23 y/o
Welkom in Canada
167 cm
Dilerka na Ulicy
Awatar użytkownika
Tyla <3
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracjiPrzeszły
postać
autor

Chociaż tok, co powiedziała było cytatem ze Shreka, to uważała, że idealnie pasuje do jej dziewczyny. Miała w sobie to coś, czego się słowami nie dało opisać.
- Innymi słowy jesteś niezwykle atrakcyjną młodą niewiastą - Wyjaśniła ponieważ tak rozumiała wypowiedziane wcześniej słowo.
Słuchając kolejnych słów autentycznie się wzruszyła. Nigdy nie spodziewałabyś się, że może coś takiego otrzymać usłyszeć. Szczególnie, że te słowa wypowiedziała właśnie jej ukochana. Był to w zasadzie jeden z najpiękniejszych prezentów jakie w życiu otrzymała. Chociaż nie miał fizycznej formy, to dawał więcej radości.
-To naprawdę wiele dla mnie znaczy, twoje słowa Otarła wierzchem dłoni oczy, w których jakoś tak samoistnie zakręciły się łzy wzruszenia. To było niezwykłe uczucie, być dla kogoś na pierwszym miejscu.- Jeśli nie udałoby się wynająć domu, to chociaż chciałabym mieszkanie z balkonem - Dodała już spokojnie, gdy nieci się już opanowała.
Wydawało jej się że fajnie mieć taką przestrzeń gdzie można zaczerpnąć powietrza bez wychodzenia z domu. Otwieranie okien to nie to samo, więc albo ogródek albo balkon najlepiej trochę większe to można było coś na nim hodować w doniczkach.
- Twoje kanapeczki mogłabym jeść dwadzieścia cztery godziny na dobę - zapewniła zupełnie poważnie.- Mam tylko nadzieję, że nie będzie dla mnie zbyt ostra, jak mi coś nie wyjdzie?
Całkiem możliwe, że niepotrzebnie się stresowała przed spotkaniem z przyszłą teściową. Miała tylko nadzieję, że nie okaże się tak surowa jak Gordon Ramsey. Naprawdę będzie się bardzo mocno starać, żeby to zechciała oddać jej Tyle za żonę. Miała zatem teraz ten, do którego musiała dołożyć ze wszystkich sił i się nie poddawać. Chociaż sama tyle reflektowała na zostanie jej żoną, to wypadało mieć błogosławieństwo przyszłej teściowej. Poniekąd, tak w głębi duszy liczyła, że może mama Tyli mogłaby być poniekąd dla jak mama?

Tyla Andrulyte
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
Kebaboss
22 y/o
LOT NA 240 METRÓW
166 cm
IT girl in progress
Awatar użytkownika
Noriu likti noriu nuskęst tavyje
Jūra bangos vėl liečia mane
Sniegas tirpsta ir žvaigždės arčiau
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkishe/her
typ narracji1os (bio), 3os (reszta)
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Po raz kolejny Tyla uśmiechnęła się nieco, nie kryjąc onieśmielenia, które pojawiło się po słowach jej dziewczyny. Dalej nie była pewna co ta w niej widziała, ale wiedziała jedno. Nie chciałaby, by to kiedykolwiek się zmieniało.
Bardzo dziękuję, że tak uważasz. Dla mnie też jesteś… bardzo atrakcyjną kobietą. — odpowiedziała, wahając się trochę przy odczuciu tego całego zażenowania, który towarzyszyło jej zawsze przy takich wyznaniach. Jej policzki zrobiły się zdecydowanie cieplejsze, prezentując barwę delikatnej czerwieni. Andrulyte zależało jednak na tym, by podkreślić fakt, że Mizzy również była w jej oczach piękna.
Sama natomiast poczuła to nietypowe odczucie, widząc łzy w jej oczach. Czuła się dziwnie z tym, że dość często wzruszała się razem z innymi, widząc ich emocje. Sama natomiast miała problem z tym, by odzwierciedlić swoje własne. Była niczym chodzące zaprzeczenie samej siebie, czego do tej pory nie rozumiała. Nawet nie wiedziała dokładnie co powiedzieć, więc jedynie podeszła i nieco sztywno ją przytuliła, natychmiast rozluźniając się, gdy już trzymała Mizzy w ramionach i zaczęła ją delikatnie głaskać po ramieniu.
Koniecznie z balkonem. I to takim dużym. — od razu pokiwała głową, nie kryjąc uśmiechu, choć jej własne oczy wydawały się wciąż szkliste. Sama by skorzystała z balkonu, możliwie wychodząc z laptopem w jakieś cieplejsze dni by zaczerpnąć tego świeżego powietrza.
To co, dokończę jeść i zrobię ci je, dobrze? — zaproponowała, kontynuując jedzenie zupy. Przełknęła kolejną porcję zanim ponownie się odezwała, po czym delikatnie potrząsnęła głową. — Nie. Nie pozwoliłabym jej nawet jak już. Więc nie musisz się o to martwić. — zapewniła ją, samej wierząc w swoje słowa. Jej mama miała swoje wady, ale nie była aż tak surowa. Miała nawet sporo cierpliwości, skoro tyle lat wytrzymała z tak okrutnym człowiekiem jakim był ojciec Tyli. Natomiast kobiecie było daleko do jakiegokolwiek okrucieństwa. I skoro Tyla ubóstwiała Mizzy, jej mama raczej będzie mieć podobnie. Więc kto wie, może nawet zacznie ją traktować niczym własną, przybraną córkę.

