-
But, mama, you are in love with a criminal
And this type of love isn't rational
It's physicalnieobecnośćniewątki 18+takzaimkizaimkityp narracjityp narracjiczas narracji-postaćautor
Niestety wywalenie z pracy było bardziej realne niż to się wydawało, a że nie chciała mieć potem problemów ze znalezieniem drugiej to dogadała się z szefostwem, że dadzą jej miesiąc na znalezienie czegoś i oficjalne zwolnienie się. Przynajmniej jak będą dzwonić po rekomendacje to nie oczernią jej i będzie mogła swobodnie przyjąć się do pracy.
Nie znała się na wielu rzeczach, ale kawę ponoć robiła przednią i miała talent do rozmowy z ludźmi. Przyciągała nie tylko buźką, ale i wesołym podejściem do życia, a że Kitten and the Bear szukało pracowników to i się zgłosiła. Piec nie umiała, ale szybko się uczyła i jeśli będzie trzeba to i tego może się nauczyć. A jak będzie źle to i może jedynie wykonywać ciężką harówkę jako pomoc.
Przyszła wręczyć swoje skromne cv z nadzieją, że faktycznie się tu załapie i nie będzie potrzebowała miesiąca. Obiecała sobie, że tą pracę będzie się starała utrzymać jak najdłużej. Chciała sprawiać pozory, że umie trzymać wszystko w ryzach, a gangsterka będzie mniejszą częścią jej życia. Jednak kogo my tu oszukujemy. Pewnie Kade po kilku miesiącach w nowej pracy wróci do swojej normalności.
-Przepraszam. Zastałam może właścicielkę albo kogoś to ogarnia szukanie nowych pracowników? - spytała przy ladzie wystawszy już swoje w kolejce po kawę.
Jamie Park
-
„Miłość jest trochę jak dobre ciasto — trzeba cierpliwości, odwagi i kogoś, z kim można podzielić ostatni kawałek.”nieobecnośćniewątki 18+takzaimkion/jegotyp narracjiTrzecia osobaczas narracjiCzas przeszłypostaćautor
Briar miała chwilę na to, by rozejrzeć się po pomieszczeniu. Miłe miejsce, które miało vibe domowej przestrzeni. Wielki, stary ekspres ciśnieniowy, stojący na półce nad nowoczesnym ekspresem, najpewniej był elementem historii tego miejsca. W oczy też rzucało się hasło napisane na ścianie: "W podziękowaniu za Waszą służbę - strażacy, ratownicy i policjanci zawsze mają u nas kawę za darmo".
I rzeczywiście, kiedy Kade odwróciła się na dźwięk dzwoneczka przy drzwiach, dostrzegła dwóch policjantów wchodzących do lokalu, którzy próbowali zrzucić śnieg z siebie i swoich butów jeszcze na progu, by tutaj nie narobić zbyt wielkiego bałaganu. Uśmiechy i zdawkowa, choć przyjazna, konwersacja z tą samą dziewczyną, z którą przed momentem rozmawiała ona, upewniły ją, że są tutaj częstymi bywalcami.
-Hej... - ciche słowo zaskoczyło ją pewnie, bo Jamie poruszała się po kawiarni, jakby znała każdą skrzypiącą deskę w podłodze. - Jestem Jamie.
Dziewczyna dodała, kiedy Kade się do niej odwróciła, i podała jej rękę do uściśnięcia. Ciekawiło ją to, jaki to będzie gest.
Później gestem zaprosiła ją do jednego z wolnych stolików i sama przy nim usiadła.
-Napijesz się czegoś? - zapytała, ciekawie przyglądając się dziewczynie.
Było w niej coś... silnego.
-Opowiesz mi coś o sobie? - zapytała, próbując zacząć neutralnie rozmowę, chociaż sama sobie powtarzała, że na tym etapie musi być bardziej profesjonalna. - Dlaczego chcesz tutaj pracować?
Dodała, chociaż wydało jej się to trochę chłodniejsze niż zwykle.
Kade Briar
-
But, mama, you are in love with a criminal
And this type of love isn't rational
It's physicalnieobecnośćniewątki 18+takzaimkizaimkityp narracjityp narracjiczas narracji-postaćautor
Odsunęła się odrobinę by nie blokować kolejki w oczekiwaniu na Jamie. Było tutaj mega przytulnie i nawet Kade mogłaby się tu widzieć jako pracownik na dłuższą metę, ale jak wiadomo różnie to bywa i nie będzie się nastawiać jakkolwiek. Na dźwięk dzwoneczka odwróciła się i momentalnie spięła widząc wchodzących do środka policjantów. Nie to, że się bała. Po prostu jej spotkania z policją nigdy nie należały do najprzyjemniejszych, więc chwilę uważnie ich obserwowała. Ostatecznie zignorowała ich obecność. Jeśli zamierza tutaj pracować to najwidoczniej taki widok będzie częstością. Nie była pewna czy faktycznie byłaby w stanie się do tego przyzwyczaić jeśli nadal chadzała po ciemnej stronie mocy i rozrabiała po nocach (czasem nawet i w biały dzień).
-Cześć - rzuciła kiedy pierwsze zaskoczenie minęło -Kade- uśmiechnęła się i uścisnęła kobiecie rękę. Nie mocno. Nie witała się z kumplami, którym za każdym razem próbowała połamać ręce (co jej nigdy nie wyszło zaznaczę). To nie próba siły, a rozmowa o pracę.
-Nie. Dziękuję - uśmiechnęła się lekko zajmując miejsce wcześniej wskazane przez Jamie.
-Szczerze powiedziawszy to nie lubię mówić o sobie. Zresztą chyba tylko zapatrzeni w siebie ludzie kochają mówić o sobie nie? - Kade nie miała kompletnie co o sobie powiedzieć. Nie lubiła się przyznawać, że wychowała się w bidulu. -Woli Pani miłą wersję czy prawdę? - uniosła brew siadając odrobinę wygodniej na krześle -W poprzedniej pracy skrócili mi mocno godziny, a nie uśmiecha mi się stracić dachu nad głową - postawiła na połowę prawdy, przecież nie powie jej, że zmniejszyli jej godziny przez jej własną głupotę. -Piec nie potrafię, za to kawę dobrą robię. Chociaż to nie tak, że nie chcę się nauczyć piec. Wręcz przeciwnie.- uśmiechnęła się szeroko.
Jamie Park