23 y/o
Indulge in local cuisine
170 cm
Student/Złota Rączka w PATH
Awatar użytkownika
I have the social energy of a raccoon on Xanax, the commitment instincts of a housecat, and the emotional range of a teaspoon.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiwhatever
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjigłównie przeszły
postać
autor

Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description



Dylan Gauthier
default (dc: default_1010)
Please be kind ❤
24 y/o
Mark your calendar for Canada Day
179 cm
student | kuchcik w Archeo
Awatar użytkownika
'Couse we're all just kids
Who grew up way too fast
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description

Milo Rivera
23 y/o
Indulge in local cuisine
170 cm
Student/Złota Rączka w PATH
Awatar użytkownika
I have the social energy of a raccoon on Xanax, the commitment instincts of a housecat, and the emotional range of a teaspoon.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiwhatever
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjigłównie przeszły
postać
autor

Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description



Dylan Gauthier
default (dc: default_1010)
Please be kind ❤
24 y/o
Mark your calendar for Canada Day
179 cm
student | kuchcik w Archeo
Awatar użytkownika
'Couse we're all just kids
Who grew up way too fast
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description


Milo Rivera
23 y/o
Indulge in local cuisine
170 cm
Student/Złota Rączka w PATH
Awatar użytkownika
I have the social energy of a raccoon on Xanax, the commitment instincts of a housecat, and the emotional range of a teaspoon.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiwhatever
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjigłównie przeszły
postać
autor

Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description



Dylan Gauthier
Ostatnio zmieniony pt mar 06, 2026 12:44 pm przez Milo Rivera, łącznie zmieniany 1 raz.
default (dc: default_1010)
Please be kind ❤
24 y/o
Mark your calendar for Canada Day
179 cm
student | kuchcik w Archeo
Awatar użytkownika
'Couse we're all just kids
Who grew up way too fast
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description

Milo Rivera
23 y/o
Indulge in local cuisine
170 cm
Student/Złota Rączka w PATH
Awatar użytkownika
I have the social energy of a raccoon on Xanax, the commitment instincts of a housecat, and the emotional range of a teaspoon.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiwhatever
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjigłównie przeszły
postać
autor

Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description



Mieli więcej szczęścia niż przypuszczali.
W międzyczasie, gdzieś pomiędzy Crying Lightning a I Wanna Be Yours Estella postanowiła zajrzeć do kościoła, zapewne umówiona od tygodni ze swoim wianuszkiem pozostałych bogobojnych latynoskich babć, matek i ciotek, a Diego albo utknął w warsztacie na dobre, albo poszedł do El Suspiro odreagować dopasowywanie wieńca, więc mogli bez problemu skorzystać z prysznica w tym samym momencie.
Było cholernie ciasno, mimo to w Milo uderzyło nagle jakieś zacięcie odkrywcy i koniecznie chciał wywiedzieć się, czy mógłby polubić czyjąś obecność za swoimi plecami gdy sam niedowidział z powodu gęstej piany wchodzącej do oczu.
Odpowiedź brzmiała: nie.

Okay, więc to na pewno nie wypali 一 stwierdził jakoś po trzecim razie, gdy choć sam był czysty musiał obmywać się z piany, bo Dylan zostawał w tyle. Nie mógł również w ciszy ponamakać tak jak lubił i pomimo, że jeszcze kwadrans wcześniej pragnął tylko czuć go pod swoją skórą, na sobie, w sobie, w każdej innej konfiguracji jaką podrzucał mu ściśnięty rozgorączkowany umysł, teraz znów marszczył nos, posykiwał i stukał go czasami łokciem. 一 Seks jest spoko. Wspólny prysznic to dramat, nie będę kłamał.


