29 y/o
For good luck!
190 cm
detektyw ds. poszukiwań i ujęć zbiegów Toronto Police Service
Awatar użytkownika
We keep this love in a photograph
We made these memories for ourselves
Where our eyes are never closing
Hearts are never broken
And time's forever frozen still
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracji
czas narracji-
postać
autor

Zabawne że coś, co kiedyś służyło wyłącznie do wykonywania połączeń, nagle stało się potężnym narzędziem, które zawierało wiele cennych informacji oraz posiadało wiele przydatnych funkcji. David doskonale pamiętał swój pierwszy telefon z zielono-czarnym wyświetlaczem. Stara dobra Nokia z jedną grą czyli wężem - gdzieś ją nawet miał zachowaną i ciekawe, czy by po tylu latach odpaliła (chociaż biorąc pod uwagę, że była praktycznie niezniszczalna, to istniało prawdopodobieństwo odpalenia po podłączeniu do ładowarki). David mimo wszystko liczył po cichu, że telefon Chloe gdzieś jest. Schowany porządnie ale był.
Co się odwlecze, to nie uciecze tzn. David był pewien, że któregoś pięknego wieczoru, będzie im dane pójść gdzieś już nie w celach służbowych i będą mogli spokojnie potańczyć oraz napić się drinka.
Kto wie? Może zaraz sama Meredith dołączy do nich w palarni? Davida by to absolutnie nie zaskoczyło. Szczególnie, że kiedy szli do palarni, odwrócił na chwilę wzrok i doskonale widział spojrzenie kelnerki. No cóż. A oczywiście typków należało sprawdzić i to bez dwóch zdań. David ufał intuicji Pilar.
Po przekroczeniu progu palarni, do nozdrzy Harrisona dostał się charakterystyczny i dość intensywny zapach dymu papierosowego, a w dodatku pole widzenia nie było dość przejrzyste, tylko ciut zamglone No ale było to do przewidzenia, skoro tu praktycznie bez przerwy ktoś jarał. Nie miał pojęcia, czy jego metoda zadziała, ale postanowił zaryzykować, bo kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana.
- Dzięki. - odpowiedział, chcąc powiedzieć dzięki ziom ale ostatecznie postawił na neutralną wersję. Powinien się spodziewać tego po Pilar, lecz i tak go zaskoczyła, że tak szybko przeszła do działania. Myślał, że będzie jakaś gadka szmatka na wprowadzenie a tu proszę. Zaraz jednak ogarnął, że skierowane zostało w jego stronę pytanie.
David musiał postąpić rozważnie i rozsądnie. Aż mu było głupio, że sam jako pierwszy tak nie powiedział a teraz... chciał powiedzieć, że okej, zgadza się tylko jeśli on dostanie jako pierwszy to mocniejsze coś ale z drugiej strony... czy to nie będzie tak, jakby nie ufał im? Druga kwestia, to jedno z nich musiało zachować w miarę trzeźwy umysł. Jesteś pewna Pilar? choć doskonale wiedział, że go nie słyszy, bo przecież nie potrafili sobie czytać w myślach - choć David miał wrażenie, jakby czasami jednak potrafili.
Nagle uniósł dłonie do góry.
- Nie mam nic przeciwko. Jak mógłbym zakazać swojej dziewczynie dobrze się bawić? - odparł, posyłając Pilar uśmiech. Oby nic Ci po tym nie było. Bo jak coś jej się stanie...
Zaciągnął się papierosem.
- To faktycznie koleżanka, czy może jednak jest bliżej z którymś z Was? - spytał, chcąc kontynuować luźną gadkę. Poza tym, trochę go jednak ciekawiło, czy faktycznie dziewczyna była tylko koleżanką, czy może jednak któremuś nieco bardziej na niej zależało. Bo jeśli zależało, to oznaczało, że nie będzie chciał, by stała jej się krzywda. Przynajmniej tak podejrzewał David. Któryś musiał mieć słaby punkt.
- Spoko muzę tu puszczają, co nie? - i po tych słowach wypuścił dym, jednocześnie poruszając głową do przodu, co wyglądało trochę jak kurczak, który rusza łebkiem gdy idzie. Po chwili przeniósł z powrotem wzrok na Pilar by kontrolować czy nic poważnego się nie dzieje.

