czym należało się w życiu kierować. Chcieli się bawić i w praktyce tkwić w układzie, w którym z góry jasno było ustalone, że liczyła się wyłącznie zabawa, bez Ż A D N Y C H zobowiązań.
Tylko najwidoczniej oboje przepadli, a ustalona wcześniej kolacja była jasnym przekazem, że tak samo jak on oczekiwała od tej relacji już czegoś znacznie głębszego. Wcześniej to on starał się pokazywać sygnały, że dla niego przestało to być wyłącznie zabawą, a stało się czymś na pograniczu uzależnienia i miłości wobec drugiej połówki. Dlatego dopiero teraz dotarło do niego, że wina za poprzednią awanturę leżała wyłącznie po jego stronie i że to on przyczynił się do rozpadu ich relacji. W końcu wielokrotnie powtarzał jej, że nie chce blokować jej możliwych spotkań z innymi mężczyznami i że, nie chcąc jej stracić, gotów jest spotykać się z nią bez żadnych zobowiązań. Dodatkowo to on pierwszy ją okłamał, tłumacząc się obowiązkiem pozostania w pracy, gdy tak naprawdę wybrał się do baru, w którym doszło do rękoczynów zakończonych podbitym okiem mężczyzny.
Wiedział, że byle jaka kolacja nie przejdzie, ponieważ we wszystkich wiadomościach, prowokacjach czy nawet nieodebranych połączeniach najprawdopodobniej wskazywała mu, że się na nim zawiodła i nie chce go widzieć. Ciekawiło go, czy faktycznie te wszystkie słowa były prawdziwe. Czy może chciała, by zrozumiał, jaki błąd popełnił, zostawiając ją w takiej sytuacji. Gavin był nerwowy. Nawet sam tego nie ukrywał i gdy tylko zobaczył obcego mężczyznę wychodzącego z jej mieszkania, momentalnie wybuchł, budząc przy tym wszystkie drzemiące w nim demony.
Dlatego wybór padł na prestiżową restaurację, w której chciał jej wszystko wyjaśnić. Długo myślał o tym, co zrobić, by wypaść w oczach kobiety na prawdziwego. Zależało mu na tym, by w trakcie tego spotkania być prawdziwą wersją siebie; tą, która żałuje każdego krzyku, każdego spojrzenia i każdego negatywnego słowa wypuszczonego z jego ust w trakcie ich rozmowy. Będąc już w restauracji, długo zastanawiał się nad tym, czy kobieta odbierze jego wiadomość z prośbą o kolację lub czy w ogóle będzie chciała mieć z nim cokolwiek do czynienia.
Cora Marshall
25 y/o
LOVE IS IN THE AIR
160 cm
Spec. marketingu/PR | Wolontariuszka Northland Power | Sistering
Awatar użytkownika
Beztroska, niezbyt lotna, ale przy tym urocza. Jej serce niespodziewanie skradł pewien producent filmowy, dla którego nawet zaczęła gotować
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszły
postać
autor

sukienka, która ma sprawić, że będzie go skręcało, że pozwolił jej odejść

Ostatnie tygodnie bez Gavina były dziwne… Cora nigdy nie rozpaczała za facetem. Nie tęskniła. Nie walczyła ze sobą, by napisać bądź nie. Nie analizowała jego działań. Mężczyźni w jej życiu pojawiali się i znikali zostawiając po sobie tylko mgliste wspomnienie. Ale nie On. On zostawił w jej sercu trwały ślad, którego nie dało się zatrzeć. Tak naprawdę chyba nawet tego nie chciała. Sama już miotała się w tym, czego tak naprawdę pragnie. Dotychczas chciała beztroskiego życia spędzanego na zabawie i bez żadnych zobowiązań. Bawiąc się, podróżując, chodząc na koncerty i wydając hajs ojca. Gavin jednak sprawił, że jej zapał się nieco ostudził. Lecz nie w tym negatywnym kontekście zabierając jej chęć do życia. Po prostu pokazał jej, że nie zawsze musi się wszędzie spieszyć i coś robić - można też czerpać przyjemność z takich drobnych chwil jak wspólne czytanie książki na kanapie czy rozmowa przy stole podczas obiadu. Nie musieli spędzać wszystkich wieczorów na angażujących aktywnościach, bo czerpali też przyjemność ze zwykłego przytulania się w łóżku, gdy czule gładził ją po głowie. Cora mogła w końcu osiąść i odsapnąć.
