34 y/o
DR MILLER
171 cm
koronerka w toronto police service
Awatar użytkownika
bozia dała piękną gębę - nie moja wina,
lubią mnie też te zajęte - twoja dziewczyna
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Były momenty, kiedy Zaylee już myślała, że nie da rady. Po tym, co zgotował jej Foster, była przekonana, że stanie się wrakiem człowieka. To ją złamało. Gdyby nie Evina, nie miała pojęcia, co ze sobą zrobić. To właśnie ona była przy niej wtedy, gdy brakowało jej sił, żeby wstać z łóżka, a każdy kolejny dzień wydawał się nie do przejścia. Swanson stała się jej największą opoką i trwała przy niej nawet wtedy, pomimo że Miller ją odpychała. Czasami Zaylee robiła to nieświadomie, kierowana traumą. Innym razem była to już czysta premedytacja. Chciała być w tym swoim nieszczęściu całkiem sama. Teraz wiedziała, że to tak nie działa. Że cokolwiek się nie działo, miały swoje wsparcie. Tak było zarówno po strzelaninie w Nowym Początku, jak i po zasadzce na Blythcie.
Nie mogła się z nią nie zgodzić. Rzeczywiście, obie uwielbiały seks, któy był dla nich źródłem przyjemności, bliskości i odreagowania, ale ich relacja nigdy nie opierała się wyłącznie na fizyczności. Na początku faktycznie wygodniej było im udawać, że właśnie tak jest. Łatwiej było wmówić sobie, że chodzi tylko o chemię i chwilowe uniesienia, niż przyznać, że za dotykiem kryje się coś więcej. Z czasem przestały uciekać przed tym, co oczywiste. Przestały się wzbraniać przed emocjami, które i tak coraz wyraźniej dawały o sobie znać. Nauczyły się akceptować fakt, że ich więź jest głębsza i bardziej złożona. I że to wcale nie odbiera jej lekkości ani pasji. Upodobanie do seksu pozostało, ale przestało być centrum wszystkiego. Teraz miały jednak inne priorytety. Musiały skupić się na szczerości i wzajemnym wsparciu. Ta rozmowa była pierwszym, niezbędnym krokiem w dobrym kierunku. Krokiem trudnym, ale potrzebnym.
Trochę jestem — zaśmiała się, bo niewątpliwie Zaylee była uzależniona od seksu. — Nawet w tym momencie nie mogę przestać myśleć o tym, jak bardzo chcę cię przelecieć — powiedziała zgodnie z prawdą. Ale to wcale nie oznaczało, że zamierzała to zrobić. Potrafiła się pohamować.
Nie mogła jednak się powstrzymać, żeby nie złapać jej dolnej wargi zębami. Tylko na chwilę i to pod wpływem tego szarpnięcia za kraj koszulki. Lubiła mieć ją bisko, dlatego jeszcze mocniej zacisnęła uda na jej biodrach. To zdecydowanie wystarczyło.
Evina, jestem z tobą zajebiście szczęśliwa — oznajmiła szczerze, trącając nosem policzek narzeczonej. — To nie ulegnie zmianie, bo nagle przestaniesz mieć ochotę, żeby pieprzyć się zawsze i wszędzie. Znajdziemy na to sposób. Zawsze będziesz mogła popatrzeć, jak zabawiam się sama — oczywiście, że ją prowokowała. Chyba ktoś musiałby ją podmienić, gdyby tak po prostu darowała sobie takie słowne gierki. — W zasadzie dobrze, że przechodzimy przez to teraz, a nie po tym, jak Sammy z nami zamieszka. Do tego czasu może wystarczająco dobrze wypracujemy sobie sztukę rozmowy. Niech Młody widzi, że jego matki wcale nie są takie beznadziejne — uśmiechnęła się na wizję tworzenia rodziny. Gdyby jeszcze rok temu ktoś powiedziałby jej, że zapragnie stworzyć rodzinę i zaadoptować dziecko, nie uwierzyłaby w ani jedno słowo.

Evina J. Swanson
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy bezsensownie w miejscu. i chcę grać z tobą, a nie z czatem gpt!