Pilar Stewart
gall anonim
30 y/o
PEW PEW
169 cm
śledcza at toronto police service
Awatar użytkownika
Lepiej strzela niż gotuje. Do tego: agresywna, impulsywna i narwana. Niektórzy jeszcze mówią, że dzika. Ogólnie wszystko co złe, to Pilar.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 os
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Pilar była narwana.
Lubiła mieć rzeczy tu i teraz, a przede wszystkim, to lubiła działać, a nie czekać, jak rozwinie się sytuacja. Kiedy widziała okazję, to po prostu ją brała. Może nawet w ostatnim czasie jeszcze bardziej, odkąd zaczęła spędzać więcej czasu z Noriegą, przejmując nieco jego szycia na bieżąco.
I tutaj sytuacja, w której nagle się znaleźli idealnie do tego pasowała. Aż się prosiło, żeby spytać o coś mocniejszego, więc to zrobiła. Bo co? W najgorszym wypadku po prostu powiedzieliby, że nie. Tylko zaraz okazało się, że jednak tak. Że mieli. I nie dość, że chcieli się podzielić, to jeszcze przypieczętowali relację Davida i Stewart jako pełnoprawny związek. Więc co ona zrobiła? No wiadomo, od razu złapała go za rękę. Jeśli chcieli się z nimi zakumplować, musieli wyglądać wiarygodnie. Szczególnie, że zaraz jeden z ziomków pytał się Davida o zgodę.
Proszę, proszę, proszę — zawiesiła mu się na łapie, jak jakaś gówniara… którą w sumie grała. Próbowali wtopić sie w tłum nastolatków, to przecież naturalnie musieli się zachowywać jak oni. I całe szczęście Davidek podłapał salsę, bo już po chwili pięknie się zgodził, za co do dostał w podziękowaniu przelotnego przytulasa.
No i to rozumiem! — brunet wyrzucił w górę ręcę, a zaraz jedną z nich wystawił przed siebie, by zbić z Harrisonem piąteczkę. — Facet, co pozwala swojej dziewczynce na zabawę. Szacun, ziom — szarpnął go do siebie i poklepał po plecach, jakby znali się już co najmniej kilka dobrych lat. Faceci to jednak byli dziwni. Ufność sto procent, przy browarze piątkę zbiliby nawet z seryjnym mordercą, tylko dlatego, że razem stuknęli się szkłem.
To co dobrego macie? — spytała w końcu, podchodząc bliżej kółeczka, przyglądając się im uważnie. Zabawa, zabawą, ale przecież przyszli tutaj w konkretnym celu — znaleźć tego, kto rozprowadzał podejrzane narkotyki, a nie się bawić. Faceci spojrzeli po sobie, jakby jeszcze upewnilali się, że mogą jej dać, po czym jeden z nich sięgnął do kieszeni.
Pilar wstrzymała oddech, zaciskając palce mocniej na dłoni Harrisona, w pełnym skupieniu, tylko po chwili okazało się, że ziomek wyciągnął… skręta. Zwykłego, krzywo zwiniętego kurwa skręta. Serio?. Cała ta otoczka czegoś mocniejszego dla zielska?
Naprawdę robi prze faze!!! — jeden z nich pokręcił głową jak szalony.
Prze faze!!! — a drugi zaraz powtórzył, małpując jego zachowanie.
Stewart zamrugała kilkakrotnie. Przez chwilę myślała, że robią sobie z nich jaja, jednak im dłużej tam przebywali, tym bardziej utwierdzała się w przekonaniu, że ci goście po prostu tacy byli, a to w ich rękach to faktycznie po prostu skręt. Chociaż David jeszcze próbował ich zagadać.
To Ellie, moja kuzynka — wyjaśnił brunet, wkładając skręta między zęby. — A muza faktycznie jest zajebista. Chociaż ja robię lepszą — odpalił jointa i zaciągnął się dymem. — Jestem DJem. DJ Salad, jakbyś chciał posłuchać. A ty mój drogi ziomeczku? Czym się zajmujesz w życiu? — ściągnął jeszcze kilka buszków, po czym podał skręta w stronę Pilar.
Czy był sens w ogóle tego próbować? Może i nie było to, czego szukali, ale z drugiej strony… trochę zioła im wcale nie zaszkodzi. Przyjęła go z uśmiechem, a następnie umieściła w ustach, przy okazji przenosząc spojrzenie na Harrisona, czekając, aż sobie wymyśli zawód. Bo przecież nie mógł powiedzieć, że jest z policji.

David Harrison
kasik (dc: kasik_srasik)
nudy. a tak poza tym, to używania AI, czytania mojej postaci w myślach i braku inicjatywy.
29 y/o
For good luck!
190 cm
detektyw ds. poszukiwań i ujęć zbiegów Toronto Police Service
Awatar użytkownika
We keep this love in a photograph
We made these memories for ourselves
Where our eyes are never closing
Hearts are never broken
And time's forever frozen still
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracji
czas narracji-
postać
autor

