ODPOWIEDZ
26 y/o
For good luck!
168 cm
tłumacz sądowy w Superior Court of Justice
Awatar użytkownika
When life gives you lemons, make sure you know whose eyes you need to squeeze them in.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkishe/her
typ narracji1os (bio), 3os (reszta)
czas narracjiprzeszły
postać
autor

002.
Dni pozbawione większej ilości obowiązków były dla Frostine zarówno ulgą, jak i utrapieniem. Ulgą, ponieważ zdecydowanie nie lubiła się ze stałym wystawianiem na różne dawki stresu, a zwłaszcza na te większe niż przewidywała norma. Całe szczęście, że jej życie było ostatnio całkiem swobodne, przynajmniej w porównaniu do poprzednich lat. Jedyną, nieco nietypową sytuacją było zasłabnięcie staruszki, którą nawet osobiście zawiozła do szpitala, przy którym miał miejsce również i większy pożar. Wszystko jednak poszło zgodnie z planem, a ona zapisała na swoim koncie dobry uczynek. Ostatni tydzień był natomiast nudny w porównaniu z tym eventem-niespodzianką, a to miało też swoje gorsze strony. Rutyna niestety sprawiała, że Paradis mimowolnie zagłębiała się w swoich myślach, które do szczęśliwych niestety nie należały. No dobra, może bez przesady, ale dla osoby z traumą i depresją zbyt duża ilość czasu wolnego nie była niczym dobrym. A to zazwyczaj objawiało się najpierw właśnie za pomocą tych trudniejszych myśli.
Żeby zatem nie pogłębiać tego stanu, zdecydowała się któregoś dnia podjechać do pracy jej przyjaciółki, Catherine. Nie miała w głowie jasno ustalonego planu, nie mając nawet pojęcia, czy kobieta znajdzie dla niej chwilę. Jeśli nie dałoby radę wyskoczyć gdzieś wspólnie, spytałaby chociaż o jej samopoczucie i co tam było u niej słychać. Zawsze jakieś chwilowe odciągnięcie myśli od czegoś, co mogło z łatwością pożreć ją od środka.
Gdy zajechała na miejsce swoim samochodem i zaparkowała pod lokalem, zostało kilkanaście minut do końca jej zmiany. Zdecydowała się zatem zamówić coś do picia, by zająć czymś ręce w trakcie czekania. Napój dość szybko znikał z niej szklanki, a niedługo potem mogła nagrodzić swoim charakterystycznym, chłodnym uśmiechem nadchodzącą przyjaciółkę.
Chcesz wskoczyć od razu w samochód i gdzieś pojechać czy nie bardzo masz czas? — rzuciła jej na dzień dobry, dopijając ostatniego łyka i odstawiając szklankę na stolik. Nie zamierzała jej co prawda narzucać planów, ale mimo wszystko ucieszyłaby się, gdyby mogły spędzić wspólnie więcej czasu niż króciutka rozmowa przez rozejściem się we własne strony. Zawsze mogła też ją gdzieś podwieźć, skoro już była tutaj samochodem. A to zawsze więcej czasu na jakąś pogawędkę i krótkie sprawozdanie z tego, co ostatnio mogło dziać się w życiu Bennett. Tina nie miała co prawda za wiele do powiedzenia, ale zawsze mogłaby na szybko pochwalić się, że jej serce wcale nie jest wykonane z kamienia, skoro pomogła potrzebującej starszej pani.

Catherine Bennett
Lin (dc: shad0wlin_)
sterowanie moją postacią bez mojej wiedzy i zgody / posty pisane przez AI
27 y/o
For good luck!
165 cm
Kelnerka Messini Authentic Gyros
Awatar użytkownika
Where'd you wanna go?
How much you wanna risk?
I'm not looking for somebody
With some superhuman gifts
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiOna/jej
typ narracjiTrzecioosobowa
czas narracjiCzas przeszły
postać
autor