48 y/o
CHRISTMASSY
168 cm
detektywka wydziału zabójstw w Toronto Police Service
Awatar użytkownika
Bet I could change your life
You could be my wife
Could get into a fight
I'll say, "You're right"
And you'll kiss me goodnight
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Los doświadczał ich naprawdę mocno. Nawet biorąc pod uwagę ich zawody podwyższonego ryzyka. W końcu przeciągu ostatniego roku miały do czynienia z taką ilością psychopatów, morderców czy sekciarzy, że było to niezwykłym wyczynem. Tym bardziej, że dójka z zabójców postanowiła skupić się personalnie na nich.
Miały za sobą niezwykle trudne chwile. Pełne załamań nerwowych, frustracji i najczarniejszych myśli, ale mimo wszystko zawsze obok znajdowała się ta druga. Nieważne, co się działo: miały siebie. Dbały o to, aby mogły przejść przez całe to bagno razem, wykazując się przy tym niesamowitym oddaniem oraz cierpliwością. Właśnie w takich momentach zyskiwały pewność, że ich małżeństwo z pewnością będzie w stanie przetrwać każdy możliwy kryzys.
Z początku próbowały sobie wmówić, że to, co jest między nimi miało czysto fizyczny wymiar, ale teraz nie miały wątpliwości, co do tego, że było zupełnie inaczej. Był to wyłącznie jeden z elementów ich związku, który był o wiele bogatszy w emocje, doświadczenia i wszelkie warstwy, które dodawały mu głębi. Wciąż jednak nie potrafiły zaprzeczyć temu, że seks był dla nich niezwykle istotny. Służył im jako narzędzie do radzenia sobie z tym, co działo się w ich życiu, rozrywka i po prostu sposób na to, aby pokazać jak wiele dla siebie znaczą.
- Jestem w stanie to stwierdzić po tym jak pozbawiłaś mnie koszulki - zażartowała i mruknęła z zadowoleniem, gdy tylko Zaylee chwyciła jej dolną w swoje zęby.
Mogłaby zatracić się w kolejnym już pocałunku, ale zamiast tego Miller postanowiła kontynuować już rozpoczętą wcześniej rozmowę. Zdecydowanie nie mogły się teraz rozpraszać. Na to wszystko jeszcze przyjdzie czas później. Chwilowo zajmowały się przecież dyskusją na temat tego, że w końcu wykonały chociaż drobny krok do tego, aby zostać odpowiedzialnymi matkami, które potrafią się komunikować przynajmniej ze sobą.
- Wiem, że jesteś samodzielną dziewczynką, ale zróbmy tak, żebyś nie musiała wszystkiego załatwiać na własną rękę - odparła z równie prowokacyjnym uśmieszkiem. - Chyba będziemy przechodzić niezwykle ciekawą fazę eksperymentów...
Coś wymyślą. To było pewne. Na razie jednak najważniejsze było, że Zaylee faktycznie wydawała się wszystko rozumieć, a ten dialog może oszczędzi im pewnych nieprzyjemności i durnych acz męczących myśli przyszłości. Lub też ograniczy je do minimum.
- Mhmm... Musimy dać mu dobry przykład. Poza tym - zamilkła na chwilę, aby podciągnąć wyżej koszulkę koronerki i przesunąć dłońmi po jej żebrach. - I tak musiałybyśmy przez niego ograniczyć seks... Nie będziemy mogły tego robić tak swobodnie z ciekawskim dziewięciolatkiem w domu.
Może Sam zajmie je na tyle skutecznie, że nie będą nawet tak często myślały o tym jak miło byłoby gdyby pewnych momentach zniknął na chwilę i dał im nacieszyć się sobą. Aktualnie zdarzały im się takie momenty, ale zapewne gdy chłopiec zamieszka z nimi na stałe to pewne rzeczy ulegną naturalnej zmianie...

zaylee miller
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
34 y/o
DR MILLER
171 cm
koronerka w toronto police service
Awatar użytkownika
bozia dała piękną gębę - nie moja wina,
lubią mnie też te zajęte - twoja dziewczyna
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Naprawdę było to aż tak widoczne? To, jak bardzo była napalona? Niemożliwe. Przecież nic takiego się nie wydarzyło. Może i zdjęła jej koszulkę, ale to wcale nie musiało nic znaczyć. Przynajmniej bardzo chciała w to wierzyć. Bo czy to jej wina, że Swanson była aż tak obłędnie seksowna? Samo jej istnienie w tej przestrzeni sprawiało, że myśli Zaylee niebezpiecznie skręcały w stronę, której wcale nie planowała eksplorować. Nie. Absolutnie nie. Pod tym względem nie miała sobie nic do zarzucenia. Chciała pokazać swoje niewzruszenie, ale średnio jej to wychodziło, kiedy Evina patrzyła na nią w taki sposób, że miękły jej wina. Jak zawsze to ona była prowokatorką jej pobudzenia.