To wszystko sprawiło, że Gavin zaczął być dla niej kimś więcej niż tylko przelotnym kochankiem na parę miesięcy. Coraz częściej chciała się z nim spotykać - tylko z nim. Coraz częściej o nim myślała. Coraz częściej myślała o NICH. To było kompletnie do niej niepodobne i próbowała z tym walczyć. Początkowo umawiała się jeszcze z innymi mężczyznami, ale albo trafiała nagle na samych idiotów jeden po drugim albo przestali się jej już podobać inni faceci. Dlatego odpuściła i mimowolnie skupiła się na relacji z Fraserem. Z jednej strony jakiś głosik w głowie jej podpowiadał, aby zakończyła to wszystko i uciekła, bo związek to ostatecznie ból i łzy. Z drugiej strony wszystko z nim i przy nim wydawało się takie proste i przyjemne. Takie naturalne.
Dlatego tamtego wieczoru, gdy ją wystawił - wahała się jak postąpić. Bez jego kłamstwa miała już wątpliwości i obawy , a on tamtego dnia dołożył jeszcze kilka cegiełek. Pokazał jej, że i on się gubi w tej relacji, co nie było do końca niczym złym. Jednak ona potrzebowała kogoś kto otoczy ją silnym ramieniem i zaopiekuje się nią. Potrzebowała się czuć bezpiecznie. Niestety w tamtym momencie przestała się tak czuć przy nim, więc nie była w stanie podjąć tego ryzyka. Nie wiedziała nawet czy w ogóle chce go podjąć i rzecz w tym, że dzisiaj wciąż nie była pewna, czego tak naprawdę chce. Czy tęskniła za nim? Bardzo. Czy codziennie o nim myślała? Tak, bez przerwy. Czy chciała napisać do niego? Wiele razy. I to wszystko ją przerażało, bo to było dla niej coś nowego , a zarazem budzącego przez to w niej poczucie zagrożenia. Nie była pewna czy będzie w stanie na nowo zaufać Gavinowi.
W związku z tym po otrzymaniu od niego zaproszenia na kolację nieco się wahała. Pragnęła go zobaczyć, ale czy była gotowa? Niekoniecznie. Nie była też pewna, co dokładnie mężczyzna chce osiągnąć tym spotkaniem. Jak ono się potoczy? To wszystko było dla niej wielką niewiadomą i jak dotychczas lubiła takie życie - pełne niespodzianek, tak w kontekście ich relacji pragnęła nagle stabilności i bezpieczeństwa.
Szykując się napisała jeszcze wiadomość do brata, aby wiedzieć na czym stoi i jak wiele warstw powinna na siebie nałożyć. Wybrała też odpowiednią sukienkę i kiedy była już gotowa, to spojrzała na zegarek - była PRZED CZASEM. Tak się stresowała tym spotkaniem, że była gotowa jeszcze zanim powinna w ogóle wyjść z domu. To naprawdę coś znaczyło. Ostatecznie dotarła na miejsce spóźniona o równe 59 minut. Chyba nie liczył na to, że będzie mniej spóźniona? Niech się cieszy, że w ogóle przyszła. To był też jeden z jej punktów sprawdzenia go - czy jest gotowy na nią poczekać.
- Pewnie śpieszysz się na kolację z jakaś podrzędną asystentką, więc załatwmy to szybko- rzuciła od razu, gdy tylko zbliżyła się do stolika. Jeżeli wstał licząc na przywitanie w formie fizycznej, to musiał obejść się smakiem, bo Cora zajęła miejsce nawet na niego nie patrząc. Od razu skupiła wzrok na menu, co akurat było cholernie ciężkie, bo już sama jego obecność sprawiała, że jej serce biło znacznie szybciej. Nie sądziła , że tak za nim tęskniła. Najchętniej przeskoczyłaby przez ten stół i znalazła się na jego kolanach i całując go namiętnie. Niestety ten etap związku był już za nimi. A może jeszcze przed nimi?