Catherine należała do osób, których grafik był zazwyczaj napięty do granic możliwości. Jeśli akurat nie pracowała standardowo jako kelnerka, to składała zamówienia na następne dni (wolała, aby pracownikom nie zabrakło produktów w trakcie zmiany. Wyjątkowo ruchliwej zmiany). Jeśli nie robiła tego to opiekowała się matką bądź spotykała z przyjaciółmi. Rzadko kiedy miała jednak okazję wychodzić tak po prostu, spontanicznie. Działo się to zazwyczaj w nocy, gdy miliony myśli krążyły po jej głowie i po prostu było to łatwiejsze rozwiązanie niż leżenie i wpatrywanie się w sufit.
Jeśli jednak ktoś z jej przyjaciół fatygował się do niej, nie miało znaczenia co robiła w danej chwili. Wychodziła z założenia, że relacje międzyludzkie są o wiele ważniejsze niż jakaś tam przesolona zupa, o którą kłócił się podstarzały klient. Musiała znaleźć choćby kilka minut na to, aby dopytać o samopoczucie czy zapytać: czy coś się stało?
Widziała, że Tina czeka. Musiała jednak powstrzymać się przed utopieniem wyżej wspomnianego podstarzałego klienta w wyżej wymienionej zupie. Była pewna, że dziewczyny zrobiły dobrą robotę i człowiek po prostu sypnął za dużo. Z uprzejmym uśmiechem wysłuchała jego historii i żali, chociaż w zasadzie spływało to po niej jak po kaczce. Po obiecaniu mężczyźnie kolejnego dania na koszt firmy (naprawdę wolała sama dołożyć tych kilka dolarów niż kopać się z koniem - gra niewarta świeczki) ruszyła z tacą od razu do Frosti.
- Dla ciebie zawsze mam czas, tylko czasem potrzebuję kilku minut na znalezienie tego czasu. I na ochłonięcie zanim przypomnę sobie, że morderstwo znacznie wydłuży czas oczekiwania- uśmiechnęła się ciepło Catherine zanim odstawiła tacę na blat. Niedługo i tak miała kończyć, więc propozycja Tiny nie wydawała się wcale taka zła. Po zmianie miała chęć po prostu odpocząć, a czy było coś lepszego od towarzystwa przyjaciółki? Jej skromnym zdaniem nie. - Możemy podjechać samochodem, tylko wezmę Gravol. Z drugiej strony: pogoda jest całkiem, całkiem. Nie miałabyś ochoty na spacer do jakiegoś parku? - przetarła blat, bardziej dla zajęcia czymś rąk niż z faktycznej potrzeby umycia go.

Frostine Paradis
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
szyszata
Do dogadania/uzgodnienia
26 y/o
For good luck!
168 cm
tłumacz sądowy w Superior Court of Justice
Awatar użytkownika
When life gives you lemons, make sure you know whose eyes you need to squeeze them in.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkishe/her
typ narracji1os (bio), 3os (reszta)
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Oczywiście Frostine uszanowałaby to, gdyby jej przyjaciółka miała jakieś ważniejsze sprawy do załatwienia. Praca pracą, ale też mogła chwilę posiedzieć i wymienić chociaż parę słów podczas konsumpcji jakiegoś niewielkiego zamówienia, dokładając się tym samym do rozwoju biznesu. W niewielkim, co prawda, stopniu, ale najpewniej każdy dolar kanadyjski był tutaj dość ważny. Zwłaszcza, że sama miała większą swobodę, by pojawić się bez zapowiedzi w miejscu pracy Bennett. Potrafiła też zachować pozory, w razie gdyby ktoś przyczepił się do tego, że kelnerka za długo stoi przy jej stoliku. Raczej wątpliwe, by to była ich pierwsza sytuacja w wykonaniu ich obu. Można się nawet pokusić o stwierdzenie, że Tina była tutaj praktycznie że stałą klientką.
Nie uszło jej uwadze, że mężczyzna, który akurat rozmawiał z Catherine, niekoniecznie wyrażał aprobatę w tej wymianie słownej. Pewnie klasyczny klient, któremu coś nie pasowało, choć ze swojego miejsca Paradis mogła jedynie gdybać. Zamierzała o to podpytać przyjaciółki, ale cierpliwie czekała, aż ta skończy dyskusję z „uprzejmym” panem. Nie minęła minuta albo dwie, a kobieta już maszerowała w jej kierunku.
Morderstwo? Stawiam, że to łączy się z owym panem, który dalej siedzi z nietęgą miną, jakby coś ugryzło go w cztery litery? — skomentowała, nie mogąc powstrzymać prawie że niewidocznego uśmieszku, który można było uznać za rozbawiony. Frostine nawet nie byłaby w stanie osiągnąć takiej mimiki, zwłaszcza że jej twarz rzadko kiedy wyrażała jakieś głębsze emocje. Była natomiast przekonana, że nawet jakby była jeszcze bardziej ekspresyjna to i tak daleko byłoby jej do takiego wyrazu twarzy.— Okej. To jak uważasz. Mogę zostawić samochód tutaj, albo możemy nim też podjechać bliżej parku. Jest mi to obojętne. Natomiast spacer to bardzo dobry pomysł. — odpowiedziała, najpierw delikatnie wzruszając ramionami i po chwili krótko kiwając głową w zgodzie. Swobodny, beztroski spacer wydawał się idealny nie tylko ze względu na całkiem przyjemną pogodę, ale również umożliwiał im nieprzerwaną rozmowę. A przynajmniej tak to sobie wstępnie wyobrażała.

