ODPOWIEDZ
28 y/o
For good luck!
167 cm
baristka Second Cup Coffee Co
Awatar użytkownika
But, mama, you are in love with a criminal
And this type of love isn't rational
It's physical
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Kilku najbliższych Kade kumpli zabrało ją na jedzenie. Niby nic, ale dla samej Briar znaczyło to wiele. Przez to, że mieli dużo na głowie to Kade nie była w stanie robić zbyt wielu godzin w pracy, wiec wypłata była naprawdę skromna i fundusze powoli jej się kończyły. Przynajmniej te uzyskane w legalny sposób. Na jej szczęście chłopaki z gangu traktowali Kade jak młodszą siostrę, więc nie zamierzali dać jej umrzeć z głodu. Była wręcz pewna, że kilka z nich miało o niej mokre sny, ale trzymała wszystkich na dystans. Drama jej nie potrzebna w życiu, naprawdę.
Umówili się, że po jedzeniu rozjadą się do domów i spotkają wieczorem by ogarnąć jedną sprawę i potem pójść na jakąś dobrą imprezę. Nie było to nie wiadomo jakie zadanie. Ot zwykłe postraszenie gościa z lombardu, bo zalegał z opłatą za wynajem. Zanim doszłoby do rękoczynów Kade miała się ładnie pouśmiechać i przekonać żeby oddał to co ich. Jak to nie podziała to zrobią mu małe przemeblowanie.
Naprawdę planowała po prostu złapać autobus do domu i się walnąć na trochę do wyra. Nic wielkiego, ale niektóre okazje same się wręcz pchały przed Briar. Na tyle, że no nie mogła ich zignorować. A kobieta, która szła przed nią była idealnym celem małej kradzieży. Co je szkodzi prawda? A przynajmniej może zdobędzie trochę funduszy na dzisiejszą imprezę. Musiała jedynie poczekać na dobrą okazję by nie zostać przyłapana i kiedy faktycznie myślała, że to idealny moment ruszyła do przodu. Kobieta trzymała portfel w rękach, więc kiedy Kade weszła w nią to portfel upadł na ziemię -Bardzo przepraszam - uśmiechnęła się do kobiety próbując ją podtrzymać i przy okazji kopnęła sobie portfel tka by zaraz go buchnąć.

Niamh R. Kilroy
35 y/o
For good luck!
167 cm
landscape architect in her own office
Awatar użytkownika
I lost my heart under the bridge, to that little girl so much like me. I walked down to the water, I lay down in the sand. I’m never going back there, I’m never going home. I’ve found a new place where the river flows cold and the silence is gold
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkishe/her
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Od wizyty Viv chodziła rozkojarzona, nie potrafiąc zrozumieć, jak mogła powierzyć finanse własnej firmy tak nieodpowiedzialnym osobom. No, ale chyba nikt, kto decyduje się na zatrudnienie księgowego nie zakłada, że ten dopuści się oszustw podatkowych. W kilku ostatnich latach jej firma rozrosła się na tyle, by sama nie była w stanie poradzić sobie z finansami. Większość czasu spędzała na projektowaniu, odwiedzaniu placów budowy i meetingach z wysoko postawionymi ludźmi. Gdyby jeszcze dołożyła do tego ślęczenie nad papierami, nigdy nie opuszczałaby biura i byłaby jedną z tych matek, które twarz swojego dziecka znają jedynie ze zdjęć. Choć była bizneswoman, pozostawała przede wszystkim rodzicem i nigdy o tym nie zapominała. Odkąd była świadoma fałszerstwa, spędzała nad papierami dodatkowe godziny, próbując odnaleźć uchybienia, których dopuścił się jej księgowy. Właściwie były księgowy, bo ich współpraca zakończyła się niemal w tej samej chwili, w której dowiedziała się o wszystkim.
