Oparła głowę o jego klatkę piersiową, z przyjemną rozkoszą przyjmując jego ręce zamykające się na jej ramionach, a potem dłonie wędrujące po jej ciele, aż na brzuch. Boże, tyle czasu nie była tak dotykana. Tyle czasu nie była dotykana przez niego. Westchnęła cicho, a palce jej dłoni zacisnęły się na materiale jego spodni.
- Wieem… — przeciągnęła to słowo w odpowiedzi, pozwalając mu kołysać się w tym leniwie intymnym rytmie, pieszczona oddechem i zapachem jego perfum oraz szorstkością zarostu odnajdującą jej szyję.
Słuchała opowieści o tym, co jest w ich domu, z romantycznym uśmiechem na twarzy, pozwalając, by jej wyobraźnia podsuwała kolejne obrazy pomieszczeń, które widziała wcześniej przez Zooma, gdy jeszcze nie były wykończone. I nagle zachichotała, wyrwana z rozmarzenia pytaniem o prysznic i czy nie potrzebuje pomocy.
Uwolniła się z objęć i spojrzała na Josha ze ściągniętymi ustami i zmarszczonymi brwiami, jakby przejrzała jego intencje.
- Po prostu chcesz mnie zobaczyć nago! — zarzuciła mu, po czym uśmiechnęła się, udając nadąsanie, chociaż dobrze wiedziała, czego teraz chciał. — Potrzebuję chwilę pod prysznicem. Zrób mi, proszę, herbaty z miodem i cytryną, a potem możesz zajrzeć i popatrzeć. Albo poczekać na mnie w sypialni.
Puściła mu jeszcze oczko, kiedy wychodził z pokoiku dziecięcego, po czym odwróciła się do wnętrza i omiotła je jeszcze raz spojrzeniem, w którym czaiła się lekka obawa. Przygryzła dolną wargę i westchnęła, zastanawiając się, czy da radę.
- Skarbie? — jej głos zabrzmiał lekko nienaturalnie, gdy wychodziła z pokoiku. — Przyniesiesz mi jeszcze walizkę?
Poprosiła, przechodząc do sypialni, a potem przez garderobę do łazienki. Czuły uśmiech pojawił się na jej twarzy, kiedy zobaczyła swój szlafrok wiszący na wieszaku tuż obok jego. A dalej dwa zestawy ręczników, w różnych odcieniach. Dwa. Nie jeden i drugi wyciągany na wizytę. Dwa.
Love