Dylan Gauthier
default (dc: default_1010)
Please be kind ❤
24 y/o
Mark your calendar for Canada Day
179 cm
student | kuchcik w Archeo
Awatar użytkownika
'Couse we're all just kids
Who grew up way too fast
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Niespodziewana czułość trzymała Dylana w promieniującym humorze podczas drogi do łazienki, jak i pod samym strumieniem wody w ciasnej kabinie prysznicowej, gdzie w kontraście do frustracji Milo stało jego własne rozbawienie całą sytuacją. Pierwszy raz był przypadkowy, gdy otarł się o niego namydlonym przedramieniem i zmusił do ponownego spłukania piany, każdy następny znacznie mniej i w chwili pochylania głowy, by zostawić mu smugę z bąbelków na barku, niestraszne były mu nawet rozbiegane łokcie.
- Na pewno nie z tym nastawieniem - odparł z przelewającym się do głosu rozbawieniem. Prysznic trwał już dłużej niż zapewne zakładali, wchodzili sobie wzajemnie w paradę podczas najprostszych czynności, sam natrysk nie obejmował ich obu na tyle by dało się przebrnąć przez namaczanie i spłukiwanie bez intensywnego manewrowania w ograniczonej przestrzeni, jednak poza kilkoma grymasami bólu przez atak na nerki, czy wchodzącą do oczu pianę, z twarzy Gauthiera nie znikał ciepły uśmiech, a jego śmiech przeplatał się z fukaniem Milo. Po zmyciu z włosów resztek szamponu i wytarciu z oczu nadmiaru wody, był w stanie ponownie spojrzeć na masę mokrych loków tuż przed swoją twarzą. - Czekaj, chodź tu - mruknął i postarał się przylgnąć do ścianki kabiny na tyle by być w stanie ostrożnie obrócić Riverę w swoją stronę za ramiona. Kiedy już stał z nim twarzą w twarz, był w stanie komfortowo sięgnąć za niego i przeczesać palcami jego włosy, wymywając spomiędzy kosmyków przegapione pozostałości po jego szamponie, albo po tym co przypadkowo przerzucił na niego Dylan. - Możemy przy okazji przećwiczyć całowanie w deszczu, może kiedyś nam się to przyda - podrzucił argument za wspólnym staniem pod powoli ochładzającym się strumieniem wody, chociaż nie zrobił nic by faktycznie wprowadzić ten plan w życie. Zamiast tego upewnił się, że nie mieli na sobie więcej zawieruszonych bąbelków i wysunął się z kabiny, a zaraz po wyjściu zarzucił Milo ręcznik na głowę. Pozytywny nastrój się go trzymał, chwila na poddaszu dała radę podładować jego baterie i zdjąć z niego spięcie, którego obecności nie był nawet do końca świadomy, chociaż razem z chłodniejszym powietrzem wewnątrz łazienki przyszły do niego rozważania, które wcześniej dał radę skopać na boczny tor.
- Wiesz co jeszcze nie wypali? - zaczął w trakcie energicznego osuszania własnych włosów, by woda jak najszybciej przestała ściekać mu po szyi. - Wspominanie o Diego, kiedy leżysz pode mną bez ciuchów. Nade mną zresztą też. Ogólnie, czas i miejsce, hm? - mruknął, opuszczając ręcznik na ramiona i zerkając na mężczyznę w celu upewnienia się, że prośba zostanie zrozumiana, zaakceptowana i potwierdzona. Ton głosu miał lekki, chociaż łagodna zmarszczka między brwiami i utrzymywane na nim, stanowcze spojrzenie sugerowało, że kwestia faktycznie była dla niego problematyczna. Nie mieli jeszcze okazji przeprowadzić tej rozmowy, sam nie był pewny czy chce w ogóle poruszać temat, skoro wiedział doskonale, że nie ma się o co martwić ze strony samego Rivery, a garstka sytuacji z ostatnich dwóch dni mogła wnikać z jego przewrażliwienia, jednak usłyszenie jego imienia akurat w tym momencie zostawiło po sobie niesmak. Być może był to dobry moment by zacząć wprowadzać Milo w temat, skoro drobne sugestie zdawały się nie spełniać swojego zadania.
- Nie chcę cię... wiesz, nie chodzi, że zacznę ci nagle robić wyrzuty o każdego kumpla i zamykać w klatce, ale z nim... Już starczy mi, że chodzisz w jego kurtkach, nie potrzebuję jeszcze przypomnienia o jego istnieniu, kiedy mamy moment tylko dla siebie. Okay? - upewnił się, wylewając z siebie trochę więcej niż planował w tym konkretnym momencie, jednak wiedział doskonale, że trzymanie tego pod kluczem mogło nie być najlepszą decyzją. Zwłaszcza, że miał spędzić z typkiem pod jednym dachem jeszcze kilka dni i jeśli musiałby przez cały ten czas gotować się po cichu na każdą oznakę poufałości między nim i Milo, zdążyłby oszaleć zanim wróciliby do Toronto.