David naprawdę uważał, że Pilar to powinna otrzymać Oscara za to, jak genialnie jej wychodziło odgrywanie roli nastoletniej Pauli. Aż żałował, że nie mógł gdzieś postawić telefonu by nagrać tę sytuację. Z drugiej strony, dobrze by było mieć zdjęcie tych gagatków, gdyby okazało się, że są zamieszani w tę sprawę. Właśnie… zdjęcie. Zamierzał je zrobić, tylko nie w momencie gdy słyszał jak jego dziewczyna prosi żeby się zgodził. Koniec końców zgodził się. Jasne, miał pewne obawy, lecz należało chwytać byka za rogi bo kto wie, może właśnie znaleźli kopalnię złota. Odwzajemnił uścisk w taki sposób, jakby chciał nim coś przekazać - bo chciał, a nie mógł powiedzieć głośno, aby uważała, bo nie wiadomo co zaraz otrzyma.
Oczywiście po chwili zbił piąteczkę z brunetem.
- Dzięki ziom. Dla tego uśmiechu się zgodziłem. - dodał jeszcze, próbując brzmieć przekonywująco, by uwierzono, że był tym rodzajem chłopaka, który lubił widzieć swoją dziewczynę szczęśliwą.
Podszedł bliżej razem z Paulą i również przyglądał się, oczekując z niecierpliwością tego, co zaraz zobaczą. Jakże wielki zawód David-Ben poczuł, gdy przed nimi pojawił się jedyny w swoim rodzaju… skręt. Jest możliwe, że w środku było coś, co być nie powinno?
- Prze faze robi mówicie… - bo skoro to słowo już padło tyle razy, sam postanowił je powtórzyć, próbując się nie śmiać, choć wewnętrznie tarzał się ze śmiechu bo nie dość, że mieli przed sobą skręta, to jeszcze bawiło go samo prze faza.
Harrison miał wrażenie, jakby ktoś właśnie testował jego cierpliwość, bo do karuzeli śmiechu dołączył DJ Salad Ciekawe czy miał collab z DJ Fetą. Na informację kim była dla jednego stojąca obok nich Ellie, David skinął głową.
- Ale kozacko że jesteś Djem! No pewka, że posłucham. - Szczerze? Z czystej ciekawości planował w wolnej chwili obczaić na yt tegoż Dja. Zastanawia mnie, co go zainspirowało do takiego pseudonimu scenicznego. Korciło go by zadać to pytanie lecz z drugiej strony nie chciał by pomyślano, że ma jakieś obiekcje.
- Ja? - wskazał na siebie zaskoczony odbiciem piłeczki.
- Rozwożę żarcie. - Sałatę czasem też.- W uber eatsie pracuję. - to było pierwsze, co mu przyszło do głowy. Dostrzegłszy, że Pilar wzięła skręta do ust, obserwował ją, dalej będąc ciekawym, czy w środku faktycznie znajdowało się samo zioło, czy zioło z dodatkiem.
- Ej, może cykniemy sobie focie? Zawsze będę mógł mówić ziomom, że poznałem Dja Salad. - rzucił, wyciągając telefon i odblokowując go tak, by od razu włączył się aparat.

Pilar Stewart
gall anonim
30 y/o
PEW PEW
169 cm
śledcza at toronto police service
Awatar użytkownika
Lepiej strzela niż gotuje. Do tego: agresywna, impulsywna i narwana. Niektórzy jeszcze mówią, że dzika. Ogólnie wszystko co złe, to Pilar.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 os
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Urokiem ich pracy było to, że czasami, szczególnie na tego typu misjach… coś po prostu nie szło po ich myśli. Rzeczy potrafiły wypierdolić się w ułamku sekundy i kompletnie pokrzyżować plany, a czasami… po prostu podejrzenia okazywały się nietrafne.
Jak w tym przypadku, kiedy oni myśleli, że znaleźli ludzi odpowiedzialnych za rozprowadzanie niebezpiecznych narkotyków, podczas gdy tak naprawdę, ziomek, który częstował ich czymś mocnym, był po prostu dzieckiem, dla którego prze faza wiązała się z wprowadzeniem THC do organizmu. Fuckup jak się patrzy.
I chociaż Pilar jeszcze przez moment rozważała scenariusz, w którym to w środku skręta mogło znajdować się coś nieodpowiedniego, tak z chwilą, w której się nim zaciągnęła, nie miała już żadnych wątpliwości: to było zwykłe, najzwyklejsze zielsko, wymieszane z tytoniem. Nic więcej.
Faktycznie zajebiste — rzuciła przesadnie wyniośle, chociaż miała wrażenie, że jej sarkazm zrozumiał jedynie Harrison, który poruszył się gdzieś obok. Nawet nie podniosła na niego spojrzenia, bo miała wrażenie, że wystarczył jeden impuls, żeby wybuchnęła gromkim śmiechem.
Podała skręta dalej, już nawet mając w planach, by zapytać, skąd brali taki dojebany towar, ale wtedy rozpoczęła się wielka rozmowa o DJ Sałacie i Stewart nagle nie miała serca im przerywać. Stała grzecznie z boku, przyglądając się całej sytuacji. Dopiero kiedy David poprosił o zdjęcie, uniosła wysoko brew i spojrzała na niego z rozbawieniem.
Tylko zdjęcie? — nie mogła przejść obojętnie obok tej sytuacji. No kurwa nie mogła. Na moment zapomniała, że przyszli tutaj w zupełnie innym celu. — To może od razu weź autograf — zaproponowała, spoglądając na Harrisona prześmiewczo. Bo serio, Dj Salad? Szkoda, że nie Dj trawa, przynajmniej od razu by było wiadomo, że nie ma tego, czego szukali.
Totalnie dam ci mój autograf!!! — ziomek za to podłapał temat praktycznie od razu. — Wiesz, jak już kiedyś będę grał obok jakiś sław jak David Guetta czy Avicii, to dopiero będziesz mógł się chwalić! — Stewart zamrugała kilkakrotnie. A ten drugi to przypadkiem nie był martwy? Już miała to nawet zakomunikować, ale wtedy zajęli się tym zajebistym zdjęciem, który strzelił im David. Harrison, nie Guetta.
Dobra wiecie co, my już będziemy zwijać na parkiet — klasnęła w dłonie. Skoro to nie ich szukali, nie mogli przecież marnować cennego czasu. — Chciałabym trochę… poobracać tego mojego chłopaka — poruszała jakoś dziwnie brwiami i nawet przez głowę przeszło jej, żeby klepnąć kumpla w tyłek, ale to już chyba z pewnością wychodziłoby poza ramy dobrego smaku. Zamiast tego złapała go za rękę i pociągnęła w stronę wyjścia z palarni. Zdążyła się jeszcze odwrócić w stronę kumpla i spojrzeć na niego z politowaniem. Nie tym razem. Tylko nim zdążyli wyjść z pomieszczenia, jakiś facet szturchnął Pilar w ramię i zaraz nachylił się w ich kierunku.
— Jak chcecie coś naprawdę dobrego, to jestem w stanie was zaopatrzyć — rzucił przyciszonym tonem, po czym wyszedł na salę, jakby wcale przed chwilą nie próbował z nimi rozmawiać. Stewart momentalnie wbiła ciemne spojrzenie w Harrisona.

