-
It’s no use going back to yesterday, because I was a different person then.
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkishe/hertyp narracji1os (bio), 3os (reszta)czas narracjiprzeszłypostaćautor
— Rozumiem, to całkowicie zrozumiałe. A mogę zapytać jaki to klub? Nie jestem jakąś stałą bywalczynią takich miejsc, ale zastanawiam się nad jakimś miejscem, gdzie mogłabym sobie kiedyś zajrzeć. — zainteresowała się tylko bardziej, ale mimo wszystko nie zamierzała naciskać gdyby Ophelia nie chciała jej udzielić takiej informacji. Zresztą, nie była żadną klubowiczką nawet w przeszłości, a teraz była nawet już za stara na takie szaleństwa. Jedyne co to zastanawiało ją to, jak tam praca wygląda od zaplecza. Prowadzenie lokalu to jedno, ale użeranie się z nawalonymi agresorami nie wydawało jej się jakoś dużo łatwiejsze niż otwieranie lokalu w innym mieście.
— Spokojnie, nie mam aż tak dużo przypadków gdzie wciskam kogoś po godzinach, ale naprawdę nie mam nic przeciwko temu. Wydaje mi się jednak, że bez problemu wpiszemy cię normalnie do grafiku. — chciała nieco uspokoić kobietę swoimi słowami, dodatkowo podkreślając to uśmiechem. Dla niej to była sama przyjemność. Nie była aż taką pracoholiczką, ale wiedziała że czasami warto poświęcić się dla zatrzymania klienta na dłużej. Zwłaszcza takiego, który potencjalnie służył jako świetny obiekt testowy.
— Mi również bardzo miło. Niecodziennie spotyka się osobę, z którą można przeprowadzić tak przyjemną rozmowę. Naprawdę — podkreśliła szczerze, po czym posłała jej kolejny uśmiech, równie ciepły i sympatyczny jak jej słowa. Gardner nawet się nie spodziewała, że zwykłe wyjście na kawę mogło przerodzić się w potencjalną relację na dłużej, zwłaszcza pod względem zawodowym. A jednak wizyta łosia w Toronto mogła mieć jakieś pozytywne skutki, poza samym rzadkim widokiem tego stworzenia na tle całego betonowiska.
Ophelia Attwood
-
I am my own sanctuary and I can be reborn as many times as I choose throughout my life
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
- Tranzac - przyznała od razu, bo nie miała powodów do tego, aby ukrywać nazwę klubu, a jeśli dzięki tej miłej interakcji uda jej się zdobyć potencjalną nową klientkę to jeszcze lepiej. - Mamy sporo różnych eventów, wydarzeń tematycznych i innych. Jesteśmy niekiedy bardziej przestrzenią dla lokalnych artystów z różnych dziedzin niż typowym klubem.
Owszem, oferowali sporo z pozoru zwyczajnych imprez, gdzie można było posłuchać jakiejś wyjątkowej muzyki oraz potańczyć, ale poza tym mogli zaoferować też o wiele więcej. Na pewno nie był to lokal dla każdego, ale czy cokolwiek było dla wszystkich?
- W takim razie mnie uspokoiłaś - niemal zaśmiał się, unosząc kubek, w którym znajdowała się gorąca czekolada. - Skontaktuję się jak tylko upewnię się, co do mojego grafiku.
Również nie sądziła, aby faktycznie miały jakiś szczególnie wielki problem z uzgodnieniem terminu. Może i pracowała także poza godzinami otwarcia klubu, aby zapewnić jego bezbłędne funkcjonowanie, ale wciąż nie były to typowe godziny biurowe, z których musiałaby rezygnować, aby móc sobie pozwolić na zrobienie paznokci.
- Bądźmy szczere: okoliczności też są dosyć niecodzienne. Jeśli nie byłoby tu tego łosia to pewnie minęłybyśmy się bez słowa - stwierdziła, bo jednak to właśnie o niego zagadnęła ją wcześniej kobieta i przez to zatrzymały się na dłużej wa kawiarni, a potem usiadły wspólnie przy jednym stoliku.
