ODPOWIEDZ
27 y/o
For good luck!
172 cm
współwłaścicielka Lumineaux Jewel Atelier
Awatar użytkownika
You're my soulmate. You feel familiar, like someone I have known since before. You are at the back of my mind always.
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkishe/her
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

outift

Rin pracowała kosmicznie dużo ostatnimi czasy. Po powrocie z rocznicowego wyjazdu rzuciła się w wir obowiązków jeśli chodziło o jubilera. Projektowanie nowego setu na wiosnę zajmowało jej czas wolny. Wyjazdy do innych sklepów zaczęło robić się nieco uciążliwe, ale kogo innego miałaby wysłać? Była współwłaścicielką, a ojciec odmówił pomocy przy odwiedzaniu reszty miejsc. On wolał siedzieć na miejscu i zrobić jej tym na złość.
I chociaż naprawdę nie chciała to praca pierwszy raz stanęła na pierwszym miejscu. Odkąd jej związek z Elle wkroczył na wyższy poziom to właśnie Elle była na pierwszym miejscu. Teraz lekko zmieniły się priorytety u Austin i to było pierwszym zgrzytem w ich małżeństwie. Jasne, potrafiły się kłócić o głupoty ale zaraz cała złość przechodziła i wszystko wracało do normy. Teraz pokłóciły się nie na żarty, chociaż również o głupotę. Widocznie to, że Rin była obarczona sporą ilością obowiązków i była w rozjazdach swoje też dołożyło do pieca, bo zostało jej to wypomniane. Obecnie w domu panuje grobowa cisza. Obie się do siebie nie odzywają. Rin ma wrażenie, że jej żona zaraz spakuje psy w walizkę i pojedzie do rodziców, bo tak wkurzonej to jej jeszcze nie widziała.
Zaprosiła Jamie na drinka. Musiała wyjść z domu i się komuś po prostu wygadać, a wiedziała, że kuzynka jednak jest zaufaną osobą przed którą można się otworzyć.
Przyjechała zaraz po skończeniu wszystkich spotkań. Wcześniej poinformowała Jamie, że nie jest w stanie powiedzieć kiedy skończy, o u niej to różnie bywało. Jednak jak tylko skończy to jej da znać i spotkają się tutaj. Nie poganiała. Przyjechała pierwsza zajmując jakiś wolny stolik i zamawiając sobie whiskey z lodem. W oczekiwaniu na Park przeglądała wszelkie zaległe emaile. Była naprawdę zmęczona i chociaż tego nie pokazywała to jednak dość szybko było to po niej widać. Już nie tylko fizycznie ale mentalnie było po prostu wypruta ze wszystkiego. Ojciec nie dawał jej spokoju i dociskał coraz bardziej, a kłótnia z Elle jeszcze się do tego wszystkiego dołożyła. Było chyba tego odrobinę za dużo jak dla młodej Austin.

Jamie Park
30 y/o
LOVE IS IN THE AIR
157 cm
kręcę lody i piekę w Kitten and the Bear
Awatar użytkownika
„Miłość jest trochę jak dobre ciasto — trzeba cierpliwości, odwagi i kogoś, z kim można podzielić ostatni kawałek.”
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkion/jego
typ narracjiTrzecia osoba
czas narracjiCzas przeszły
postać
autor