Gavin Fraser
40 y/o
For good luck!
188 cm
workin' nine to five what a way to make a livin'
Awatar użytkownika
And I would fly you to the moon and back
If you′ll be, if you'll be my baby
Got a ticket for a world where we belong
So would you be my baby?
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Dlatego to wszystko było tak bardzo dziwne. Sam Gavin jeszcze przed relacją z Corą obiecał sobie, że nie będzie już więcej brnąć w żadne miłosne perypetie. Przez te wszystkie lata angażował się już tyle razy, że mogło się to powoli wydawać nudne. W jego życiu były juź różne kobiety; od zwariowanej hostessy, przez malarkę, aż po kobietę, która przez ponad dziesięć lat tkwiła z nim w zaaranżowanym przez bogatych i prestiżowych ludzi małżeństwie. I żadna z tych relacji nie była zła. Wręcz przeciwnie. Z każdej z nich wyciągnął odpowiednie wnioski oraz błędy, których starał się już nigdy więcej nie powtarzać. Jego brak chęci angażowania się w głębsze relacje wynikał bardziej z jego własnych problemów, ponieważ do tej pory chciał skupić się wyłącznie na sobie i realizowaniu swoich marzeń, na które wcześniej nigdy nie miał czasu. Ale… potem… pojawiła się Cora, która niespodziewanie wtargnęła do jego życia, gdzie początkowo miała być tylko i wyłącznie jego kochanką. Nie planowali niczego poważnego; oboje przez długi czas wprost obiecywali sobie, że oprócz seksu nic więcej z tego nie będzie. Gavin znał wszystkich jej kochanków i nie robiło to na nim żadnego wrażenia. Nie był nawet zazdrosny. Pierwsza zazdrość pojawiła się w momencie, kiedy oboje coraz bardziej zaczęli się angażować w swoją relację i stopniowo; małymi kroczkami rezygnować z kontaktu z innymi, by skupić się wyłącznie na sobie. Dla Gavina wszystko to wydawało się tak dziwne, ponieważ nie potrafił zrozumieć, jak dziewczyna w tak szybkim tempie przewróciła jego świat: od braku jakiejkolwiek chęci angażowania się w miłosne relacje. Do; miłości i potrzeby spędzania z kobietą każdej wolnej chwili.
Tamten cholerny wieczór był dla niego idealnym podsumowaniem najgorszego dnia w ostatnich latach. Nie bolało go to, że musiał potem czytać uderzające w jego reputację nagłówki w prasie czy słuchać kilkugodzinnych, długich wyrzutów ze strony siostry o braku dojrzałości i o tym, jaki zły przykład dawał córce. Najbardziej uderzyła go ich wieczorna kłótnia, zakończona rozstaniem i tym, jak boleśnie to przeżył. Żadne poprzednie rozstanie nie spowodowało u niego takiej bolączki, że przez kilka dni nie potrafił wyjść z własnego mieszkania, w którym kręcił się z jednego pomieszczenia do drugiego, próbując zrozumieć, co przyszło mu do głowy, by doprowadzić do ich rozstania. Dopiero wtedy zrozumiał, że wina leżała tylko i wyłącznie po jego stronie. To przecież on ją okłamał, to on zrobił jej awanturę, gdy błędnie pomyślał, że wychodzący mężczyzna był jej potencjalnym kochankiem, i to on bez żadnych wyjaśnień odszedł, nie próbując tego powstrzymać. W tamtej chwili wszystko było mu obojętne, a sam był tak nabuzowany negatywnymi emocjami, że najlepszym rozwiązaniem wydawała mu się ucieczka.