Zella Gardner
-
It’s no use going back to yesterday, because I was a different person then.
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkishe/hertyp narracji1os (bio), 3os (reszta)czas narracjiprzeszłypostaćautor
— A to parę razy chyba mi się przewinął ten klub w jakichś opowiastkach klientek i słyszałam same dobre rzeczy. Chyba też parę razy chciałam zaglądnąć z okazji jakiegoś eventu, ale zawsze brakuje mi na to czasu. Może teraz prędzej tam zajrzę. — pokiwała spokojnie głową, na sam koniec wzruszając delikatnie ramionami. Cóż, gdyby chciała to pewnie by czas znalazła. Ale że wolała pracę od czegoś, co nie było dotychczasowym elementem jej życia… Teraz przynajmniej miała kolejny pretekst więcej, by tam zajrzeć, więc może wreszcie się skusi.
— Oczywiście. Będę czekać i na pewno coś ogarniemy. — powiedziała i uśmiechnęła się serdecznie, nie kryjąc swojego zadowolenia z prawdopodobnego pozyskania nowej klientki. Termin był ostatnim, czym mogła się teraz martwić. Najważniejsze i tak było dla niej zadowolenie klientki, czyli w tym wypadku Ophelii.
— Wiesz co, wydaje mi się że tak mogłoby być. Także możemy podziękować łosiowi za chęć eksploracji Toronto właśnie w dniu dzisiejszym, bo dzięki temu obie zyskałyśmy nową znajomość. I ja się z tego powodu bardzo cieszę. — pokiwała głową w zgodzie, śmiejąc się serdecznie na sam koniec. Nawet chwyciła za kawę, unosząc ją w geście toastu, chcąc tym samym uczcić to przypadkowe, ale wyjątkowo owocne zamieszanie związane ze zwierzęciem.
Ophelia Attwood
-
I am my own sanctuary and I can be reborn as many times as I choose throughout my life
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
- W takim razie cieszę się i możemy się umówić, że jeśli powiesz mi, co najbardziej cię interesuję to mogę ci dać znać o jakiejś ciekawej nadchodzącej imprezie z wyprzedzeniem. Może wtedy uda ci się wygospodarować nieco czasu - zaproponowała, bo czemu w sumie nie miałaby tego zrobić?
Miała już swoich znajomych, których gust znała na tyle, aby co jakiś czas informować ich na temat wydarzeń, które mogłyby ich zainteresowań. Dołączenie Zelli do takowego grona nie było dla niej większym problemem. Zwłaszcza jeśli mogłaby się tak odwdzięczyć za pięknie zrobione paznokcie. W tej sytuacji jedna profesjonalistka dbała o drugą.
- Dokładnie. W sumie jakby o ty pomyśleć to mógłby być z tego niezły scenariusz do jakiegoś filmu... Może nawet jakiejś komedii romantycznej rodem z lat dwutysięcznych? - zarzuciła pomysłem, bo faktycznie mogła spodziewać się podobnego pomysłu po produkcjach filmowych z początku tysiąclecia. - Kogo widziałabyś w rolach głównych?
To była jedna z tych zdecydowanie luźniejszych rozmów, w których temat mógł nagle zboczyć na całkowicie nowy tor. Czuła się troszkę jak w liceum, gdy nowych przyjaciół poznawało się właśnie poprzez zadawanie sobie wzajemnie jakiś dziwnych pytań, które pozwalały im się do siebie zbliżyć.
Zella Gardner
-
It’s no use going back to yesterday, because I was a different person then.
