33 y/o
Indulge in local cuisine
171 cm
właścicielka The Fifth Social Club
Awatar użytkownika
And I bet you think about me...
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3os.
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Traktowała to jako komplement… to, że nie zamierzał się tak wdzięczyć przed nikim innym. To jak na nią patrzył również i… widziała to i wcale nie była na to obojętna. Ani trochę. Bo gdy tak na nią patrzył śmieszny dreszcz przechodził wzdłuż jej kręgosłupa i za każdym razem uświadamiała sobie, że dawno się tak z nikim nie czuła, że dawno nikt je tak nie traktował. Skłamałaby jakby powiedziała, że to nie było przyjemne. Było, cholernie. I sprawiało, że łatwiej było jej się zaangażować… może nawet zbyt łatwo. Bo przecież doświadczenie powinno ją nauczyć, że prędzej czy później pożałuje, że dystans byłby znacznie bezpieczniejszy… znacznie! Tylko wcale go nie chciała. Lgnęła do niego, pragnęła jego uwagi, zainteresowania i adorowania. Jego pocałunków i dłoni zaciskających się na jej pośladku. Nie czuła się wcale skrępowana tym, że byli wśród ludzi… po pierwsze nie oni pierwsi i ostatni, a po drugie – prawdopodobnie nigdy więcej tu nie wrócą? A nikt ich nie znał, więc mogli sobie pozwolić na więcej. Nawet na brak jakiejkolwiek odległości między nimi na tym parkiecie.
- Nam… oczywiście, że nam. Przecież oboje na tym skorzystamy. – bo jego wdzięczność będzie ich wspólną formą rozrywki i przyjemności… szczególnie jeśli się weźmie pod uwagę, co dla nich przygotował. Znaczy Darcy nie miała zielonego pojęcia i nawet nie próbowała zgadywać, ale skoro sam o tym pomyślał – musiało mu to chodzić po głowie i musiał mieć na to ochotę. Oboje na tym skorzystają, nie wątpiła!
Odchyliła lekko głowę razem z jego sugestią, a gdy tylko sunął wargami po jej rozgrzanej skórze… znowu zadrżała i mocniej zacisnęła palce na męskiej koszuli – Myślę, że nasz domek jest w bezpiecznej odległości od… wszystkiego. I wszystkich. – zaśmiała się, wyprostowała i spojrzała mu prosto w oczy. Iskierki w jej spojrzeniu nie pozostawiały złudzeń, że jego próby nakręcenia ją zdawały egzamin. Przysunęła się, żeby odezwać się tuż przy męskim policzku, bo nie było potrzeby, żeby ktokolwiek jeszcze ją słyszał – nawet jeśli muzyka i tak była wystarczająco głośna – I zawsze możesz po prostu zamknąć mi usta… będę wtedy cichutko, obiecuję. – zacisnęła lekko zęby na męskim policzku i zaśmiała się – Chodź jeszcze na drinka i wychodzimy. – zadecydowała i nawet nie czekała na jego odpowiedź – złapała dłoń Arvela i pociągnęła go w kierunku baru, żeby zamówić im kolejkę szotów – Ostatnio po tequili całkiem nieźle się bawiliśmy. – wyszczerzyła kły w szerokim uśmiechu, tłumacząc swoje zamówienie – Jakaś jest też w naszym hotelowym barku. – więc właściwie nawet nie musieli wychodzić, chociaż… nie żałowała! Przynajmniej miała swoje prywatne przedstawienie - I tak wiem... nie pasuje do twojej walijskiej natury, ale jak na moje to całkiem nieźle odnajdujesz się w tym egzotycznym klimacie. - i przesadnie dramatyzował przed wyjazdem!


Arvel Cadwalader
39 y/o
For good luck!
190 cm
Detektyw IGGTF Toronto Police Service
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkimęskie
typ narracji
czas narracji
postać
autor