Cieszył się, że postanowiła przyjąć jego zaproszenie i porozmawiać z nim już tak na chłodno. W jego głowie od razu pojawiła się myśl, że była to pierwsza oznaka, że wszystko jeszcze nie było stracone i istniała choć minimalna szansa, że się pogodzą. Gdy ją zobaczył, od razu zrozumiał, jakie szczęście go spotkało, mając u swego boku tak piękną kobietę, i jakim skończonym durniem był, że pozwolił na ich rozstanie. Nie chciał więcej mieszać, zwłaszcza że nie po to tutaj przyszedł. Nie po to, by dobijać się przeszłością, ale by naprawić potencjalną przyszłość, która w jego opinii musiała być związana z osobą blondynki. - Wiesz doskonale, że nigdy nie było, nie ma i nie będzie żadnej asystentki, która byłaby ważniejsza od ciebie - westchnął, spoglądając na kobietę. Nie przepadał za tym, jak za każdym razem uderzała go tym argumentem. Gavin nie był jednym z tych wysoko postawionych mężczyzn, którzy lubili wykorzystywać swój status, by wykorzystywać kobiety. Nigdy też nie potrafił zrozumieć, czemu ci wszyscy ważniacy, którzy potem z dumą mówili o sobie jako o ludziach z klasą, dopuszczali się tak obrzydliwych czynów, by zaspokoić swoje fantazje. - Możemy pierwszy raz porozmawiać… tak zupełnie na poważnie i szczerze, o nas? - zapytał, mając nadzieję, że nie przyszła tylko po to, by dokonać na nim słownego linczu, ale że również jej zależało na nich i ich dalszej przyszłości.
Cora Marshall
25 y/o
LOVE IS IN THE AIR
160 cm
Spec. marketingu/PR | Wolontariuszka Northland Power | Sistering
Awatar użytkownika
Beztroska, niezbyt lotna, ale przy tym urocza. Jej serce niespodziewanie skradł pewien producent filmowy, dla którego nawet zaczęła gotować
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Cora nie doszukiwała się całej winy w Gavinie. Tak naprawdę nie zależało jej szukać winnego, a po prostu potrzebowała uporządkować własny chaos w głowie. Jednak nie mogła zaprzeczyć temu, że słowa jakimi ją powitał mężczyzna tamtego wieczoru zadziałały jak iskra, która wznieciła pożar. Kolejny kochanek. Nie zapytał się o wyjaśnienia, nie czekał na jej odpowiedź - od razu ją potraktował jak kobietę lekkich obyczajów. Widząc innego faceta wychodzącego z jej mieszkania założył, że był on tam w jednym celu. Było to cholernie krzywdzące. Nawet jeśli umówili się na otwartą relację, to sugerowanie z góry, że każdy facet w jej otoczeniu, to jej kochanek bolało cholernie.
Może Charlie miał rację? Jeśli chciała, aby inni traktowali ją poważnie, powinna bardziej zważać na to co mówi. Jednak w jaki sposób nie zatracić siebie - swojej spontaniczności, szczerości, a jednocześnie byc szanowaną przez innych? Mężczyźni sypiający z wieloma kobietami wciąż są akceptowani w społeczeństwie, a kobiety mają znacznie ciężej mając wielu partnerów. To było cholernie niesprawiedliwe i wcześniej to aż tak bardzo nie dotykało Cory. Przynajmniej do dnia, gdy poczuła, że Gavin jej nie szanuje.
Prawdopodobnie gdyby to powiedział ktoś inny, to kompletnie by ją to nie obeszło. Dotychczas nie przejmowała się opiniami innych, ale on był wyjątkiem. Dla niego pragnęła być wyjątkowa. Nawet jeśli nie przyznała się do tego nikomu, nawet przed samą sobą. Sukienkę wybierała godzinami chcąc wyglądać perfekcyjnie. Nawet napisała do brata po radę odnośnie Gavina. Jego odpowiedź przekonała ją, że może lepiej sobie darować bieliznę dzisiejszego wieczoru. W dodatku brzydko by się odznaczała na takiej sukience. Lecz oprócz tego, Charlie napisał coś jeszcze ważnego- Nie bądź taka łatwa (…), bo cię potraktuje jak pozostałe kobiety w swoim życiu . To zabolało. O wiele bardziej niż sądziła. O każdego innego mężczyznę nie byłaby zazdrosna. Każdego innego w takiej sytuacji kopnęłaby w tyłek i obróciła się na pięcie nie oglądając za sobą. Ale to był on - jej Gavin i nie chciała nawet go sobie wyobrażać w dwuznacznych sytuacjach z innymi kobietami. Chciała żeby już zawsze pożądał tylko ją. Tak jak ona jego, dlatego przyszła na spotkanie i to wyglądając jak milion dolarów.
