Cem cieszył się, że jej życie wygląda całkiem dobrze. On sam starał się, by jak najlepiej dogadywać się z rodzeństwem, bo tak naprawdę miał tu tylko ich. Jednak słysząc o tym, że ma faceta, który darzył ją uczuciem, poczuł lekkie ukłucie zazdrości. To nie było na miejscu i nieco się zdziwił swoją reakcją, ale dlaczego miałoby być inaczej? Była inteligentna, błyskotliwa i piękna, musiała mieć powodzenie. A jednak coś go zastanowiło, nie powiedziała nic o tym, że ona jego także kocha. Podejrzewał, że może coś w tym jest, ale jeszcze nie skorzystał z tej wiedzy. Zapisał sobie to w pamięci, by w razie potrzeby wytoczyć to działo i zapytać o jej punkt widzenia.
-
Wakacje… Wiesz co, wszystko się da ogarnąć. Bądź cierpliwa, a pewnie czeka na ciebie nagroda za wytrwałość – mówił to tonem lekkim, żartobliwym i okraszonym uśmiechem.
Gdyby tylko chciałaby w swoim życiu Cema, już on by się postarał, by jej nie brakowało urozmaicenia i przyjacielskiego wsparcia. Mógłby jej pomóc, ale wciąż pojawiała się kwestia jej faceta. Jeśli to typowy samiec alfa, nawet nie pozwoli na to, by podszedł blisko. Już to przerabiał. Miał przecież przyjaciółkę, z którą był zmuszony zerwać kontakt, gdyż jej chłopak był po prostu zazdrosny. To zła cecha, chociaż dopadała chyba każdego. Nawet Cemila.
Nie odpowiedział na jej słowa o tym, że był dobrym człowiekiem. Nie uważał się za takiego. Nawet jeśli miał serce po właściwej stronie, jak się to mówi, musiał być złym człowiekiem, bo dotąd nie poradził sobie ze wszystkimi sprawami i ciągle zostawał sam. Tak, ludzie przychodzili i odchodzili, niestety. Nie mógł tego zatrzymać, ale tak naprawdę to chciał tylko jednego – kochać i być kochany. To był ten wiek, w którym samotność zaczynała człowieka dobijać. Zmieniało się myślenie, pojawiała się dojrzałość i tęskniło się za czymś, czego się nie miało.
-
Nie dając szansy, można popełnić duży błąd – odparł spokojnie. –
Życie weryfikuje wszystko własną miarą. Ja także przejechałem się na wielu osobach, to normalne – a najwięcej było w tym kobiet. Ciekawe dlaczego? Niektóre chciały po prostu zaistnieć u jego boku i pójść w swoją stronę. Wiele osób wykorzystywało jego charakter, starając się zwabić go w swoją pułapkę. Wtedy się wycofywał, bo w gruncie rzeczy nie ufał ludziom tak bardzo, jak się zdaje. Wyciągał rękę, ale gdy chciano złapać ją zbyt szybko, cofał ją.
-
Zawsze uważałem cię za osobę wyjątkową, bo nie byłaś taka jak inni. Byłaś szczera i mogłem ci powiedzieć o wielu rzeczach. Miałaś też najsmutniejsze oczy, jakie widziałem. Zawsze starałem się, by cię jakoś rozweselić i opowiedzieć o czymś ciekawym. I czekałem na każde spotkanie. Potem wszystko się zmieniło. Nie wiem dlaczego akurat teraz mnie coś tchnęło, ale naprawdę tęskniłem za tobą – mówił na głos to, co myślał i czuł. Niech zrobi z tą wiedzą, co zechce. Może go wyśmiać, może znów powiedzieć, że jest szaleńcem – nieważne. Od tej chwili w każdym razie, zaczął się czuć inaczej. Zastanawiał się, czy się nie poddać, bo nie wiedział, co ma powiedzieć i jak się zachowywać.