Mizzy Thembo
Lin (shad0wlin_)
kierowanie moją postacią bez mojej zgody
23 y/o
Welkom in Canada
167 cm
Dilerka na Ulicy
Awatar użytkownika
Tyla <3
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracjiPrzeszły
postać
autor

W kwestii Tyli mogła prawić jej komplementy bez przerwy. W jej oczach nie było bardziej cudownej osoby na całym świecie i to się na pewno nie zmieni.
- Zatem dobrały się dwie atrakcyjne młode kobiety - każdy komplet ze strony Tyli cieszyłam samo, a tych nigdy za wiele. - Więc nie zdziwię się jak będą się za nam oglądać.
Przemknęło jej przez myśl, że jej dziewczyna wygląd uroczo, gdy tak się rumieni. W ogóle wszytko, co miało z nią związek blog na swój sposób wyjątkowe. A najważniejsze w tym wszystkim był fakt, ze te uczucia były odwzajemnione i powoli się rozwijały. Bez żadnego pośpiechu czy narzucania drugiej osobie swoich oczekiwań.
Chyba istotnie święta były jakimś magicznym czasem, a tak na prawdę po prostu trafiła na właściwą osobę. Inaczej tego nie chciała tłumaczyć, gdy Tyla obdarowała ją przytulaskiem. Nie zamierzała jeszcze bardziej się rozklejać, ale tyle radości na raz jeszcze nie miała. Każda chwila z ukochaną była cenna i wyjątkowa, jednak dziś w szczególności do nie to docierało.
- Więc balkon znajduje się na pierwszym miejscu naszego wspólnego mieszkania - ciesząc się chwilowa bardzo bliską bliskością z Tylą. Był to bardzo miły gest z jej strony, że zrobiło jej się ciepło na serduszku. - Twoje kanapeczki mogę jeść cały czas i nie mam nic przeciwko nim - zapowiedziała uśmiechając się - ale nagotowałam tyle tych dań litewskich na wigilię, że trzeba je zjeść.
Teraz do niej dotarło, że ją poniosło z ilością dań, ale czego się nie robi, aby sprawić ukochanej przyjemność. Będzie musiała zjeść je wszystkie, a resztę zapakować i dać Tyli na drogę, gdy bedzie wracać do domu. Może nawet teściowa się załapie i doceni jej kuchnie?
- Opowiedz mi o swojej mamie - poprosiła przełykając ostani łyk zupy.

