-
Młoda prezeska próbująca oficjalnie przejąć firmę przed szponami młodszego bratanieobecnośćniewątki 18+niezaimkizaimkityp narracjityp narracjiczas narracjiPrzeszłypostaćautor
— Jasne, facet to świnia, a kobieta to szmata — mruczy Cherry, strzelając od razu oczyma. Związki nigdy nie były łatwe. Właściwie jakiekolwiek relacje takie nie były. Każdy człowiek ma własne uczucia i potrzeby, które wydają się być bardziej skomplikowane, niż ktokolwiek mógłby sądzić — nigdy nic nie jest czarno-białe — stwierdza finalnie Marshall, wzruszając delikatnie ramionami. Statystyki przecież nie przedstawiały problemów w związku. Były one niewidoczne dla nikogo. Ukryte gdzieś głęboko. Ślub nie był magicznym rozwiązaniem, choć niektórzy myśleli o nim w ten sposób.
— To ty mi mówiłaś, że baba bez bolca dostaje pierdolca? — pyta Charity, przenosząc wzrok na własną siostrę. Przecież doskonale pamiętała ich ostatnią rozmowę o tym, że powinna wyluzować. Pewnie się z nią zgadzała, ale kiedy już wyluzowała, to spłonęły jej końcówki włosów — mój argument został powiązany z naszym ostatnim wyjściem — stwierdziła, uśmiechając się niewinnie. Seks to seks. Cipa to cipa, a rozmowy między Marshall'ami musiały trzymać bardzo wysoki poziom, jak widać na załączonym obrazku. Aż dziwne, że odpowiadają za międzynarodową korporację.
— Tak, bo ma być wyjątkowa tak samo bardzo jak ty, Blair — i naprawdę wierzyła w to, że razem znajdą idealną sukienkę, w którą wszystkie się rozkochają. To była jedynie kwestia czasu oraz wyboru Blair. Czasami wystarczyło coś ubrać, by wiedzieć, że to jest właśnie to— A właśnie, jak tam ten Gavin, którego miał sprawdzić Charlie? Utrzyma Cię Cora? — zagadnęła z czystej ciekawości młodszą siostrą. Ostatnio przecież śmiali się z wielu rzeczy, w tym sprawdzeniu przez bliźniaka stanu konta jakiegoś tam Gavina.
— Powiedz jeszcze, że ja tak po prostu przynoszę pecha — prychnęła Charity i zaraz dodała — bo znałaś jego szczegóły skarbie — ukrywanie własnego kumpla Elliotta nie wchodziło w grę przed najbliższymi osobami. Mogła to zrobić przed rodzicami oraz całym światem, ale przed rodziną niczego nie byłaby w stanie ukryć — tak, jest — rzuca Cherry, udając salutowanie i zaraz uśmiecha się jeszcze bardziej. Warto było wspólnie żreć piasek w piaskownicy — dziękuję skarbie, kocham Cię Blair — i zaraz poleciała się do niej przytulić i przekazać jej kilka krótkich buziaków. Wygrała. Decydowanie to było to, co kochała najbardziej na całym świecie.
— Po części nią jesteś kochanie — stwierdziła Charity, wpatrując się w przyjaciółkę rozmarzonym wzrokiem — zawsze możesz wprowadzić poprawki — albo uszyć i zaprojektować własną. Przecież było ich na to STAĆ. Mogli szastać pieniędzmi bez żadnego głębszego zastanowienia. Dlaczego więc tego nie robili?
— Uwielbiam widzieć Cię w takiej odsłonie — stwierdza, gdy Blair wychodzi w kolejnych sukienkach. Na twarzy Cherry maluje się szeroki uśmiech — jesteś jakaś bardziej... wyjątkowa? Ładniejsza? Chyba biały kolor działa tak na kobiety — może chodziło o tę biel. Sprawiała, że kobieta wyglądała zdecydowanie inaczej — zakochałam się w Tobie. Może odbiję cię bliźniakowi? — zażartowała półserio, półżartem. Dla niej samej płeć nie grała roli, choć miała słabość do mężczyzn.
-
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowyczas narracjiprzeszłypostaćautor
Słysząc pytanie o Gavinie poczuła pewne łaskotanie w brzuchu…. co to było? - Podobno ma hajs, ale Charlie powiedział, żebym mu tak łatwo dupy nie dawała- odpowiedziała jak gdyby nigdy nic. Chociaż akurat to był pierwszy raz w życiu, gdy poprosiła brata o sprawdzenie jej faceta. Może powinna to być już jakaś norma? Póki co trafiała na samych debili, bo właśnie się nie konsultowała z Charlesem w tym temacie? A przecież braciszek był inteligentny! Co nie wykluczało, że był facetem i z miejsca nazywała ich chujami.