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkishe/hertyp narracji1os (bio), 3os (reszta)czas narracjiprzeszłypostaćautor
— To brzmi jak plan. I to taki, który ma wreszcie szansę się powieść. — przyznała szczerze, nawet decydując się na kolejny, serdeczny uśmiech skierowany w stronę Ophelii. — I tak myślę, że najszybciej po Nowym Roku będę miała okazję się gdzieś wybrać. Dopóki nie ogarniemy tego drugiego lokalu i jego otwarcia to odpuszczam sobie tak zwane dodatkowe przyjemności. — wyjaśniła jeszcze, pragnąc tym samym przekazać, żeby kobieta nie śpieszyła się za bardzo z taką przysługą. W tamtym momencie faktycznie miała jeszcze sporo na głowie i zwyczajnie chciała to wszystko dopiąć na ostatni guzik. Doceniała natomiast gest oraz chęć odwdzięczenia się za serdeczność Gardner.
— Komedia romantyczna? W sumie taki scenariusz bardzo by pasował do takiego filmu. — najpierw uniosła brwi, by zaraz potem zanieść się śmiechem. Wtedy było jeszcze daleko do Walentynek, a dodatkowo była w lepszym humorze, więc chętnie podjęła się tej dyskusji. — O matko kogo bym widziała… Kurczę, muszę pomyśleć. Teraz się te wszystkie twarze pozmieniały w trendach, bo coraz młodsi się pojawiają. Ale chyba i tak postawię na Scarlett Johansson. — sama nie wiedziała czemu, ale lubiła tę aktorkę. Widziała kilka produkcji z jej udziałem, a dodatkowo jej uroda była godna pozazdroszczenia. Rozmawiało jej się natomiast na tyle swobodnie, by dość łatwo wpaść na jedną z lepszych twarzy. — A Ty kogo byś dorzuciła? Może stwórzmy razem jakąś parkę, która świetnie by pasowała do tego klimatu. — zaproponowała, choć w duchu zastanawiała się, czy nie poszła o krok za daleko z tymi śmiałymi pytaniami. Mimo wszystko była ciekawa, kogo dopasowałaby tutaj Ophelia.
Ophelia Attwood
-
I am my own sanctuary and I can be reborn as many times as I choose throughout my life
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
- W takim razie po Nowym Roku - przytaknęła. - Będziesz też musiała jakoś uczcić jego otwarcie. Masz już jakiś plan?
Była ciekawa czy Zella planowała uczcić to jakoś z najbliższymi lub urządzić jakąś imprezę, aby w końcu się rozerwać i faktycznie świętować ogromny sukces swojej firmy. W końcu należało jej się to jak psu buda.
Może i one dwie były jedynie potencjalnymi przyjaciółkami, które się poznały w taki sposób, ale na pewno w realiach filmowych można byłoby to przekuć na niezwykle zabawne rozpoczęcie relacji głównych bohaterów, która skończy się happy endem.
- Fakty. Teraz chyba w zasadzie poza Stathamem w akcyjniakach nie ma takiego aktora, który kojarzy się tylko z jednym gatunkiem... Chyba, że chodzi o aktorów z Marvela. Kino superbohaterskie to jednak inny przypadek - stwierdziła, bo byli po prostu tacy aktorzy, do których przyklejała się łatka jednej konkretnej roli, którą trudno było odzobaczyć, gdy się na nich patrzyło.
Pokiwała z uznaniem głową na wybór Zelli, bo jednak była to aktorka, która przeszłaby zarówno w latach dwutysięcznych jak i obecnie. Sama z kolei miała kilka typów, które obsadziłaby w głównych rolach.
- Mam mały problem... Jeśli chodzi o rolę męską to Hugh Grant wydaje mi się nieco zbyt poważny do podobnej produkcji chociaż może nie? Matthew McConaughey troszkę mi nie leży wizualnie... W sumie mam jakiś sentyment do Bena Stillera. Weźmy jego - zadecydowała w końcu. - Jeśli chodzi o rolę kobiecą to Reese Whiterspoon nadałaby się idealnie, ale chętnie dałabym też Drew Barrymore.
W sumie zabawa szła coraz dalej, a one rozkoszowały się wizją stworzenia własnego filmu, który w latach dwutysięcznych na pewno okazałby się prawdziwym hitem kinowym. Pewnie zgarnęłyby za niego krocie.