Prawda była taka, że zawróciła mu w głowie już dawno temu. Wcześniej po prostu tego nie zauważył. Jakkolwiek głupio by to z jego strony nie brzmiało, kiedy po prostu ze sobą sypiali nie miał odpowiedniej perspektywy. Teraz, mając pewien przedsmak tego, jak mogłoby wyglądać ich życie, gdyby tylko spróbowali... Chciał tego. Naprawdę tego chciał. Zdawał sobie sprawę, że ich relacja nigdy nie będzie jednymi, wielkimi wakacjami, ale jeśli mieli szansę mieć w swoim życiu takie momenty, jak teraz? Dla niego warto było zaryzykować. Widząc ją tutaj, w klimacie, który wydawał się wręcz dla niej stworzony zaczynał czuć coś więcej. Zaczynał się angażować. Coś, czego naprawdę dawno nie robił. Darcy jest warta grzechu. Widział ją już w naprawdę wielu wydaniach. Różnych kreacjach, a najczęściej bez nich. Jednak nigdy nie była dla niego tak pociągająca jak w ostatnich dniach. Kiedy była po prostu wolna, szczęśliwa. Pragnął jej. Nie tylko w ten sposób, który okazywał jej od lat. Pragnął... Z nią być.
Nawet jeśli w tym momencie skupiał się nieco mocniej na tej części ich relacji, którą oboje doskonale znali. W końcu fizyczność była naprawdę ważna w związku. Był pewien, że dla nich obojga. Z resztą, kto byłby w stanie trzymać dłonie przy sobie mając za partnerkę taką kobietę? Zdecydowanie wszyscy inni powinni, bo on nie lubił się dzielić. Jego wzrok spoczywał od kilku dni tylko i wyłącznie na niej, a jego dłonie... Cóż... Mówiły same za siebie zaciskając się tylko mocniej w jej włosach, kiedy on muskał swoim językiem miejsce na jej szyi, które przed chwilą przygryzał.
- Mmm... Myślę, że sprawdzimy to dzisiejszej nocy... - mruknął spoglądając w jej tęczówki, a w jego mogła odszukać obietnicę, którą była pewna, że dla niej spełni.
Gdzieś w okolicy jego lędźwi zrodził się bardzo przyjemny i ekscytujący dreszcz, gdy wyszeptała jak mógł ją uciszyć. Zdecydowanie miał przynajmniej kilka pomysłów na to, jak zamierzał jej zamknąć usta, gdy będzie za głośno. Z drugiej jednak strony, czy kiedykolwiek mógł powiedzieć, że była za głośno? Nie przeszkadzało mu by wszyscy wiedzieli jak dobrze zaspokaja swoją kobietę. Swoją kobietę? Czy naprawdę zaczynał już myśleć w tych kategoriach? To... Dziwne... Jednak w jej przypadku zawsze był cholernie posesywny.
Nie protestował, kiedy ściągała go z parkietu. Spojrzał na nią nieco rozbawiony, gdy zamówiła im kolejną kolejkę szotów, aczkolwiek nie spodziewał się po niej niczego innego.
- Nie tak dobrze jak Ty Darcy. - uśmiechnął się do niej zaczepnie sięgając po pierwszego szota z zamówionej deski.
Wsunął kieliszek w jej dekolt puszczając jej oczko. Odsunął nieco ramiączko jej sukienki żeby nasypać soli na jej obojczyk. Zlizał sól z jej gorącej skóry, przesunął twarz niżej wprost w jej dekolt. Obejmując kieliszek ustami przechylił głowę do tyłu wypijając zawartość. Odstawił go na blat, sięgnął po limonkę i zagryzł patrząc jej w oczy.
- Mmm... Tak zdecydowanie smakuje najlepiej. - uśmiechnął się do niej łobuzersko oblizując usta.