Tyla Andrulyte
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
Kebaboss
22 y/o
LOT NA 240 METRÓW
166 cm
IT girl in progress
Awatar użytkownika
Noriu likti noriu nuskęst tavyje
Jūra bangos vėl liečia mane
Sniegas tirpsta ir žvaigždės arčiau
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkishe/her
typ narracji1os (bio), 3os (reszta)
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Tyla zareagowała śmiechem na słowa Mizzy, próbując sobie wyobrazić tę potencjalną, wspomnianą przez jej dziewczynę sytuację. Nawet jeśli sama nie postrzegała siebie w najlepszym świetle, tak w towarzystwie Thembo prezentowało się to nieco inaczej. Trochę tak, jakby z jej pomocą uczyła się powoli kochać samą siebie.
Ciekawe tylko co by pomyśleli, gdyby się dowiedzieli że te dwie panienki to tak razem są. — zastanowiła się na głos, nawet nie kryjąc rozbawionego uśmiechu. Niby związki jednopłciowe były coraz bardziej powszechniejsze i przede wszystkim bardziej akceptowane, natomiast panowie lubili psioczyć na sytuacje, które nie szły do końca po ich myśli. Ta perspektywa była ciekawa, natomiast Tyli była do niczego niepotrzebna. Dla niej liczyło się jedynie to, że z Mizzy sprawy układały im się powoli, ale cały czas w dobrym kierunku. Aż nie mogła uwierzyć, że dopisało jej aż takie szczęście. Nawet święta wydawały się lepsze u jej boku, nawet jeśli niewiele różniły się od tego, jak zwykle je spędzała.
Tak! Tylko dobrze, żeby był zabudowany. Te wychodzące na zewnątrz trochę niezbyt nadają się, jakby chciał wyjść i postać na zewnątrz jak pada deszcz. — dorzuciła jeszcze, nagle uświadamiając sobie ten fakt. Tyla lubiła to deszczowe powietrze i ogółem cały klimat, który towarzyszył ponurej pogodzie. Przypominał on ją samą. — O matko to ile ty tego zrobiłaś? Dasz radę zjeść to wszystko ze mną? — nie mogła się powstrzymać przed parsknięciem śmiechem na tą wieść. Mizzy najwidoczniej przeszła samą siebie, a to tylko sprawiało, że robiło jej się cieplej na serduszku, że ktoś się dla niej tak starał.
O mojej mamie? Okej. — najpierw skinęła głową, chcąc skończyć zupę. Gdy wreszcie odłożyła łyżkę, prostując się na krześle, mogła zacząć. — Dziękuję, pyszna zupka. Co do mojej mamy, w sumie nie wiem od czego zacząć… Na pewno jest to osoba, która może nie jest jakaś idealna, ale jest cholernie pracowita. Zawsze dba o najbliższych na swój własny, czasami irytujący sposób. — zaczęła mówić, czując mimo wszystko lekkie rozbawienie na sam koniec, nie jakąś wielką gorycz.

Mizzy Thembo
Lin (shad0wlin_)
kierowanie moją postacią bez mojej zgody
23 y/o
Welkom in Canada
167 cm
Dilerka na Ulicy
Awatar użytkownika
Tyla <3
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracjiPrzeszły
postać
autor

- Co sobie pomyśli, to jego sprawa - powiedziała na słowa Tyli. - Ważnie, że najbliżsi nasi nie mają problemu z tym, że jesteśmy razem.
Sięgnęła po herbatę, żeby zapić nią smak zupy. Była już lekko chłodna, czyli taka w sam raz do picia, a d o tego zrobiona z miłością przez Tylę.
- A w przypadku domu to fajnie by było mieć ogród zimowy. Widziałam ostatnio coś takiego w programie, gdzie szukali domów na wsi. Nie pamiętam jak się nazywał ten program - dorzuciła, bo to też fajnie by było mieć. - Sporo, nie liczyłam - przyznała szczerze, bo nie wiedział tak na prawdę - ale jak nie zjemy, to coś zamrożę, coś wam dam Tobie i mamie.
Co prawd nie zaopatrzyła się w jakieś pojemniki, żeby dać na wynos, ale jakoś zaradzi temu problemowi. Chyba, że wszystko zjedzą, co też było możliwe. Wieczór oraz noc były długie.
- Na zdrowie - powiedziała, gdy Tyla zjadła ze smakiem najwyraźniej buraczaną zupę. - To miłe w sumie - przyznała słuchając słów swojej ukochanej. - Każdy okazuje troskę na swój własny sposób. Mojej było bardzo trudno, czyli wcale, ale może dzięki temu po prostu za nią nie tęsknię - zapewniła, ponieważ było to prawdą w dziewięćdziesięciu dziewięciu procentach. - Dobra, to teraz jedziemy z następnym daniem?
Miała ich jeszcze sporo w zanadrzu, więc pora na zaserwowanie innego. Mizzy zabrała talerze i powędrowała do kuchni, żeby podgrzać rybę z sosem grzybowym, który chwile później zaserwowała.
- Blisko jesteś z mamą? - Podjęła znów temat mamy, bo bardzo ciekawiło ją jak to jest.