Zella Gardner
-
It’s no use going back to yesterday, because I was a different person then.
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkishe/hertyp narracji1os (bio), 3os (reszta)czas narracjiprzeszłypostaćautor
— Prawdopodobnie będę wtedy w Vancouver na otwarciu lokalu, więc może na miejscu coś ogarniemy z przyjaciółką. — przyznała. Szczerze to nawet nie myślała wtedy jeszcze o Sylwestrze ani o tym, jak będzie go wtedy świętować. Mając przed oczami coś tak ważnego jak otwarcie nowego lokalu cała reszta miała nieco mniejsze znaczenie, szczególnie że Zella żyła głównie pracą. Była zdania, że na świętowanie też przyjdzie pora, ale nie musiała się z tym koniecznie spieszyć.
— To prawda. O, jeszcze Keanu Reeves mi się kojarzy głównie z akcją. A on też chyba grał w dość różnych filmach wcześniej, dopiero po czasie stając się typem od zabijania lub walki. — pokiwała głową, zgadzając się w pełni ze zdaniem rozmówczyni. Keanu też mógł być ciekawym wyborem do komedii romantycznej, natomiast po Wicku i Matrixie jakoś nie umiała go zobaczyć w czymś pozbawionym akcji i brutalności.
— Sama właśnie miałam problem z rolą męską. Osobiście uwielbiam Jima Carreya, ale wtedy byłoby chyba za dużo komedii w porównaniu do romansu. Ben Stiller jest ciekawą opcją. Myślę, że pasuje najlepiej z tego wszystkiego. — najpierw oddała się krótkim przemyśleniom, ostatecznie przystając na propozycję Ophelii. — Obie panie pasują świetnie. Kurczę, teraz widzę jaki reżyserzy musieliby mieć problem z decyzją kogo wybrać do roli głównej. Masakra. — aż pokręciła głową i jednocześnie uśmiechnęła się, widocznie rozbawiona tymi dylematami. Tyle nazwisk, a wszystkie były dość rozpoznawalne i mogące przyczynić się do jeszcze większego sukcesu samego filmu. Teraz też było z czego wybierać, natomiast ciężej było zadowolić szerszą publikę niż kiedyś. A przynajmniej tak jej się wydawało.
Ophelia Attwood
-
I am my own sanctuary and I can be reborn as many times as I choose throughout my life
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
- W takim razie bawcie się tam dobrze - powiedziała, gdy tylko usłyszała o tym, że właścicielki wspólnie będą doglądać otwarcia swojego nowego lokalu.
Z jednej strony Attwood też żyła pracą w sporym stopniu, ale przez to, że pracowała w klubie to siłą rzeczy bywała też na sporej ilości imprez. Nawet jeśli była w pełni skupiona na tym, co działo się we wnętrzu Tranzac to i tak mogła pozwolić sobie na to, aby skosztować drinka czy dwa oraz odprężyć się w towarzystwie dobrych znajomych.
- Keanu poza Johnem Wickiem i Matrixem kojarzy mi się jeszcze z tym jednym filmem, w którym grał z Riverem Phoenixem... - zaczęła, ale po chwili cmoknęła wyraźnie niezadowolona. - Nie mogę sobie przypomnieć tytułu. A Carrey w sumie też potrafi grać dramatycznie choć jest wyjątkowo komediowy.
Im dłużej myślała tym więcej potencjalnych nazwisk przychodziło jej do głowy, więc może powinna przystopować i nie zastanawiać się tyle nad potencjalnymi kandydatkami. Pierwsza myśl zwykle była najlepsza.
- Oni pewnie też mają swoich ulubieńców, z którymi wcześniej pracowali. Do tego castingi, zgłaszający się sami aktorzy... Może potrafią się lepiej z tym ogarnąć niż my - stwierdziła, wzruszając ramionami.
W końcu one były po prostu zwykłymi kobietami, które próbowały w jakiś sposób stworzyć swój film marzeń, siedząc w kawiarni.
Zella Gardner