Jamie też nie była ostatnio w formie. Chłód i cisza po tej cudnej nocy sprawiły, że czuła dyskomfort dwóch niewypowiedzianych pytań. Czy byłam tylko przygodą? Czy żałuję? I chociaż tłumaczyła sobie, że to był jego wybór, to jednak nie mogła powiedzieć — nic się nie stało.
Właściwie to nie planowała dzisiaj wyjścia, chcąc wieczór spędzić sama ze sobą i zadbać o swoje paznokcie i samopoczucie. Może zrobić sobie dzień spa, ale w wiadomościach Rin było coś takiego, że nie była w stanie odmówić.
Podstawowym problemem było to, w co się ubrać. Jamie z utęsknieniem czekała na wiosnę, żeby móc zacząć nosić na nowo sukienki i spódniczki, ale teraz, kiedy zima powoli się kończyła, zawsze miała problem z wybraniem ciuchów. Szczególnie w takie miejsce.
Rin wybrała lokal, który nie należał do najtańszych. Jamie o tym wiedziała, ale uznała, że na jednego, dwa drinki może sobie pozwolić. Wreszcie postawiła na spodnie i sweter, które w jej głowie wyglądały choć trochę jak old money, i mogła niecierpliwie czekać na wiadomość od Rin. Nie bardzo było za co się wziąć, bo każda czynność wymagała czasu, więc siedziała trochę jak na szpilkach. Odruchowo sprawdzała telefon w oczekiwaniu na odpowiedź Rin. No, przynajmniej tak sobie wmawiała, bo liczyła na kogoś innego.
Wreszcie przyszła uwalniająca wiadomość, że mogą się spotkać, więc, złapawszy taksówkę, udała się na miejsce, gdzie aż gwizdnęła, widząc lokal z zewnątrz i jego wnętrze.
-Jak nic zbankrutuję... Będę musiała zastawić kawiarnię. - zachichotała i ruszyła do środka, by odnaleźć Rin, ale tutaj zatrzymała ją dziewczyna, która prowadziła do stolików.
Krótka wymiana zdań o tym, że ktoś na nią czeka, i spojrzenie kelnerki, które jak nic było oceniające, sprawiły, że Jamie poczuła się niezręcznie. Ale wreszcie po tych wszystkich wyzwaniach dotarła do baru i Rin.
-Cześć Mała! - powiedziała, starając się ukryć swoje własne zmęczenie pod dozą entuzjazmu ze spotkania, ale uśmiech miała odrobinkę za szeroki.
Zabawnie to brzmiało, zważywszy na to, że Jamie była mniejsza. Ucałowała nabytą kuzynkę w policzek i usiadła na stołku, próbując wezwać barmana, który jednak był zajęty obsługiwaniem innych „ciekawszych” gości. No tak... To ja poczekam...

Rin Austin
27 y/o
For good luck!
172 cm
współwłaścicielka Lumineaux Jewel Atelier
Awatar użytkownika
You're my soulmate. You feel familiar, like someone I have known since before. You are at the back of my mind always.
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkishe/her
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Phraenarin jakoś chęci dzisiaj nie miała by wracać do domu do tej przeklętej ciszy, która waży chyba z tonę. Potrzebowała posiedzieć z kimś kto nie ma do niej pretensji, że poświęciła się chwilowo pracy. Może trochę za mocno się poświęciła ale niestety czasami trzeba.
Nie przemyślała miejsca tak naprawdę. Nie wpadła na to, że mogło nie do końca to być na kieszeń Jamie. Sama bywała tutaj często z ojcem albo ze znajomymi ze studiów. Czasem zapominała, że miała ten komfort, że nie musiała patrzeć na własne fundusze. Była uprzywilejowana, chociaż to nie tak, że też się przechwalała ile to ona kasy nie ma. W przeciwieństwie do rodzeństwa nie była taka.
Była we własnym małym świecie. Niby czytała te mejle z pracy, ale nic nie docierało do jej łepetynki. Myślami była gdzieś daleko. W sumie nawet sama nie potrafiła powiedzieć gdzie dokładnie. Chyba wszystkiego było za dużo i jej łeb się naprawdę zaczynał przegrzewać.
Usłyszawszy znajomy głos odłożyła telefon i uniosła wzrok by spojrzeć na swoją towarzyszkę. Uśmiechnęła się chociaż to nie był ten uśmiech, którym zawsze wszystkich obdarzała. -Cześć - nadstawiła policzek na przywitanie. -Co pijesz? - opróżniła swoje szkło do końca i machnęła na barmana, który po chwili pojawił przy nich by móc zgarnąć zamówienie od kobiet. -Przepraszam, że nie mogłam sprecyzować godziny, ale spotkania zaczęły mi się nieziemsko przeciągać. - miała wrażenie, że ludzie jej to robią specjalnie ostatnio. Zamiast godzinnego spotkania nagle okazywało się, że wychodziła po dwóch, trzech. Głowa po kilku takich intensywnych dniach to bolała okropnie i już nawet tabletki jej nie pomagały. Barman zaraz postawił przed Rin nową porcję whiskey z lodem, a przed Jamie to czego akurat sobie życzyła.

Jamie Park
30 y/o
LOVE IS IN THE AIR
157 cm
kręcę lody i piekę w Kitten and the Bear
Awatar użytkownika
„Miłość jest trochę jak dobre ciasto — trzeba cierpliwości, odwagi i kogoś, z kim można podzielić ostatni kawałek.”
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkion/jego
typ narracjiTrzecia osoba
czas narracjiCzas przeszły
postać
autor