Właśnie wracała z kolacji z nowym klientem, podczas której dyskutowali o projekcie, którym miała się zająć wraz z zakończeniem zimy. Ogród na osiemdziesiątym piętrze wieżowca, gdzie wiatr jest tak silny, że każda roślina i każdy element betonu musi być precyzyjnie zakotwiczony, było sporym wyzwaniem. Aczkolwiek nie czymś, z czym Kilroy nie byłaby w stanie sobie poradzić. Wieczór był miły, jedzenie wyśmienite i nawet na towarzystwo nie mogła narzekać. Czasami zdarzało jej się współpracować z ludźmi, którym posiadana fortuna nie odebrała resztek zwykłej, ludzkiej przyzwoitości i miała wystarczająco szczęścia, by trafić na kogoś takiego. Jej samochód zaparkowany był całkiem blisko restauracji, dlatego nawet nie zawracała sobie głowy, by zabrać ze sobą torebkę - portfel był wystarczający. Niespodziewanie wpadła na nią jakaś kobieta, a trzymane dotąd skórzane akcesorium wylądowało na chodniku, czego niestety nie zauważyła w pierwszej chwili. Na szczęście sprawczyni całego zamieszania miała wystarczająco szybki refleks, by uchronić ją od upadku. Niamh nie zakładała przecież, że stłuczka była zaplanowana.
- Nic się nie stało, po prostu... uważaj trochę. Ten śnieg jest wystarczająco uciążliwy i bez wpadania na siebie nawzajem - powiedziała zgodnie z prawdą i nawet jeśli jej stopy nie byłyby odziane w buty na wysokich obcasach, prawdopodobnie i tak straciłaby równowagę pod wpływem tak gwałtownego zderzenia. - Możesz mnie puścić? Naprawdę nic mi nie jest - poprosiła, choć bardziej przypominało to rozkaz. Nie radziła sobie najlepiej w kontaktach z nieznajomymi, a podobne sytuacje niepotrzebnie napełniały ją irytacją, którą z trudem ukrywała pod maską uprzejmej obojętności.

Kade Briar
mashedpotato
28 y/o
For good luck!
167 cm
baristka Second Cup Coffee Co
Awatar użytkownika
But, mama, you are in love with a criminal
And this type of love isn't rational
It's physical
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Kade już dawno pewnie sumienie by zjadło gdyby zaczęła się wszystkimi kradzieżami przejmować, ale cóż dorastanie w taki a nie inny sposób znieczuliło ją bardzo mocno. Stała się po części takim egoistycznym szczylem, który myśli, że jak ma kolegów z gangu to jej naprawdę wszystko wolno. Nadzór opiekunek był niewielki. Wiadomo w bidulu jednak tych dzieci nie upilnuje się szczególnie jeśli wkraczały w buntowniczy okres nastoletni, który u Kade chyba trzyma się aż do tej pory.
Nie potrzebowała pieniędzy strasznie mocno, bo wiedziała, że jeśli wieczorem wyjdzie to zaraz sobie kogoś uwinie wokół paluszka, ale przydałoby się jednak mieć coś przy sobie, a jej konto bankowe powoli świeciło pustkami. Odrobinę desperacji wkradło się u Briar. Może też potrzebowała zastrzyku adrenaliny. Bójki, rozboje i kradzieże przecież dostarczały odpowiednią ilość adrenaliny by pomóc Briar funkcjonować w świecie, który tak naprawdę jej nie chciał i zepchnął w stronę marginesu społecznościowego.
Dobra może i kobieta była jej dzisiejszym celem, ale Kade nie była świnią i nie chciała nikomu sprawić krzywdy jeśli na to nie zasługiwał, więc sprawnie złapała kobietę zanim ta miała spotkanie trzeciego stopnia z nieprzyjemnie twardym i zimnym podłożem. Kade wiedziała jak to boli. Już wiele razu się o tym przekonała i to o każdej porze roku.
-Wiem. Niestety zagapiłam się - uśmiechnęła się iście niewinnie i przepraszająco. -Normanie raczej staram się nie wpadać na ludzi - przesunęła się tak by tamta jednak portfela nie zobaczyła co dałoby jej wystarczająco czasu na zgarnięcie go i opuszczenie miejsca zdarzenia. -Jasne. Przepraszam. - nawet nie zorientowała się, że nadal kobietę faktycznie trzymała. Może w ten sposób chciała się upewnić, że faktycznie nic jej nie zrobiła. Puściła ją i uśmiechnęła się ponownie -Jeszcze raz przepraszam - odwróciła się na pęcie i zbliżyła do nieszczęsnego portfela by kucnąć i zaraz go zwinnie zabrać. Miała tylko nadzieję, że się kobieta szybko nie zorientuje i da jej to czas na zwianie na tyle daleko by nie móc jej dogonić.