Catherine Bennett
Lin (dc: shad0wlin_)
sterowanie moją postacią bez mojej wiedzy i zgody / posty pisane przez AI
27 y/o
For good luck!
165 cm
Kelnerka Messini Authentic Gyros
Awatar użytkownika
Where'd you wanna go?
How much you wanna risk?
I'm not looking for somebody
With some superhuman gifts
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiOna/jej
typ narracjiTrzecioosobowa
czas narracjiCzas przeszły
postać
autor

Bennetówna doceniała zawsze, gdy przyjaciele przychodzili i dokładali się do biznesu. Miała nadzieję, że knajpa jej dziadków będzie zawsze taka jaką pamiętała z dzieciństwa: otwarta dla wszystkich, tania (a przez to dostępna) i z jedzeniem za które można było dać się pokroić. Nie oczekiwała, że to miejsce kiedyś zacznie przynosić ponadprzeciętne zyski - byłaby zdecydowanie głupia, gdyby tak sądziła. Czasami pracowała za darmo po godzinach, aby po prostu zaoszczędzić na obsłudze. Czasami lubiła też porozmawiać ze stałymi bywalcami i klientami. Uważała, że to budowało to miejsce i zamierzała pozostać wierna tej idei. Bywało, że przynosiło to rezultaty - ktoś polecił to miejsce jako rodzinne i smaczne, ktoś inny doceniał personel. Cath w takich momentach rosło serce.
Bywały jednak też takie dni, kiedy ktoś podcinał jej skrzydła i marzyła tylko o jednym: usiąść z kimś bliskim i ponarzekać. Rzadko kiedy miała na to okazję w pracy - jej sukienka kelnerki przyciągała spojrzenia, zdecydowanie. Nawet jeśli chciała po prostu zjeść podczas swojej przerwy na sali z kimś znajomym rzadko kiedy się to udawało, bo ktoś ją wołał lub pośpieszał.
- Każdy je tą samą zupę i tylko on jeden uważa, że jest za słona. Dziwnym trafem nie ma dobrej jednej trzeci solniczki, a uzupełniłam ją jakieś pół godziny temu - przewróciła oczami. Morderstwo brzmiało niemal jak plan idealny. Musiała się tylko zastanowić jak pozbyć się ciała. Kwas odpadał - za dużo śladów. - Czy moje cierpienie cię bawi? - zapytała. Znała dziewczynę na tyle dobrze, by wiedzieć że ten uśmiech był oznaką rozbawienia. Tylko czemu kosztem jej nerwów i potencjalnego pozbawienia wolności?
- Myślę, że spacer. Muszę się przewietrzyć, a ostatnio moja choroba lokomocyjna znowu daje o sobie znać - skrzywiła się. Teoretycznie mogła wziąć leki albo miętówki (o dziwo pomagały), ale nie miała większej chęci. Przydałoby jej się trochę oddechu i dotlenienia mózgu. Pogoda nie była najgorsza, nawet jeśli było trochę chłodno. - Opowiesz mi co u ciebie ciekawego, dobra? - zapytała zastanawiając się czy nie urwać się ciut wcześniej.

Frostine Paradis
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
szyszata
Do dogadania/uzgodnienia
ODPOWIEDZ

Wróć do „York Mills Valley Park”