David Harrison
kasik (dc: kasik_srasik)
nudy. a tak poza tym, to używania AI, czytania mojej postaci w myślach i braku inicjatywy.
29 y/o
For good luck!
190 cm
detektyw ds. poszukiwań i ujęć zbiegów Toronto Police Service
Awatar użytkownika
We keep this love in a photograph
We made these memories for ourselves
Where our eyes are never closing
Hearts are never broken
And time's forever frozen still
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracji
czas narracji-
postać
autor

No cóż, mówi się, że kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana więc zaryzykowali lecz zamiast szampana otrzymali... Dj Sałatę i zioło. Aż się przypomina reklama serka Danio, które znajdowało się w lodówce za sałatą i w sumie ciekawe, czy kiedyś DJ zrobił wielkie wejście smoka z czegoś, co mogło przypominać lodówkę. Harrison chętnie by coś takiego zobaczył. Bo w sumie przecież sałatę powinno się trzymać w lodówce. A konsoletę powinien mieć na czymś, co by przypominało półkę w lodówce.
David zakrył sobie buzię dłonią, udając że ziewa, choć tak naprawdę miał przeogromną ochotę parsknąć śmiechem, gdy usłyszał opinię Pilar o tym gwarantującym prze fazę zielsku. Z ciekawości wziął go od Stewart, by również wziąć buszka, a następnie pokazał kciuka do góry, by nowi koledzy wiedzieli, że zdaniem Davida-Bena towar mieli naprawdę kozacki. Potem przekazał skręta Djowi Sałacie.
- Spoko. Autograf też chętnie wezmę. - powiedział, choć i bez tego Dj Salad z entuzjazmem zareagował na propozycję wypowiedzianą przez Pilar.
- A masz coś do pisania? Bo ja nie mam. - powiedział, wyciągając paragon, bo to był jedyny papier, na którym mógł cokolwiek otrzymać - w sensie jakiś podpis. Już nie chciało mu się dopytywać, jakim cudem planował collab z Aviciim, ale z drugiej strony, czy ta wiedza była mu do czegoś potrzebna? Już wystarczająco zmarnowali tu czas, a w dodatku, może chłopak planował wykorzystać AI, które w ostatnim czasie było dość popularne. Z ciekawości sam David wykorzystał platformę do tworzenia muzyki AI by sprawdzić, jak ona działa i działała... całkiem ciekawie. No ale strzelili sobie foteczkę i spojrzał na Pilar, gdy usłyszał klaśnięcie oraz wysłuchał co ma do powiedzenia. Sam też planował zaraz zarzucić jakimś tekstem, ale był wdzięczny, że Stewart wzięła sprawy w swoje ręce i dała do zrozumienia, że czas na nich.
Posłał Pilar coś pokroju łobuzerskiego uśmiechu z lekko przymrużonymi oczami, a następnie ścisnął ich dłonie, jakby miało to być potwierdzeniem, że powrót na parkiet był dobrym pomysłem.
- Może kiedyś jeszcze na siebie wpadniemy. Trzymajcie się. - rzucił i zaczął tak jak Pilar, opuszczać palarnię. Już miał reagować na typa, który szturchnął Stewart lecz warto było rozważyć jego propozycję, ponieważ... czy to on był kluczem do rozwiązania? Czy faktycznie miał co innego niż zwykły skręt? Harrison przez chwilę patrzył w oczy Stewart, a po kilkudziesięciu sekundach, skinął głową.
- Prowadź. No chyba, że masz to przy sobie? - spytał David, stając przed Pilar by w razie co, być na pierwszej linii ataku.