Jej przyszła bratowa miała rację - powinny się nieco uciszyć, bo faktycznie ściany miały uszy. Jednak czy Core to kiedyś obchodziło? Nie. - Błagam. Każda kobieta ma gej radar, który akurat Elliotta wyczuwa na kilometr- bo nawet bez informacji od Cherry wiedziała, że jej narzeczony to woli penisy.
Lecz dziewczyny się chyba zapędziły i zapomniały w jakim celu się tutaj spotkały. Przecież to Blair była najważniejsza! Ona była księżniczką, która miała się niedługo stać królową. Albo po prostu przybrać nazwisko Marshall i przysięgać wierność (tak Charlie, WIERNOŚĆ!). - Pamiętaj Blair, że jeżeli Cherry coś spierdoli, to ja to naprawię!- puściła jeszcze oczko do narzeczonej brata z lekkim rozbawieniem, bo chyba wszystkie wiedziały, że to był żart, prawda? Cherry coś spierdoli? Cora naprawi? Nie w tym uniwersum.
- Bo jesteś księżniczką!- aż pisnęła z radości I zaklaskała na widok Mayfield w białych sukniach. Nigdy ją nie ciągnęło do ślubu, ale te suknie były takie piękne… Może jednak się skusić na jakąś? Póki co jedna obserwowała Blair jak przymierzała kolejne suknie i się im w nich pokazywała. Cora dokładnie się jej przyglądała zastanawiając nad wyborem. - Mi chyba bardziej się podobasz w tej pierwszej. W tej drugiej spódnica jest dziwnie odcięta od gorsetu…- zmarszczyła czoło myśląc nad sukniami. - A właśnie, nie chciałabyś zaprojektować coś swojego? Możemy zorganizować Ci spotkanie z jakąś projektantką, która by Cię w tym wspomogła- bo chyba taka była rola druhen, prawda?
Blair Mayfield
Cherry Marshall
-
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoenieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracji3-osobowyczas narracjiczas przeszłypostaćautor
— Może ciągnie za sobą jakieś problemy? — zasugerowała, bo w końcu dziewczyna czasami miała naprawdę… interesujące wybory. Właśnie dlatego w ich reality show potrzebna była ona, aby ewentualnie wyhaczyć jakiegoś zbrodniarza. — Chociaż pewnie z nie dawaniem dupy to już za późno? Pokaż go, Cora. — Skoro u niej skończyły się czasy oglądania za innymi, to chociaż chciała pożyć życiem miłosnym jej przyjaciółek.
Uśmiechnęła się na radość Cherry i odwzajemniła jej uścisk, ciesząc się z tej radości. — Liczę na was obydwie, pamiętajcie — przypomniała, bo to że oddawała decyzyjność najstarszej nie znaczyło, że nie potrzebowała ich dwójki. W końcu z nimi wszystko musiało pójść dobrze, prawda? Nawet dzisiejszy dzień był lepszy, niż sobie wyobrażała. Nawet nie zauważyła kiedy stres ją opuścił i nieco swobodniej podchodziła do wyboru sukienki. Wiedziała, że poproszenie ich o towarzystwo było najlepszym wyborem. Czy czuła się jak księżniczka? W tych sukienkach i z takimi słowami trochę zaczynała.
— Czuję się też taka… rozświetlona — przyznała, przyglądając się w lustrze. Lubiła biel, jasne kolory, więc wiedziała, że biała sukienka nie będzie dla niej ciężkim orzechem do zgryzienia. Jednak było tyle modeli, tyle fasonów, że głowa zaczynała pękać. — Możesz spróbować, pytanie co na to Charlie — zaśmiała się, czując wdzięczność za swoich bliskich.
— Poprawki na pewno będą, tu nie podoba mi się, że tak się marszczy — rzuciła, pokazując w lustrze miejsce między gorsetem a dalszą częścią sukienki. Spojrzała na Corę w zdziwieniu, bo mimo wszystko nie wpadła na ten pomysł. Może dlatego, że sam wypad na poszukiwanie sukni ślubnej nie był do końca jej? Przejęła to od matek i wybrała najlepszą opcję, czyli odrzucenie ich uczestnictwa w tym dniu. — To… naprawdę dobry pomysł. Nie pomyślałam kompletnie o tym — przyznała. — Ale przynajmniej wiem na co zwrócić uwagę i w czym lepiej się czuję. Na pewno coś bardziej nowoczesnego niż typowa księżniczkowa sukienka. Już zaklepujcie sobie termin w kalendarzu, żeby jeździć na przymiarki — dodała zaraz z rozbawieniem; bo w końcu musiała mieć swoje druhny, które wyłapią błędy!