Milo Rivera
23 y/o
Indulge in local cuisine
170 cm
Student/Złota Rączka w PATH
Awatar użytkownika
I have the social energy of a raccoon on Xanax, the commitment instincts of a housecat, and the emotional range of a teaspoon.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiwhatever
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjigłównie przeszły
postać
autor

Pomimo poirytowanych fuknięć, kilku sapnięć i jednego ostrzegawczego ugryzienia w przedramię, gdy Gauthier próbował znów chlapnąć go pianą, Milo przyjmował jego towarzystwo zaskakująco dobrze.
Dobrze jak na introwertyka, nieźle jak na kogoś, kto definiował autystyczne spektrum jak strona z podręcznika i w miarę okay, jeżeli nie liczyć szybko wytracanej cierpliwości do klaustrofobicznej przestrzeni małej kabiny prysznicowej.
No i po co? Po... och, okay 一 zmienił zdanie w połowie i wycofał się z dyskusji z chwilą, w której palce Gauthiera wypędzające mu zagubione resztki szamponu z wilgotnych loków zaczęły rozmasowywać mu głowę. Aż przymknął oczy i gdyby nie to, że do pełni szczęścia Dylan musiał mieć pełny dostęp, chętnie oparłby potylicę o jego klatkę piersiową. Zamiast tego idiotycznie pokornie wrósł w brodzik i cieszył się spontanicznym masażem. 一 Nieważne, muszę przewartościować swoje priorytety, to jest chyba lepsze niż orgazm.
Jak na zawołanie wzdrygnął się i odetchnął głęboko, słyszalnie, mamrocząc coś jeszcze w rodzimym hiszpańskim języku, ale zarówno pełne brzmienie jak i sens rozpuściło się wśród szumu wody. Na tym etapie mógł nawet po raz drugi rozważyć kwestię wspólnych pryszniców na przyszłość.
Ale niestety, podczas kilkunastominutowego, leniwego namakania ich szczęście - i zapas w boilerze - dobiegło końca i nawet Milo zaczynał z niezadowoleniem wycofywać się spod natrysku. Jednoznaczne spojrzenie jakie mu posłał, oraz to wyrażające zrozumienie, jakie otrzymał w odpowiedzi, oznaczało koniec beztroski.

Hmm? 一 wymruczał spod ręcznika, zbyt rozleniwiony aby skupić się na formułowaniu faktycznego pytania. Powolne osuszanie włosów i utrzymywanie drugiego ręcznika, jakim zawinął się w ciasny, duszny kokon wymagało dobrej koordynacji, przy kilku zbyt gwałtownych ruchach prawie zamarzł, bo wystawił się na arktyczny chłód panujący poza brodzikiem i aż wciągnął ze świstem powietrze. Z opóźnieniem dotarła do niego prośba, z jeszcze większym sens, ale domyślenie się o co mogło Gauthierowi tak naprawdę chodzić zajęło mu dłuższy moment.
Dopiero kiedy wydawało mu się, że pojął sedno problemu, Milo spojrzał na Dylana badawczo i nawet przerwał niecierpliwe przecieranie loków szorstkim ręcznikiem.