Pilar Stewart
gall anonim
30 y/o
PEW PEW
169 cm
śledcza at toronto police service
Awatar użytkownika
Lepiej strzela niż gotuje. Do tego: agresywna, impulsywna i narwana. Niektórzy jeszcze mówią, że dzika. Ogólnie wszystko co złe, to Pilar.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 os
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Powoli traciła cierpliwość do tej sprawy. Nie mieli żadnego punktu zaczepienia. Już od samego początku wiedziała, że to nie będzie proste, ale ich dwójka w klubie pełnym ćpających zielsko nastolatków i ta cała ich misja, była jak szukanie igły w stogu siana. Wszystkie potencjalne tropy okazywały się błędnem.
Mówiła Eliotowi, że nie mieli wystarczająco informacji. Że to z pewnością nie będzie nitk, kto po prostu podbija do ludzi i proponuje im śmiertelną fazę, no kurwa, ale on wiedział lepiej, on i tak kazał im iść i szukać. No więc byli i co dostali w zamian? Jebanego DJ Sałatę. Dobrze, że jeszcze Fety nie spotkali i pomidorków koktajlowych do tego.
Ze zrezygnowaniem ciągnęła Davida na parkiet. Może chociaż tam będa mieć nieco więcej szczęscia? A nawet jeśli nie, to może chociaż trochę sobie potańczą. Tylko nim zdołali wydostać się z palarni, jakiś facet szturchnął ją za ramię i zaproponował faktycznie mocniejszy towar. Stewart? Zdecydowanie sceptycznie nastawiona. Gotowa na to, że lada moment facet wyciągnie marnego skręta albo stary dobry koks, który chociaż nie był legalny nie był tego, czego szukali. Patrzyła na niego podejrzliwie.
No, to prowadź — powtórzyła zaraz po Davidzie i mocniej zacisnęła palce na jego dłoni. Jakie mogło być prawdopodobieństwo, że to był on? Nikłe. Kurewsko małe, ale przecież musieli to sprawdzić. — No? — ponagliła faceta, bo ten zaraz dziwnie się rozglądał.
Nie tutaj — wymruczał i tym razem to on złapał Pilar za wolną rękę i pociągnął.
Wyglądali kurwa komicznie. Jakby co najmniej bawili się w jakiś jedzie pociąg z daleka: pierwszy szedł szemrany facet, zaraz za nim za rączke Pilar, a potem jeszcze drugą miała splecioną z Davidem. Nic tylko zrobić okrąg i zaśpiewać kółko graniaste.
Gdzie idziemy? — spytała już lekko poirytowana, szczególnie, że facet wcale nie skierował się do wyjścia czy toalet, a… na parkiet. — Jak chciałeś zatańczyć, to wystarczyło powiedzieć — przewróciła oczami. — Wtedy bym ci grzecznie odmówiła — dodała, odwracając głowę w stronę Harrisona i robiąc wielkie oczy. Tylko ziomek z przodu nic sobie z tego nie zrobił. Zaciągnął ich na sam środek parkietu, a potem odwrócił się nagle. Pilar wpadła na jego klatkę piersiową, a zaraz potem David na jej plecy. Ścisnęli się na moment wszyscy razem i kiedy myślał człowiek, że to tylko chwilowe, że zaraz się odkleją, facet przycisnął ich do siebie jeszcze bardziej, łapiąc Davida za ramiona. Wprawił ich wszystkich w ruch, z biedną Pilar pośrodku tego całego testosteronu i nachylił się w ich kierunku.
Szukacie wrażeń? — podniósł spojrzenie na Harrisona. — Czemu chcielibyście coś mocniejszego? — sprawdzał ich? Nie był pewien, czy mógł im zaufać? Może faktycznie to był dobry trop i warto było nieco... pograć w jego grę.

David Harrison
kasik (dc: kasik_srasik)
nudy. a tak poza tym, to używania AI, czytania mojej postaci w myślach i braku inicjatywy.
29 y/o
For good luck!
190 cm
detektyw ds. poszukiwań i ujęć zbiegów Toronto Police Service
Awatar użytkownika
We keep this love in a photograph
We made these memories for ourselves
Where our eyes are never closing
Hearts are never broken
And time's forever frozen still
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracji
czas narracji-
postać
autor

W sumie przez Dja Salad, David poczuł, że robi się głodny, dlatego ni z gruchy ni z pietruchy, nachylił się do Pilar.
- Zjemy coś później? Mam kupony do maka. - tak, miał je w formie papierowej wewnątrz schowka samochodowego. Znaczy jemu jeżeli chodziło o restaurację czy miejsce, do którego mieliby się udać by cokolwiek skonsumować, było absolutnie obojętne. Na szczęście knajp mieli pod dostatkiem i niby nawet tu mogli, tylko... nie sądził by serwowali tu dobre burgery - choć opinii nie czytał.
No ale po chwili zaczęli wracać na parkiet lecz coś... a raczej ktoś ich zatrzymał. Normalnie David by gościa olał ale ponieważ zarzucił on interesującą informacją, to należało sprawdzić, czy tym razem trafili na prawidłowy szlak. Bo przecież co złego mogło się stać?
Harrison widząc jak gość się rozgląda i nie odpowiada w pierwszej chwili, zaczął mieć nadzieję, że im tu zaraz nie spierdzieli, dlatego już zaczął się przygotowywać do pogoni lecz nagle zrozumiał, dlaczego typ tak się zachowywał. Szczególnie, że zaraz zaczęli iść na parkiet. David również ścisnął mocniej dłoń Pilar.
- Będziemy musieli tańczyć by to dostać? Zaraz się okaże, że gość tak naprawdę nic nie ma i nikogo nie zna. - specjalnie go prowokował, bo szczerze? Nie rozumiał tego zagrania. Że niby prochy były rozdawane na środku parkietu? Już rozdawanie w kiblu by bardziej rozumiał ale tu?
Starał się nie parsknąć, gdy usłyszał słowa Pilar o tym, że by grzecznie odmówiła, gdyby nieznajomy zaproponował wspólny taniec.
Co to ma być...? pytał samego siebie w myślach, gdy gość niespodziewanie się zatrzymał, co skończyło się spotkaniem z plecami Pilar - to nie było miękkie spotkanie ale przeżył je. David gdy odsunął się tak, by nie mieć przed sobą pleców Pilar, miał ochotę zrobić kilka kroków w tył, lecz nie zdążył. Szlag....
- My po prostu... lubimy dobrze się zabawić. - odpowiedział szybko pierwszym, co mu przyszło do głowy.
- W chuj dobrze zabawić. - poprawił się. - Nawet jeśli to oznacza odlot na jakiś czas. - dodał zaraz, kładąc na nosie prawy palec wskazujący, by zatkać sobie prawą dziurkę, by wiadomo było o co mu chodzi.
- Także jeżeli coś faktycznie macie, to pokażcie, a jak nie, to przestańcie marnować nasz czas. - bo zmarnowali go już wystarczająco dużo. Mówił wszystko pewnym siebie tonem, mając nadzieję, że wykonał dobry ruch na szachownicy. Wóz albo przewóz. Będzie albo dobrze, albo niedobrze. David wiedział jedno - jeśli go zaraz ten typ nie puści, to go jeszcze bardziej wkurwi, a wkurwiony David to agresywny David.