Cherry Marshall Cora Marshall
-
Młoda prezeska próbująca oficjalnie przejąć firmę przed szponami młodszego bratanieobecnośćniewątki 18+niezaimkizaimkityp narracjityp narracjiczas narracjiPrzeszłypostaćautor
— I z kim niby miałabym to zrobić? — oczywiście, chodziło o niezobowiązujący seks. Aż strzeliła oczyma. Niby mogłaby się zakręcić w barze i zdobyć jakiegoś przystojnego mechanika o imieniu Marcus. Tylko oni byli nudni. Potrzebowała kogoś, kto byłby w stanie zawrócić w jej głowie, sprawić, że kolana zaczną jej mięknąć. Były to potrafił, ale... nigdy w stu procentach nie potrafił jednego. Poskromić jej charakteru — weź, go nie obrażaj — mruknęła niemalże od razu Charity, kręcąc głową. O ironio, dalej była w stanie go bronić, mimo że tak wiele razy ją ranił. Co gorsze kiedy naprawdę go potrzebowała, był nieobecny — to już przeszłość — dodała finalnie Charity, wzdychając ciężko. Wiele słów cisnęło się jej na usta, podobnie jak wspomnień, kiedy odwiedziła salon sukien ślubnych. Tylko o niektórych osobach nie warto było już myśleć.
— Serio chciałoby się bawić w castingi? — spytała wręcz błagającym tonem — i jak miałoby to niby wyglądać? — gust to miały. Zwłaszcza że Blair spotykała się z jej bliźniakiem, to niemalże potwierdzenie. Spędzili dziewięć miesięcy nierozłącznie i nie wyobrażała sobie życia bez niego u boku — bogaczka poszukuje faceta? Marny tytuł reality show — prychnęła pod nosem Cherry. Nie potrzebowała znajdować mężczyzny. Może powinna za to adoptować kota? Koko miałaby rodzeństwo, a ona mogłaby się nazwać finalnie niezależną kobietą.
— A już dałaś? — spytała wprost Cherry, otwierając szczerzej oczy. Spodziewała się jednej, konkretnej odpowiedzi, brzmiącej tak. Nawet samej siebie nie oszukiwała przed tym. Cora była wolną duszą i brała to, co tylko chciała. Jeśli myślała o nim na spotkaniu rodzinnym... to zdecydowanie coś się święciło.
— Przynajmniej jest gustowny i ma ten styl — mruknęła, próbując skończyć temat Elliotta. ONA nie miała tego gej radaru. W końcu była kobietą, która uświadomiła go o własnej orientacji.
— Bo wyglądasz jak prawdziwa wróżka — stwierdziła Cherry, wpatrując się w przyjaciółkę. Faktycznie, wyglądała olśniewająco. Coś w białych sukienkach było, że skupiała każdego spojrzenie. Chociaż przy samym wybieraniu wolała milczeć, by nic nie zasugerować. Zdanie Marshall było zawsze dość stanowcze i nie lubiła nie mieć racji.
— To kiedy idziemy do projektanta? — zagadnęła niemalże od razu, klaszcząc w obie dłonie — mam do któregoś zadzwonić? — wiele nie potrzebowała, już zaraz wyciągała telefon, żeby pomachać im. Wystarczył jeden sygnał, a ona już załatwiłaby odpowiednią osobę.
-
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowyczas narracjiprzeszłypostaćautor
- Genialny pomysł Blair!- podskoczyła na kanapie klaszcząc w dłonie niczym dziecko na widok ulubionej zabawki albo słodkości. To był genialny pomysł, a ona już widziała oczami wyobraźni, jak razem z Mayfield siedzą w jury i oceniają facetów według odpowiedniej skali. - Poskromienie złośnicy, edycja ekskluzywna- poruszyła wymownie brwiami, bo tytuł uważała za genialny!
Słysząc pytanie przyszłej szwagierki aż spojrzała na nią zaskoczona. - Błagam Was, jasne że dałam! I akurat ani trochę nie żałuję- bo seks był niesamowity! I za nim momentami tęskniła.
Ale dzisiaj się spotkały, aby przede wszystkim spotkać się w celu wyboru odpowiedniej sukni ślubnej. Cora czuła pewne napięcie będąc w salonie - podobało jej się, byla to ekscytacja w pozytywnym słowa znaczeniu. Może niedługo sama wyjdzie za mąż?
- Dobra Cherry, dzwoń do projektanta! Trzeba to ogarnąć jak najszybciej- zarządziła niczym druhna! - A Ty kochana możesz już sobie zacząć wyobrażać swoją suknię marzeń- objęła Blair ramieniem i w lustrze zaczęła jeszcze się z nią wygłupiać, gdy w tym czasie Charity już ogarniała najlepszy wybors sukni ślubnych.
Blair Mayfield
Cherry Marshall
KONIEC