Nie mogę przecież ciągle polegać wyłącznie na tobie. Muszę być czasami samowystarczalna — posłała ukochanej rozbawione spojrzenie.
Niezwykle ciekawa faza eksperymentów brzmiała kusząco. Warto to wykorzystać, póki po domu biegały tylko koty. Z wścibskim dziewięciolatkiem będzie znacznie trudniej. Właściwie takie okazje mogą się później nie zdarzyć.
Była trochę innego zdania, że musiałyby przy Samie naprawdę ograniczyć seks. Faktycznie może nie mogłyby dobierać się do siebie od razu po przekroczeniu progu, ale wciąż pozostawało wiele innych opcji. Chociażby ich biura czy samochód. Zawsze znalazłaby się dogodna okazja, jednak Zaylee nie zamierzała o tym wspominać. Pewnie nie raz się zdarzy, że nawet nie wspomni jej słowem o tym, jak robiła sobie pod jej nieobecność.
Przynajmniej pod tym względem zaoszczędzimy mu zbędnych traum — stwierdziła, bo który dzieciak chciałby przyłapać własnych rodziców na seksie? Żaden. Nie wspominając już o tych późniejszych wyjaśnieniach, kiedy musiałyby się tłumaczyć, co właściwie robiły. Jeden problem mniej. — Skoro mamy wstępnie wszystko ustalone, to możemy iść do salonu. Pamięta, że dałaś mi prawo wyboru, więc przygotuj się mentalnie na jakiś nudny dokument o autopsjach. Zaparzę jeszcze herbatę. Ale ty później wybierasz żarcie — zadecydowała, luzując uścisk i zabierając nogi z jej bioder. Sięgnęła po koszulkę i wręczyła ją grzecznie Swanson.
W normalnych okolicznościach pewnie dążyłaby do czegoś więcej, ale chciała pokazać, że było ponad to i że wcale nie przemawiało przez nią pożądanie. Nawet, jeśli przemawiała. Najważniejsze, że udało im się wyprostować to, z czym borykały się od kilku dni. Teraz mogły po prostu w spokoju zrelaksować się i cieszyć wzajemną obecnością.

Evina J. Swanson
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy bezsensownie w miejscu. i chcę grać z tobą, a nie z czatem gpt!
48 y/o
CHRISTMASSY
168 cm
detektywka wydziału zabójstw w Toronto Police Service
Awatar użytkownika
Bet I could change your life
You could be my wife
Could get into a fight
I'll say, "You're right"
And you'll kiss me goodnight
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Może i było widoczne, a może po prostu Evina znała narzeczoną na tyle, aby móc ocenić trafnie to kiedy ta faktycznie myślała o tym, aby ją przelecieć. Znała ten charakterystyczny błysk w oku i sposób w jaki Zaylee na nią spoglądała. Ponadto za niezwykle silny dowód wystarczał jej fakt, że stała właśnie pomiędzy jej udami pozbawiona koszulki, a jedno z ramiączek stanika już dawno zostało zsunięte w dół. Nie przeszkadzało jej to jednak w żaden sposób. Była to po prostu jedna z kolejnych ich gierek, ale nie musiała nieść za sobą niczego więcej. To była sama bliskość dla bliskości.
- Akurat w tej sprawie możesz na mnie polegać - rzuciła z nie mniejszym rozbawieniem.
Przyszłość jednak najlepiej pokaże to jak będą sobie radziły ze swoimi potrzebami czy też ich brakiem. Najważniejsze jednak było to, że zaczęły rozmawiać, a to dawało im możliwość późniejszego porozumienia się w tej kwestii. Przynajmniej na ten moment były niezwykle optymistycznie nastawione do tego, co mogło je czekać, kiedy zdecydowały się już na większą otwartość oraz szczerą komunikację.