Czekaj. Jesteś zazdrosny? 一 zapytał całkiem naturalnie, z zaskoczeniem, ale bez złośliwości czy cienia satysfakcji, jaki mógłby kryć się za tą dedukcją. 一 W sensie, że... och. Joder, lo siento, nie pomyślałem. Wydawało mi się... aha, czyli to też. Czemu nic nie powiedziałeś? 一 Spojrzał na niego z ukosa, próbując dociec dlaczego Gauthier wychodził do niego z tym wszystkim dopiero teraz, zamiast zaalarmować wcześniej. Nie do końca rozumiał subtelności, kiedy sam zwykle reprezentował bezpośredni i natychmiastowy charakter komunikacji, o ile nie dotyczyło to sfery emocjonalnej a tego, czego był przynajmniej w większości pewien.
I znów chwilę zajęło mu zanim odkrył, że świeżo omawiany problem odbił się dziwnym rykoszetem od tego co dosłowne i trafił w pachnący nowością obszar budowy z rachityczną konstrukcją odpowiedzialną za samoocenę. W dobrym znaczeniu, bo coś jakby drgnęło.
Mrugnął w nagłym uświadomieniu i spojrzał mu prosto w oczy w pełnym skupieniu, przestał nawet zawzięcie dosuszać kark.

Okay, postaram się. W sensie, nigdy bym chyba... na pewno nigdy sam bym do tego nie doszedł, więc gdyby coś ci przeszkadzało po prostu mi powiedz, dobrze? Wiesz, domyślanie się nie jest moją domeną, to zwykle kiepsko się kończy.
Ewentualnie mógł jeszcze zawieszać się w kilkukrotnie dłuższych okresach zawahań pomiędzy najprostszymi decyzjami, liczył jednak, że Gauthier miał do niego dość cierpliwości i znał jego neurotyczną naturę na tyle by nie zostawiać go samego z problemem, bo rezultat prawdopodobnie rozczarowałby ich obu.

Diego był moim pierwszym crushem, tak przy okazji 一 wtrącił mimochodem, a uwagą obserwując twarz Dylana, tak, jakby właśnie przeprowadzał nowy, niebezpieczny eksperyment. 一 Oczywiście miałem wtedy, nie wiem, siedemnaście lat? Ale przeszło mi dość szybko, to chyba kwestia zmiany charakteru relacji. Szybko stał się moim starszym bratem i tak to się zacementowało.