Pilar Stewart
gall anonim
30 y/o
PEW PEW
169 cm
śledcza at toronto police service
Awatar użytkownika
Lepiej strzela niż gotuje. Do tego: agresywna, impulsywna i narwana. Niektórzy jeszcze mówią, że dzika. Ogólnie wszystko co złe, to Pilar.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 os
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nie pokładała wielkich nadziei w tym gościu. Już sam fakt, że zamiast po prostu powiedzieć, co miał, ciągnął ich na parkiet, świadczył o tym, że to pewnie był kolejny świr, z którym musieli sobie dać radę. Szczególnie, że już po chwili przysunął się niebezpiecznie blisko i zaczął ocierać o Stewart.
Pilar może i lubiła tańczyć, nie przeszkadzała jej bliskość, jednak zdecydowanie wolała, kiedy mogła sama wybrać sobie towarzysza do tańca, a nie jakiegoś typa spod ciemnej gwiazdy, który kiedy mówił, pluł jej prosto do ucha. Szczególnie, kiedy zaczął rozmawiać z Davidem i musiał się nachylić jeszcze bardziej, praktycznie kładąc brodę na ramieniu Stewart.
Lubicie się zabawić? — spytał uśmiechnięty. I chociaż jego spojrzenie zawieszone było na Davidzie, jego ręką b e z c z e l n i e uniosła się na biodro Pilar. Przejechał nią w górę, aż pod linie jej stanika. Złapała więcej powietrza w płuca, żeby przypadkiem nie rozpierdolić tego typa tak, jak tu przed nimi stał i odsunęła się minimalnie, npierając tym samym na Davida.
Lubimy — odezwała się w końcu, łapiąc spojrzenie faceta. — Ale ze sobą. Nie bawimy się w trójkąty — wyjaśniła (jeszcze) spokojnie, przy okazji strzepując sobie niechcianą rękę z ciała, podczas gdy drugą dłoń zacisnęła w pięść. Pilar była narwana. Często działała instynktownie i pewnie gdyby nie tors Harrisona, o który się oparła i który nieco ją ostudził, to już pewnie wymierzałaby facetowi cios prosto w nos.
To dlatego, że jeszcze nie próbowaliście…
Słuchaj no, masz coś dla nas, czy nie? — przerwała mu. Kończyła się jej cierpliwość i zresztą jak David słusznie zauważył: nie mieli więcej czasu, żeby marnować go na takie głupoty. Sięgnęła dłonią do koszulki swojego chłopaka i zacisnęła palce na materiale jego koszulki. — Bo jeśli nie, to my serio stąd idzie…
Czekaj — tym razem to on jej przerwał. — Mam — rozejrzał się dookoła, jakby chciał sprawdzić, czy nikt im się nie przyglądał ani nie podsłuchiwał i znowu naruszył ich przestrzeń osobistą, nachylając się w ich kierunku. — To znaczy, ja nie mam, ale powiem wam, jak możecie to dostać — Stewart zadarła głowę, spoglądając na Harrisona. Krótko, przelotnie, ale zdecydowanie wystarczająco, by finalnie jednak nie ruszyć się z miejsca i słuchać dalej. Skinęła głową, żeby kontynuował. — Widzicie tą barmankę? — wskazał ręką w stronę baru, a ich oczom ukazała się… Meredith, obsługująca jakiegoś klienta. — No, to musicie do niej podejść i zamówić “wściekłego chomiczka” — oznajmił, a Stewart tylko popatrzyła na niego jak na debila.
Wściekłego chomiczka? — spytała poważnie, chociaż kąciki jej ust już pięły się ku górze. Znała szoty wściekłe psy, ale kurwa chomiczki? — I co to niby za drink?
No taki… specjalny.
Co to kurwa znaczy specjalny? — nie odpuszczała. Nie miałą zamiaru, szczególnie, że niezależnie od tego jak absurdalnie to teraz nie brzmiało… był to jakiś trop. Wyjaśniałoby to, dlaczego po śmierci Ashley nie można było znaleźć żadnych narkotyków ani śladów przy dziewczynie, skoro je… wypiła.
Zamówcie i zobaczycie. Faza jest… ge-nia-lna — rzucił pewny siebie. — Tylko jak coś, nie tutaj nie było — oznajmił i zanim którekolwiek z nich zdążyło cokolwiek odpowiedzieć, facet zniknął w tłumie.