Darcy Bowman
33 y/o
Indulge in local cuisine
171 cm
właścicielka The Fifth Social Club
Awatar użytkownika
And I bet you think about me...
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3os.
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Potraktowała jego słowa jak obietnicę. Jak zawsze. Lubiła to jak doskonale radził sobie z jej potrzebami, gdy nawet nie musiała ich artykułować. Tak, cielesność była ważna – cholernie ważna. Większość relacji w jej życiu zaczynała się właśnie od tego… od łóżka. I nawet jeśli nie była pewna, czy to dobrze i czy w ten sposób da się zbudować prawdziwą dojrzałą relację to jednak nie potrafiła inaczej. Jednocześnie w tym przypadku po prostu lubiła jego towarzystwo. Lubiła te momentu, gdy w środku nocy po prostu leżeli w łóżku i rozmawiali, albo oglądali najdurniejsze programy telewizyjne, do których pewnie w innych okolicznościach by się nie przyznali – bo poważni ludzie takich rzeczy nie oglądają! Lubiła pić z nim rano kawę i najwyraźniej lubiła też pić z nim tequilę gdzieś na końcu świata. Bo tak, to miejsce sprawiało wrażenie końca świata. I wiedziała, że to bańka, która pęknie wraz z tym jak koła samolotu dotkną płyty lotniska w Toronto, ale to nic… teraz się nią cieszyła.
- Owszem, ale… – spojrzała na niego rozbawiona – Moja matka pochodzi z Meksyku, więc powiedzmy, że mam te… bardziej egzotyczne klimaty we krwi. Nie musiałam się kąpać w kremie z filtrem. – wytknęła przekornie, uśmiechając się do niego wyraźnie rozbawiona, bo tak, oczywiście – ona odnajdywała się tu doskonale… nawet jeśli swoją latynoską naturę ignorowała przez całe życie, a z matką nie miała kontaktu od kiedy wyszła z domu w wieku lat szesnastu. Nie miała z tym światem nic wspólnego, a jednak się odnajdywała. Ale jednocześnie naprawdę uważała, że on też. Na szczęście, bo gdyby był nieszczęśliwy… miałaby wyrzuty sumienia. Nie lubiła wyrzutów sumienia.
Gdy kieliszki wylądowały przed nimi na blacie skinęła barmanowi w podziękowaniu i nie zdążyła nawet zareagować, gdy Arvel postanowił się poczęstować body shotem. Kolejny śmieszny dreszcz przemknął wzdłuż jej kręgosłupa, gdy jego język przesunął po jej skórze i zaśmiała się pod nosem, kręcąc głową – Jesteś niemożliwy – skwitowała, przechyliła kieliszek z alkoholem, wlała sobie go do gardła, od razu przegryzła cytryną i jeszcze mając jej smak na wargach – pocałowała go – mocno, zachłannie i tak… że jakiś cichy głosik z tyłu głowy jej mówił, że wcale nie chciała przerywać – Teraz możemy wracać. – wymamrotała prosto w męskie wargi, bo przecież tak miało być… ostatni drink i powrót do domku – Tym bardziej, że obudziłeś moją ciekawość, Cadwalader… mam nadzieję, że nie rozczarujesz. – zaśmiała się, chociaż nie posądzała go o to. Zdecydowanie nie!



Arvel Cadwalader
39 y/o
For good luck!
190 cm
Detektyw IGGTF Toronto Police Service
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkimęskie
typ narracji
czas narracji
postać
autor

Może ta bańka tak naprawdę wcale nie musiała pękać po powrocie? Jasne, w Toronto będą mieć nieco więcej problemów na głowie. Dawnych znajomych, może nowych znajomych. Swoje obowiązki, które też potrafią dać w kość. Jednak może właśnie to sprawi, że będą mogli lepiej docenić te kilka chwil, które znajdą dla siebie w swoich grafikach. Te chwile, które mogą spędzić w sypialni, na kuchennym blacie czy niekoniecznie oddając się swoim cielesnym uciechom. Po prostu zamawiając coś z pobliskich restauracji, zalegając na kanapie przy kolejnej edycji jakiegoś reality show, które jest tak denne, że nawet interesujące. Kto nie lubi zobaczyć jak nisko potrafi upaść społeczeństwo? Oni na pewno lubili. Tylko od nich zależało jak podejdą do swojej relacji po powrocie. Skoro spędzanie razem czasu tak dobrze wychodziło im na wczasach, dlaczego nie mieliby robić tego częściej również w swoim codziennym życiu? On zdecydowanie chciałby mieć ją przy sobie trochę częściej. Tym bardziej kiedy zobaczył jej prawdziwy temperament.
- Meksyk, co? Widzę to... Widzę... - zlustrował raz jeszcze jej sylwetkę swoim spojrzeniem widząc teraz pewne rysy, które mogły na to wskazywać, a niekoniecznie wcześniej go zastanawiały - W takim razie nie mogliśmy chyba pochodzić z bardziej odległych krajów. Wątpię, czy Ty tak dobrze odnalazłabyś się w moich klimatach. - zaśmiał się cicho bo nie wyobrażał jej sobie w ciemnym, deszczowym kraju, gdzie wiatr wręcz ściąga skórę z kości.
Nie. Nie zamierzał zabierać jej w najbliższym czasie w swoje strony. Jeśli wydawało jej się, że zima w Toronto była ciężka... Nie chciała zobaczyć tej z Walii. Na razie wolał ich wolny czas trwonić na nieco przyjemniejsze wakacje. Jego ojczyzna nie była na liście potencjalnych wyjazdów. Nie zbliżała do siebie ludzi. Chociaż może... By dzielić się ciepłem? Z tym na razie nie mieli problemu.
Ciepłem swoich ciał wręcz się cieszyli. On nie miał większych problemów by dotykać jej ciała publicznie. Czym jest jeden body shot wśród kochanków? Mruknął tylko w jej usta czując tę przyjemną mieszankę cytryny i alkoholu. Tylko podkręcało to jego pragnienie. To zdecydowanie był ostatni drink w tym barze.
- Czy kiedykolwiek rozczarowałem? - spojrzał na nią wymownie z tą irytującą pewnością siebie, którą zawsze przy niej emanował.
Wziął ją z dłoń i wyciągnął z baru. Znalezienie taksówki nie było najmniejszym problemem. To turystyczne miejsce. Normalnie pewnie sam by ich przewiózł, ale dlaczego nie korzystać z takich udogodnień, pozwalając im obściskiwać się na tylnym siedzeniu? Bo zdecydowanie nie szczędził sobie tych wszystkich wcale nie przypadkowych dotyków jej uda, obojczyka, szyi. Tak by podtrzymać nieco to napięcie. Na miejscu puścił ją przodem by móc jeszcze zerknąć na te krągłe pośladki zanim przekroczyli próg domku. To nie miał być romantyczny wieczór. Więc nie było żadnych płatków róży, czy fikuśnych łabędzi z ręczniczków. Było za to wiadro lodu z naprawdę dobrą tequilą. Mnóstwo świec i kilka długich pasów aksamitnego materiału leżące na łóżku. Arvel sięgnął po jedną z kostek lodu by bez pytania przesunąć nią po jej odsłoniętym kręgosłupie.
- Możesz wybrać kto wyląduje na tym łóżku. - uśmiechnął się do niej filuternie obracając kostkę między palcami, patrząc na nią wyczekująco.