Dylan Gauthier
default (dc: default_1010)
Please be kind ❤
24 y/o
Mark your calendar for Canada Day
179 cm
student | kuchcik w Archeo
Awatar użytkownika
'Couse we're all just kids
Who grew up way too fast
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nowy etap relacji zyskany dzięki pozbyciu się oporów przed pełnym negliżem, odblokował nowe możliwości, między innymi bardzo gładkie wskoczenie w komfort dzielenia łazienki podczas ogarniania się po prysznicu. Zwykle Dylan widział go dopiero po zapakowaniu się z powrotem w ciuchy, albo sporadycznie jego szlafrok, a możliwość uczestniczenia w pełnym procesie siadała mu ciepło na żołądku. Z każdym dniem pozbywali się kolejnych blokad, ścian, drzwi, zapraszając się coraz głębiej do dzielenia ze wszystkich aspektów życia, a podczas tego jednego wyjazdu osiągało to niebotyczne poziomy.
Pytanie pchnęło kąciki jego ust w górę, a poza faktem, że nie było logicznego sensu się tego wypierać po wcześniejszym wyznaniu, personalnie rozbawiło go jak wysokie poziomy potrafiło osiągać to w jego głowie, nawet gdy nie miał sensownego powodu do zazdrości.
- Wcześniej? Nie chciałem tego wyolbrzymiać. Wiesz, nowy człowiek, nowa sytuacja, myślałem, że mi przejdzie jak się lepiej poznamy - wyjaśnił pokrótce, doskonale świadom, że mógł dać mu znać szybciej, jednak koniec końców nie przyjechał tam by od wejścia ograniczać mu kontakty z bliskimi. Zresztą, sam nie wiedział jak wiele zdaje się codziennych sytuacji będzie go gryzło. - Tylko było coraz gorzej, więc... tak, jestem zazdrosny. Cholernie - zgodził się wprost, pocierając ręcznikiem bark. - Żeby powiedzieć ci o tym od razu musiałbym zacząć jeszcze wczoraj, a nie widziało mi się dyktowanie ci co masz na siebie zakładać od samego przyjazdu. I wiedziałem... Wiem, że nie robisz tego celowo - zapewnił go jeszcze i pogładził zgiętym palcem jego kość policzkową. Nie chodziło o robienie mu wyrzutów, zwyczajnie potrzebował w końcu dać mu znać jak to wyglądało za jego plecami.
- Och, nie, nie zwróciłem uwagi - mruknął z nutą rozbawienia, po czym westchnął, łapiąc z nim kontakt wzrokowy. - Będę informować, słowo. Albo bez słowa zaciągać cię na górę, zobaczymy - ostrzegł, jako że chociaż szczerze wątpił w aż tak silną potrzebę zabrania go z miejsca zdarzenia, nie mógł nic obiecać. Przynajmniej parokrotnie od przyjazdu miał na to ochotę.
Padające z ust Milo wyznanie przeszło po jego twarzy grymasem, jakby znowu dostał łokciem w jakiś wrażliwy organ wewnętrzny, później konsternacją, a w końcu odległym spojrzeniem jakie wbił w ścianę łazienki gdzieś nad jego ramieniem. Odetchnął przez nos na dalsze informacje, przyjmując do wiadomości to, co zakładał od początku, jednak po wszystkim co zbierało się w nim od kiedy poznał tego starszego brata, nawet usłyszenie potwierdzenia wprost nie dało rady zmyć wyrazu niezadowolenia z jego twarzy.
- Pierwszy... Jasne, okay, uh, nie no to... Dobrze wiedzieć... że przeszło - wymamrotał, zdając sobie sprawę, że trochę zbyt długo milczał. Usilnie starał się nie myśleć o młodszym Milo robiącym maślane oczy do człowieka, który aktualnie trochę za bardzo starał się wciskać mu w twarz to, jak dobrze się znają. Przeciągnął ręcznikiem po twarzy, mniej w celu jej wytarcia, a bardziej by wytłumić kolejne ciężkie westchnienie. - Z twojej strony... Ufam ci, mam nadzieję, że to jest jasne, nic się w tym temacie nie zmieniło. Gorzej z nim. W sensie, typek mnie nie lubi, to akurat oczywiste i szczerze mówiąc z wzajemnością. Próbowałem, serio, ale raczej się z tym twoim bratem nie dogadam. Także chciałem tylko... Lepiej żebyś wiedział - przyznał, oferując mu trochę wyjaśnień dlaczego wzięło go na przeprowadzenie tej rozmowy. Poza faktem, że samo to imię zaczynało działać na niego jak płachta na byka. - Postaram się nie naruszyć świątecznej atmosfery, ale im dłużej będziemy trzymać się od siebie na dystans tym lepiej dla ogółu - podrzucił jeszcze, dając mu małą wskazówkę co do planowania potencjalnych zajęć podczas wyjazdu. Potrafił przetrwać jego obecność, póki nie zachowywał się jak duże dziecko rozrabiając mu w kuchni, jednak jeśli mógł go unikać, zamierzał korzystać z tej okazji dla spokoju ducha. Jednocześnie nie do końca widziało mu się zostawianie go sam na sam z Milo, jednak to wymagałoby zapewne dłuższej rozmowy.

Milo Rivera
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ Po Świecie”