30 y/o
For good luck!
170 cm
Jubiler, żigolo Zakład jubilerski, ulica
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiOn/ono
typ narracjiTrzecioosobowa
czas narracjiPrzeszły
postać
autor

Saul patrzył na Salvadora jakiś czas, trawiąc w myślach to, co usłyszał.. Z jednej strony wyobraził sobie rzeczywiście to, jak Meksykanin zdziera z niego ubrania i coś drgnęło mu w dolnych partiach ciała; zrobiło mu się cieplej i jemy też rumieńce wypłynęły na policzki. Z drugiej - mimo, że sam miał wtedy na to ochotę, mimo, że sam chciał zerwać z Salvadora ubrania, to jednak czuł, że to byłoby złe. Owszem, był dziwką, pieprzył się w wielu równych miejscach - również w kiblu - i nie stanowiło to dla niego żadnej przeszkody. Tyle, że tamten seks był za pieniądze. Nie był dla przyjemności Saula - nawet jeśli czasem rzeczywiście mu się podobało. Czasem. Zwykle jednak były to doświadczenia mające niewiele wspólnego z przyjemnością, dlatego Devlin ćpał: żeby się znieczulić i żeby świat był nieco lepszy.
Nie, zrywanie z siebie ubrań w toalecie w tym konkretnym przypadku byłoby niewłaściwe, bo Salvador był dla niego kimś ważnym, kimś, z kim Saul nie chciał się pieprzyć. Chciałby raczej się z nim kochać, chciałby, żeby to było miłe, piękne, żeby obaj czerpali z tego przyjemność i żeby to nie było "na odwal". Chciał też... się tego nie bać. Wiedział, że nieraz w takich sytuacjach wracały do niego demony przeszłości, więc miewał różne odruchy lękowe (na które zwykle klienci nie zwracali uwagi: brali to, za co zapłacili i tyle). Chciałby ich nie mieć przy Salvadorze. Poza tym - nie bardzo chciał iść do łóżka od razu po pierwszym pocałunku, bo to było... niewłaściwe. Płytkie. Sugerujące, że to chwilowe, że tylko zachcianka. Prawdopodobnie to myślenie było błędne i możliwe, że się zmieni niedługo (bo bardzo go ciągnęło do Meksykanina i chciał czuć jego ciepło i dotyk), ale w tym momencie miał tego typu wątpliwości, mimo, że znali się od bardzo dawna i mimo, że od trzech lat mieli regularny, częsty kontakt, od kiedy Salva zamieszkał w Toronto.
Wreszcie spojrzał półprzytomnie na ekran, wciąż właściwie nie widząc filmu, który włączył jego przyjaciel, tylko mając przed oczami sceny z łazienki i sprzed baru. Bliskość twarzy Salvadora, smak jego ust, dotyk jego warg, gorąco, które wtedy poczuł, te przyjemne zawroty głowy. Piękne, czarne, wielkie oczy Menendeza tak blisko niego, patrzące prosto na niego, wgłąb jego duszy...
- Nie wiem, czy zrywanie z siebie nawzajem ciuchów w kiblu to dobry pomysł... zwłaszcza na pierwszy raz - powiedział po jakimś czasie cicho i trochę niewyraźnie - ale tak, też miałem na to ochotę. Ale wolałbym, żeby to nie tak wyglądało. Nie za pierwszym razem. Nie chcę cię po prostu przelecieć.

Salvador Menendez
ODPOWIEDZ

Wróć do „#4”