Z wychowywaniem dziewięciolatka wiązały się pewne obowiązki oraz dużo mniej sposobności do tego, aby się sobą nacieszyć. Dotychczas robiły to bez skrępowania, gdy naszła je na to ochota, ale kiedy Sam będzie się kręcił po domu to trzeba będzie poświęcić mu swoją uwagę i kraść momenty, w których naprawdę mogłyby sobie pozwolić na zatracenie się w sobie.
- Na pewno będziemy się starać. Oby faktycznie nas nigdy nie nakrył... Boże, to byłoby gorsze niż zostać przyłapanym przez rodziców - jęknęła zbolałym głosem i odsunęła się, gdy tylko Miller zwolniła swój uścisk na jej biodrach.
Przyjęła zaoferowaną koszulkę i podziękowała za nią jeszcze krótkim pocałunkiem nim zdecydowała się na to, aby ją na siebie naciągnąć. Herbata brzmiała naprawdę dobrze, a dokument o sekcjach również nie wydawał się być taki zły.
- Nudniej byłoby, gdybyś włączyła dokument o historii zapałek. Autopsje jeszcze mnie ciekawią - odpowiedziała, bo w ten sposób sama również mogła dowiedzieć się czegoś, co mogło być dla niej przydatne. - Co powiesz na wypróbowanie oferty tej pierogarni obok której niedawno przechodziłyśmy?
Miała już mniej więcej jakiś plan. To było najważniejsze. Może faktycznie pomimo kiepskiego początku ten dzień jeszcze uda im się zakończyć naprawdę miło? Właśnie z taką myślą stanęła za narzeczoną i objęła ją w pasie, gdy ta zajmowała się parzeniem herbaty. Nigdy nie przypuszczała, że jej życie mogłoby wyglądać tak dobrze.

zaylee miller
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
34 y/o
DR MILLER
171 cm
koronerka w toronto police service
Awatar użytkownika
bozia dała piękną gębę - nie moja wina,
lubią mnie też te zajęte - twoja dziewczyna
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Podejrzewała, że kiedy tylko Sammy zamieszka z nimi na stałe, skończy się zarówno czas, jak i ochota na wiele rzeczy. Na wszystko, co do tej pory przychodziło im względnie łatwo i naturalnie. Młody na co dzień był grzeczny, rozsądny jak na swój wiek i zazwyczaj potrafił zająć się sobą. Potrafił godzinami rysować, układać klocki albo znikać w swoim świecie gier i komiksów. Ale były też momenty, kiedy włączał mu się tryb atencji. Wtedy bardzo wyraźnie dawał do zrozumienia, że nie wystarczy mu bycie obok. Chciał spędzać czas wspólnie. Najlepiej we trójkę. Czasem wystarczało mu terroryzowanie tylko jednej z matek. Przyklejał się wtedy jak rzep, zadawał sto pytań na minutę albo uparcie kręcił się pod nogami. Jednak najwięcej radości sprawiało mu, gdy byli wszyscy razem. Na szczęście miał już dziewięć lat (niedługo pewnie dziesięć!), więc nie wymagał nieustannej kontroli. Nie trzeba było mieć oczu dookoła głowy ani pilnować, czy nie wsadzi palców do kontaktu albo nie spróbuje wspinać się na szafki. Chociaż cholera go wie. Zaylee i tak bez przerwy musiała go upominać, żeby nie biegał po schodach, nie zeskakiwał z ostatnich stopni i nie testował granic własnej nieśmiertelności.
Mnie rodzice kiedyś przyłapali, co było równie upokarzające — mruknęła na samo wspomnienie, kiedy rodzice niespodziewanie wpakowali się do jej pokoju, kiedy była z Heleną w trakcie... Nieważne! Wolała do tego nie wracać. Ojciec był wściekły.
Wiedziała jednak, że gdyby Sam faktycznie zobaczył albo usłyszał zbyt wiele, to nie uwolniłyby się od pytań przez co najmniej miesiąc. Niby był już duży, ale wciąż zdecydowanie zbyt młody, żeby tłumaczyć mu co i jak. Miller liczyła na to, że mają jeszcze co najmniej cztery lata na podobne rozmowy.