Niamh R. Kilroy
35 y/o
For good luck!
167 cm
landscape architect in her own office
Awatar użytkownika
I lost my heart under the bridge, to that little girl so much like me. I walked down to the water, I lay down in the sand. I’m never going back there, I’m never going home. I’ve found a new place where the river flows cold and the silence is gold
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkishe/her
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Gdy dziewczyna zwolniła uścisk, wyprostowała plecy i wygładziła dłońmi materiał płaszcza. Nie zamierzała wdawać się w niepotrzebne konwersacje z nieznajomą, dlatego jedynie skinęła głową i wykonała krok w kierunku zaparkowanego nieopodal samochodu. Szybko jednak zatrzymała się w miejscu, uświadamiając sobie, że nie miała w dłoni portfela. Obróciła się, a jej oczom ukazała się ta sama dziewczyna, która jeszcze przed momentem niemal ją staranowała, z tym że teraz trzymała w dłoniach coś, co z pewnością nie było jej własnością.
- To należy do mnie - oznajmiła, wyciągając rękę w kierunku nieznajomej, czym chciała zasugerować, że w tym momencie powinna przekazać jej znaleziony przedmiot. - Dobry z ciebie człowiek, że tak pilnujesz cudzej własności. Podaj mi to, oszczędzimy sobie szukania biura rzeczy znalezionych - nawet nie starała się ukrywać ironii, bo z każdą kolejną sekundą uświadamiała sobie, że to całe zajście, nie mogło być przypadkowe. Może i była blondynką, ale do głupich nie należała. Wykonała kilka kroków w stronę sprawczyni zderzenia, podświadomie obawiając się, że ta rzuci się do biegu, a w tych szpilkach nie miała żadnych szans na dogonienie jej. Nie chodziło nawet o znajdujące się w portfelu karty, je mogła w każdej chwili zablokować. Nie chciała jednak paść ofiarą kradzieży, bo wystarczyło już, że zmagała się z bezpodstawnymi oskarżeniami ze strony prokuratury. Niepotrzebny był jej teraz dodatkowy stres i użeranie się ze złodziejką, która najwyraźniej uznała ją za łatwy cel — a na to Niamh nie zamierzała pozwolić.
Nie brała nawet pod uwagę, że mogła mylić się w tej całej kwestii i dziewczyna naprawdę wpadła na nią przypadkiem. Nie dała jej przecież żadnej szansy na oddanie zguby, a może faktycznie miło by ją zaskoczyła. Kilroy nie była zbyt uprzejmie nastawiona do otaczającego ją świata, bo zwyczajnie nie radziła sobie w kontaktach z nieznajomymi. W gronie przyjaciół i pracowników, była zupełnie inną osobą - pogodną i zawsze uśmiechniętą. Niestety należała do tych istot, które podchodziły do nowych osób czy znajomości z rozwagą, jakby próbując przygotować się na najgorsze. Choć tak właściwie, nie trudno było się jej dziwić, po tym jak została potraktowana przez własnych rodziców i wszystkich tych ludzi, którzy przekreślili ją za jeden błąd. Błąd, który okazał się być wszystkim tym, co Niamh kochała najbardziej.

Kade Briar
mashedpotato
28 y/o
For good luck!