David Harrison
kasik (dc: kasik_srasik)
nudy. a tak poza tym, to używania AI, czytania mojej postaci w myślach i braku inicjatywy.
29 y/o
For good luck!
190 cm
detektyw ds. poszukiwań i ujęć zbiegów Toronto Police Service
Awatar użytkownika
We keep this love in a photograph
We made these memories for ourselves
Where our eyes are never closing
Hearts are never broken
And time's forever frozen still
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracji
czas narracji-
postać
autor

Co on kurwa, głuchy?już miał w ten sposób odpowiedzieć i nawet nabrał powietrza do płuc, kiedy usłyszał Pilar. Może nawet lepiej, że go wyprzedziła, bo nie było pewne, jak nieznajomy zareagowałby, gdyby David rzucił aluzję sugerującą, że typ ma problemy ze słuchem. Jasne, byli na parkiecie, muzyka grała głośno, ale Harrisonowi wydawało się, że mówił wystarczająco donośnie.
- To prawda. Bawimy się WYŁĄCZNIE ze sobą. I odpierdol się od niej.- potwierdził jej słowa stanowczym tonem, kiwając chwilę wcześniej głową. Na tyle, na ile mógł, spróbował też odepchnąć nieznajomego — łapy powinien trzymać przy sobie, a nie obmacywać Pilar. Choć czy gość w ogóle potrzebował potwierdzenia od Davida? Trudno powiedzieć. Niektórzy, nawet po jasnej odpowiedzi, i tak potrafili zrobić wszystko po swojemu. A jeżeli gość był psycholem, to tym bardziej mógł nie rozumieć po angielsku. Zresztą wystarczyły kolejne słowa typa, by David zaczynał podejrzewać, że niczego ważnego się nie dowiedzą. Wtedy też Pilar zadała bardzo kluczowe pytanie i szczerze? David już miał ją odciągać by stąd wyszli, lecz nagle - ku zdziwieniu Harrisona - typ postanowił współpracować. No kurwa wreszcie. Również spojrzał na Pilar, gdy ta nawiązała z nim krótki kontakt wzrokowy.
Słysząc, czy widzą barmankę, która została wskazana palcem, David skinął lekko głową. Czyli jednak... od początku byliśmy przy właściwej osobie. Powaga Davida skończyła się w momencie, gdy usłyszał co mają zamówić.
- Wściekłego chomiczka? - powtórzył, by mieć pewność czy aby się nie przesłyszał, na co nieznajomy typ skinął głową. Harrison parsknął śmiechem, bo czego jak czego, ale nigdy nie przypuszczał, że ktoś postanowi nadać drinkowi z dodatkiem taką nazwę. Aczkolwiek... miało to sens - niby banalne,, a jednocześnie na tyle absurdalne, że aż zapadało w pamięć. I wiedzieli o tym tylko wybrańcy...
David chciał mu zadać jeszcze jedno pytanie, lecz ten już zdążył się ulotnić.
- Kurwa... ciekaw byłem, czy Chloe tu była i czy ją też skierował do Meredith. - powiedział, choć po pierwsze, gość mógł nie pamiętać kogo zachęcał do spróbowania wściekłego chomiczka, a po drugie, mógł skłamać, by chronić swój zadek.
Nim ruszyli do baru, David złapał Pilar za ramiona i przejechał wzrokiem od góry do dołu by mieć pewność, że wszystko było okej.
- Przysięgam, jakbym znowu usłyszał prze faza, zrobiłbym tu fikołka. - dodał, gdy już przestał oceniać stan Stewart.
- No to wracamy do punktu gdzie zaczęliśmy. - rzucił, nie mogąc się doczekać spotkania z Meredith. Zrobił wdech i tym razem to on szedł pierwszy, trzymając Pilar mocno za rękę, coby ani nikt jej nie porwał, ani się nie zgubiła, bo kto wie? Może znowu by się na kogoś napatoczyli.
- Meredith, witaj ponownie. - powiedział z entuzjazmem, zajmując wolne miejsce. Meredtih zatrzepotała rzęsami i uśmiechnęła się.
- Chciałbym zamówić wściekłego... - aż ciężko mu to było wymówić na głos, bo miał wrażenie, że to zbyt absurdalnie brzmi. Już wolałby powiedzieć wściekłego psa, no ale cóż... kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana lub w ich przypadku, nie dowiaduje się prawdy.
- Wściekłego chomiczka, raz. - dokończył po chwili, podnosząc wyprostowany palec wskazujący lewej ręki. Po złożeniu zamówienia, nachylił się do ucha Pilar.
- Przysięgam, jak się okaże, że gość nas oszukał, to go zabiję. - wyszeptał, bo wolał, by nikt poza nią nie usłyszał tego, co planował zrobić w przypadku, gdy wściekły chomiczek okaże się... zwykłym drinkiem bez żadnego dodatku.