Tyla Andrulyte
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
Kebaboss
22 y/o
LOT NA 240 METRÓW
166 cm
IT girl in progress
Awatar użytkownika
Noriu likti noriu nuskęst tavyje
Jūra bangos vėl liečia mane
Sniegas tirpsta ir žvaigždės arčiau
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkishe/her
typ narracji1os (bio), 3os (reszta)
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Tyla pokiwała głową w zgodzie, choć zaraz wzruszyła też ramionami. W sumie to nie wiedziała czemu zwróciła na to uwagę. Może dlatego, że jednak większą część życia spędziła w kraju, który zdecydowanie nie był aż tak postępowy jak Stany czy Kanada.
Dokładnie. — akurat w tamtym momencie, w którym spędzały wspólnie pierwszą Wigilię, zdążyła nawet powiadomić swojego kuzyna. Ku uciesze Andrulyte, przyjął tę informację bez problemu. Cieszyło ją to, że nawet najbliżsi otwierali się na jej nowe oblicze, w którym była przede wszystkim bardziej szczęśliwa. Nawet jej mama, o którą obawiała się najbardziej. Ale, jak to się mówi – miłość to miłość. Płeć nie miała tutaj znaczenia.
Ogród zimowy? — aż zamrugała i dopytała, chcąc poznać więcej szczegółów. Szczerze? Nigdy nie spotkała się z takim pojęciem, była albo tak biedna albo tak bardzo zadomowiona pod bezpiecznym kamieniem. Skoro jednak Mizzy była zainteresowana, nie miała nic przeciwko. — No okej. Może coś ogarniemy. Jeśli nie to po prostu przejdę do mieszkania poszukać jakichś pojemników. — mieszkała zaledwie parę drzwi dalej, więc co to za różnica? Nawet chyba orientowała się, gdzie jej rodzicielka trzymała te wszystkie rzeczy do przechowywania.
Zrobiło jej się trochę przykro, tak słuchając tego, że mama Mizzy nie okazała jej więcej miłości. Gorzej, że nie wiedziała czy jakoś ją pocieszyć, jakimś gestem albo może słowem? Kompletnie nie radziła sobie z tymi klockami.
Rozumiem… Ale myślę, że jak tylko lepiej się poznacie to moja mama będzie dla ciebie kimś takim, kogo nie do końca posiadałaś. — naprawdę chciała w to uwierzyć, bo nie chciała, by jej dziewczyna czuła się jakoś gorzej. — Jasne, bardzo chętnie. Jestem ciekawa co tam jeszcze upichciłaś. — aż zaczęła się kręcić na krześle z niecierpliwości, ale oczywiście takiej bardziej pokazywanej dla żartu niż do brania na poważnie. Znowu zaczęła się zastanawiać czy powinna była pomóc, ale Mizzy dość szybko uporała się z odgrzaniem dania i po kilku minutach przed Tylą stał już parujący talerz.
Dziękuję. Z mamą jestem… dość blisko, tak myślę. — pokiwała głową, a zapach ryby i sosu grzybowego uderzył w jej nozdrza niemalże od razu. Aż musiała sięgnąć po sztućce, nie mogąc doczekać się skosztowania potrawy. — Zawsze byłyśmy właściwie nierozłączne, głównie dlatego że praktycznie nie miałyśmy żadnych znajomych. — wyjaśniła pokrótce, po czym zrobiła sobie pauzę, by ukroić sobie kawałek ryby.