Spojrzała na niego znad menu, gdy przyznał, że żadna asystentka nigdy nie będzie mieć z nią szans. Gdyby była uparta, to by zwróciła uwagę, że wolałaby usłyszeć, że żadna inna kobieta. Jednak odpuściła sobie, bo mimo wszystko miło było to usłyszeć. Miała do niego słabo, taka była prawda. Jednak nie dała tego po sobie poznać , ponownie wracając spojrzeniem na kartę z daniami. Kolejne jego słowa zmusiły ją jednak do interakcji. Rozumiała jego potrzebę porozmawiania w końcu szczerze i też to się w niej kłębiło, chociaż obawiała się tego wszystkiego. Lecz nadszedł może właśnie moment nabrania większej odwagi?
- Co bierzesz do jedzenia? Ja mam ochotę na owoce morza- odezwała się w odpowiedzi na jego pytanie. - Może dzisiaj bez przystawek, ale w sumie potem na jakiś deser bym się skusiła- wodziła wzrokiem po pozycjach marszcząc brwi i zastanawiając się nad wyborem. To była jej forma zgodzenia się na jego prośbę odnośnie szczerej rozmowy - po prostu taką zaczęła. Może nie od razu o uczuciach i sytuacji między nimi, ale wyraziła chęci do zakopania toporu wojennego.
- Zamawiałeś już wino może?-spytała jak gdyby nigdy nic. Jakby wcale nie byli pokłóceni i wszystko było między nimi w porządku.


Gavin Fraser
40 y/o
For good luck!
188 cm
workin' nine to five what a way to make a livin'
Awatar użytkownika
And I would fly you to the moon and back
If you′ll be, if you'll be my baby
Got a ticket for a world where we belong
So would you be my baby?
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Więc tak właściwie, to czego ona od Gavina oczekiwała? Był chaotyczny, ale już na początku relacji zapewnił ją, że w trakcie ich znajomości nie będzie poszukiwał nowych wrażeń, ponieważ jest mu z nią dobrze i inne kochanki nie będą mu potrzebne. Może to ona miała w sobie jeden wielki chaos, który sprawiał, że nie potrafiła się na niego otworzyć tak, jak sama tego oczekiwała. Może nie była gotowa na kolejny krok, w którym Gavin liczył, że między nimi zacznie się układać i uda się stworzyć coś na pozór związku, w którym dodatkowe bodźce nikomu nie będą potrzebne.
A jeżeli chodziło o tamten dzień… to był zazdrosny. Nie o spotkanie, nie o mężczyznę ani o to, że zachowała się wobec słabo prowokując go do jeszcze większej awantury… ale o to, że mógł stracić kobietę, na której zaczęło mu naprawdę zależeć. Było to dla niego dziwne uczucie, ponieważ Gavin zawsze był człowiekiem, który nie rzucał słów na wiatr i w każdej sytuacji twardo trzymał się swojego postanowienia, że po kilku bolesnych rozstaniach już przy żadnej kobiecie nie zaangażuje się tak, jak robił to wcześniej, kiedy na końcu i tak okazywał się nieszczęśliwie zakochanym mężczyzną. Było to bolesne uczucie, ale dopiero teraz przy Corze ponownie odzyskiwał wiarę, że jeszcze wszystko w jego życiu nie było stracone, i że pomiędzy nimi była jakaś szansa na porozumienie oraz na znalezienie złotego środka, który zadowoliłby obie strony.