- Wow... - skomentowała to, w jaki sposób jeden gest Rin sprawił, że barman momentalnie był na ich zawołanie. - Whisky Sour.
Poprosiła, rzucając okiem na szklankę, która przed momentem jeszcze stała przed przyjaciółką. Zanotowała sobie, że Austin nie czekała z drinkiem na nią – nie jako przytyk, tylko powagę spotkania.
- Tak, i lepiej żebyś tu często zaglądał! - rzuciła cicho za barmanem, który i tak już był na tyle daleko, by tego nie słyszeć.
Uśmiechnęła się do towarzyszki i puściła jej oczko, po czym usadziła się wygodniej na stołku barowym – o ile to w ogóle było możliwe. Siedziała pół frontem do Rin, przyglądając się jej z troską w oczach. Chociaż kątem oka trochę zezowała na nieduże menu z cenami stojące na barze, przez moment licząc, czy biżuteria rodowa wystarczy na pokrycie drinków.
Ej, jesteś tu dla Rin!
Skarciła się w głowie i skupiła całą uwagę na przyjaciółce.
- W porządku, rozumiem. Nie miałam dzisiaj nic nadzwyczajnego w planach... - lekko skłamała, bo małe spa było dla niej czymś nadzwyczajnym, ale: - Mimo to dziękuję, że przepraszasz.
Sięgnęła do jej dłoni i ścisnęła ją lekko.
- Wyglądasz, jakbyś miała koszmarny tydzień. - zauważyła z wrodzoną serdecznością w głosie, po czym uśmiechem podziękowała barmanowi, który akurat pojawił się przy nich z drinkami.
Krótki, przelotny gest i spojrzenie tylko upewniły ją, że jest tutaj niewidzialna. Przecież to nie tak, że na odległość śmierdziała klasą średnią, prawda? Pewnie barman był tylko zajęty, no i nie dało się rywalizować z tym, że Rin była tutaj stałym bywalcem. Pokręciła głową w prawie niezauważalnym geście komentarza do samej siebie i sięgnęła po swoją szklankę, by upić z niej mały łyczek.

Rin Austin
27 y/o
For good luck!
172 cm
współwłaścicielka Lumineaux Jewel Atelier
Awatar użytkownika
You're my soulmate. You feel familiar, like someone I have known since before. You are at the back of my mind always.
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkishe/her
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Nie czekała z drinkiem na Jamie. W sumie nawet przez myśl jej nie przeszło by faktycznie poczekać. Kiedy wreszcie udało jej się opuścić pracę to potrzebowała po prostu się napić. To było złe myślenie, ale najwidoczniej tego właśnie Austin potrzebowała. Otumanić swój przeorany mózg, który pracował na najwyższych obrotach i już powoli się przegrzewał.
-Spokojnie - uśmiechnęła się lekko. -Będzie zaglądał, bo żaden barman raczej nie lubi jeśli przy barze siedzi się o suchym pysku - zażartowała. Poza tym znali się, więc facet nie pozwoli by Rin była jakkolwiek zignorowana. Jamie to też niech się nie martwi o finanse! Rin zamierzała pokryć wszelkie koszty ich małego spotkania i rachunek już otworzyła. Skończą pić to za wszystko zapłaci. Z tym akurat nie było problemu. Poza tym to ona tu zaprosiła Park, więc to ona płaciła. Proste.
-Na pewno? - uniosła brew uśmiechając się przy tym niewinnie. Nie była osobą, która lubiła się wszystkim narzucać, więc Jamie wiedziała, że mogła po prostu odmówić i Austin nie będzie jej miała tego za złe. Nie uważała się za pępek świata, chociaż połowa jej znajomych ze studiów faktycznie żyła jakby nikt inny się nie liczył tylko oni.
-Tydzień?- zaśmiała się gorzko -Mam wrażenie, że chwilowo żyję w koszmarze. - przyłożyła chłodną szklankę do czoła i zaraz upiła kilka łyczków whiskey. -Nie dość, że ojciec się jakoś dziwnie na mnie uwziął i mam naprawdę dużo na głowie w pracy to dodatkowo Elle robi mi wojny w domu - to już dodała nieco ciszej. Rok po ślubie i zaczynały się schody. Skończyło się życie jak w bajce. Wiedziała, że była winna temu wszystkiemu. -A jak tam biznes? Cukiernia nadal oblegana? Dawno nie miałam okazji tam zajrzeć - skupiła całą swoją uwagę na Jamie. Już nawet nie pamiętała kiedy ostatni raz się z nią widziała. Chyba jeszcze przed styczniowym wyjazdem na urlop by świętować z żoną rocznicę ślubu. Boże, jak to dawno temu było.