167 cm
baristka Second Cup Coffee Co
Awatar użytkownika
But, mama, you are in love with a criminal
And this type of love isn't rational
It's physical
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Miała wrażenie, że akcja 'dodatkowa kasa' okazał się sukcesem i miała sobie zaraz gratulować w myślach. Kart na pewno nie użyje, ale pieniądze zgarnie a potem podrzuci gdzieś portfel by mógł trafić ponownie do właścicielki. Jej kumple z pewnością próbowaliby płacić kartami w sklepach by się dodatkowo obłowić, ale Kade nie zamierzała ryzykować. nie była jeszcze tak bardzo zdesperowana. Jeszcze słowo klucz, bo cholera wie jak bardzo spieprzy sobie bardziej życie. Niezbadane są drogi w jej życiu, a Briar ma talent to przyciągania kłopotów. Uśmiechnęła się do siebie i już miała chować portfel do kieszeni skórzanej kurtki gdy usłyszała za sobą głos należący do kobiety, która właśnie próbowała okraść. Skrzywiła się nieznacznie i przeklęła w myślach. Odwróciła się ostatecznie w jej kierunku. Zawahała się mocno. Udawanie, że to jej własność a nie blondyny, która teraz zrobiła w jej stronę kilka kroków raczej nie przeszłoby. Musiała wykalkulować co jej się bardziej opłaca. Wokół było sporo kręcących się ludzi. Mogła faktycznie dać nogę i liczyć na to, że umknie szybko. Z drugiej strony była też szansa, że ktoś będzie chciał być bohaterem i wszystko skończy się kompletną klapą i 'przemiłym; spotkaniem z policją. Na to się jednak naprawdę nie chciała pisać. Jej kartoteka i tak nie jest czysta, a ryzykowanie dla kilku marnych dolarów nie było dobrym posunięciem. Uśmiechnęła się jedynie głupio i wyciągnęła dłoń z portfelem w kierunku kobiety. Briar była bardzo niezadowolona. Łatwy cel wcale nie był taki łatwy jakby się mogło wydawać albo ona sama popełniła kilka durnych błędów i mogła po prostu wyciągnąć kasę z portfela i zostawić go tam gdzie był. Miałaby czas, ale niee musiała sobie zabrać całość. Głupia.
-Nawet nie wiedziałam, że to Pani - odchrząknęła. Zrobiło jej się głupio. Gdyby któryś z jej kumpel był obok to nie miałaby dzisiaj wieczorem życia. Wypominałby jej to nawet przez kilka następnych dni. Nerwowo przestąpiła z nogi na nogę rozważając jeszcze raz ucieczkę z portfelem. Może dałaby radę. Ostatecznie kiedy kobieta się zbliżyła Kade jedynie westchnęła ciężko poddając się już ostatecznie. Nie było sensu. Poległa i trzeba teraz liczyć się z konsekwencjami.

Niamh R. Kilroy
35 y/o
For good luck!
167 cm
landscape architect in her own office
Awatar użytkownika
I lost my heart under the bridge, to that little girl so much like me. I walked down to the water, I lay down in the sand. I’m never going back there, I’m never going home. I’ve found a new place where the river flows cold and the silence is gold
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkishe/her
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nie wiedziała, co działo się w głowie dziewczyny i tak szczerze, w ogóle jej to nie obchodziło. Nie uważała, by kradzież była rozwiązaniem, nawet w najgorszych momentach życia. Gdy ona sama była jeszcze nastolatką, którą rodzice odcięli od jej własnych pieniędzy i wystawili za próg domu, zmuszona była uporać się z życiem na własną rękę oraz wziąć odpowiedzialność za dziecko, które zaledwie kilka miesięcy później pojawiło się na świecie. Bywały dni, w których nie miała czego włożyć do ust, a mimo to, nawet przez myśl jej nie przeszło, by okraść kogoś z ich własności. Pod tym względem była zdecydowanie lepsza od stojącej przed nią młodej kobiety.
Przez moment była pewna, że patrzy na swoją własność po raz ostatni, nie zakładając, że portfel z powrotem trafi w jej ręce. A jednak. Czyżby myliła się względem złodziejki?
- Co zamierzałaś z nim zrobić? - zapytała, zaciskając palce na skórzanym portfelu, który uprzednio umieściła w kieszeni długiego płaszcza. - Rodzice nie nauczyli cię, by nie ruszać tego co nie należy do ciebie? - podeszła jeszcze bliżej, by nie wzbudzać zainteresowania przechodniów, którzy i tak już rzucali im ukradkowe spojrzenia.