Teraz chcę obejrzeć dokument o historii zapałek — stwierdziła, o ile w ogóle coś takiego było gdzieś dostępne. To nie mogło być gorsze od Oszusta z Tindera. Chociaż, jakby nie patrzeć, nawet w coś takiego potrafiła się wkręcić. — Możemy włączyć Postmortem z dr Michaelem Badenem. Całe wieki tego nie widziałam. Oglądałaś? — w zasadzie nie miała pojęcia, czy Evina kiedykolwiek widziała cokolwiek z tym patologiem.
Mruknęła cicho, czując, jak narzeczone obejmuje ją w pasie. Zaylee sięgnęła do jej karku, przejeżdżając paznokciami po skórze. Trzeba zaznaczyć, że nieczęsto wybierała herbatę ponad kawę, a teraz parzyła cały dzbanek tej zielonej, również z myślą o samej sobie. Po części liczyła na to, że skoro jednak zdecydowała się zostać w domu, to uda jej się złapać trochę snu.
W sumie możemy — zgodziła się, bo zawsze to miła odmiana od chińszczyzny i włoskiej kuchni. Pizzę zostawią sobie na weekend, w którym miały gościć u siebie Samuela. — Chyba mają tam mix degustacyjny — odchyliła się, muskając ustami policzek Swanson. Wychodziła z założenia, że lepiej zamówić kilka opcji, żeby na przyszłość wiedziały, które smakowały im najbardziej. A na pewno trafią się też takie średnie, które Miller pewnie pochłonie, ale nie zamówi ich po raz drugi.
Wręczyła narzeczonej dwa puste kubki, a sama sięgnęła po dzbanek z herbatą i wymownie kiwnęła głową w kierunku wyjścia z kuchni.

Evina J. Swanson
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy bezsensownie w miejscu. i chcę grać z tobą, a nie z czatem gpt!
48 y/o
CHRISTMASSY
168 cm
detektywka wydziału zabójstw w Toronto Police Service
Awatar użytkownika
Bet I could change your life
You could be my wife
Could get into a fight
I'll say, "You're right"
And you'll kiss me goodnight
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nie było wątpliwości, że z Samem w domu będą musiały zmienić naprawdę sporo w swoich przyzwyczajeniach. Będą musiały zdecydowanie uważać na to, co mówią w momencie, gdy chłopiec będzie mógł je usłyszeć. Chodziło zarówno o przekleństwa, oczywiste teksty o zabarwieniu seksualnym czy chociaż bardziej wstrząsające dla młodego umysłu szczegóły ze spraw, którymi się zajmowały. Na ten moment mogły rozmawiać o wszystkim nieskrępowane, ale musiały zwracać uwagę na dziewięciolatka, który nawet jeśli znajdował sobie własne zajęcie to i tak lubił przebywać z nimi w jednym pomieszczeniu choć najczęściej angażował je do wszelkiego typu aktywności czemu nie można było się dziwić skoro nigdy nie miał tak niepodzielnej uwagi dorosłych wyrażających zainteresowanie jego osobą oraz szczególne zaangażowanie w jego życie.
- Hmm… chętnie bym posłuchała tej opowieści - rzuciła z szelmowskim uśmieszkiem, bo raczej nie miała wcześniej okazji zapoznać się z tak wstydliwą historią.
Nie mogły również zapomnieć o tym, że Zaylee swoich przyszłych teściów poznała akurat w niezwykle… jednoznacznej sytuacji. Ich pozycja oraz stan garderoby nie pozostawiały wtedy niczego do nadmiernej interpretacji czy wyobraźni. Z pewnością nie tak Evina chciała przedstawić rodzicom swoją ówczesną dziewczynę, ale nie miała żadnego wpływu na tę sytuację. Przynajmniej tyle dobrego, że ich relacja z czasem uległa zdecydowanej poprawie, gdy tylko Miller okazała się być faktycznie kochającą i oddaną partnerką.
- Jak taki znajdziesz to śmiało możemy obejrzeć. Skończy się najbardziej epickś drzemką w historii - zażartowała, ale prawda była taka, że w odpowiednim nastroju człowiek był w stanie obejrzeć wszystko o czym świadczył fakt, że Evinę niezwykle zafascynował kiedyś Niezwykły świat grzybów, ale była wtedy upalona jak tapir. - Raczej tego nie widziałam, ale jeśli polecasz to chętnie obejrzę.
