ODPOWIEDZ
29 y/o
For good luck!
186 cm
ochroniarz
Awatar użytkownika
niedawno wyszedł z więzienia i przypadła mu rola "niańki" rozpieszczonej córki bogacza
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Zmarnował trzy lata życia przez czyjś zbyt długi język. Gdyby sam popełnił błąd, czułby się o wiele lepiej ze swoją odsiadką, ale wina wcale nie leżała po jego stronie, tylko dzieciaka, którego wciśnięto mu na trasę, żeby czegoś się nauczył. Niestety, zanim gdziekolwiek go wysłano, nie opanował pewnych podstaw – milczenie jest złotem.
Bailey miał to szczęście, że miał wysoko postawionego wujka, który zadbał o niego nie tylko za kratkami, lecz również wtedy, gdy wyszedł na wolność, dzięki czemu nie musiał martwić się o to, co ze sobą pocznie. Nie mógł wrócić do tego, co robił przed więzieniem, jeszcze nie. Wiedział, że teraz przyciągał zbyt wiele uwagi, ale do normalnej pracy też nie mógł pójść. Pomijając to, że nie miał żadnego doświadczenia, bo całe swoje życie “pracował” ze znajomymi wujka, to jeszcze kto chciałby go przyjąć po odsiadce? Na szczęście również na to coś zaradził jego wujek, przedstawiając go swojemu znajomemu.
Ten zaś zaproponował Harriganowi, żeby zadbał o bezpieczeństwo jego córki, w zamian za co otrzymał legalne zatrudnienie, żeby nikt nie mógł się do niego doczepić. Poza tym pieniądze były niezłe, a jakby tego było mało, dostał własny kąt w niezłym miejscu, co akurat mu się przydało, bo wynajmowane przez niego mieszkanie przepadło, gdy trafił do więzienia, a przecież nie mógł zamieszkać z matką…
Dziś przyjechał do swojego nowego domu, a zarazem miejsca pracy, gdzie w pierwszej kolejności miał zadomowić się. Pracę zaczynał dopiero od jutra, dlatego na początek poszedł po prostu do swojego domku przy basenie, który od dziś miał być jego czterema ścianami. Nic wielkiego czy imponującego, ale dla Baileya było to w pełni wystarczające.
I o niebo lepsze od jego “pokoju” z ostatnich trzech lat. Poza tym mieszkanie to miało być dla niego po prostu wygodne, skoro miał mieć oko na kobietę, która mieszkała w domu, do którego domek przy basenie przynależał. Stąd miał do niej blisko i kontrolę nad sytuacją na miejscu, co zaobserwował, wyglądając przez okno prowadzące właśnie na ów budynek.
Spoglądał tam jednak tylko jeszcze przez chwilę, zanim wziął się za rozpakowywanie swojego dobytku, który zmieścił się w zaledwie jednej torbie. Nie miał nic więcej, większość rzeczy gdzieś przepadła pod jego nieobecność, czego się spodziewał i nie był tym mocno przejęty, Stracił jedynie rzeczy, które łatwo można było zastąpić, a to, co najcenniejsze, zostało już wcześniej ukryte w bezpiecznym miejscu, z którego nie zamierzał tego na razie zabierać.

Mindy Montague
gall anonim
unikam gier, które w ogóle nie rozwijają relacji, a także takich, w których pojawia się przemoc na tle seksualnym
26 y/o
For good luck!
171 cm
przyszła dziedziczka narkobiznesu i manager rodzinnego kasyna
Awatar użytkownika
przyszła dziedziczka narkotykowego królestwa, córeczka tatusia i manager lokalnej filii rodzinnego kasyna - montague paradiso
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Wiedziała, że tak się to potoczy. Wiedziała, że kiedy wróci do domu i poprosi o p o m o c któregoś z ludzi ojca, informacja o tym, że dość nieumiejętnie rozbiła samochód, w końcu do niego dotrze. Prawdę powiedziawszy nie minęło zbyt wiele czasu, kiedy dał jej do zrozumienia, że o wszystkim wiedział. Ona zaś od razu pojęła, że myślami wrócił do wypadku sprzed trzech lat.
Tyle tylko, że tym razem nic jej nie groziło. Ta drobna stłuczka była tylko głupim błędem, w dodatku takim, za który samodzielnie odpowiadała, ponieważ tym razem nie zostało to sprowokowane przed nikogo z zewnątrz. W Toronto naprawdę była b e z p i e c z n a, co oznaczało, że plan jej ojca się powiódł.
Odesłał ją tu, dzięki czemu nie musiał martwić się o jej życie.
I naprawdę nie przypuszczała, że znowu zacznie, dlatego dzisiejsza rozmowa z nim całkowicie wybiła ją z rytmu. Już w momencie, w którym usłyszała, że mogła potrzebować ochrony poczuła, że coś się w niej zagotowało. Wiedziała, że ta część obstawy kasyna, którą sam tutaj przysłał, cały czas patrzyła jej na ręce. Ostatnie, czego chciała, to aby ktoś robił to także poza nim.
Wściekła się. Coś dosłownie się w niej zagotowało, jednak przez telefon niewiele była w stanie zrobić. Na pewno nie po tym, jak ojciec z łatwością wykręcił się rzekomym biznesowym spotkaniem i tak po prostu się rozłączył, po raz kolejny udowadniając, że bynajmniej nie traktował jej poważnie.
Jak zresztą miałby, skoro najwyraźniej nadal widział w niej małą dziewczynkę, która znów potrzebowała n i a ń k i?
Myśląc o tym postanowiła wyrwać się z kasyna. Zamówiła ubera i czym prędzej pognała w stronę domu, w którym czekać miał na nią nowy o c h r o n i a r z. Już w chwili, w której wpadła do mieszkania, gotowa była skoczyć mu do gardła, by czym prędzej go stąd przepędzić.
Rzecz w tym, że wcale go tam nie zastała.
Dopiero po dłuższej chwili wyjrzała przez okno i dostrzegła, że ktoś kręcił się po domku przy basenie. Wypuściła głośniej powietrze i popędziła prosto tam, nawet przez chwilę nie myśląc o tym, że być może wypadało zapukać. Wciąż była przecież u siebie. — Nie rozpędzaj się z tym — odezwała się chwilę po tym, jak skinęła głową w stronę rozpakowywanych przez niego rzeczy. — Nie wiem na co umówiłeś się z moim ojcem, ale to nie wypali — zadeklarowała i pokręciła głową na boki.
W Toronto rządziła przecież ona.

Mindy Montague
Magda
unikam wątków nierozwijających relacji oraz opisów przemocy na tle seksualnym i przemocy nad zwierzętami
ODPOWIEDZ

Wróć do „#107”