Jamie Park
30 y/o
LOVE IS IN THE AIR
157 cm
kręcę lody i piekę w Kitten and the Bear
Awatar użytkownika
„Miłość jest trochę jak dobre ciasto — trzeba cierpliwości, odwagi i kogoś, z kim można podzielić ostatni kawałek.”
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkion/jego
typ narracjiTrzecia osoba
czas narracjiCzas przeszły
postać
autor

Tak, ostatni raz był na gwiazdkę, to już szmat czasu, ale są w życiu takie przyjaźnie, które nawet po latach rozłąki startują z tego samego punktu co wcześniej.
Z mieszanymi uczuciami przyjęła informację o tym, że barman nie lubi, jak ktoś przesiaduje bez drinka. To lekko spowolniło jej konsumowanie, zamieniając je bardziej w bawienie się szklanką niż picie. Słuchała, naprawdę słuchała, chociaż od czasu do czasu musiała przywoływać się do porządku, bo jej myśli wędrowały do Mike'a, za którym po prostu tęskniła.
Uniosła spojrzenie na opowiadającą Rin i pokiwała głową ze zrozumieniem, po czym uśmiechnęła się blado. Było to na tyle wymuszone, że musiała zmyć ten uśmiech łykiem słodko-kwaśnego drinka.
- Wow, dużo tego... - powiedziała ze szczerą troską. - Co się dzieje z Elle? Mam ją przywołać do porządku, jako starsza siostra?
Zapytała żartobliwym tonem, powoli wracając do równowagi. Ostatnio częściej zdarzały jej się takie momenty, jak przed chwilą. Sama nie wiedziała, czy to była tęsknota za nim, czy za kimś.
- A ojcu nie powinno zależeć na tym, żeby firma dobrze działała? - dodała po chwili wahania czując, że to trochę nie jest jej miejsce, żeby cokolwiek doradzać.
- Dziękuję, zawodowo nie narzekam! - odpowiedziała szczerym uśmiechem, prezentując pełną krasę swoich dołeczków w policzkach po raz pierwszy tego wieczora. - Trochę jestem zmęczona, ale mam w perspektywie kogoś, kto mógłby mnie trochę odciążyć.
Tutaj się zatrzymała, chociaż na język już płynęły kolejne słowa. Skupmy się najpierw na jednej kwestii, tej poważnej, a później przejdziemy do intuicyjnych rozważań. Oparła łokieć na barze, a głowę na swojej dłoni, słuchając dalej.

Rin Austin
27 y/o
For good luck!
172 cm
współwłaścicielka Lumineaux Jewel Atelier
Awatar użytkownika
You're my soulmate. You feel familiar, like someone I have known since before. You are at the back of my mind always.
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkishe/her
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

No cóż, biznes się musiał kręcić, a alkohol sprzedawać, a każdy barman lubił przytulić trochę napiwków. Rin to nie przeszkadzało. Może nie zaglądała często do kieliszka ale ostatni czas mocno jej dał w kość, więc alkohol przyjęła wręcz z namaszczeniem. Przynajmniej chwilowo sprawiał, że zapominała o swoich małych problemach.
-Myślisz, że Cię posłucha? - uniosła brew i spojrzała na Jamie. -Jestem sobie sama winna, że tak się na mnie wścieka - wzruszyła lekko ramionami. Jeszcze jakiś czas temu mogła z dumą wszystkim mówić, że praca nie jest dla niej najważniejsza i nigdy jej nie przynosi do domu. Teraz gdyby ktoś zobaczył jak zawalona jest połowa stołu w jadalni jej papierami to by się załamał. -No właśnie zależy. Stwierdził, że mam zobaczyć co to stres i zwalił na mnie naprawdę wiele do ogarniania. To nie tak, że już idzie na emeryturę i nagle zostanę z tym wszystkim sama - przewróciła teatralnie oczami i znowu upiła ze swojej szklaneczki. Miała wrażenie, że ten człowiek wystawił ją na mocną próbę ognia i bardzo możliwe, że chce rozwalić jej kompletnie związek, którego nie tolerował od samego początku.
-O no i fantastycznie. Należy Ci się więcej odpoczynku - uśmiechnęła się szeroko. -Najwyższa pora skupić się na sobie, bo wiesz latka lecą - wywaliła w jej kierunku język. Rin jest niewinna i wcale a wcale nie dogryza Jamie! Jej samej do trzydziestki już coraz bliżej niż dalej, ale ona przynajmniej była już po ślubie! A ta urocza Jamie nadal nie znalazła swojego księcia z bajki albo księżniczki. Kogokolwiek kto ją uszczęśliwi ot co.

Jamie Park
ODPOWIEDZ

Wróć do „Spirit of York Distillery Co.”