Darcy Bowman
33 y/o
Indulge in local cuisine
171 cm
właścicielka The Fifth Social Club
Awatar użytkownika
And I bet you think about me...
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3os.
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Wątpił, czy dobrze odnalazłaby się w jego klimatach…
Kącik ust drgnął jej w rozbawieniu, bo w słowniku Darcy brzmiało to trochę jak rzucane wyzwanie i jakaś część jej chciała rzucić jakimś sprawdź mnie, ale na szczęście ugryzła się w język. To nie był odpowiedni moment na poznawanie rodziców – chociaż akurat na to nigdy nie było odpowiedniego momentu, bo Bowman zwyczajnie nie była kimś, kogo przedstawia się rodzicom. Ale sama Walia? Nie przerażała jej, ani trochę. Całe życie spędziła w Kanadzie, nie była wcale delikatna – nawet jeśli to w tym egzotycznym klimacie zdawała się być najbardziej u siebie. Więc nie powiedziała nic, nie kusiła losu, żeby naprawdę nie wpadł na pomysł zabierania jej w rodzinne strony.
- Nie… ale nie mogę cię ciągle chwalić, Cadwalader. Musisz mieć stawiane wyzwania – rzuciła z czystej przekory w odpowiedzi na jego pewność siebie. Oczywiście, że nigdy jej nie rozczarował – jeszcze nie miał ku temu okazji. Czy dzisiaj taka okazja się natrafi? Szczerze wątpiła, a jej ciekawość narastała z każdą kolejną chwilą… jeszcze barze, a później w taksówce. A nawet już na miejscu, gdy weszli do domu. Świeczki i tequila? Tego się nie spodziewała… zresztą materiału leżącego na łóżku też nie. Wzięła jeden z pasów w dłonie i obracała go w palcach, gdy Arvel znalazł się tuż za nią i dotknął jej skóry. Zadrżała. Momentalnie pojawiła się gęsia skórka i uśmiechnęła się pod nosem.
- Mam nadzieję, że jednak oboje… – rzuciła swobodnie, odwracając się do mężczyzny i przerzucając materiał przez jego szyję i przysuwając się w ten sposób – siebie do niego i jego do siebie, wspięła się na palce, żeby sięgnąć jego twarzy – Ale ty decydujesz w jakiej konfiguracji. To twój wieczór, twój plan… ty tu rządzisz. – mówiąc muskała jego wargi ciepłem swojego oddechu i w końcu też go pocałowała. Krótko, zaczepnie, drażniąco. I zsunęła szarfę z jego karku, znów zmięła ją w palcach i oddała przykładając do męskiego torsu. Kącik ust drgnął jej w kierunku uśmiechu, a błysk w oku świadczył o tym, że raczej nie będzie się opierała, cokolwiek chodziło mu po głowie. Tym bardziej, że gdy tylko przejął od niej materiał i znów miała wolne dłonie sięgnęła do węzła sukienki na karku, rozplątała go i pozwoliła, żeby materiał opadł luźno na podłogę przy jej nogach. Więc stała przed nim właściwie naga, bo tylko w bardzo skromnych w swoim kształcie majtkach i ani trochę nie wyglądała na skrępowaną tym faktem. Nie spuszczała z niego spojrzenia i obserwowała jego reakcję… kto nie lubił się podobać, prawda?