Pilar Stewart
gall anonim
30 y/o
PEW PEW
169 cm
śledcza at toronto police service
Awatar użytkownika
Lepiej strzela niż gotuje. Do tego: agresywna, impulsywna i narwana. Niektórzy jeszcze mówią, że dzika. Ogólnie wszystko co złe, to Pilar.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 os
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Wściekły chomiczek brzmiał… absurdalnie.
I chyba właśnie w tym absurdzie był cały klucz do wyjaśnienia sprawy, albo chociaż do tego, by posunąć ją nieco do przodu. W końcu gdyby narkotyki nazywane były po imieniu, zbyt łatwo można byłoby je namierzyć, a zaś jakby miały nazwy zbyt zwykłe, typowe dla klubowych miejsc, istniało wysokie prawdopodobieństwo, że ktoś najzwyczajniej w świecie zamówiłby je przez przypadek. Na to również nie mogli sobie pozwolić — kimkolwiek byli — dlatego nazwanie go wściekłym chomiczkiem chociaż absurdalne, wydawało się właściwe.
Zacisnęła mocniej palce na dłoni Davida, kiedy doskoczył do typa i kazał mu się pięknie odpierdolić. Podniosła na niego spojrzenie, a na jej twarzy wymalował się uśmiech. Nie znała go z tej strony. Do tej pory raczej widziała go jako golden retrievera policyjnego — kochany, wrażliwy, do tańca i do różańca, ale ta waleczna wersja również była zajebista. Pilar lubiła bezpośrednich ludzi, szczególnie takich, którzy nie pierdolili się w tańcu.
Ziomek, który się do nich dostawał wręcz odwrotnie — nie spodobała mu się ta agresja ze strony policjanta pod przykrywką, dlatego zaraz zniknął w tłumie, uciekając im z oczu. Też niedobrze, bo jeśli okaże się, że to faktycznie ten narkotyk, dobrze byłoby mieć na niego jakieś namiary, ale z drugiej strony… pierwsze i tak musieli do sprawdzić, żeby mieć pewność. Tyle razy już dzisiaj zbłądzili z tropu, że nie było sensu się przedwcześnie ekscytować.
Zawsze się tak wstawiasz za dziewczynami, Harrison? — zagadała, kiedy byli w połowie drogi, próbując przekrzyczeć muzykę. Puściła jego rękę dopiero przy ladzie, na której oparła ciepłe palce i w oczekiwaniu na barmankę, podniosła na niego ciemne spojrzenie. — Jakim cudem nie masz dziewczyny? — rzuciła luźno i w żadnym stopniu prześmiewczo. Bardziej miał to być komplement w stronę kolegi po fachu. David był świetny, zawsze dobrze się dogadywali i może gdyby nie Madox, w jakiejś innej rzeczywistości, Pilar zakręciła by się wokół Harrisona. Na ten moment był jednak jedynie kumplem, z którym mogli sobie porozmawiać na tego typu tematy. Miała zamiar go nawet ciągnąć dalej, tylko nagle na przeciwko pojawiła się Meredith, a Davido zamówił wspomnianego wcześniej wściekłego chomiczka.
A skąd taki pomysł, że coś takiego serwujemy? — barmanka od razu odbiła piłeczkę, przyglądając im się uważnie. I to był jasny znak dla Stewart, że trafili w dziesiątkę. To wcale nie była reakcja osoby, która nie miała pojęcia o czym mowa, a bardziej podejrzliwa. Kurwa, przecież każdy normalny, nieświadomy człowiek ryknałby śmiechem słysząc, co Harrison chciał zamówić. Ona tego nie zrobiła.
Dostaliśmy taką rekomendację — wtrąciła się, opadając głową na ramię Davida i tuląc się do jego piersi. Musieli poudawać trochę podchmielonych dla niepoznaki. — Ale skoro nie macie, to szkoda. Weźmiemy coś innego. Możeee… — przeciągała, rozglądając się po menu. Nie chciała naciskać i pokazywać, że zależy im na tym aż ZA bardzo. I ta taktyka zdawała się działać, bo zaraz barmanka nachyliła się bliżej w ich kierunku.
Dobra, zrobię wam chomiczka — odezwała się w końcu. — Ale płatność z góry, Gotówką — oznajmiła, po czym rzuciła kwotę równoznaczną czterem drinkom jak nie więcej. Dobrze, że byli na to przygotowani. David zapłacił, a dziewczyna oddaliła się na moment, żeby zrobić dinka. Stewart próbowała podążać za nią wzrokiem, ale Meredith zniknęła na zapleczu.
Słuchaj — wspięła się na palcach, przystawiając usta do ucha Davida. — Jak tylko przyniesie tego drinka, musisz jakoś odwrócić jej uwagę. Mam w torebce kubeczek. Przeleje trochę, żebyśmy mogli zabrać to do badania — wyjaśniła na szybko, bo zaraz drzwi od zaplecza znowu się otworzyły.

David Harrison
kasik (dc: kasik_srasik)
nudy. a tak poza tym, to używania AI, czytania mojej postaci w myślach i braku inicjatywy.
ODPOWIEDZ

Wróć do „The Fifth Social Club”