Mruknęła z zadowoleniem, czując paznokcie na swoim karku i musnęła raz jeszcze czule wargami szyję narzeczonej nim przyjęła od niej dwa puste kubki, z którymi mogła podążyć di salonu. Dobry dokument, ciepła herbata i zwinięcie się wspólnie na kanapie brzmiało jak cudowny plan.
- Mają jakiś miks różności. Możemy faktycznie go wziąć. Zaoszczędzi nam myślenia - przytaknęła i powoli rozsiadła się na kanapie.
Odnalazła pilota, który wręczyła zaraz koronerce, aby włączyła wybraną przez siebie pozycję. Swanson w tym czasie rozlała herbatę z dzbanka i rozłożyła się wygodnie tuż obok narzeczonej.

zaylee miller
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
34 y/o
DR MILLER
171 cm
koronerka w toronto police service
Awatar użytkownika
bozia dała piękną gębę - nie moja wina,
lubią mnie też te zajęte - twoja dziewczyna
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Chcesz słuchać opowieści o mnie i Peregrine? — posłała narzeczonej rozbawionej spojrzenie, jednocześnie na chwilę wracając myślami do swojej pierwszej miłości. Ciekawe, co u Heleny? Jakoś dawno jej nie widziała. — W zasadzie, to nie ma o czym mówić. Mój ojciec wygrażał jej strzelbą. Do tej pory nie wiem, jakim cudem dalej chciała ze mną być po czymś takim — parsknęła pod nosem zduszonym śmiechem.
Zdecydowanie Zaylee nie zrobiła pierwszego dobrego wrażenia na rodzicach Swanson. Właściwie, to chciała się wtedy zapaść pod ziemię i zniknąć. W tamtym momencie marzyła o tym, żeby nagle dom stanął w ogniu i żeby wszyscy zginęli w płomieniach. To byłoby mniej bolesne od całego tego spotkania. Chciałaby powiedzieć, że nadrobiła przy bliższym poznaniu, ale to też nie było prawdą. Dopiero dużo później zyskała więcej w oczach Swansonów, którzy w końcu obdarowali ją sympatią. I tak trwało to znacznie krócej, niż w przypadku Millerów, a właściwie Otto Millera, który dopiero niedawno zaakceptował ich związek.
Sięgnęła po pilota i zaczęła szukać, czy wspomniany dokument był dostępny na jakieś platformie streamingowej, ale nigdzie nie mogła go znaleźć. Dopiero po chwili przeczytała w telefonie, że jest dostępny na youtubie. Zanim jednak usadowiły się wygodnie na kanapie, rozłożyły ją, żeby mieć jeszcze więcej miejsca. Miller od razu nakryła je kocem i wtuliła się w ramię Eviny. Tak było o wiele wygodniej!
Baden analizował sprawy, w których nawet nie wykonywał autopsji. Na przykład O.J. Spimspona. I Scotta Petersona — wyjaśniła, włączając dokument. — Głośno podważał samobójstwo Jeffrey'a Epsteina i krytykował badania ofiar katastrofy smoleńskiej — dodała jeszcze, chcąc zarysować narzeczonej, jak niezwykle ciekawą postacią był wspomniany patolog w świecie medycyny sądowej, bo nie zajmował się jedynie sekcjami zwłok, ale równie w pewnym momencie stał się ekspertem medialnym.
Zdecydowanie weźmiemy ten mix, bo znowu przez godzinę będę wybierać, na co mam ochotę, a finalnie i tak przecież zjem wszystko — mruknęła, ujmując w dłoń kubek z herbatą.
Nie miała pojęcia, kiedy właściwie zasnęła i jak długo spała, ale najwyraźniej jej organizm potrzebował snu bardziej, niż początkowo przypuszczała. Jednak dobrze, że została w domu i nie katowała się kolejnym wysiłkiem. To była słuszna decyzja, dzięki której mogły ze Swanson tak naprawdę porozmawiać i wyjaśnić sobie wszystkie kwestie, dzięki czemu w przyszłości może chociaż po części unikną podobnych niedopowiedzeń.
koniec
Evina J. Swanson
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy bezsensownie w miejscu. i chcę grać z tobą, a nie z czatem gpt!
ODPOWIEDZ

Wróć do „#33”