Arvel Cadwalader
39 y/o
For good luck!
190 cm
Detektyw IGGTF Toronto Police Service
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkimęskie
typ narracji
czas narracji
postać
autor

Miała rację. Mężczyzn nie można było cały czas chwalić. Ich ego rosło zdecydowanie zbyt prosto, a przy jego pewności siebie? Zdecydowanie był zagrożony jego przerostem. Chociaż miał ku swojej pewności siebie całkiem dobre powody. Ona wiedziała o tym chyba najlepiej. To właśnie z nią spędził już pewnie kilkadziesiąt nocy i za każdym razem udowadniał, że nie będzie się z nim nudzić. Doskonale potrafił zapewnić jej rozrywkę, co dzisiaj znów zamierzał jej przypomnieć. Tak na wszelki wypadek, żeby nie zapomniała. Z jakiegoś powodu ich zabawy nigdy mu się nie nudziły. Robili to już pewnie w każdej możliwej konfiguracji oraz wielu różnych sytuacjach, ale zawsze działała na niego tak samo. Nie potrafił się nią nasycić. Nie zamierzał nawet próbować. Taka sytuacja była mu bardzo na rękę.
Teraz ta dłoń po prostu sięgała by podrażnić jej delikatną skórę kostką lodu. Nie przygotował niczego specjalnie perwersyjnego. Lubił się bawić, ale nie był żadnym zboczeńcem. W urozmaicaniu ich nocy nie było nic złego. Trzeba było jakoś podtrzymywać płomień w tej relacji, a on wydawał się być w tym całkiem dobry. Przynajmniej jeśli miał sądzić po jej reakcji.
- Oh... Zdecydowanie oboje tam wylądujemy. Tylko kolejność może się zmienić. - uśmiechnął się do niej zalotnie przyglądając się jak podchodzi bliżej, zarzuca mu materiał na kark. Przyjemnie przesuwał się po jego skórze.
- Lubię to słyszeć. - uśmiechnął się nieco szerzej zaraz odwzajemniając jej pocałunek, przysuwając ją do siebie nieco bliżej.
Obserwował ją z zaciekawieniem gdy oddawała mu wstążkę, którą przyjął bez większego zawahania. Znał ten błysk w oku. Wiedział, że zwiastuje dla niego coś dobrego. Gdy tylko zaczęła sięgać do zapięcia swojej sukienki, łobuzerski uśmiech sam wpełzł na jego usta. Materiał opadł na ziemię, a on nie krępował się by przesunąć wzrokiem po jej sylwetce. Tej pięknej, opalonej skórze. W tym wydaniu podobała mu się jeszcze bardziej. Jego tęczówki szybko pociemniały z pragnienia. Serce minimalnie przyśpieszyło, a temperatura jego ciała zaczynała rosnąć. W końcu wrócił wzrokiem do jej oczu patrząc na nią cholernie posesywnie.
Uśmiechnął się do niej zawadiacko nie zrywając kontaktu wzrokowego i zaczynając rozpinać swoją koszulę. Nie robił z tego żadnego show. Nie musiał. Wiedział, że i tak jej się spodoba. Chciał zobaczyć jej reakcję. Zsunął materiał z barków pozwalając mu opaść na ziemię. Rozpiął spodnie zsuwając je w dół i po prostu z nich wychodząc. Pewnie już się do tego przyzwyczaiła, lecz on na tych wakacjach nie nosił bielizny, więc stał teraz przed nią kompletnie nago.
Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description


Darcy Bowman
33 y/o
Indulge in local cuisine
171 cm
właścicielka The Fifth Social Club
Awatar użytkownika
And I bet you think about me...
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3os.
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description



Arvel Cadwalader
39 y/o
For good luck!
190 cm
Detektyw IGGTF Toronto Police Service
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkimęskie
typ narracji
czas narracji
postać
autor

Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description


Darcy Bowman
33 y/o
Indulge in local cuisine
171 cm
właścicielka The Fifth Social Club
Awatar użytkownika
And I bet you think about me...
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3os.
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description



Arvel Cadwalader
39 y/o
For good luck!
190 cm
Detektyw IGGTF Toronto Police Service
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkimęskie
typ narracji
czas narracji
postać
autor

Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description


Darcy Bowman
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ Po Świecie”