Jednak nie zmienia to faktu, że gdyby chodziło o kogoś innego, to on również by się tym nie przejął i machnął ręką, zapominając o tej osobie po paru sekundach. W jego życiu było już tylu fałszywych ludzi, że z czasem nauczył się tej trudnej, ale potrzebnej sztuki; nieprzejmowania się i niezwracania uwagi na tych, którzy do jego życia, nie wnosili nic dobrego.. Ale o Corze mimo wszystko nie potrafił jednak powiedzieć nic złego. Może nie była idealną kandydatką na podręcznikową przyszłą żonę, ale dla niego była idealna; na ten swój szalony sposób, który w niej kochał najbardziej. Jego poprzednie małżeństwo idealnie pokazało, że do cudownych i podręcznikowych relacji to on się nie nadawał. Za każdym razem dusił się w pobliżu ludzi, którzy przez to że odnieśli sukces i mieli ogrom pieniędzy, dawali się podporządkowywać odgórnym standardom, które z czasem stały się ich główną zasadą.
Patrząc na nią teraz, czuł, że mimo wszystko coś jej nie pasowało. Że potrzebowała od niego słów, których on sam nie potrafił dobrać, by rozładować i tak napiętą jeszcze atmosferę. Nie marzył o niczym innym, jak tylko o tym, by się z nią pogodzić i zapomnieć o temacie ich cholernego rozstania, ponieważ nie było ono ani dobre, ani nikomu z nich potrzebne. Wiedział, że mimo wszystko ona i tak nie potrafiłaby o nim zapomnieć, by skupić się na prowadzeniu nowego, ale także starego życia. Widział to doskonale, jak bardzo się zmieniła angażując się w ich relacje i gdyby wtedy na spokojnie wytłumaczyłaby mu, że ten obcy dla niego mężczyzna był tylko i wyłącznie jej przyjacielem, to on by jej w to uwierzył. - Zamówię to co ty! - powiedział, uśmiechając się kącikiem ust. Nie był głodny. Nie wyobrażał sobie, by mógł na spokojnie skupić się na jedzeniu mając z tyłu głową narastającą coraz bardziej niepewność o ich wspólną przyszłość. - Wino? Tak. Na wejściu już zamówiłem, zaraz powinno przyjść. Tak właściwie, co się stało, że postanowiłaś nagle ze mną porozmawiać? Stęskniłaś się i brakuje ci mojej bliskości? - dodał, skupiając się na tym, jak seksownie i atrakcyjnie wyglądała w tej sukience. Prawda była taka, że Cora zawsze wiedziała, jak się ubrać i jak się zachować, by w jednej chwili potrafił zapomnieć o całym świecie i skupić się wyłącznie na niej.

Cora Marshall
25 y/o
LOVE IS IN THE AIR
160 cm
Spec. marketingu/PR | Wolontariuszka Northland Power | Sistering
Awatar użytkownika
Beztroska, niezbyt lotna, ale przy tym urocza. Jej serce niespodziewanie skradł pewien producent filmowy, dla którego nawet zaczęła gotować
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszły
postać
autor

To, że Cora była zagubiona, to nie ulegało żadnym wątpliwościom. Matka jej zawsze powtarzała, że chodzi z głową w chmurach i pora zejść na ziemię. Dlatego to właśnie Gavin skradł jej serce, ponieważ potrafił cieszyć się i bawić z tak błahych chwil jak wyszukiwanie perełek muzycznych w antykwariacie, a przy tym cechowała go dojrzałość i odpowiedzialność. Idealnie ją wypełniał dbając o to, aby nie zatraciła tej beztroski jednocześnie pamiętając o wszystkich pozostałych aspektach, o których ona nigdy nie myślała. Przecież gdyby nie on, to by się dała okraść metodą na blondynkę.
Mimo, że oboje podchodzili do tej relacji z jednym oczekiwaniem - bez niczego stałego, to ich serca miały na to zupełnie inny plan. Choćby walczyli ze wszystkich sił, to mimowolnie pewne rzeczy zaczęły się dziać w ich relacji. Cora coraz mniej chętnie spotykała się z Jay’em, a mężczyźni na tinderze ją po prostu irytowali. Wszystkich porównywała do Gavina i to on był jej ostatnią myślą, gdy zasypiała oraz pierwszą tuż po przebudzeniu.