Nie wiedziała niczego na temat ciemnowłosej, dlatego nie chciała aż nadto jej oceniać, ale niestety wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały na to, że ich spotkanie nie było przypadkowe. Kilroy miała jednak nadzieję, że próba kradzieży nie była w żaden sposób powiązana z przekrętami podatkowymi w jej firmie. Nie wiedziała jeszcze kto za nie odpowiadał, choć miała swoich podejrzanych, ale wcale nie zdziwiłaby się, gdyby nie skończyło się na wpędzeniu jej w kłopoty z prawem. Ktoś chciał jej zaszkodzić, a gdy chodziło o wielomilionowe kontrakty, ludzie byli w stanie zniszczyć czyjeś życie z taką samą lekkością, z jaką gasi się papierosa przed wejściem na ważne spotkanie. Póki co nie zamierzała niczego zarzucać dziewczynie, ale była pewna, że jeśli okaże się, że nie myliła się co do całego zajścia, nie pozwoli jej tak po prostu odejść. Nie wiedziała jeszcze jak postąpi, ale miała wystarczająco czasu, by się nad tym zastanowić.

Kade Briar
mashedpotato
28 y/o
For good luck!
167 cm
baristka Second Cup Coffee Co
Awatar użytkownika
But, mama, you are in love with a criminal
And this type of love isn't rational
It's physical
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Nie wszyscy mają dobre intencje i w życiu jak im się nie układa robią tak by nie sięgnąć tego co skieruje na złą drogę. Kade od gówniaka nie znała innego życia. Zaprzyjaźniła się z chłopakami z gangu, którzy postanowili zaopiekować się Kade i wkręcić w swój świat. Kade uważała to po prostu za swoją normalność. Na to zasługiwała i tu się widziała.
Jakim cudem nie spieprzyła z tym portfelem? Nie to, że ją sumienie ruszyło. Bała się że tak czy siak ktoś ją chapnie. Poza tym kobieta bez problemu mogłaby opisać policji jak Kade wyglądała i jeszcze niepotrzebnie by sobie policję ściągnęła na głowę. A tak może jakimś cudem ujdzie jej to na sucho? Trzeba robić dobrą minę do złej gry.
-A co się robi z portfelem? - uniosła brew. No głupie pytania zadaje babsko. Gdy usłyszała tekst o rodzicach roześmiała się. -Kto? Nie znam. - uśmiechnęła się zadziornie. -Technicznie rzecz biorąc portfel był na ziemi i mógłby należeć do kogokolwiek - wzruszyła ramionami. Wsunęła dłonie w kieszenie kurtki. Zdenerwowanie było chwilowe u Briar. Teraz po prostu bawiła ją ta cała durna sytuacja, a na jej twarzy malował się kpiący uśmieszek. Przez te lata przebywania z chłopakami nauczyła się od nich wiele durnych zachowań. Była pewna siebie i to w tym momencie było od niej cholernie mocno. Miała wręcz pewność, że kobieta nawet jej nie ruszy. Nie udowodni, że Briar chciała ją okraść, więc wiedziała, że tym razem jej się upiecze. Znowu. Jak boga kocham Briar miała nielimitowaną ilość żyć i potrafiła się wyślizgnąć z wielu durnych sytuacji, które mogły ją wpakować w niezłe problemy z prawem i pewnie siedziałaby za kratkami. A tam akurat jej się nie śpieszy. Chociaż znając życie pewnie kiedyś to szczęście się skończy i Briar pójdzie siedzieć albo gorzej. Na chwilę obecną jednak ani trochę się tym nie przejmowała. Żyła z dnia na dzień jakby jutro miało nie nadejść. -To jak grzecznie się teraz rozchodzimy tak? - uniosła brew mając nadzieję, że nie trafiła na osobę, która lubi się wykłócać o byle gówno, bo takich ludzi to Kade nie trawiła bardzo mocno i potrafiła stracić panowanie nad sobą.

Niamh R. Kilroy
ODPOWIEDZ

Wróć do „Pho 88”