Żeby zatem nie pogłębiać tego stanu, zdecydowała się któregoś dnia podjechać do pracy jej przyjaciółki, Catherine. Nie miała w głowie jasno ustalonego planu, nie mając nawet pojęcia, czy kobieta znajdzie dla niej chwilę. Jeśli nie dałoby radę wyskoczyć gdzieś wspólnie, spytałaby chociaż o jej samopoczucie i co tam było u niej słychać. Zawsze jakieś chwilowe odciągnięcie myśli od czegoś, co mogło z łatwością pożreć ją od środka.
Gdy zajechała na miejsce swoim samochodem i zaparkowała pod lokalem, zostało kilkanaście minut do końca jej zmiany. Zdecydowała się zatem zamówić coś do picia, by zająć czymś ręce w trakcie czekania. Napój dość szybko znikał z niej szklanki, a niedługo potem mogła nagrodzić swoim charakterystycznym, chłodnym uśmiechem nadchodzącą przyjaciółkę.
— Chcesz wskoczyć od razu w samochód i gdzieś pojechać czy nie bardzo masz czas? — rzuciła jej na dzień dobry, dopijając ostatniego łyka i odstawiając szklankę na stolik. Nie zamierzała jej co prawda narzucać planów, ale mimo wszystko ucieszyłaby się, gdyby mogły spędzić wspólnie więcej czasu niż króciutka rozmowa przez rozejściem się we własne strony. Zawsze mogła też ją gdzieś podwieźć, skoro już była tutaj samochodem. A to zawsze więcej czasu na jakąś pogawędkę i krótkie sprawozdanie z tego, co ostatnio mogło dziać się w życiu Bennett. Tina nie miała co prawda za wiele do powiedzenia, ale zawsze mogłaby na szybko pochwalić się, że jej serce wcale nie jest wykonane z kamienia, skoro pomogła potrzebującej starszej pani.
Catherine Bennett