Nawet ciasto nie wyglądało już tak dobrze, chociaż potrzebował energii. Sięgnął po kawę, która miała go nieco otrzeźwić. Upił dwa łyki i odstawił filiżankę na spodek.
-
Mam po prostu wrażenie, że jesteś czarownicą, która czyta człowiekowi z oczu. Kiedy rzuciłaś na mnie jakiś czar, co? – nie rozumiał tego, jak może wyciągać tyle spraw na wierzch i tak dokładnie analizować zachowanie i wybory. –
Powinienem chyba nosić przy sobie nazar – zażartował. Nie wierzył w amulety, chociaż fanki wciskały mu je na siłę, gdy udało im się z nim gdzieś spotkać. Co kraj, to obyczaj. Przesądność Turków była czasami męcząca.
W końcu zdecydował się zjeść to ciasto. Eden miała rację, że nie powinien z tego rezygnować, ale czuł się trochę jak głupiec, który dał się podejść w naiwny sposób.
Słodycz sprawiła, że poczuł się lepiej, ale wtedy usłyszał pytanie, które zaskoczyło go tak bardzo, że jedzenie stanęło mu w gardle. Czuł jej spojrzenie na sobie, więc odpowiedział jej tym samym.
Wariatka! – pomyślał sobie. Mimo to postanowił coś powiedzieć, kiedy tylko udało mu się przełknąć ten wypiek i popić go kawą, by mieć pewność, że nagle nie zacznie się krztusić.
Temat był bardzo delikatny. Zdawał sobie sprawę z tego, że dziennikarze gonili za sensacją i romansami, ale on taki nie był. Jeśli wchodził w związek, musiał być pewien, że coś może z tego być. Nie był typowym samcem, który zaliczał kolejną dziewczynę. Czuł się trochę jak niedoświadczony żółtodziób, bo zwykle nie było w tym najważniejszego – uczucia.
-
Każde zbliżenie jest przyjemne i niepowtarzalne, jeśli jest w tym jakaś głębia, a nie zwykłe pożądanie czy życie chwilą – odpowiedział, patrząc jej w oczy.
Gdyby był facetem, dla którego liczy się jedynie własna przyjemność, hulałby na prawo i lewo i spotykał się co pół roku z inną kobietą. Było w jego życiu kilka pań, ale żadna nie patrzyła na niego w sposób, który powiedziałby mu, że czuje coś i naprawdę jej zależy na człowieku takim, jakim był. Nie był święty, ulegał emocjom jak prawie każdy i nieraz lądował z jakąś dziewczyną w łóżku, ale czy było w tym coś więcej? Jako, że był ciągle sam, chyba jednak nie znajdował w tym tego, czego szukał naprawdę.
-
Gdy się dowiem jak to naprawdę jest ze mną, powiem ci, bądź tego pewna – zabrzmiało to trochę jak obietnica. I dobrze. Co miał powiedzieć, że wierzy w miłość i dotąd po prostu nie spotkał tej, z którą osiągnąłby coś więcej? Nigdy nie powiedział żadnej kobiecie, że ją kocha, nawet w chwili miłosnego uniesienia. Podobałoby mu się najbardziej to, gdy poczułby właśnie
„to coś” i potrafił szepnąć kobiecie wprost do ucha, że to nie tylko akt, a prawdziwe uczucie. Dla niego prawdziwy seks to miłość. I w związku z tym chyba nigdy nie poczuł jeszcze jego prawdziwej mocy. Mogła sobie myśleć, co chciała, mogła nawet niedowierzać, że podniósł rzuconą rękawicę i naprawdę coś odpowiedział. Niech myśli, co chce. Przyjaciele potrafią podobno porozmawiać o wszystkim, ale z nimi było przecież inaczej. Nie widzieli się przez długi czas. Mimo to chciał być wobec niej szczery, nawet jeśli pytanie było niewygodne i bardzo intymne.
eden de poesy