Mizzy Thembo
Lin (shad0wlin_)
kierowanie moją postacią bez mojej zgody
23 y/o
Welkom in Canada
167 cm
Dilerka na Ulicy
Awatar użytkownika
Tyla <3
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracjiPrzeszły
postać
autor

- To wyczekuj ode mnie czegoś zaręczynowego, ponieważ bardzo chętnie się z tobą ożenię - wyszczerzyła się w uśmiechu, ponieważ to już zostało postanowione.
Musi tylko uzbierać odpowiednią kwotę pieniędzy, lepiej zapoznać się z przyszłą teściową i zdobyć jej aprobatę. A potem tylko uderzy z przedmiotem zaręczynowym, flaszeczką lub kwiatami dla teściowej i poprosi o rękę swojej ukochanej. Dobrze mieć plan i działać według niego do celu.
- To takie pomieszczenie cale oszklone, gdzie jest dużo kwiatów, roślin i można tam posiedzieć, poczytać czy popracować z komputerem. Na dworze może być mega zimno, a Ty sobie siedzisz w ciepełku pośród roślinek z kawką czy herbatką - wyjaśniła, żeby zobrazować jakie to może być fajnie pomieszczenie. - Poniekąd balkon też tak można zaaranżować, wstawiając takie rozsuwane ścianki i dobrze go wyizolować, żeby nie było zimno zimą, a latem wiosną i jesienią mógłby służyć jak zwykle balkon - dorzuciła, bo na dom raczej ich stać nie będzie, niemniej jednak wszędzie będzie dobrze, byle z Tylą. - I tu masz racje, nie pomyślałam o tym. Jak na najprostsze pomysły najciężej wpaść.
Ponieważ faktycznie sama by na ten genialny w swej prostocie pomysł nie wpadła. Jednak warto na zaś kupić te pojemniki.
- Byłoby mega super, jak tak było - przyznała szczerze, bo bez ojca jakoś dawała radę, ale bywały takie momenty, kiedy naprawdę potrzebowała mamy. - Jesteś moją krytyczką kulinarną, a że dodatkowo prosto z Litwy, to nie mogę zawieść twoich kubków smakowych.
Jej skromnym zdaniem rybka prezentowała się dużo lepiej niż buraczana zupa. I po skonsumowaniu pierwszego kęsa doszła do wniosku, że smakuje lepiej. Może ciut za sucha jej wyszła, ale też ryb za dużo sama nie jadła, więc nie do końca potrafiła je sprawnie przygotować.
- Brzmi miło, mieć takie wsparcie od osoby, która może służyć radą i wsparciem - pokiwała głową. - Twój tata z wami nie mieszka?

