Jego długoletnie małżeństwo idealnie pokazało, że do normalnych związków się nie nadawał. W końcu jego była już małżonka w oczach innych uchodziła za kobietę sukcesu, prestiżu i elegancji… czyli wszystkiego, czego on nie szukał. Cora była cholernie atrakcyjną kobietą, ale on zakochał się w niej nie przez urodę, a przez szaleństwo, które pokazała mu w trakcie ich pierwszego spotkania. To właśnie ta nieprzewidywalność sprawiła, że jak nigdy nic zgodził się na układ, w którym zezwolił kobiecie na spotykanie się z innymi, samemu nie czując potrzeby romansowania z innymi kobietami. I oczywiście… mógłby zrzucić to wszystko na swój wiek albo brak czasu, przez zawodowe obowiązki. Ale i tak wychodziło na to, że to przy blondynce znalazł wszystko, czego przez całe swoje życie tak intensywnie szukał.
Problem pojawił się w momencie, w którym poczuł, że to właśnie przy blondynce był gotów porzucić wszystkie swoje obietnice i po raz ostatni spróbować zaangażować się w związek, przed którym mocno uciekał. Wszystkie boleśnie zakończone romanse utwierdziły go w przekonaniu, że w jego przypadku lepszym rozwiązaniem byłoby skupienie się na pracy niż na uczuciach, do których coraz bardziej się dystansował. Na dodatek sprawy powiązane z jego córką sprawiały, że uświadamiał sobie, że przez te wszystkie lata o własnym dziecku wiedział… tyle co nic. I było to cholernie bolesne, zwłaszcza że obudził się w momencie, w którym coraz bardziej dostrzegał podobieństwa jego córki do zachowań, które były widoczne u niego samego, gdy był w wieku podobnym do młodej Fraserowej.
Dopiero rozstanie z Corą obudziło w nim wszystkie refleksje, w których coraz bardziej zastanawiał się nad tym, jak bardzo już przepadł i czy jest gotów jeszcze funkcjonować, kiedy u jego boku nie było młodszej partnerki. I nawet te cholerne asystentki, o które była tak zazdrosna, nie interesowały go w żadnym stopniu, jak ona. Nie potrafił zapomnieć o kobiecie, która z takim hukiem pojawiła się w jego życiu i która sprawiła, że wszystko zaczęło nabierać tempa, które przed ich relacją stało w miejscu.
- Ukrywanie treści: włączone
- Hidebb Message Hidden Description
- A teraz przymknij oczy i poczekaj na niespodziankę - poprosił, chcąc zrobić jej niespodziankę. Znał Corę już tak dobrze, że jednym z takich prezentów, którymi chciał ją przeprosić, była wystawa. Wiedział o tym, jak bardzo starała się zostać malarką i jak bardzo zależało jej na pasji, której nikt nie potrafił docenić. Gavin sam nie był idealny. W końcu na ścianie jego mieszkania wisiały obrazy Bonnie, która przez dłuższy czas była jego kochanką. Sam nie wiedział, jakby zareagował, gdyby nagle poinformowała go, że zamierza w swoim mieszkaniu umieścić przedmioty powiązane z jej byłymi partnerami bądź kochankami.
- Wiem, jak ci na tym zależało. Wiem, że jestem ostatnim durniem. Ale jestem przekonany, że to ci się spodoba - dopowiedział, a następnie palcem dał znak wcześniej umówionemu kelnerowi, by przyprowadził osoby odpowiedzialne za pomoc przy wystawie obrazów namalowanych przez kobietę.
- A teraz otwórz oczy… i chciałbym, żebyś wiedziała, że zawsze będziesz dla mnie najważniejsza. Każdy twój obraz, każda twoja wizja i każda twoja propozycja jest moją największą motywacją - zakomunikował, wiedząc szczerze, że każde wypowiedziane słowo było prawdziwe i wypowiedziane wprost z serca.
- Jeżeli tylko będziesz chciała, zdejmę wszystkie obrazy Bonnie i każdy ten obraz, który widzisz, umieszczę na moich… znaczy, już naszych ścianach. Tak, Cora… chciałbym cię zapytać wprost, czy nie tylko wrócisz do mnie, ale czy zechcesz być panią nie tylko mojego serca, ale też całego mieszkania - zaryzykował. Czy było to szalone i odważne? Być może tak. Ale był już tak pewny ich uczucia, że nie wyobrażał sobie, by mógł zachować się inaczej.
- Na dodatek… - powiedział, nie kończąc swojej myśli. Chciał choć na chwilę zostać tajemniczym i nawet w obliczu tak szokujących i odważnych próśb pozostać przez moment poważnym.
- Mam jeszcze jedną, taką malutką kwestię z tobą do załatwienia. Chciałbym, byśmy przestali bawić się w kotka i myszkę. Pragnę, byśmy oficjalnie nazwali naszą relację związkiem, bo jak sama widzisz, nie możemy bez siebie żyć - zakomunikował wprost, choć mogło wydawać się to odważne, zwłaszcza że tak naprawdę jeszcze nawet nie odpowiedziała mu, czy mu wybaczy i czy nie jest już na niego wściekła przez kretyńskie zachowanie podczas ich ostatniej kłótni.
Cora Marshall