Nawet po tym wszystkim w jaki sposób się rozstali, nie potrafiła o nim zapomnieć. Nawet nie potrafiła się umówić z innym - nie chciała. Żaden jej nie zainteresował jej tak jak ten czterdziestoletni producent, który miał w sobie więcej wigoru niż nie jeden dwudziestolatek. Pewnie też dlatego postanowiła się z nim spotkać - nie potrafiła o nim zapomnieć. Żadnego pieprzonego dnia.
Spojrzała na niego trochę podejrzliwie, gdy postanowił całkowicie jej oddać decyzję , co do tego co będzie jadł. Nie obawiał się, że zamówi coś, czego on akurat nie lubi? Powróciła zaraz spojrzeniem w menu przyglądając się głównym daniom i nie odpowiadając od razu na jego pytanie.
- Hmm, nie jestem pewna czy się stęskniłam - odezwała się nie podnosząc wciąż na niego wzroku. Zamknęła kartę i odłożyła ją obok na stoliku. Dopiero po tym geście uraczyła go swoim spojrzeniem, w którym tańczyły niebezpieczne iskierki, a na twarzy pojawił się ten znany mu już, zadziorny uśmiech.
Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description

Oparła się z powrotem na krześle zakładając nogę na nogę i przekrzywiając głowę na bok, by mu się uważnie przyjrzeć. Była teraz ciekawa jego odpowiedzi. - A Ty? Tęskniłeś za mną?- spytała i pytanie czy będzie z nią szczery? I czy wierzył, że ona była z nim?

Gavin Fraser
40 y/o
For good luck!
188 cm
workin' nine to five what a way to make a livin'
Awatar użytkownika
And I would fly you to the moon and back
If you′ll be, if you'll be my baby
Got a ticket for a world where we belong
So would you be my baby?
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Jego długoletnie małżeństwo idealnie pokazało, że do normalnych związków się nie nadawał. W końcu jego była już małżonka w oczach innych uchodziła za kobietę sukcesu, prestiżu i elegancji… czyli wszystkiego, czego on nie szukał. Cora była cholernie atrakcyjną kobietą, ale on zakochał się w niej nie przez urodę, a przez szaleństwo, które pokazała mu w trakcie ich pierwszego spotkania. To właśnie ta nieprzewidywalność sprawiła, że jak nigdy nic zgodził się na układ, w którym zezwolił kobiecie na spotykanie się z innymi, samemu nie czując potrzeby romansowania z innymi kobietami. I oczywiście… mógłby zrzucić to wszystko na swój wiek albo brak czasu, przez zawodowe obowiązki. Ale i tak wychodziło na to, że to przy blondynce znalazł wszystko, czego przez całe swoje życie tak intensywnie szukał.
Problem pojawił się w momencie, w którym poczuł, że to właśnie przy blondynce był gotów porzucić wszystkie swoje obietnice i po raz ostatni spróbować zaangażować się w związek, przed którym mocno uciekał. Wszystkie boleśnie zakończone romanse utwierdziły go w przekonaniu, że w jego przypadku lepszym rozwiązaniem byłoby skupienie się na pracy niż na uczuciach, do których coraz bardziej się dystansował. Na dodatek sprawy powiązane z jego córką sprawiały, że uświadamiał sobie, że przez te wszystkie lata o własnym dziecku wiedział… tyle co nic. I było to cholernie bolesne, zwłaszcza że obudził się w momencie, w którym coraz bardziej dostrzegał podobieństwa jego córki do zachowań, które były widoczne u niego samego, gdy był w wieku podobnym do młodej Fraserowej.
Dopiero rozstanie z Corą obudziło w nim wszystkie refleksje, w których coraz bardziej zastanawiał się nad tym, jak bardzo już przepadł i czy jest gotów jeszcze funkcjonować, kiedy u jego boku nie było młodszej partnerki. I nawet te cholerne asystentki, o które była tak zazdrosna, nie interesowały go w żadnym stopniu, jak ona. Nie potrafił zapomnieć o kobiecie, która z takim hukiem pojawiła się w jego życiu i która sprawiła, że wszystko zaczęło nabierać tempa, które przed ich relacją stało w miejscu.
Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description


Cora Marshall
ODPOWIEDZ

Wróć do „Miller Tavern”