Tyla Andrulyte
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
Kebaboss
22 y/o
LOT NA 240 METRÓW
166 cm
IT girl in progress
Awatar użytkownika
Noriu likti noriu nuskęst tavyje
Jūra bangos vėl liečia mane
Sniegas tirpsta ir žvaigždės arčiau
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkishe/her
typ narracji1os (bio), 3os (reszta)
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Czy ja powinnam naszykować też coś zaręczynowego w zamian? — serce Tyli zabiło mocniej po słowach dziewczyny, natomiast dość szybko odpowiedziała jej pytaniem, chcąc dowiedzieć się jakie były oczekiwania względem niej. Nie chciała zawieść Mizzy, to z pewnością. Nie była też pewna, czy czułaby się dobrze, zostawiając całe starania w jej rękach. Nie, ponieważ jej nie ufała. Po prostu też chciała zrobić dla niej coś… romantycznego.
Oooo, ej to brzmi naprawdę świetnie. Totalnie chcę to w naszym domku. — aż pokiwała głową w totalnej zgodzie. — To też super opcja. Zależy na co się w finale zdecydujemy, ale na pewno wykorzystamy jedną lub drugą możliwość. — skoro jej też to siadało, nie zamierzała oponować. Zwłaszcza, że potencjalnie sama mogłaby się tym cieszyć w równym stopniu. — Haha, to akurat prawda. Akurat mi się skojarzyło, bo mama zabrała parę pojemników ze sobą, wychodząc do rodziny na Wigilię. Tam na pewno wypchają je po brzegi, więc będzie co jeść. — przyznała, parskając cicho. To też już była taka słowiańsko-bałkańsko-bałtycka tradycja, by rozdawać zbyt dużą ilość jedzenia po ludziach.
Twoje umiejętności jeszcze nigdy mnie nie zawiodły, więc teraz pewnie też będzie podobnie. — odparła na jej słowa, śmiejąc się cicho. Wróciła do krojenia ryby, w końcu wkładając sobie jej kawałek do ust i powoli go kosztując. — Nie no. Pycha. Nawet lepsze niż zupa. — pochwaliła ją szczerzę, od razu krojąc sobie kolejny kawałek. Sama też nie jadła ryb jakoś często, bardziej kojarząc ją jako rarytas od święta, ale ta była naprawdę w porządku.
I ile na jej twarzy prezentował się w miarę swobodny, a wręcz zadowolony wyraz, tak mina jej trochę zrzedła na dźwięk słowa „ojciec”.
Nie. — jej głos dość szybko zmienił się na nieco chłodny, wręcz gorzki. Dopiero teraz właściwie zdała sobie sprawę, że nie mówiła o nim nic Mizzy. — Dla mnie ojciec nie istnieje. — dorzuciła zdawkowo, przenosząc swoją uwagę na jedzenie. Widać było, że temat ojca był dla niej bardzo drażliwy. Nawet mimo ucieczki, nawet mimo faktu, że już nie żyła z nim pod jednym dachem.

Mizzy Thembo
Lin (shad0wlin_)
kierowanie moją postacią bez mojej zgody
23 y/o
Welkom in Canada
167 cm
Dilerka na Ulicy
Awatar użytkownika
Tyla <3
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracjiPrzeszły
postać
autor

- W zupełności mi wystarczy, jeśli się zgodzisz ze mną ożenić i twoja mama zgodzi się dać mi Twoją rękę - zapewniła.
Miała nadzieję, że nie za często powraca z tematem ożenku, ale bardzo mocno zakorzeniła się w niej ta chęć. Obiecała sobie, że trochę przystopuje, bo i tak nigdzie im się nie spieszyło. Miały przed sobą dużo czasu, zwłaszcza że miedzy nimi był tylko rok różnicy.
- Cieszę się, że ci to też pasuje. Wydaje się to takie bardzo funkcjonalne a jednocześnie klimatyczne miejsce - oglądanie programów telewizyjnych na coś się widać zdało. Co prawda był to angielski program, ale to taki mały szczegół. Ważne, aby coś w tym stylu udało się im znaleźć. - Może to jakiś nawyk, że na święta się robi więcej jedzenia? W sumie to miałam tylko parę takich prawdziwych świąt, które mogę miło wspomnąć do tej pory. Ale teraz już zawsze będę na nie czekać, bo spędzimy je razem - uśmiechnęła się szeroko.
Fajnie, że robiły takie poważniejsze plany, chociaż jeszcze daleko do ich realizacji. Ale sam fakt bardzo mocno podnosił ją na duchu, a to w sumie już było coś.
- Wiesz jak podnieść człowieka na duchu - zrobiło jej się miło, że udało jej się dorównać smakom dzieciństwa swojej dziewczyny. - Może spróbuję częściej robić rybę?
Wszystko szlo w ten dzień jak najlepiej i oczywiście musiała coś schrzanić. Fakt, że Tyla tematu ojca nie poruszała, więc logicznie mogła się domyślić, że coś jest na rzeczy. Sama nawet nie widziała, kto jest jej, a matka dość szybko dała jej do zrozumienia, że poruszanie tego tematu źle się dla niej skończy. Więc do tamtego dnia nigdy więcej go nie poruszała. Teraz też temat trzeba było zakończyć i poprowadzić rozmowę na inne tory.
- Ojcowie są nam zbędni - podsumowała słabo. - To może mi opowiesz, kogo jeszcze z rodziny masz w Toronto?

Tyla Andrulyte
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
Kebaboss
ODPOWIEDZ

Wróć do „#705”